31 sty 2016

Wyrusz na misje! - recenzja gry Szalona Misja

Czy da się sensownie przenieść grę platformową na plansze? Czy bajkowa sceneria będzie dobrym produktem dla starszych graczy? Mazanie pisakiem może być wciągające? Otóż powiem Wam, że tak. Przyszło nam zagrać w Szaloną Misję od Rebela i jesteśmy zdumieni!
Szalona Misja to gra imprezowa, której zasady tłumaczymy w minutę, a która wciąga na bardzo, bardzo długo. Choć początkowo nam się wydawało, że gra będzie banalna i szybko się nam znudzi, to szybko zostaliśmy przekonani, że tak nie jest.

Pudełko jest wypełnione po brzegi. Znajdziemy w nim 21 plansz poziomów, 52 żetony nagród/kar, 5 przeźroczystych ekranów, 5 podkładek pod ekrany, 5 zmazywalnych pisaków, 5 żetonów postaci, 5 znaczników punktacji, klepsydra, instrukcja, mapa. Skoro już wspomniałem o brzegach to warto zaznaczyć, że pudełko jednocześnie jest opakowaniem i torem punktacji oraz miejscem gdzie będziemy układać kolejne poziomy!

Przejdźmy do sedna czyli zasad gry. Każdy otrzymuje swój pisak, podkładkę, przeźroczysty ekran i żeton postaci. Na pudełku układamy dany świat i obracamy klepsydrę. Mamy 30 sekund na narysowanie odpowiednich elementów na planszy. Mogą to być punkty, kreska łącząca dwa punkty, okręgi, linia przygody. Niby proste, ale każda kolejna plansza obraca się o 90 stopni, przez co przyjdzie nam rysować do góry nogami. Do tego po drodze czeka nas  masa przeszkód. Jeżeli uda się nam wykonać dobrze zadanie to sprawdzamy czy uderzyliśmy w sciany czy inne przeszkody i podliczamy punkty, które zaznaczamy specjalnymi paskami na żłobieniach w pudełku. Osoba mająca najwięcej punktów wygrywa.

Gra jest o tyle ciekawa, że po drodze napotkamy specjalne punkty, dzięki którym możemy dostać karę bądź nagrodę. Jeśli zahaczymy bombę to w następnej turze będzie kara. Jest ich kilka, dla nas najbardziej zabawną jest trzymanie pisaka tylko kciukiem i ostatnim palcem!  Dodatkowo może się zdarzyć, że będziemy grać z ręką wyprostowaną w łokciu czy obracając podkładkę z białej strony na kolorową, w której wszystko jest ze sobą zmiksowane. Jeżeli chodzi o nagrody to są to bardziej przeszkadzajki dla naszych przeciwników. Może to być na przykład komar, którego musimy ułożyć na czubku naszego pisaka, albo banan, którego rzucamy na plansze przeciwnika. Jest żetonów jeszcze kilka i są one świetnym urozmaiceniem gry.

Jeżeli chodzi o wykonanie to stoi one na bardzo wysokim poziomie. Świetne grafiki, solidne plansze, dobre pisaki. Szalona Misja to świetne przedstawienie gry platformowej w formie gry planszowej. Jak to bywa w grach platformowych – na końcu każdego świata czeka nas boss! 

Szalona Misja to gra, która pobudza wyobraźnie i ćwiczy nasze postrzeganie przestrzenne. Presja czasu znacznie urozmaica rozgrywkę, gdyż trzeba szybko reagować na wszelkie błędy. Jak to zwykle bywa – graczom wydaje się, że jest za mało czasu. A przecież o to chodzi! Jest kilka wariantów gier, więc ten tytuł szybko się nie znudzi.

Chciałbym polecić wszystkim ten tytuł. Dorośli świetnie będą się bawić i niezależnie od tego czy się wygrywa czy nie to największą frajdą było samo rysowanie. Dodatkowo dla dzieci będzie to świetny element edukacyjny, który pozwoli rozbudowywać zdolności dzieci w kwestii przestrzennego patrzenia i określania odległości (oczywiście wtedy gramy bez utrudnień i czasu ;) ). Polecam ten tytuł wszystkim!

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5,5/6
III.
Oprawa graficzna
6/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,25

Nazwa: Szalona Misja

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze
Rok: 2015

Sugerowana cena: 99,95 zł

Ocena: 5,25/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl
Share:

Wyrusz na misje! - recenzja gry Szalona Misja

Czy da się sensownie przenieść grę platformową na plansze? Czy bajkowa sceneria będzie dobrym produktem dla starszych graczy? Mazanie pisakiem może być wciągające? Otóż powiem Wam, że tak. Przyszło nam zagrać w Szaloną Misję od Rebela i jesteśmy zdumieni!
Szalona Misja to gra imprezowa, której zasady tłumaczymy w minutę, a która wciąga na bardzo, bardzo długo. Choć początkowo nam się wydawało, że gra będzie banalna i szybko się nam znudzi, to szybko zostaliśmy przekonani, że tak nie jest.

