30 paź 2016

Podbij świat z szalonymi naukowcami! - recenzja gry nIQczemni szaleni naukowcy

Są takie gry, których zasady pochłania się lekko, rozgrywka się nie nudzi, a gra wraca na stół często. Dla nas takim tytułem są nIQczemni szaleni naukowcy wydawnictwa foxgames. Ostatnio właśnie te wydawnictwo wręcz nas zasypało (co nas bardzo cieszy!) różnymi grami, więc ostro siadamy do rozgrywek i recenzji.

nIQczemni to prosta, szybka gra  Donalda X. Vaccarino (znanego z gry Królestwo w Budowie czy recenzowanego u nas Szmalu). Tym razem przenosimy się do laboratorium i wcielamy się w tytułowych szalonych naukowców, którzy pragną zawładnąć nad światem („Co dziś będziemy robić móżdżku?”). Wszystko jednak zależy od naszej strategii i stworzonych wynalazków.

W pudełku znajdziemy: plansze, 30 figurek szpiegów, 64 karty wynalazków, 36 kart konwersji, 24 karty akcji, 90 żetonów monet i instrukcje. Wykonanie jest całkiem dobre, karty są ładne, przejrzyste. Plansza sztywna, dobrze porządkuje całą rozgrywkę. Elementy trwałe, posłużą na bardzo długi czas.

Jak wspomnieliśmy powyżej – zasady pochłania się lekko. Jest to gra, w której nie ma pierwszego gracza, gdyż wszyscy gramy jednocześnie. Mamy do wyboru jedną z czterech akcji: pracę (dająca nam pieniążki), badania (dające nam pieniążki i projekty wynalazków), szpiegostwo (umożliwiające szpiegowanie innych graczy, co następnie pozwala nam na zdobycie dodatkowych funduszy) oraz konstruowanie (dzięki któremu wprowadzimy nasze projekty w życie i zdobędziemy punkty). Każdy z graczy w tym samym czasie wykłada konkretną kartę i w jednym czasie się je odkrywa. Wykonujemy dane czynności w zależności od wybranej karty i tak gramy, aż do momentu, gdy któryś z graczy zdobędzie przynajmniej 20 punktów zwycięstwa i jednocześnie będzie jedynym graczem z taką liczbą punktów (nie może być remisu).

Poza punktami zwycięstwa, wynalazki wprowadzają różne efekty do gry. Czasem dzięki nim pobierzemy nową kartę, czasem dołożymy szpiega, a innym razem gracz po naszej lewej czy prawej będzie musiał odrzucić kartę. Dzięki temu musimy patrzeć nie tylko na punkty na karcie, ale również na bonusy, które może na nam przynieść.

Co sprawia, że gra się nie nudzi? Po pierwsze to czas rozgrywki, który mieści się w zakresie 15-20 minut. Po drugie karty konwersji, które zmieniają trochę zasady rozgrywki, dzięki czemu gracze mogą zmieniać swoje strategie i drogi do zwycięstwa.

Dla nas jest to gra lekka i przyjemna, więc stosunkowo często do niej wracamy. Po prostu przypadła nam do gustu jej prostota i uważamy, że jest to fajny tytuł na wprowadzenie nowych graczy w świat gier planszowych.

Czy gra jest dla wszystkich? Zdecydowanie tak i jedyne z czym się nie zgadzamy to minimalny wiek graczy podany na pudełku. Twórcy podali, że jest to 10+ ale jak dla nas to już 7-8 latki sobie z tym świetnie poradzą. Starym wyjadaczom polecam tę grę na rozgrzewkę, a nowych zachęcam do spróbowania tej prostej produkcji!


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
4,5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 4,83

Nazwa: nIQczemni Szaleni Naukowcy

Wydawca: Foxgames

 Rok wydania: 2016

 Edycja: Pierwsza

 Sugerowana cena: 99,95zł 

 Ocena: 4,83/6 

 Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames
www.foxgames.pl
Share:

27 paź 2016

Buduj swoją wieże! - recenzja prototypu gry Wieże Magów

Do naszych drzwi czasem dostarczane są paczki, w których znajdują się prototypy. Cieszy nas to bardzo, bo możemy tym sposobem przetestować gry i pomóc twórcom w dopracowaniu szczegółów. Tym razem zaufał nam właściciel Imagine Realm, który przysłał nam grę Wieże Magów. Jak poszło? Czytajcie dalej!

