28 sty 2017

Odkrywaj fakty o zwierzętach! - recenzja gry Planeta Zwierząt

Gry edukacyjne często kojarzą się ludziom (a zwłaszcza dzieciom) z czymś nudnym i robionym na siłę. Jak to dobrze, że w nasze ręce trafiają też edukacyjne gry, które przeczą powyższym skojarzeniom. Jedną z takowych gier przysłało nam wydawnictwo Granna, dzięki któremu poszerzymy naszą wiedzę o zwierzętach. Z wielką chęcią zapraszam Was na Planetę Zwierząt!

Planeta Zwierząt to edukacyjna gra rodzinna, w której sprawdzimy jak dużo wiemy o różnych zwierzętach. Swoją wiedzę (i umiejętność szacowania) będziemy sprawdzać w trzech kategoriach: wiek, wielkość, prędkość. A do tego musimy dodać znajomość występowania danych zwierząt. Brzmi nudno? Zapewniam, że tak nie jest!

Pod kolorowym wieczkiem pudełka znajdziemy kilka wyprasek i karty. W wypraskach mamy żetony do oznaczania punktów oraz żetony kontynentów. Obok zobaczymy, ze do gry zostały dodane dwie figurki – myśliwego i ekologa. Kart dostaniemy aż 110, a wszystkie okraszone bardzo ładnym zdjęciem opisywanego zwierzęcia, jego nazwą w języku polskim i po łacinie. Z drugiej strony znajdziemy mapę świata z zaznaczonymi kontynentami na których dany zwierz występuję oraz 3 wartości dotyczące jego wielkości (mierzonej w największym punkcie, np. u żyrafy będzie to wzrost, ale u bociana rozpiętość skrzydeł), wieku ile żyje oraz prędkości jaką osiąga.

Okej, ale jak w to grać? Otóż na początku rozgrywki rozkładamy żetony kontynentów, a nad parą dwóch kontynentów ustawiamy żeton z wartością, którą będziemy zgadywać. W wersji podstawowej myśliwy nie jest używany. Ustawiamy ekologa (który de facto przyda się od drugiej rundy) na dowolnym kontynencie, każdy z graczy otrzymuje karty, których może widzieć tylko jedną stronę – tę bez informacji. Naszym zadaniem jest odpowiednie dokładanie kart tworząc kolumny. Wybieramy jedną z naszych kart, wystawiamy w kierunku pozostałych graczy i deklarujemy np.: „Tę zwierzę mieszka w Europie i osiąga prędkość większą niż królik”. Pozostali gracze sprawdzają i mówią czy informacje się zgadzają czy nie. Jeżeli tak to karta jest dokładana w odpowiednie miejsce w kolumnie, natomiast jeśli się gracz pomylił to karta wraca na rękę, a gracz nie dowiaduje się gdzie popełnił błąd.

Pierwsza runda trwa do czasu, aż któryś z graczy pozbędzie się wszystkich kart. Pozostali gracze dostają tyle punktów karnych ile posiadali kart na ręce. Następnie przesuwamy dane wartości, które mamy zgadywać do innych kontynentów i gramy kolejną rundę. Druga runda przebiega w bardzo podobny sposób, z dwoma wyjątkami – za każdą błędną odpowiedź otrzymuje się punkt karny. I tutaj wchodzi do gry ekolog – jeżeli dołożymy kartę do kontynentu gdzie stoi ekolog to możemy usunąć jeden punkt karny i przesunąć ekologa w nowe miejsce. Gra kończy się gdy w drugiej rundzie pozbędziemy się kart – wygrywa gracz z najmniejszą ilością punktów karnych.

Możemy Was zapewnić, że gra dostarcza sporo emocji. Często wydaje nam się coś oczywiste, a okazuje się wręcz inaczej. My jesteśmy miłośnikami zwierzaków, więc gra bardzo przypadła nam do gustu. W dużej mierze przyciągają nas zdjęcia i nazwy zwierzaków. Bardzo fajnie, że jest to gra polskiego autora – Filipa Miłuńskiego.

Ogólnie gra zawiera duży aspekt edukacyjny i może być rozgrywana na wiele różnych wariantów. Gdy gramy z młodszymi graczami to polecamy grać tylko na kontynenty. Z większymi wyjadaczami możemy dodać myśliwego, który blokuje dany kontynent i nie możemy wtedy dokładać do danej kolumny kart. Jest też wariant bardzo trudny – w drugiej rundzie jak nie znasz odpowiedzi to po prostu odpadasz.