Pudełko jest wypełnione po brzegi. Znajdziemy w nim 21 plansz poziomów, 52 żetony nagród/kar, 5 przeźroczystych ekranów, 5 podkładek pod ekrany, 5 zmazywalnych pisaków, 5 żetonów postaci, 5 znaczników punktacji, klepsydra, instrukcja, mapa. Skoro już wspomniałem o brzegach to warto zaznaczyć, że pudełko jednocześnie jest opakowaniem i torem punktacji oraz miejscem gdzie będziemy układać kolejne poziomy!

Przejdźmy do sedna czyli zasad gry. Każdy otrzymuje swój pisak, podkładkę, przeźroczysty ekran i żeton postaci. Na pudełku układamy dany świat i obracamy klepsydrę. Mamy 30 sekund na narysowanie odpowiednich elementów na planszy. Mogą to być punkty, kreska łącząca dwa punkty, okręgi, linia przygody. Niby proste, ale każda kolejna plansza obraca się o 90 stopni, przez co przyjdzie nam rysować do góry nogami. Do tego po drodze czeka nas  masa przeszkód. Jeżeli uda się nam wykonać dobrze zadanie to sprawdzamy czy uderzyliśmy w sciany czy inne przeszkody i podliczamy punkty, które zaznaczamy specjalnymi paskami na żłobieniach w pudełku. Osoba mająca najwięcej punktów wygrywa.

Gra jest o tyle ciekawa, że po drodze napotkamy specjalne punkty, dzięki którym możemy dostać karę bądź nagrodę. Jeśli zahaczymy bombę to w następnej turze będzie kara. Jest ich kilka, dla nas najbardziej zabawną jest trzymanie pisaka tylko kciukiem i ostatnim palcem!  Dodatkowo może się zdarzyć, że będziemy grać z ręką wyprostowaną w łokciu czy obracając podkładkę z białej strony na kolorową, w której wszystko jest ze sobą zmiksowane. Jeżeli chodzi o nagrody to są to bardziej przeszkadzajki dla naszych przeciwników. Może to być na przykład komar, którego musimy ułożyć na czubku naszego pisaka, albo banan, którego rzucamy na plansze przeciwnika. Jest żetonów jeszcze kilka i są one świetnym urozmaiceniem gry.

Jeżeli chodzi o wykonanie to stoi one na bardzo wysokim poziomie. Świetne grafiki, solidne plansze, dobre pisaki. Szalona Misja to świetne przedstawienie gry platformowej w formie gry planszowej. Jak to bywa w grach platformowych – na końcu każdego świata czeka nas boss! 

Szalona Misja to gra, która pobudza wyobraźnie i ćwiczy nasze postrzeganie przestrzenne. Presja czasu znacznie urozmaica rozgrywkę, gdyż trzeba szybko reagować na wszelkie błędy. Jak to zwykle bywa – graczom wydaje się, że jest za mało czasu. A przecież o to chodzi! Jest kilka wariantów gier, więc ten tytuł szybko się nie znudzi.

Chciałbym polecić wszystkim ten tytuł. Dorośli świetnie będą się bawić i niezależnie od tego czy się wygrywa czy nie to największą frajdą było samo rysowanie. Dodatkowo dla dzieci będzie to świetny element edukacyjny, który pozwoli rozbudowywać zdolności dzieci w kwestii przestrzennego patrzenia i określania odległości (oczywiście wtedy gramy bez utrudnień i czasu ;) ). Polecam ten tytuł wszystkim!

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5,5/6
III.
Oprawa graficzna
6/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,25

Nazwa: Szalona Misja

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze
Rok: 2015

Sugerowana cena: 99,95 zł

Ocena: 5,25/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl
Share:

26 sty 2016

A Ty odganiesz jaki to zwierzak? - recenzja gry Jaki to zwierzak?

Czy żyrafa jest aktywna w dzień i w nocy? Ile nóg ma salamandra plamista? Czy Koala woli noc czy dzień? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w grze Jaki to zwierzak?, którą przyszło nam przetestować! Werdykt poniżej.

Kraina planszówek, czyli twór wydawnictwa Egmont, prezentuje gry planszowe zarówno dla starszych graczy jak i dla młodszych. Przewaga tych drugich jest zauważalna, jednak gry same w sobie nie są banalne. Jednym z wielu tytułów, które przyszło nam od nich testować, jest gra Jaki to zwierzak?, w której przyjdzie nam zgadywać czy dana cecha należy do zwierzęcia.

W ładnie ozdobionym pudełku znajdziemy 50 kart zwierząt, kostkę i nalepki, które sami przykleimy na kostkę oraz coś co najbardziej przyciąga uwagę dzieci – metalowy dzwonek (no i oczywiście krótką, przejrzystą instrukcję z przykładami). Wszystko wykonane solidnie, karty duże, dzwonek nie na jedną grę.