Wieże Magów to prosta gra, która na pierwszy rzut oka przypomina Jenge. Jest to jednak tylko pozorne wrażenie, gdyż tutaj będziemy budować swoje własne wieże, a niszczyć budowle innych graczy będziemy dzięki kartom.

W pudełku, które dostaliśmy znajdowały się drewienka. Dużo drewienek. Dokładniej 126 drewnianych klocków (zwanych też konstrukcjami). Do tego doszły karty: 20 kart przywołania, 24 karty żywiołów, 11 kart specjalnych oraz 12 sekcji. Nie będziemy tutaj oceniać jakości elementów, gdyż prototypy mają to do siebie, że mają przedstawiać mechanikę i ewentualnie zalążek klimatu, a na drugi plan schodzi wykonanie i grafiki.

O co właściwie chodzi? Otóż celem gry jest posiadanie jak najwyższej wieży na samym końcu. Gra kończy się, gdy już nie będzie żadnych dostępnych konstrukcji w tak zwanym źródle. Źródło to miejsce, w którym będziemy przechowywać nasze drewienka, będzie to swego rodzaju bank, z którego gracze będą pobierać konstrukcje. Gracz w swojej turze ma możliwość wykonania jednej z kilku czynności. Pierwszą z takich czynności jest przywołanie – odkrycie wierzchniej karty przywołania i sprawdzenie ile drewienek nam przyniesie. Następnie gracz pobiera daną liczbę konstrukcji i decyduje czy przeznacza je do swojego magazynu czy od razu na budowę wieży. Kolejną czynnością jest zakup. Możemy zakupić kartę żywiołów lub sekcje. Sekcja to element, który zabezpiecza naszą wieżę przed atakami przeciwników (dokładniej zabezpiecza to co znajduje się pod nią). Sekcje możemy tworzyć co 5 lub więcej poziomów konstrukcji. 
Do wyboru mamy również atak – jeśli posiadamy odpowiednie kombinacje kart żywiołów, możemy zaatakować wieże przeciwników. Istnieje również wzmocnienie przywołania, które może nam przynieść potrójną korzyść, jeżeli dobrze trafimy z kartą żywiołów (wykłada się kartę i jeśli na karcie przywołania jest ta sama cyfra to pobieramy 3 razy więcej konstrukcji) lub jeśli nam się nie uda to tracimy kolejkę i nie pobieramy żadnych drewienek.

Wszystkie zakupy realizowane są za pomocą naszych drewienek z magazynu. Po zakupie przenosi się je z powrotem do źródła. I w tym miejscu polecamy grę w trybie ekspres, szczególnie w wersji dwuosobowej. Czym się różni on od podstawowego? Otóż wszystkie drewienka są odrzucane (czy to z zakupów czy z ataków), dzięki czemu gra się nie dłuży.

Powyżej opisałem Wam podstawową rozgrywkę w Wieże Magów. Jak to wychodzi w rzeczywistości? Otóż po pierwszych 2-3 ruchach już wszystko wchodziło w automatyzm i wiedzieliśmy co możemy robić, jakie są koszta zakupów i tym podobne. Jak dla nas jest to duży plus tej gry.

Na osobnej karcie spisane zostały wszystkie ataki, a dzięki temu gra jest bardziej uporządkowana, nie ma zbędnego grzebania w instrukcji. Dodatkowo w grze znajdziemy masę negatywnej interakcji. Co prawda możemy skupić się tylko na budowaniu, ale mogę Was zapewnić, że prędzej czy później któryś z graczy nie omieszka się Was zaatakować i udaremnić Wasze próby stworzenia jak najwyższej wieży.

Jednym z minusów tej gry jest czas rozgrywki i jej monotonność. W normalnym trybie graliśmy za długo i już z ulgą zbliżaliśmy się do końca. Nieco lepiej wygląda to w trakcie rozgrywki na więcej niż 2 osoby, gdyż po prostu się więcej dzieje. Zdecydowanie polecam wszystkim tryb ekspres co skraca grę co najmniej o połowę.

Ogólnie gra jest fajna i ma duże predyspozycje do zostania bardzo ciekawym tytułem. Wieże Magów to gra, która spodoba się fanom negatywnej interakcji, a dodatkowo element budowania wieży też daje nieco frajdy. Osobiście polecam obserwować profil Imagine Realm i postępy z Wieżami Magów, gdyż niebawem i Wy będziecie mogli zagrać w ten tytuł.



