28 gru 2014

Final kick - najlepszy symulator rzutów karnych na smartfony i tablety


 Jeśli jesteś fanem piłki nożnej, a do tego masz smartfona/tableta to mam dla Ciebie genialną grę stworzoną przez Ivanovich Games. Final kick – bo taką nazwę nosi gra – to symulator rzutów karnych, w którym tworzymy własną drużynę.

Gra Final Kick jest dedykowana na urządzenia mobilne z ekranem dotykowym. Obsługiwane oprogramowania to iOS i Android. Rozgrywka wyróżnia się, spośród podobnych shooterów, swoim realizmem. Ruchy piłkarzy zostały opracowane przy pomocy klasowego obrońcy FC Barcelony – Gerarda Pique – który brał udział przy tworzeniu animacji. Dodatkowo świetna muzyka i szeroka gama możliwości oddania strzału to aspekty owej gry.

Po odpaleniu Final Kick gracz tworzy nazwę swojej drużyny oraz nadaje imię każdemu z zawodników. Posiadamy ich sześciu, pięciu oddających strzał i jednego bramkarza. Mamy również możliwość modyfikowania wyglądu naszych graczy przez dość rozbudowany, jak na darmowe gry mobilne, system tworzenia postaci. Do dyspozycji mamy wiele możliwości, w tym zmianę twarzy, skóry, włosów itd., możemy również wybrać jak nasi piłkarze będą się cieszyć ze zdobytego gola, bądź obronionego strzału.

Trzema podstawowymi parametrami naszych strzelających piłkarzy są: siła, efekt i wytrzymałość. Pierwszy z nich odpowiada za moc naszego uderzenia. Im większa siła tym szybciej piłka poleci w kierunku siatki, oczywiście zakładając, że chcemy oddać mocny strzał. Efekt to jak dla mnie jedna z ciekawszych funkcji, gdyż dzięki niej nasze strzały mogą być bardzo mylące dla bramkarzy. Odpowiada ona przede wszystkich za podkręcenie piłki, a strzał z klasycznego „rogala” to marzenie wielu osób grających w piłkę. Wytrzymałość naszych piłkarzy spada z każdym meczem, co powoduje że potrzebne są przerwy. Im mniej punktów zainwestujemy w ten parametr tym mniej rzutów karnych online będziemy mogli rozegrać jeden po drugim. Do dyspozycji mamy również specjalne strzały, a wśród nich m.in. panenka czy rabona.

Ważną kwestią gry Final Kick jest możliwość grania w sieci. Nie oznacza to jednak, że osobom nie mających takich możliwości  gra się nie spodoba. Jest bowiem dobrze rozwinięty system offline tournament i system treningowy, dzięki czemu można grać również bez połączenia z internetem. Wracając jednak do opcji online to trzeba zaznaczyć, że jest wiele różnych trybów rozgrywki. Można grać w niższych ligach za niższe stawki, analogicznie w wyższych za wyższe stawki oraz w turniejach, gdzie rozgrywane jest kilka meczy i na podstawie punktów wyłaniany jest zwycięzca. Nie mógłbym jednak nie zaznaczyć dużego minusa tej gry – mikropłatności. 
Choć wiadomo, że jest to wymagane do przetrwania twórców to jednak czasem są one zbyt uporczywe. Pomijając fakt, że online da się grać bez żadnych problemów (dla osób wykupujących różne rzeczy są przykładowo niższe stawki rejestracji do ligi) to nie można tego powiedzieć o trybie offline. Tutaj jest do rozegrania ograniczona liczba turniejów i treningów, a po ich wyczerpaniu mamy dwie opcje – dokonać płatności, aby odblokować dalsze możliwości, bądź zobaczyć krótki, zazwyczaj 20-30 sekundowy, filmik reklamowy. Druga opcja jest dobrym wyjściem naprzeciw graczom nie chcącym płacić, jednak liczba filmików też jest ograniczona w ciągu dnia.

Niemniej jednak polecam Final Kick wszystkim grającym na platformach mobilnych. Jest to dobre oderwanie od dotychczasowych gier, można rozegrać partie w ciągu dwóch, trzech minut i przerwać bez żadnych konsekwencji. Mnie gra urzekła, a trafiłem na nią całkiem przypadkiem, nie szukając nawet żadnej pozycji do ściągnięcia.

Ocena 8/10
Plusy:
- bardzo dobra grafika
- świetna muzyka
- Realizm
Minusy:
- mikropłatności
- zbyt ograniczony tryb offline
Share:

Final kick - najlepszy symulator rzutów karnych na smartfony i tablety


 Jeśli jesteś fanem piłki nożnej, a do tego masz smartfona/tableta to mam dla Ciebie genialną grę stworzoną przez Ivanovich Games. Final kick – bo taką nazwę nosi gra – to symulator rzutów karnych, w którym tworzymy własną drużynę.
Share:

7 gru 2014

Wkroczysz na statek kapitana Remingtona? - recenzja gry Nightmares from the Deep The Cursed Heart



Nightmares from the Deep: The Cursed Heart – przygodowa gra typu “ukryte objekty” studia Artifex Mundi. Lubicie pirackie klimaty? To zdecydowanie coś dla Was!