Zasady tej gry są banalnie proste. Rozkładamy 5 w miarę równych stosów kart. Na każdej karcie jest zwierzę, które jest lekko zasłonięte, więc trzeba się przyjrzeć obrazkowi. Następnie gracze rzucają kostką. Na kostce znajdziemy 6 symboli – zwierzę aktywne w nocy, zwierzę aktywne w dzień, zwierzę aktywne w dzień i w nocy, zwierzę bez nóg, zwierzę z dwiema nogami i zwierzę z 4 nogami. Gdy kostka się zatrzyma, zadaniem graczy jest uderzenie w dzwonek i powiedzenie od razu nazwy zwierzęcia, które spełnia daną cechę (zwierzę musi się znajdować na jednej z kart ze stosów). Następnie odwracamy daną kartę i sprawdzamy czy dana osoba miała racje. Na odwrocie kart są zaznaczone dwie cechy, które spełnia zwierzak. Każda karta to jeden punkt. Jeśli się pomylimy to musimy odrzucić jeden z punktów, które już posiadamy. Wygrywa gracz, który po skończeniu się kart ma najwięcej punktów.

Gra bardzo prosta, emocje gwarantowane. Jednak jest to gra zdecydowanie przeznaczona dla dzieci. Graliśmy zarówno z maluchami jak i w naszym gronie (zawsze testujemy w różnych grupach wiekowych). U nas się nie przyjęło, ale dzieciaki były wniebowzięte. Szczególnie przez załączony dzwonek. Każdy chciał jak najszybciej w niego uderzyć.

Trzeba wspomnieć, że gra posiada wariant edukacyjny. Dzieci przy okazji zabawy uczą się o zwierzętach. Dowiadują się nowych nazw zwierzaków, wiedzą kiedy dane zwierzę jest aktywne, a kiedy śpi. Do tego już z pewnością zapamiętają informacje dotyczącą nóg zwierzaków.

Jak już wspomniałem – nam gra nie przypadła do gustu, nudziła nas. Jednak w gronie dzieciaków to był hit. Z racji iż to gra dla maluchów to zdecydowanie polecam ją rodzicom, którzy nie boją się hałasu spowodowanego przez dzwonek! A tak poważnie to gra jest bardzo przyjemna dla oka,  nosi walor edukacyjny, a do tego jest prosta i z pewnością spodoba się wszystkim dzieciakom. Polecam!


(Gra oceniana jako dla dzieci w wieku 5-14 lat)
I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
3/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4,5/6

Ocena Końcowa: 4,6

Nazwa: Jaki to zwierzak?

Wydawca: Kraina Planszówek

Wydanie: pierwsze
Rok: 2015

Sugerowana cena: 65zł

Ocena: 4,6/6

Za grę dziękuję wydawnictwu Kraina Planszówek
Share:

A Ty odganiesz jaki to zwierzak? - recenzja gry Jaki to zwierzak?

Czy żyrafa jest aktywna w dzień i w nocy? Ile nóg ma salamandra plamista? Czy Koala woli noc czy dzień? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w grze Jaki to zwierzak?, którą przyszło nam przetestować! Werdykt poniżej.

Kraina planszówek, czyli twór wydawnictwa Egmont, prezentuje gry planszowe zarówno dla starszych graczy jak i dla młodszych. Przewaga tych drugich jest zauważalna, jednak gry same w sobie nie są banalne. Jednym z wielu tytułów, które przyszło nam od nich testować, jest gra Jaki to zwierzak?, w której przyjdzie nam zgadywać czy dana cecha należy do zwierzęcia.

W ładnie ozdobionym pudełku znajdziemy 50 kart zwierząt, kostkę i nalepki, które sami przykleimy na kostkę oraz coś co najbardziej przyciąga uwagę dzieci – metalowy dzwonek (no i oczywiście krótką, przejrzystą instrukcję z przykładami). Wszystko wykonane solidnie, karty duże, dzwonek nie na jedną grę.

Zasady tej gry są banalnie proste. Rozkładamy 5 w miarę równych stosów kart. Na każdej karcie jest zwierzę, które jest lekko zasłonięte, więc trzeba się przyjrzeć obrazkowi. Następnie gracze rzucają kostką. Na kostce znajdziemy 6 symboli – zwierzę aktywne w nocy, zwierzę aktywne w dzień, zwierzę aktywne w dzień i w nocy, zwierzę bez nóg, zwierzę z dwiema nogami i zwierzę z 4 nogami. Gdy kostka się zatrzyma, zadaniem graczy jest uderzenie w dzwonek i powiedzenie od razu nazwy zwierzęcia, które spełnia daną cechę (zwierzę musi się znajdować na jednej z kart ze stosów). Następnie odwracamy daną kartę i sprawdzamy czy dana osoba miała racje. Na odwrocie kart są zaznaczone dwie cechy, które spełnia zwierzak. Każda karta to jeden punkt. Jeśli się pomylimy to musimy odrzucić jeden z punktów, które już posiadamy. Wygrywa gracz, który po skończeniu się kart ma najwięcej punktów.

Gra bardzo prosta, emocje gwarantowane. Jednak jest to gra zdecydowanie przeznaczona dla dzieci. Graliśmy zarówno z maluchami jak i w naszym gronie (zawsze testujemy w różnych grupach wiekowych). U nas się nie przyjęło, ale dzieciaki były wniebowzięte. Szczególnie przez załączony dzwonek. Każdy chciał jak najszybciej w niego uderzyć.