Za grę do recenzji dziękuje:

Share:

23 paź 2016

Przejmiesz władzę w Starym Państwie? - Recenzja gry W cieniu Tronu

Czy zdarza się Wam znienawidzić gry, których zasady tłumaczycie po raz n’ty? A co jeśli tłumaczylibyście zasady tej samej gry około 100 razy jednego dnia? Mielibyście ochotę w nią zagrać? Dla nas taką zapuszczonym tytułem jest gra W cieniu tronu, które  tłumaczyliśmy na Pionku, po to aby potem nie grać w nią bardzo, bardzo długo. Mimo wszystko w końcu do niej usiedliśmy więc zapraszamy do lektury.

Okej, zatem od początku. Jak niektórzy z Was wiedzą byliśmy Pomarańczowymi Koszulkami (osobami odpowiedzialnymi między innymi za tłumaczenie zasad różnych gier oraz za ogólną pomoc na konwencie) na Pionku. Z racji premiery kilku gier (w tym gry W cieniu Tronu), zaznajomiliśmy się z zasadami tego tytułu, by potem móc je Wam przekazywać. I tak o to gra w domu przepadła.

Oczywiście nie tak dosłownie przepadła. Po prostu odkładaliśmy ją na potem, na kiedyś, na następny raz. Pionek był w czerwcu, aktualnie mamy październik. Bardzo rzadko nam się zdarza tak bardzo przetrzymać gry i po takim czasie pisać recenzje, ale w końcu wzięliśmy się w garść.

W cieniu Tronu to gra karciana od Foxgames, w której będziemy próbowali przejąć władzę w Starym Państwie. Wszystko dzieje się w cieniu tytułowego Tronu, a zebranie jak największej ilości postaci z wszystkich klas społecznych doprowadzi nas do zwycięstwa. Gra to mieszanka hazardu i negatywnej interakcji. Pudełko niewielkie, a w środku karty. Dokładnie jest ich 86 (82 do gry i 4 karty pomocy). Jeśli chodzi o jakość to jest całkiem dobra, grafiki też całkiem przyjemne dla oka.

Zasady gry są proste (jak na szybką grę karcianą przystało) i można je bardzo szybko wytłumaczyć.  W swojej turze gracz aktywny będzie wykładał karty ze stosu. Warunek jest jeden – kolejna wyłożona karta musi być równa lub niższa od poprzedniej. Jeżeli będzie wyższa (a nie posiadasz żadnych specjalnych mocy, aby to zmienić) to odrzucasz odsłonięte karty i kończysz turę. Jeśli karta będzie równa tej samej to możemy usunąć jedną z kart przeciwnika (tak, negatywna interakcja). Jeśli będzie niższa to możemy albo dorzucić je do swoich kolumn (maksymalnie pięć) albo wymienić się z innym graczem – bierzemy jego jedną, a jemu dajemy wszystkie odsłonięte. I tak gramy aż zejdzie cała talia. Przy drugim przetasowaniu dorzucamy kartę kruka, po odsłonięciu której kończy się gra i zaczyna podliczać punkty. 

Wspomniałem o specjalnych mocach. Owszem możemy używać takowych, pod warunkiem że posiadamy najwięcej kart danego typu w kolumnie. Jest to o tyle ważne, że dzięki takowym mocom możemy obniżać wartości odsłoniętych kart (dzięki czemu nie kończą one naszej tury) lub możemy się bronić przed atakami innych graczy.

Aby nasze kolumny punktowały to muszą się w nich znajdować co najmniej  2 karty. Wtedy taka kolumna jest warta tyle punktów ile wynosi wartość nominalna danej karty (czyli jeśli mamy trzy karty o wartości nominalnej 5 to dostajemy 5 punktów). Oczywiście wygrywa gracz z największą sumą punktów.

Jak nam się spodobała gra? Szczerze mówiąc to średnio. Nie wciągnęła nas jakoś specjalnie, choć nie ukrywamy, że robienie drugiej osobie na złość było dość satysfakcjonujące. Możliwe że na ocenę gry wpływ miał wspomniany Pionek. Jednak nie chcemy Was do niej zniechęcać.