Kolejna produkcja zabrzańskiego studia, w której wcielamy się w postać uwikłaną w dziwną zagadkę. Tym razem odgrywamy role kustoszki muzeum, której córka zostaje porwana przez najnowszy eksponat – pirata Henrego Remingtona, który ożywa po otrzymaniu swojego amuletu. To co miało przyciągać ludzi do muzeum staje się utrapieniem jego właścicielki.

Artifex Mundi wydając Nightmares from the Deep The Cursed Heart, dobrze wiedziało co robi. Gra osadzona w świetnym klimacie, muzyka idealnie wkomponowana w rozgrywkę, a do tego liczne animacje i efekty specjalne. Jeżeli chodzi o grafikę to jest ona wykonana perfekcyjnie, lokacje są dopracowane, przedmioty których musimy szukać zrobione są w najlepszy sposób, co dodaje uroku grze.

Jak już wspomniałem, fabuła gry rozpoczyna się w muzeum. Po porwaniu córki przez Remingtona, nasza nieustraszona bohaterka - Sara Black - rusza na misję ratunkową, by zniweczyć niecne plany nieumarłego pirata. Udając się w kierunku Wyspy Czaszki napotyka ona byłych podwładnych Henrego, którzy powoli nakierowują ją na rozwiązanie zagadki. Z czasem dowiadujemy się, że Remington zawarł pakt z diabłem oraz że był bez pamięci zakochany w pewnej kobiecie.

Rozpoczynając przygodę musimy liczyć się z tym, że po drodze nie będzie łatwo. Kolejne łamigłówki i ukryte obiekty są ze sobą tak dopasowane, że nie raz przyjdzie nam wracać do tej samej lokacji, w celu dokończenia pozostałego zadania. Jeżeli już wspominamy o lokacjach to jest ich masa, czasem nawet zastanawiałem się czy nie za dużo, gdyż klikanie 10 razy tylko na komendę „wróć”, po to żeby się dowiedzieć, że się jednak źle myślało, bywało uporczywe. Mimo wszystko muszę powtórzyć, że wszystkie elementy każdej lokacji są wykonane perfekcyjnie.

Główną zabawą w produkcjach Artifex Mundi jest odnajdywanie ukrytych obiektów jak i rozwiązywanie zagadek. W Nightmares from the Deep The Cursed Heart jest mnóstwo przeróżnych łamigłówek, a ich poziom jest bardzo zróżnicowany. Poczynając od zadań, które da się wykonać przypadkiem poprzez niezamierzone kliknięcie tu i ówdzie, po długie zabawy i rozmyślania. Gdy zagadka zaczyna być dla nas zbyt trudna to nie musimy się martwić i szukać odpowiedzi w wujku google. Zabrzańskie studio dało nam do dyspozycji różne wskazówki w zależności od tego, czy chodzi o odnajdywanie przedmiotów czy łamigłówkę. W pierwszym przypadku, zamiast głowić się i wytężać wzrok, możemy zagrać w popularnego Mahjonga, w drugim zaś mamy do dyspozycji swoisty dziennik, w którym znajdują się rozwiązania zagadek. W łamigłówkach jest również możliwość ich pominięcia, ale radziłbym unikać, gdyż nie o to chodzi w takich grach :)

Na początku tej recenzji wspomniałem o muzyce. Jest to zarówno element, który świetnie ubarwia nam grę, ale z drugiej strony jest on swoistą rysą na szkle tej produkcji. Skomponowana jest świetnie, idealnie wpasowuje się w piracki klimat, ale niestety jest jej mało, co sprawia iż kilkukrotnie, a czasem nawet i kilkunastokrotnie słuchamy tych samych utworów w danych lokacjach.

Osobiście stronie od pirackich klimatów z dwóch powodów: po pierwsze nigdy mnie to nie bawiło, a po drugie moja ulubiona seria Assassin’s Creed, została moim zdaniem zniszczona właśnie przez wkomponowanie elementów pirackich zarówno w Assassin’s Creed III, gdzie były one dodatkiem jak i w Assassin’s Creed IV gdzie były główną fabuła. Ale wracając do Nightmares from the Deep The Cursed Heart. Mimo mojej niechęci do owych klimatów postanowiłem rozegrać przygodę do końca. Nie lubię zaczynać gry i odstawiać jej na bok. Moje obawy co do przechodzenia tego tytułu „na siłę” prysły wraz z wkroczeniem na mroczny statek kapitana Remingtona. Gra wciągnęła mnie na dobre, szczególnie fabuła była skonstruowana w genialny sposób, a zagadki rzadko kiedy były schematyczne. Grę polecam wszystkich graczom, szczególnie na wolne wieczory. Uważam, że dla fanów gier typu hidden object jest to pozycja obowiązkowa.

Ocena: 9/10

Plusy:
- wciągająca fabuła
- świetnie wykonane elementy
- stosunkowo długa rozgrywka
Minusy:
- powtarzająca się ścieżka dźwiękowa
- drobne błędy w animacjach
- duża rozbieżność w trudności zadań

Grę otrzymałem od Artifex Mundi na potrzeby recenzji.
http://www.artifexmundi.com/

Share:

Wkroczysz na statek kapitana Remingtona? - recenzja gry Nightmares from the Deep The Cursed Heart



Nightmares from the Deep: The Cursed Heart – przygodowa gra typu “ukryte objekty” studia Artifex Mundi. Lubicie pirackie klimaty? To zdecydowanie coś dla Was!

Share:

My na Facebooku

Labels