Trzeba wspomnieć, że gra posiada wariant edukacyjny. Dzieci przy okazji zabawy uczą się o zwierzętach. Dowiadują się nowych nazw zwierzaków, wiedzą kiedy dane zwierzę jest aktywne, a kiedy śpi. Do tego już z pewnością zapamiętają informacje dotyczącą nóg zwierzaków.

Jak już wspomniałem – nam gra nie przypadła do gustu, nudziła nas. Jednak w gronie dzieciaków to był hit. Z racji iż to gra dla maluchów to zdecydowanie polecam ją rodzicom, którzy nie boją się hałasu spowodowanego przez dzwonek! A tak poważnie to gra jest bardzo przyjemna dla oka,  nosi walor edukacyjny, a do tego jest prosta i z pewnością spodoba się wszystkim dzieciakom. Polecam!


(Gra oceniana jako dla dzieci w wieku 5-14 lat)
I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
3/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4,5/6

Ocena Końcowa: 4,6

Nazwa: Jaki to zwierzak?

Wydawca: Kraina Planszówek

Wydanie: pierwsze
Rok: 2015

Sugerowana cena: 65zł

Ocena: 4,6/6

Za grę dziękuję wydawnictwu Kraina Planszówek
Share:

24 sty 2016

Czy Games Factory Publishing znów podbije wspieram.to?

Jak pewnie wiecie, jakiś czas temu wystartowała zbiórka na grę Mistfall, której Sterta jest patronatem. Zbiórka ma się całkiem dobrze, na chwile obecną ma prawie 170% potrzebnej kwoty. Games Factory Publishing jednak nie spoczywa na laurach (w końcu to ich 4 udany projekt na wspieram.to). 

Nie skończyła się jeszcze zbiórka na wspomnianego Mistfalla (możecie wspierać TUTAJ), a już rozpoczęła się kolejna kampania. Tym razem GFP stawia na mniejszy tytuł jakim jest Pocket Imperium. Czy uda się im tak samo dobrze jak przy poprzednich zbiórkach? Mamy nadzieje, że tak!
Pocket Imperium to mała gra strategiczna, która miała swoją premierę również przez crowdfunding,  na kickstarterze podbiła serca graczy, zbierając prawie 4 razy więcej pieniędzy niż było wymagane. Gra jest przede wszystkim szybka, bo tłumaczenie zasad to około 5 minut, a przygotowanie rozgrywki to 3 minuty. Następnie wyruszamy ze swoją flotą na podboje!

Bardzo ciekawym aspektem jest budowanie kosmosu. Do płytki startowej dołączamy losowo kolejne elementy, przez co każda rozgrywka jest inna. Pocket Imperium to gra z kategorii 4X (exploring, expanding, exterminating, exploiting), które są główną cechą dużych gier. Wielogodzinne rozbudowywanie cywilizacji, toczenie bardzo długich wojen itd. W Pocket Imperium rozgrywka zajmie nam około 45minut, a mimo to będziemy musieli bardzo wiele zaplanować już na samym początku.

Każdy z graczy otrzymuje karty, których kolejność zagrywania musi zaplanować wcześniej. Kategorie tychże kart dzielimy na Expand (rozwój i rozrost floty), Explore (ruch statków po planszy) i Exterminate (toczenie walk). Jeżeli w jednej turze nasz przeciwnik zagra ten sam typ karty co my to jej wartość już niestety spada. Nie mu tutaj przypadku, liczy się taktyka!

Pocket Imperium bardzo przykuło naszą uwagę. Wymagane jest 12500zł, aby gra została wydana w polskiej wersji językowej. Znając produkty od wydawnictwa GFP mogę zdecydowanie zaprosić Was do wsparcia, gdyż nie będziecie zawiedzeni! Więcej o samej akcji znajdziecie TUTAJ.
Share:

Czy Games Factory Publishing znów podbije wspieram.to?

Jak pewnie wiecie, jakiś czas temu wystartowała zbiórka na grę Mistfall, której Sterta jest patronatem. Zbiórka ma się całkiem dobrze, na chwile obecną ma prawie 170% potrzebnej kwoty. Games Factory Publishing jednak nie spoczywa na laurach (w końcu to ich 4 udany projekt na wspieram.to). 

Nie skończyła się jeszcze zbiórka na wspomnianego Mistfalla (możecie wspierać TUTAJ), a już rozpoczęła się kolejna kampania. Tym razem GFP stawia na mniejszy tytuł jakim jest Pocket Imperium. Czy uda się im tak samo dobrze jak przy poprzednich zbiórkach? Mamy nadzieje, że tak!
Pocket Imperium to mała gra strategiczna, która miała swoją premierę również przez crowdfunding,  na kickstarterze podbiła serca graczy, zbierając prawie 4 razy więcej pieniędzy niż było wymagane. Gra jest przede wszystkim szybka, bo tłumaczenie zasad to około 5 minut, a przygotowanie rozgrywki to 3 minuty. Następnie wyruszamy ze swoją flotą na podboje!