Coś z plusów? Otóż spodoba się ta gra tym, którzy lubią mechanikę „test your luck” oraz fanom negatywnej interakcji. Dla nas w cieniu tronu nie jest grą skreśloną i pewnie będziemy do niej wracać na spotkaniach z ludźmi lubiącymi tego typu gry (no pewnie zaraz po Munchkinie). Jeśli lubicie szybkie gry w których możecie napsuć innym krwi to zdecydowanie możecie spróbować zagrać w ten tytuł.

I.
Klimat
4/6
II.
Złożoność
4/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
4/6
V.
Grywalność na 2 graczy
3,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4/6

Ocena Końcowa: 4,08

Nazwa: W cieniu Tronu

Wydawca: Foxgames

 Rok wydania: 2016

 Edycja: Pierwsza

 Sugerowana cena: 39,95zł 

 Ocena: 4,08/6 

 Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames
www.foxgames.pl
Share:

18 paź 2016

Często podróżujesz? To ta gra jest dla Ciebie! - recenzja gry Car Cards

Gdy pisaliśmy dla Was recenzje Gry Pomyłek wspomnieliśmy o innej ostatni wydanej grze w serii Pocket Game – Car Cards. Co kryje się pod tą angielską nazwą? Nie, nie jest to kolejna gra karciana, w której porównujemy samochody (gry takie były dość popularne kilka, kilkanaście lat temu). Tym razem coś dla tych, którzy mają problem ze swoimi pociechami w trakcie podróży.

Car Cards to gra od Trefl Joker Line, która pomoże zainteresować  osoby, które cierpią na nudę w czasie podróży. Choć tytuł wskazuje na tematykę samochodową, to można grać w dowolnym środku  transportu. Co więc oferuje nam Car Cards?

Z racji, że jest to gra wydana w serii Pocket Game, to pudełko mamy małych wymiarów, które łatwo zabrać ze sobą. W tym małym pudełku znajdziemy 55 kart oraz krótką, zwięzłą instrukcje. Karty wykonane w sposób standardowy, co może skutkować mniejszą odpornością na zniszczenia, ale z drugiej strony – cieńsze karty znacznie obniżyły cenę produktu.

Zatem jak grać w ten zagadkowy tytuł? Otóż bardzo prosto, gdyż gra jest oparta na zasadach, które chyba każdy testował w czasie swojej podróży. Kto pierwszy zobaczy dany przedmiot za oknem ten ma punkty. Mniej więcej tak działa ta gra, tylko że dane przedmioty mamy na kartach, a punkty (w wersji normalnej) zdobywa się po odgadnięciu trzech rzeczy (następnie odrzucamy i dobieramy kolejne karty). Oczywiście z młodszymi graczami możemy się bawić, że odkładamy po jednej karcie po odgadnięciu.

W dzieciństwie taką grę wymyślały sobie dzieciaki w czasie jazdy. Każde bardziej kreatywne dziecko prześcigało się w tym kto szybciej lub kto więcej zauważy psów, sosen czy konkretnych znaków. Trefl postanowił tę grę zmaterializować na kartach, dzięki czemu teraz będzie większa możliwość wyboru „poszukiwanej” rzeczy.

Car Cards to bardzo dobre rozwiązanie dla rodziców, których pociechy lubią marudzić w samochodzie, pociągu czy innym środku transportu. Skutecznie zabija ona nudę i mówię Wam to z własnego doświadczenia. Grę polecam wszystkim, którzy wiele godzin spędzają w podróży.


I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
4/6
IV.
Wykonanie elementów
4/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4,5/6

Ocena Końcowa: 4,5/6

Nazwa: Gra pomyłek

Wydawca: Trefl Joker Line

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 19,95zł

Ocena: 4,5/6

Za grę dziękuje wydawnictwu Trefl Joker Line
http://www.trefl.com/
Share:

15 paź 2016

Wyciągaj makaron i łap klopsy! - recenzja gry Spaghetti

Jeśli ktoś pyta mnie o wydawnictwo, które wydaje dobre gry familijne to moja odpowiedź jest zawsze taka sama: Granna. Nie to, żeby gry innych wydawców mi się nie podobały, ale są tacy, którzy celują w ciężkie gry, inni wydają trochę takich, trochę takich, a jak dla nas Granna jest wydawnictwem, które idealnie odnalazło się w grach rodzinnych. I o takiej też grze dziś trochę popiszemy!

Wielu z nas lubi dania, które robi się szybko, tanio i smacznie. Jednym z takich dań, nawet dla tych zielonych w kuchni, jest Spaghetti. Czy zatem z takiego posiłku da się zrobić szybką, prostą i ciekawą grę? Otóż okazuje się, że tak.