Planeta Zwierząt to bardzo fajny tytuł, szczególnie dla młodszych graczy. A jak są fanami zwierzaków to już z pewnością musicie tę grę mieć. Duża regrywalność, przyjemna rozgrywka i przyjemne obrazki – to aspekty, które wypływają, że gra jest bardzo fajna. Polecamy ją każdemu kto szuka ciekawej gry edukacyjnej!

I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,2

Nazwa: Planeta Zwierząt

Wydawca: Granna

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 34,95 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Granna
Share:

25 sty 2017

Wydawnictwo Nasza Księgarnia ma coś dla Was! - notka

Oto krótka informacja od Wydawnictwa Nasza Księgarnia do wszystkich graczy!

Szanowni Państwo,
Z przyjemnością prezentujemy zestaw pięciu Kart Megamocy – kart wyjątkowych, bo pasujących do każdej gry. Karty te będziemy dodawać do naszych gier. W każdym pudełku znajdzie się jedna losowo wybrana karta.

Karty Megamocynie wpływają na przebieg i końcowy wynik gry. Z założenia mają stanowić jedynie formę zabawy.

Poniższe zasady powodują, że karty okażą się miłym dodatkiem do gier, a jednocześnie nie będą odrywać graczy od rozgrywki. Ponadto, karty będą żyć własnym życiem przechodząc z rąk do rąk graczy.

·      Podczas rozgrywki gracz może wykorzystać tylko jedną Kartę Megamocy.

·      Karta ta musi być inna niż karty wykorzystane już przez pozostałych graczy.

·      Wykorzystaną kartę gracz musi oddać drugiemu graczowi – wskazanemu w opisie karty.

Ilustracje na kartach przedstawiają Jędrka, głównego bohatera popularnej serii książek „Hej, Jędrek!”. Zostały przygotowane specjalnie na potrzeby kart przez Tomasza Leśniaka, rysownika wielu serii komiksowych.

Pomysłodawcą Kart Megamocy jest Jarosław Basałyga, dyrektor działu gier Wydawnictwa NASZA KSIĘGARNIA.Mamy nadzieję, że karty dostarczą graczom wiele radości.

A przy okazji przypominamy: premiera naszych czterech gier już 1 lutego!

Pozdrawiamy,
Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA
Dział Gier Planszowych
www.nk.com.pl
Facebook






Share:

24 sty 2017

Komu przybijesz piątkę? - recenzja gry Przybij Piątkę!

Otrzymaliśmy od Rebela kilka gier imprezowych. Recenzowaliśmy już dla Was Małpiszony, a teraz chcielibyśmy Wam przedstawić inną ciekawą grę imprezową, w której nie będziemy się wygłupiać, ale przyjdzie nam pomyśleć. Uważacie, że macie kogoś kto po jednej podpowiedzi będzie wiedział o jakie słowo Wam chodzi? Jeśli tak to musicie sprawdzić swoje siły w grze Przybij Piątkę!

Przybij Piątkę to słowna gra imprezowa, w którą będziemy grać w parach. Cała zawartość mieści się w małym, metalowym pudełku, które idealnie wchodzi do kieszeni, a do tego jest odporne na zniszczenia. Pod wieczkiem znajdziemy karty – 23 karty tematyki, 1 kartę pierwszeństwa, 17 kart liter i jedną kartę z regułami.

Jak z zasadami? Banalne. Na początku dzielimy się na drużyny (dla 4,6,8 graczy 2 osobowe, dla 9 trzyosobowe) i wybieramy cyfrę, która będzie określała kategorie przez całą grę (na kartach tematyki jest 8 różnych kategorii). Kolejno odkrywamy kartę litery i wszyscy jednocześnie wymyślają słowo i podpowiedź do niego. Kto pierwszy wymyśli ten uderza i podaje podpowiedź dla swojego kompana, a następnie wszyscy odliczają od 5 do 0 i na „zero” oboje z drużyny mówią słowo. Jeżeli jest ono takie samo – dostają punkt. Jeżeli nie – drużyny przeciwne mają dodatkowe 10 sekund na wymyślenie słowa i podpowiedzi. Gra trwa 6 rund (6 kart kategorii), a każda runda składa się z odkrycia 3 liter. Która drużyna ma najwięcej punktów po 6 rundzie ta wygrywa.