Bardzo ciekawym aspektem jest budowanie kosmosu. Do płytki startowej dołączamy losowo kolejne elementy, przez co każda rozgrywka jest inna. Pocket Imperium to gra z kategorii 4X (exploring, expanding, exterminating, exploiting), które są główną cechą dużych gier. Wielogodzinne rozbudowywanie cywilizacji, toczenie bardzo długich wojen itd. W Pocket Imperium rozgrywka zajmie nam około 45minut, a mimo to będziemy musieli bardzo wiele zaplanować już na samym początku.

Każdy z graczy otrzymuje karty, których kolejność zagrywania musi zaplanować wcześniej. Kategorie tychże kart dzielimy na Expand (rozwój i rozrost floty), Explore (ruch statków po planszy) i Exterminate (toczenie walk). Jeżeli w jednej turze nasz przeciwnik zagra ten sam typ karty co my to jej wartość już niestety spada. Nie mu tutaj przypadku, liczy się taktyka!

Pocket Imperium bardzo przykuło naszą uwagę. Wymagane jest 12500zł, aby gra została wydana w polskiej wersji językowej. Znając produkty od wydawnictwa GFP mogę zdecydowanie zaprosić Was do wsparcia, gdyż nie będziecie zawiedzeni! Więcej o samej akcji znajdziecie TUTAJ.
Share:

22 sty 2016

Czy Gangsterzy wkroczą na nasz rynek? - recenzja gry Gagnsterzy

Rozboje, walki, zdobywanie szacunku to tylko niektóre aspekty z życia Gangstera. Dobre planowanie i odpowiednie podejście do tematu pozwala osiągnąć niebywały sukces. Czasem trzeba komuś podłożyć świnie, a czasem pomóc innym gangom w zdobyciu swego celu. Z tym wszystkim przyjdzie nam się zmierzyć w grze Gang Up, która, być może dzięki zbiórce na wspieram.to, ukaże się na polskim rynku jako Gangsterzy.

Za polską wersją gry stoi wydawnictwo Czacha Games, które planuje rozpocząć zbiórkę na portalu wspieram.to już pod koniec stycznia. Sama gra, choć nie wielkich rozmiarów, jest bardzo imponująca, a szybkość zmian jakie zachodzą w grze, powoduje że trzeba się mocno wysilić, aby wygrać. 

Przejdźmy jednak do rzeczy. Dostaliśmy angielską wersję tej gry o nazwie Gang Up! Choć Polska wersja będzie się trochę różniła od zagranicznej to przetestowaliśmy grę zarówno w oryginalnej wersji jak i tej już po zmianach.

W oryginalnym wydaniu gry dostaniemy małe pudełko z kartami do gry, których w sumie jest 130. Do tego instrukcja i jedna karta pomocy. Pudełko jest stosunkowo małe, dopasowane do tego, aby zmieściły się w nim dwie talie. Polskie wydanie gry będzie miało większe pudełko, trochę lepsze karty, plansze. Dodatkowo będzie wypraska na karty, żeton imitujący monety oraz żetony potrzebne do oznaczania aktualnego statusu.

Rozgrywka nie jest skomplikowana, a zasady da się wytłumaczyć w mniej niż 5 minut (sama instrukcja to dwustronna kartka w formie harmonijki, a  w Polskim wydaniu dodatkowo znajdą się opisy i przykłady kart, wszystko wydane w formie książeczki z zasadami). Karty dzielimy na dwie osobne talie – Zdarzeń i Rozbojów. W talii zdarzeń znajdziemy zarówno karty wpływów jak i gangsterów, a z talii rozbojów będziemy dociągać zbrodnie, które będziemy mogli rozgrywać. 

Na początku gry wybieramy dwóch gangsterów ze statusem poniżej 5 i dajemy ich do więzienia.  Następnie każdy z graczy otrzymuje 6 kart zdarzeń oraz kartę statusu na którym zaznacza swoją wartość początkową – 5. Tura aktywnego gracza podzielona jest na kilka faz. Na początku tury dobieramy jedną kartę z talii zdarzeń. Następnie możemy wykładać swoich gangsterów jeżeli pozwala nam na to status. Każda postać ma w lewym górnym rogu cyfrę oznaczającą minimalny status jaki musimy posiadać, aby móc zagrać kartę. Gangsterów możemy wykładać tylko w tej fazie, karty wpływów możemy zagrywać w dowolnym momencie. Jeżeli już zakończyliśmy tworzenie gangu, przechodzimy do fazy rozboju lub kończymy turę. Decydując się na fazę rozboju pociągamy kartę z talii kart rozboju i decydujemy czy ją realizujemy czy nie. I tutaj kolejne zmiany – w oryginalnej wersji na kartach rozbojów jest zaznaczony wymagany status, w polskiej wersji (i drugiej edycji wersji zagranicznych) zrezygnowano z tego i pozostawiono jedynie siłę gangu (o czym napisze dalej). Jeśli posiadamy wymaganą siłę gangu do przeprowadzenia rozboju to możemy rozpocząć jego wykonywanie. Jeżeli nie posiadamy takowej siły, to albo rezygnujemy z rozboju albo szukamy wsparcia u współgraczy. W danej zbrodni może brać udział maksymalnie dwójka graczy i oboje zdobywają lub tracą status (chyba, że karty mówią inaczej).  Jeśli padła decyzja, że zaczynamy rozbój to zaczyna się największa zabawa. Teraz reszta graczy może nam przeszkadzać poprzez rzucanie kart wpływów. Nie ma limitu zagranych kart. Wpływy mogą być różne – aresztowania, zabójstwa, wymiana gangsterów, kradzieże i wiele wiele innych. Jeżeli wszyscy graczy zadeklarują, że nie rzucają już nic to sprawdzamy czy aktywny gracz nadal posiada wymaganą siłę gangu, która jest określana przez ilość gangsterów w gangu (1 gangster = 1 siły, chyba że na karcie zaznaczono inaczej). Jeżeli tak to zwiększa swój status podaną cyfrę w dolnym prawym rogu, jeśli się zaś nie uda to traci te punkty. Gdyby ktoś zdecydował się pominąć fazę rozboju i zakończyć turę to dociąga jedną kartę zdarzeń. Na końcu wszyscy sprawdzają ile mają kart na ręce i odrzucają do 8. Cel gry – osiągnięcie statusu równego 20.