Spaghetti to rodzinna gra zręcznościowa, w której będziemy mierzyć się z presją czasu. Gra zawiera różne tryby rozgrywki, dzięki czemu można grać z nowymi jak i doświadczonymi graczami. Pudełko duże, ale i z ciekawą zawartością. Pod wieczkiem znajdziemy: 2 stylowe talerze (mały i duży), 27 nitek makaronu (10 naturalnych, 8 pomidorowych, 6 szpinakowych, 3 sepiowe), 4 uciekające klopsy, 12 włoskich przepisów i instrukcje.

Zawartość ciekawa, dobrze wykonana. Dla nas ważny aspekt – instrukcja, która jest bardzo dobrze napisana, dzięki czemu grę pojmuje się bardzo szybko. Wytrzymałość jest na wysokim poziomie, poza klopsikami, które są pokolorowanymi piłeczkami do ping ponga (chodzi o materiał). Takie wykonanie może nas szybko pozbawić elementu, ale z drugiej strony nie ciężko go będzie zastąpić.

O co chodzi w samej rozgrywce? O jak najszybsze i najefektywniejsze pozbycie się makaronu z talerza. Każdy w swojej turze ma 20 sekund na zebranie nitek makaronu. Możemy zbierać maksymalnie jedną na raz,  jednocześnie uważając, aby nie nabrudzić (żeby żadna nitka nie dotknęła stołu poza talerzem) oraz żeby nie zrzucić klopsa z talerza. Jeśli nam się to uda to odkładamy nitkę do naszego zbioru. Makaron jest różnej długości, a im dłuższy tym smaczniejszy, znaczy lepiej punktowany. Można również ściągnąć klopsa, ale tylko w przypadku, gdy nie dotyka on żadnego makaronu. Oczywiście nie obędzie się bez utrudniania jedzenia, znaczy gry, naszym współzawodnikom. Jak to zrobić? Otóż po zakończonym ruchu możemy dowolnie wymieszać leżące na stole Spaghetti, warunek jest jeden – nic nie może wystawać poza talerz. Gramy do momentu, aż na talerzu nie będzie już makaronu.
Gra jest bardzo klimatyczna, a różne warianty rozgrywki dostarczają coraz większej radości. Instrukcja również klimatycznie napisana – każdy wariant ma swoją własną włoską nazwę. Czym się różnią? Średnio zaawansowany tryb jest rozgrywany na mniejszym talerzu co utrudnia pozostawienie stołu w czystości. W trzecim trybie dochodzą przepisy, dzięki którym możemy zdobyć dodatkowe punkty.

Czy gra ma jakieś większe wady? Ciężko stwierdzić, gdyż z każdą rozgrywką i w każdym towarzystwie dostarczała nam wiele radości. Spaghettii to gra dla każdego, niezależnie od wieku. Jedyne do czego się możemy przyczepić to wspomniane wyżej wykonanie klopsików – łatwo o ich zgniecenie, szczególnie przy młodszych graczach.

Dla nas gra jest bardzo dobra. Lubimy gry, w których możemy trochę utrudnić innym życie, jednocześnie nie nazywając tego negatywną interakcją. Spaghetti zachęca też swoją ceną, bo jak za tytuł, który dostarcza tyle frajdy to jest ona odpowiednia. Warto również wspomnieć, że to gra polskiego autora – Michała Gołębiowskiego, któremu życzymy sukcesów w tworzeniu kolejnych gier.

Podsumowując – polecamy ten tytuł wszystkim, którzy szukają ciekawej, rodzinnej gry zręcznościowej. Szukacie tytułu na prezent? Zdecydowanie obdarowani nie będą zawiedzeni tą grą.  U nas Spaghetti będzie często wracać na stół (zarówno te prawdziwe jak i planszowe), więc i Was zachęcamy do tego, abyście skosztowali tej gry!


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
6/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 5,08

Nazwa: Spaghetti

Wydawca: Granna

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 69,95 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Granna
Share:

9 paź 2016

Podaj właściwą odpowiedź! - recenzja gry Gra Pomyłek

Podczas wakacji szczególnie ceniliśmy sobie gry planszowe, które łatwo było spakować. Małe pudełka, szybka rozgrywka – to coś co przeważało w wyborze gry do autobusu. Serie gier kieszonkowych wydaje między innymi Trefl. Mieliśmy już od nich Kieszonkowego Bystrzaka i Prison Run, a teraz doszły do nas dwa kolejne tytuły: Car Cards oraz Gra Pomyłek. Dziś o tej drugiej.