Brzmi banalnie? Zapewniamy Was, że tak nie jest. Choć kategorie bardzo lekkie i przyjemne to często szwankuje zgranie, a czasem pod presją czasu możemy palnąć straszną głupotę. To co wydaje nam się najbardziej oczywiste może być mniej oczywiste dla naszego partnera z drużyny, szczególnie że jest kilka reguł dotyczących wskazówek. Chyba najbardziej utrudniającą rozgrywkę jest ta reguła, że wskazówki mogą być tylko jednym słowem.

Kategorie czekającą w grze są bardzo różnorodne np. „może wypełniać obowiązki” albo „uwielbiam to!”. Jak dojdą do tego litery, to już robi się kłopot, aby coś szybko wymyślić. Nadal musimy pamiętać, że goni nas czas, więc często bywa, że palniemy głupotę i tak nasze wcześniej wspomniane obowiązki na literę P może wykonywać „Pies”.

Za co lubimy tę grę? Za to, że mimo wszystko jest to gra lekka i zapewnia dobrą zabawę. Nie trzeba siedzieć długo nad zasadami, wytłumaczyć jest bardzo łatwo i do tego można grać w praktycznie każdym gronie. Czy jest coś co nam nie pasuje? Ciężko powiedzieć, ale jedyna taka rzecz, która nam czasem przeszkadzała to fakt, że do niektórych kategorii nie byliśmy w stanie wymyślić słów na daną literę i nie chodzi tu o naszą parę, tylko o wszystkie grające.

Przybij Piątkę to dobra, szybka gra imprezowa, w którą można zagrać w każdym gronie. Dobra na rozgrzewkę przed np. Tik Tak Bum czy Szalonymi Zegarkami, lub jako samodzielna gra na zakończenie imprezy. Polecam ją wszystkim, którzy lubią różne quizy i teleturnieje, ale również tym, którzy szukają czegoś ciekawego na spotkanie ze znajomymi. Sprawdź sam jak dobrze się zgrasz ze swoim znajomym!

I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
-/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 5

Nazwa: Przybij piątkę!

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 44,95zł

Ocena: 5/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl
Share:

19 sty 2017

Zręcznościowe duszki po raz trzeci! - recenzja gry Duuuszki edycja limitowana

Zawsze gdy zostajemy zapytani o jakąś prostą, szybką grę to wybieramy te z kategorii zręcznościowych. Wytłumaczenie zasad praktycznie zawsze sprowadza się do około 1 minuty, frajda płynąca z rozgrywki jest spora, a do tego bezpośrednia rywalizacja – wręcz idealny zestaw na szybką rozgrywkę. Dawno temu (bo już 2 lata temu!) recenzowałem dla Was grę Duuuszki w kąpieli, a dziś chciałbym Wam zaprezentować wydanie limitowane podstawowej wersji tejże gry!

Duuuszki edycja limitowana to rodzinna gra zręcznościowa, w której będziemy sprawdzać jak dobrze działa nasza reakcja oko – ręka. Wydanie limitowane to dwa dodatkowe przedmioty przy czym jeden z nich znacznie urozmaica rozgrywkę. Co zatem czeka nas nowego?

Po pierwsze – edycja limitowana jest wydana w solidnym metalowym pudle i choć zajmuje ono więcej miejsca to nie ma problemu z przewożeniem gry. Zawartość pudełka to oczywiście karty z obrazkami, a do tego figurki: białego ducha, zielonej butelki, czerwonej czapki, szarej myszy i niebieskiej beczki. Wszystkie figurki są wykonane z drewna poza czapki, która jest z plastiku. Wszystko solidnie wykonane i zgodne z swoimi opisanymi kolorami (niestety ale w Duuuszki w kąpieli był z tym problem).

Zasady? Na kartach przedstawione są dwie z tych pięciu rzeczy w dwóch różnych kolorach. Naszym zadaniem po odsłonięciu karty jest złapać odpowiedni przedmiot. Jeżeli na karcie pojawi się kolor i rzecz zgodna z tym co na stole (np. Niebieska beczka) to łapiemy ten przedmiot. Jeżeli natomiast na karcie nie zachodzi zgodność to łapiemy rzecz, która nie została przedstawiona na obrazku oraz której kolor się na nim nie znalazł (np. Jak na karcie jest zielony duch i niebieska myszka to łapiemy czerwoną czapkę).