Cóż mogę rzec o tej grze. Emocje, które się udzielają w trakcie rozgrywki są naprawdę duże. W Gangsterach jest bardzo dużo negatywnej interakcji między graczami i nigdy do końca nie można zaufać innym. Zdarzyło się kilka razy że prowadziliśmy rozbój w sojuszu, a na koniec została zagrana karta, której działaniem było przejęcie wszystkich biorących udział gangsterów do swojej siedziby. Zwrotność akcji też jest dość istotna – nagle mając status 18 można stracić wszystkich gangsterów, a ktoś kto był daleko za nami wygrywa. Uwierzcie mi – zdarzało się i to dość często.

Losowość w grze karcianej to norma. Tutaj jednak trzeba trochę planować na przód, gdyż mając pewne karty wpływów i gangsterów musimy pomyśleć w jaki sposób to wszystko wykorzystać. Trzeba też wiedzieć kiedy wchodzić w sojusze, a co najważniejsze – dobrze blefować. 

Bardzo spodobał nam się fakt, że mimo dużej ilości kart nie było sytuacji, żeby komuś nie trafili się gangsterzy. Gra jest bardzo dobrze wyważona i jest to jej wielka zaleta. Jedynym minusem dla nas była losowość, która dość często wpływała na długość rozgrywki. Graliśmy zarówno 45minut jak i 10, w tym samym składzie.

Nam ta gra przypadła do gustu i z pewnością będziemy chcieli polską wersje wozić do znajomych. Tytuł ten nie jest niezależny językowo, a mimo małej ilości tekstu na kartach czasem powoduje bezsilność spowodowaną brakiem znajomości cech karty, a nie będziemy pytać o każdą kartę, bo to zdradzi nasze zamiary. 

Gangsterzy to gra, którą poleciłbym wszystkim. Szybka, prosta, emocjonująca. Serdecznie zapraszam Was do wspierania polskiego wydania tej gry www.wspieram.to - https://wspieram.to/gangsterzy
Share:

Czy Gangsterzy wkroczą na nasz rynek? - recenzja gry Gagnsterzy

Rozboje, walki, zdobywanie szacunku to tylko niektóre aspekty z życia Gangstera. Dobre planowanie i odpowiednie podejście do tematu pozwala osiągnąć niebywały sukces. Czasem trzeba komuś podłożyć świnie, a czasem pomóc innym gangom w zdobyciu swego celu. Z tym wszystkim przyjdzie nam się zmierzyć w grze Gang Up, która, być może dzięki zbiórce na wspieram.to, ukaże się na polskim rynku jako Gangsterzy.

Za polską wersją gry stoi wydawnictwo Czacha Games, które planuje rozpocząć zbiórkę na portalu wspieram.to już pod koniec stycznia. Sama gra, choć nie wielkich rozmiarów, jest bardzo imponująca, a szybkość zmian jakie zachodzą w grze, powoduje że trzeba się mocno wysilić, aby wygrać. 

Przejdźmy jednak do rzeczy. Dostaliśmy angielską wersję tej gry o nazwie Gang Up! Choć Polska wersja będzie się trochę różniła od zagranicznej to przetestowaliśmy grę zarówno w oryginalnej wersji jak i tej już po zmianach.

W oryginalnym wydaniu gry dostaniemy małe pudełko z kartami do gry, których w sumie jest 130. Do tego instrukcja i jedna karta pomocy. Pudełko jest stosunkowo małe, dopasowane do tego, aby zmieściły się w nim dwie talie. Polskie wydanie gry będzie miało większe pudełko, trochę lepsze karty, plansze. Dodatkowo będzie wypraska na karty, żeton imitujący monety oraz żetony potrzebne do oznaczania aktualnego statusu.

Rozgrywka nie jest skomplikowana, a zasady da się wytłumaczyć w mniej niż 5 minut (sama instrukcja to dwustronna kartka w formie harmonijki, a  w Polskim wydaniu dodatkowo znajdą się opisy i przykłady kart, wszystko wydane w formie książeczki z zasadami). Karty dzielimy na dwie osobne talie – Zdarzeń i Rozbojów. W talii zdarzeń znajdziemy zarówno karty wpływów jak i gangsterów, a z talii rozbojów będziemy dociągać zbrodnie, które będziemy mogli rozgrywać. 