Gra Pomyłek to podróżny tytuł, w którym liczy się refleks, wiedza i szybkie myślenie! Jest to gra z serii Pocket Game od Trefl Joker Line. Seria tych gier wydawana jest w takich samych małych pudełka co pozwala na zabranie ich gdziekolwiek tylko chcemy.

Zawartość tego małego pudełka to 54 karty z pytaniami i instrukcja. Karty są wykonane dość standardowo, nie za twarde, nie za miękkie. Na kartach znajdziemy kilka pytań wraz z odpowiedziami, a na ich odwrocie możemy zobaczyć jeden z 6 symboli (3 czerwone, 3 zielone), które powiedzą nam jak mamy odpowiadać.

W grze chodzi o to, aby podawać właściwe odpowiedzi. Okazuje się jednak, że nie zawsze poprawna odpowiedź jest tą właściwą. Symbole o których wspomniałem wcześniej obrazują nam czy mamy podać odpowiedzieć prawidłową czy fałszywą. Symbole czerwone (napis „Fałsz”, czerwony kwadrat lub Gamoń) oznacza, że podajemy niepoprawną odpowiedź, ale mieszczące się w danej kategorii np. „Jaki kolor mają smerfy” – „Zielony”. Nie możemy mówić bzdur. Symbole zaś zielone (Napis prawda, zielone kółko lub Bystrzak) oznaczają że mamy odpowiedzieć poprawnie. Występują też pytania absurdalne, na które trzeba odpowiedzieć „bzdura”! Przykład? „Jakiego koloru jest alfabet?”.

Wydaje się Wam to banalne? Otóż nie jest to takie proste, bo gdy już mamy przygotowaną poprawną odpowiedź to okazuje się, że musimy powiedzieć źle. Gra sprawia wiele przyjemności i dostarcza radości, z reguły śmiejemy się z tego jaką głupotę palnęliśmy.

Jeśli chodzi o trudność pytań to można powiedzieć, że jest umiarkowana. Nie ma pytań za trudnych, ale też banalnie prostych. Czasami się człowiek głowi nad odpowiedzią, a potem się okazuje, że było to pytanie absurdalne (np. Który ssak nie karmi młodego mlekiem). Gra nadaje się zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Można również grać w wersji drużynowej co urozmaica nieco rozgrywkę.

Kieszonkowa gra, w której przyjdzie nam się nieźle nagłowić – myślę, że to zdanie najlepiej opisuje tą grą. Kolejny raz Trefl pokazał, że nawet małe gry mogą nieść bardzo wiele pozytywnych wrażeń i wielu godzin rozgrywki. Polecamy każdemu podróżnikowi, ale zapewniamy, że domatorzy też się w tej grze odnajdą!


I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 4,7

Nazwa: Gra pomyłek

Wydawca: Trefl Joker Line

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 19,95zł

Ocena: 4,7/6

Za grę dziękuje wydawnictwu Trefl Joker Line
http://www.trefl.com/
Share:

4 paź 2016

Konkurs na 200 obserwatorów - Fejm się musi zgadzać!

Jak obiecaliśmy tak robimy! Organizujemy konkurs z okazji 200 obserwatorów na naszym Instagramie. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i wzięcia udziału!

Nagrodą w konkursie jest gra Fejm, której prototyp recenzowaliśmy TUTAJ. Gra została wydana przez Thistroy Games, którzy są jednocześnie fundatorami nagrody!

Skoro konkurs jest organizowany z okazji Instagrama to jego będą dotyczyć zadania konkursowe. Otóż musicie odpowiedzieć na 5 pytań dotyczących zdjęć wrzucanych przez nas lub Thistroy Games na Instagrama. Jednocześnie będzie nam miło jeśli zaczniecie nas obserwować zarówno na Facebooku jak i na Insta:

Sterta Gier: FB, Insta 
Thistroy Games: FB, Insta 

A teraz pora na pytania: 

1. Na jakim obozie założyciele strony Sterta Gier pomagali jako wolontariusze, organizując spotkania z grami planszowymi? 
2. W okolicach jakiego Zamku umieściliśmy List Miłosny? 
3. Na jakim biegu założyciele Sterty Gier pomagali jako obsługa? 
4. Z jakim autorem gier planszowych Damian ma zdjęcie? 
5. Jakiej rasy pies pomaga przy tworzeniu gier wydawnictwu Thistroy Games?