Zasady są takie same jak w każdej z poprzednich części Duuuszków. Tutaj jednak twórcy zdecydowali się na jeden wariant, który potrafi nieźle zamącić w rozgrywce. A wszystko rozbija się o czerwoną czapkę. Gdy gracze już się dobrze zapoznają z podstawowymi zasadami to możemy wziąć czerwoną czapkę i zakryć nią jeden przedmiot. I teraz zasady łapania się zmieniają w dwóch wyjątkach: jeżeli mamy złapać przedmiot znajdujący się pod czapką to łapiemy czapkę, a jeśli mamy złapać czapkę to mówimy nazwę przedmiotu ukrytego pod nim. Wydaje się proste? Uwierzcie, że wychodzą różne dziwne sytuacje przy tym.

Czy można bawić się tak samo dobrze jak przy poprzednich częściach? Otóż tak! Rozgrywka jest wręcz ciekawsza dzięki zastosowaniu nowych rozwiązań. Naszym znajomym, którzy wcześniej nie mieli okazji spróbować Duuuszków, też spodobała się rozgrywka w obu wariantach. Najważniejsze chyba jest to, że karty są czytelne, więc nie trzeba się zastanawiać nad tym co przedstawiają tylko robimy to intuicyjnie.

Dzięki wzbogaceniu gry o kombinacje z czapką gra zyskała w naszych oczach. W wersji podstawowej możemy grać z dziećmi i będą one czerpać z gry pełnymi garściami, a w starszym gronie możemy znacznie urozmaicić rozgrywkę, dzięki czemu gra się tak szybko nie znudzi. Solidne wykonanie wszystkich elementów to również wielki plus, gdyż gra przetrwa baaaardzo wiele rozgrywek.

Duuuszki edycja limitowana to nie lada gratka dla fanów serii i dla kolekcjonerów. Nowa, odświeżona rozgrywka, możliwość łączenia gier w serii i nowe, metalowe pudełko. Zdecydowanie możemy polecić ten tytuł wszystkim, którym spodobała się którakolwiek część Duuuszków, a jeśli szukacie czegoś ciekawego na imprezę to też mogę Was zapewnić, że pieniądze nie pójdą w błoto.

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5,5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,25

Nazwa: Duuuszki edycja limitowana

Wydawca: Kraina Planszówek

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 79,95zł

Ocena: 5,25/6
Za grę dziękuję wydawnictwu Kraina Planszówek
Share:

12 sty 2017

Jak dobrze znasz miejsca z Gwiezdnych Wojen? - recenzja książki Star Wars: Lokacje

Gdzie się ostatnio nie spojrzy, czy to billboardy, reklamy w tv, reklamy w internecie czy gazety, to w nasze oczy rzucą się (mniej lub bardziej) najnowsze Gwiezdne Wojny: Gałgan Jeden (no dobra niech będzie, że Łotr...). W nasze ręce dostała się książka wydawnictwa Egmont – Star Wars: Lokacje. I dzisiaj właśnie parę słów na jej temat.

Fanem Gwiezdnych Wojen jestem odkąd ojciec pokazał mi po raz pierwszy Nową Nadzieję. To wtedy na okrągło leciała stara trylogia, a miłość wzrastała. I choć nie jestem kolekcjonerem (jak wielu moich znajomych, którzy są nieźle pokręconymi geekami) to posiadam w domu kilka rzeczy z tego uniwersum, które albo są przydatne (jak pendrive r2d2 czy pokrowiec na telefon z bb-8) lub które pozwalają mi zgłębiać wiedzę tego świata.

Star Wars: Lokacje to pięknie wydany album z wieloma przeróżnymi opisami. I piszę to dla Was jako recenzent, a nie jako wielki fan całej serii. Obrazki, zdjęcia, a przede wszystkim przekroje są bardzo czytelne, obszerne i genialnie opisane.

Książka ta zawiera podział lokacji w kolejności filmowej od I do VII epizodu. Znajdziemy tu wiele wątków historycznych, krótkich opisów, ale przede wszystkim obrazków. I to różnych – część szkicowana, część jako kadr z filmów. Dla mnie najważniejsze w tej książce jest to, że możemy dowiedzieć się bardzo wielu ciekawych rzeczy na temat statków, miast czy torów wyścigowych, których nie wyłapywaliśmy w filmie lub były one dla nas nie jasne.