Na początku gry wybieramy dwóch gangsterów ze statusem poniżej 5 i dajemy ich do więzienia.  Następnie każdy z graczy otrzymuje 6 kart zdarzeń oraz kartę statusu na którym zaznacza swoją wartość początkową – 5. Tura aktywnego gracza podzielona jest na kilka faz. Na początku tury dobieramy jedną kartę z talii zdarzeń. Następnie możemy wykładać swoich gangsterów jeżeli pozwala nam na to status. Każda postać ma w lewym górnym rogu cyfrę oznaczającą minimalny status jaki musimy posiadać, aby móc zagrać kartę. Gangsterów możemy wykładać tylko w tej fazie, karty wpływów możemy zagrywać w dowolnym momencie. Jeżeli już zakończyliśmy tworzenie gangu, przechodzimy do fazy rozboju lub kończymy turę. Decydując się na fazę rozboju pociągamy kartę z talii kart rozboju i decydujemy czy ją realizujemy czy nie. I tutaj kolejne zmiany – w oryginalnej wersji na kartach rozbojów jest zaznaczony wymagany status, w polskiej wersji (i drugiej edycji wersji zagranicznych) zrezygnowano z tego i pozostawiono jedynie siłę gangu (o czym napisze dalej). Jeśli posiadamy wymaganą siłę gangu do przeprowadzenia rozboju to możemy rozpocząć jego wykonywanie. Jeżeli nie posiadamy takowej siły, to albo rezygnujemy z rozboju albo szukamy wsparcia u współgraczy. W danej zbrodni może brać udział maksymalnie dwójka graczy i oboje zdobywają lub tracą status (chyba, że karty mówią inaczej).  Jeśli padła decyzja, że zaczynamy rozbój to zaczyna się największa zabawa. Teraz reszta graczy może nam przeszkadzać poprzez rzucanie kart wpływów. Nie ma limitu zagranych kart. Wpływy mogą być różne – aresztowania, zabójstwa, wymiana gangsterów, kradzieże i wiele wiele innych. Jeżeli wszyscy graczy zadeklarują, że nie rzucają już nic to sprawdzamy czy aktywny gracz nadal posiada wymaganą siłę gangu, która jest określana przez ilość gangsterów w gangu (1 gangster = 1 siły, chyba że na karcie zaznaczono inaczej). Jeżeli tak to zwiększa swój status podaną cyfrę w dolnym prawym rogu, jeśli się zaś nie uda to traci te punkty. Gdyby ktoś zdecydował się pominąć fazę rozboju i zakończyć turę to dociąga jedną kartę zdarzeń. Na końcu wszyscy sprawdzają ile mają kart na ręce i odrzucają do 8. Cel gry – osiągnięcie statusu równego 20.

Cóż mogę rzec o tej grze. Emocje, które się udzielają w trakcie rozgrywki są naprawdę duże. W Gangsterach jest bardzo dużo negatywnej interakcji między graczami i nigdy do końca nie można zaufać innym. Zdarzyło się kilka razy że prowadziliśmy rozbój w sojuszu, a na koniec została zagrana karta, której działaniem było przejęcie wszystkich biorących udział gangsterów do swojej siedziby. Zwrotność akcji też jest dość istotna – nagle mając status 18 można stracić wszystkich gangsterów, a ktoś kto był daleko za nami wygrywa. Uwierzcie mi – zdarzało się i to dość często.

Losowość w grze karcianej to norma. Tutaj jednak trzeba trochę planować na przód, gdyż mając pewne karty wpływów i gangsterów musimy pomyśleć w jaki sposób to wszystko wykorzystać. Trzeba też wiedzieć kiedy wchodzić w sojusze, a co najważniejsze – dobrze blefować. 

Bardzo spodobał nam się fakt, że mimo dużej ilości kart nie było sytuacji, żeby komuś nie trafili się gangsterzy. Gra jest bardzo dobrze wyważona i jest to jej wielka zaleta. Jedynym minusem dla nas była losowość, która dość często wpływała na długość rozgrywki. Graliśmy zarówno 45minut jak i 10, w tym samym składzie.

Nam ta gra przypadła do gustu i z pewnością będziemy chcieli polską wersje wozić do znajomych. Tytuł ten nie jest niezależny językowo, a mimo małej ilości tekstu na kartach czasem powoduje bezsilność spowodowaną brakiem znajomości cech karty, a nie będziemy pytać o każdą kartę, bo to zdradzi nasze zamiary. 

Gangsterzy to gra, którą poleciłbym wszystkim. Szybka, prosta, emocjonująca. Serdecznie zapraszam Was do wspierania polskiego wydania tej gry www.wspieram.to - https://wspieram.to/gangsterzy
Share:

20 sty 2016

Rozszyfrujesz Enigmę? - recenzja gry Enigma

Enigma – niemiecka przenośna maszyna szyfrująca, używana w trakcie II wojny światowej. Polacy jako pierwsi zdołali ją rozszyfrować. Enigma to również świetna gra logiczna wydawnictwa Albi, w której przyjdzie nam się zmierzyć z ciekawymi zagadkami. Dacie rade je rozszyfrować?