Odpowiedzi możecie wysyłać na: konkursstertagier@gmail.com 

Wzięcie udziału wiąże się z zaakceptowaniem regulaminu. 


Regulamin:
  1. Z uczestników, którzy wyślą poprawne odpowiedzi zostanie wylosowany zwycięzca. W losowaniu udział będą brały osoby związane ze Stertą Gier.
  1. Organizatorem konkursu jest portal Sterta Gier, a nagrody zostały ufundowane przez twórców gry oraz wydawnictwo Thistroy Games
  1. Odpowiedzi można przesyłać na:  konkursstertagier@gmail.com w temacie wpisując Konkurs - Fejm.
  1. Warunkiem odbycia się konkursu jest przynajmniej 10 zgłoszeń.
  1. Zwycięzcy zostaną poinformowani mailowo oraz ich imię i nazwisko lub pseudonim zostaną podane na profilu Facebook
  1. Wzięcie udziału w konkursie wiąże się z akceptacją wykorzystania danych (imię i nazwisko, bądź pseudonim) przez organizatora konkursu oraz ze zgodą na publikacje nadesłanych prac.
  1. Konkurs trwa od 04.10.2016 do 24.10.2016. Ogłoszenie wyników do dwóch tygodni od zakończenia konkursu.
  1. Jeżeli po 5 dniach po ogłoszeniu wyników, zwycięzca nie prześle swoich danych do wysyłki to losowanie zostanie powtórzone
  1. Wysyłką nagrody zajmuję się wydawnictwo Thistroy Games, przesyłka jedynie na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
  1.  Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu.
Share:

1 paź 2016

Wprowadzamy się na Marsa! - recenzja gry Terraformacja Marsa

Choć tematyka samego Marsa nigdy nie była moim wielkim zainteresowaniem to od zawsze siedziałem w klimatach science fiction. Jeżeli dobrze pamiętam to pierwszym filmem w którym pojawiała się jakakolwiek tematyka czerwonej planety był… Marsjanie Atakują (i choć miałem kilka lat i nie powinienem tego oglądać to i tak zawsze siedziałem przed TV). Oglądałem również Apollo czy wypuszczonego stosunkowo niedawno Marsjanina, ale nadal mnie to specjalnie nie zachwyciło. Czy zatem Terraformacja Marsa dała rade?

Tematy wszelkich „nowych” planet była mi bliska jednak dzięki zamiłowaniu do Diuny oraz czasową fascynacją Planety Małp. Pierwszy tytuł podobał mi się bardziej, bo mieliśmy do czynienia z różnymi innowacyjnymi, jak na tamte czasy, technologiami. W Terraformacji Marsa właśnie to było pierwsze co mnie przyciągnęło – badania, technologie, wynalazki.

Gdy pierwszy raz dostałem tę paczkę to od razu poczułem tę masę elementów. Duże pudło, które po otwarciu ukazuje nam swoją bogatą zawartość. Przede wszystkim znajdziemy w środku wiele różnorodnych znaczników – w sumie ponad 400 w tym znaczniki dla 5 graczy oraz kolorowe kostki: brązowe, srebrne i złote, odpowiadające kolejno wartościom 1,5,10, którymi będziemy zaznaczać posiadane dobra. Do tego wszystkiego otrzymujemy rozkładaną plansze, 5 plansz graczy, 233 karty, 80 kafelków.

Nic dziwnego, że pudło swoje waży. Czy tak samo ciężko jest z ogarnięciem zasad? Trochę tak, ale jest to kwestia lekko zagmatwanej instrukcji, a nie samej mechaniki w grze. Otóż reguły rozgrywki rozbijają się o zagrywanie kart, które wprowadzają różnoraki zmiany zarówno na głównej planszy gry oraz na planszetkach graczy. Cała rozgrywka podzielona jest na pokolenia, a w każdym z nich wykonujemy 4 fazy: Faza kolejności (w której przekazujemy znacznik pierwszego gracza do kolejnej osoby), faza badań (w której będziemy mogli zakupywać karty), fazie akcji (w której będziemy zagrywać karty i zmieniać warunki czerwonej planety) oraz fazie produkcji (w której będziemy zdobywać dobra).