Enigma to tytuł w którym będziemy rozwiązywać zagadki, łączyć plazmowody i zdobywać punkty. Połączenie rozwiązywaniem zagadek z mechaniką, którą zna każdy planszomaniak z Carcassonne. Dokładamy pionka, zdobywamy punkty za zamknięcie plazmowodów. Ale najpierw pudło!

W pudle z grą znajdziemy wiele elementów. 109 płytek do zagadek, 17 pionków, 7 fragmentów mozaiki, 4 zakrzywione elementy do zagadek z lotu ptaka, 6 odważników, 9 płytek rurociągów, klepsydra i instrukcja. Całość wykonana bardzo solidnie i z dużą dbałością o szczegóły.

Choć zasady gry są bardzo proste to gra już taka nie jest. Na stole rozkładamy 4 stosy posegregowane według zagadek. Na środku stołu układamy płytkę startową. Z boku dajemy plansze do zliczania punktów i ustawiamy na nim jednego ze swoich pionków. Następnie gracz rozpoczynający dobiera płytkę z zagadką, ale póki co jej nie odkrywa (widzi tylko stronę z plazmowodami). Kolejni gracze wybierają zagadkę dla siebie, ale nie mogą brać już wybranych przez poprzedników. Następnie zabieramy elementy potrzebne do rozwiązania zagadki i na raz odwracamy płytki na drugą stronę. Kto pierwszy rozwiąże zagadkę ten obraca klepsydrę i zaczyna się odliczanie.
Po upłynięciu czasu wszyscy gracze odsuwają ręce od zagadek. Ci którzy zdążyli ułożyć poprawnie swoje zadania będą mieli możliwość dołożenia płytki do tych, które leżą już na stole. Po dołożeniu płytki możemy postawić naszego pionka-inżyniera na jednym z kolorów plazmowodów na właśnie dołożonej płytce, zakładając, że nie jest on zajęty przez przeciwników. Po zamknięciu naszych plazmowodów dostajemy tyle punktów ile danego koloru jest połączone w naszej linii. Wygrywa gracz, który zdobędzie 15 punktów. 

Proste zasady, ciężkie zagadki. Nie ma chyba zagadek łatwiejszych i trudniejszych, choć dużo zależy od wylosowanej płytki. Do wybrania mamy 4 typy zagadek. Pierwszym z nich jest mozaika – mamy płytkę z obrazkiem i 7 elementów, które musimy ułożyć w przedstawiony sposób tak, aby zakryły one obrazek. Drugi typ zagadek to „z lotu ptaka” – mamy 4 kolorowe, zakrzywione elementy, które musimy ułożyć w taki sposób, aby z lotu ptaka wyglądały tak jak przedstawiono na obrazku. Trzeci rodzaj to odważniki. Po odwróceniu płytki sprawdzamy ilu odważników mamy użyć. Z dwóch stron są wartości na szali i musimy ułożyć nasze odważniki tak, aby suma wartości po obu stronach były sobie równe.  Ostatnia to rurociągi. Na płytce mamy pokazane, które fragmenty rur mamy odrzucić, a z reszty musimy ułożyć sensowne rurociągi.

Choć może się wydawać, że najciężej ułożyć obrazek a najłatwiej rury to zagadki są same w sobie bardzo różnorodne. Każdy znajdzie jakąś swoją ulubioną zagadkę, a potem okazuje się, że nie może w niej wygrać. Gdy przeczytaliśmy, że gra się do 15 punktów  to stwierdziliśmy, że gra się za szybko skończy. Jednak nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać, gdyż najpierw musimy dobrze rozwiązać zagadkę, a potem jeszcze zamknąć plazmowód co również jest nielada wyzwaniem.
Bardzo nam przypadły do gustu elementy. Solidne, z drewna, ładne kolorystycznie. Jedynie fragmenty rurociągów są z tektury, co odbiega od całej reszty i nas trochę to raziło. Nie ma jednak tragedii. Wbrew pierwszym odczuciom, że „tej zagadki nie da się zrobić” to uwierzcie nam – da się rozwiązać wszystkie.

Ciężko mi zakwalifikować Enigme do jakiegoś konkretnego typu. Może sprawdziłoby się jako gra imprezowa, ale jest tylko dla 4 graczy. Jako rodzinna może być za trudna dla młodszego rodzeństwa. Enigma to dobra gra dla grupki znajomych, którzy lubią się przy grach wysilić, a z drugiej strony nie lubią planować zbytnio na przód. Polecam ją każdemu fanowi gier logicznych i tym dla których liczy się bardziej dobra zabawa niż zwycięstwo. Dodatkowo można ją potraktować jako zabawę edukacyjną dla tych młodszych co może rozwinąć ich postrzeganie przestrzenne, logiczne myślenie i umiejętności liczenia, ale to wszystko już nie w formie gry, a luźnej zabawy.
Share:

My na Facebooku

Labels

Blog Archive