W grze dążymy do stworzenia odpowiednich warunków atmosferycznych na Marsie. Chodzi o warunki, które pozwolą zamieszkać ludziom na tej planecie, mianowicie o poziom tlenu na poziomie 14%, średniej rocznej temperaturze na równiku na poziomie +8 stopni Celsjusza i stworzeniu odpowiednich cyrkulacji hydrologicznych dzięki poziomowi oceanów pokrywających 9% planety. Wraz z podnoszeniem każdego wskaźnika (temperatury o 2 stopnie, nawodnienia i poziomu tlenu o 1%) będziemy zwiększać swoje przychody.

Czemu nam na tym zależy? Ano dlatego, że prowadzimy korporacje, która stara się osiągnąć jak najlepsze wyniki w terraformacji Marsa, a co za tym idzie – zostanie solidnie za to wynagrodzona. Czy mechanika gry oddaje jej klimat? Otóż jak najbardziej tak! Karty, zmiany na planszy, wzrosty produkcji, opisy wszystkie te rzeczy oddane są w bardzo klimatyczny sposób, co zdecydowanie cieszy oko.

Niestety musimy popsuć tę sielankę i zwrócić Wam uwagę na grafikę gry. Otóż niestety jest ona bardzo dziwnie rozłożona na kartach – czasami są to świetne obrazki, a innymi razy kiepskie zdjęcia. Nie wiemy dlaczego akurat tak się stało, ale niestety trochę to obniża odbiór gry. Jeśli zaś chodzi o pozostałe aspekty takie jak plansza czy znaczniki to są one wykonane dobrze i solidnie. Plansza gry jest przejrzysta, więc nie ma problemu w odnalezieniu się na niej.

Choć grafiki są na takim a nie innym poziomie to już same teksty i mechanika kart jest bardzo klimatyczna. Często bywa tak, że karty możemy zagrywać przy odpowiednich warunkach, więc aby wprowadzić roślinność musimy mieć odpowiednią ilość tlenu i wody. Aby wprowadzać zaawansowane technologie musimy posiadać odpowiedni poziom nauki (odpowiednią ilość kart ze znacznikiem nauki). To tylko dwa przykłady, a bardzo dużo kart opiera się na takich zależnościach.

W Terraformacja Marsa występuje kilka wariantów rozgrywki. Od tego dla początkujących (standardowe korporacje) przez podstawowy (każde korporacja ma swój kierunek rozwoju) przez bardziej zaawansowane i zmodyfikowane (można ciut więcej zapanować nad losowością przez dobieranie kart za pomocą draftu, dokładanie kart, które powodują większą interakcje między graczami, itp.). Można również grać w wariant jednoosobowy za co wielki plus dla twórcy!

Gra nam się bardzo spodobała. Choć trochę obawialiśmy się na początku samej tematyki i złożoności zasad to gra się rozkręciła. W pierwszych kilku turach nie jesteśmy w stanie zrobić za wiele – posiadamy małe przychody, nie wiele kart możemy zagrać, bo dopiero rozpoczęliśmy terraformować Marsa (sami widzicie, że wszystko oddaje klimat gry). Ma to też swoje minusy – w grze występuje tak zwany efekt kuli śnieżnej, czyli im lepiej Ci idzie na początku tym lepiej będzie Ci się wiodło dalej, co może spowodować bardzo nierówną walkę.


Jak sklasyfikowalibyśmy tę grę? Nie jest to typowe euro, ale nie jest to też gra bazująca na klimacie. Terraformacja Marsa leży gdzieś po środku – dobre, strategiczne zarządzanie zasobami przy ciekawej tematyce, oddanej za pomocą mechaniki. Tak chyba to najlepiej opisać. Jeśli jesteś fanem czerwonej planety to tę grę musisz posiadać w swoich zbiorach. Powinieneś ją zakupić również jeśli szukasz dobrej, ciekawej gry na około dwugodzinne posiedzenia przy stole. My z pewnością będziemy do niej wracać, szczególnie że zbliżają się zimne wieczory.


I.
Klimat
6/6
II.
Złożoność
4,5/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
6/6
V.
Grywalność na 2 graczy
6/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 5,5

Nazwa: Terraformacja Marsa

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 159,95zł

Ocena: 5,5/6
Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl
Share:

My na Facebooku

Labels