Z najciekawszych przekrojów dla nas znalazły się: tor wyścigowy w Mos Espie (który nie dość, że książka jest A4 to jest to na dwóch stronach a po ich rozłożeniu dostajemy jeszcze przekrój samego startu i hangarów), przekrój Gwiazdy Śmierci i również rozkładany przekrój w którym na jeden stronie mamy Bitwę o Hoth, a po drugiej Bazę Echo.


Ilustracje są wykonane bardzo solidnie, w miarę możliwości przejrzyście, ale i w pełni oddają klimat Gwiezdnych Wojen. Dla wszystkich, którzy tak jak ja mają problem z wyobrażeniem sobie niektórych miejsc czy rozmieszczenia pomieszczeń (jak np. W Senacie czy Pałacu Jabby) to owa książka będzie czymś bardzo przydatnym. Uważam również, że każdy fan, który pragnie pogłębiać swą wiedzę powinien się zaopatrzyć w Star Wars: Lokacje.

Nazwa: Star Wars: Lokacje

Wydawca: Egmont

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 89,99zł
Za książkę dziękuje wydawnictwu EGMONT
Share:

8 sty 2017

Ścigaj się lub giń! - recenzja gry Goblinpiada

Gobliny. Z reguły te istoty są postaciami negatywnymi i to z nimi walczymy. Tym razem jest jednak inaczej, bo to właśnie w gobliny będziemy się wcielać, a w dodatku będziemy brać udział w ich bardzo rozwiniętej (jak na tę rasę) zabawie. Otóż te stworzonka postanowiły zorganizować u siebie Goblinpiadę!

Goblinpiada to imprezowa gra dla 2-6 osób, w której liczy się spryt i zręczność. Nie jest to gra, w której będziecie mieć możliwość planowania ruchów, raczej liczy się tutaj koordynacja oko-ręka. Gra jest typowo losowa i nad tą losowością nie możemy zbytnio zapanować, ale jakoś specjalnie to nie przeszkadza, gdyż ta losowość buduje klimat!

Gra jest wykonana w bardzo przyzwoity sposób. Ładne, tematyczne grafiki, solidne płytki i żetony. Skoro już o tym mowa to pod wieczkiem znajdziemy 22 kafelki toru Goblinów, kafelek startu, kafelek mety, 6 pionków Goblinów, pionek głazu, znacznik szybkości głazu, 12 kostek i podstawki pod pionki.

Zasady gry można wytłumaczyć stosunkowo szybko. Każdy z graczy ma swojego goblina, który będzie biegł po 7 kafelkach (+ startowy i końcowy), a za nim będzie toczył się wielki głaz. Aby sprawnie biec to nie można za dużo rozmyślać, trzeba działać na czuja, więc wszyscy gracze jednocześnie wyrzucają dwie kostki do wspólnej puli i jak najszybciej łapią dwie kostki – jedną do lewej, drugą do prawej – niekoniecznie te, które sami rzuciliśmy. Na każdym kafelku toru jest kilka symboli kości – te na dole określają jakie wyniki potrzebujemy, aby poruszyć się dalej, te u góry to wartości, jakie pozwalają nam uruchomić specjalne akcje (np. Przyspieszenie czy cofnięcie przeciwników). Kafelki przedstawiają trasę, która może biec z górki, po równi lub pod górkę i w zależności od tego głaz będzie przyspieszać lub zwalniać. Grę można wygrać na dwa sposoby – albo gdy wszyscy poza jednym graczem zostaną zgnieceni (zostaje on zwycięzcom) lub gdy któryś z graczy ukończy bieg jako pierwszy. Oczywiście może zajść sytuacja, że wszyscy zostaną zgnieceni, wtedy uznajemy, że grę wygrywa... głaz!

Okej, zasady znacie, pora więc na parę refleksji. Po pierwsze przypadła nam do gustu instrukcja. Nie dość, że jest jasno i przejrzyście napisana to jest napisana klimatycznie i humorystycznie. Gra jest solidnie wykonana, a dzięki temu posłuży nam na wiele rozgrywek. Wspominałem wcześniej, ze losowość buduje klimat – chodzi dokładnie o to, że w trakcie turlania się kostek wszyscy wyczekują, aż się one zatrzymają. To wyczekiwanie po chwili zamienia się w walkę o najlepsze kostki. Oczywiście w instrukcji zostało zaznaczone, aby nie wyrywać sobie kostek oraz staranie si, aby wartości na nich nie zostały zmienione, ale w ferworze walki bywa różnie i wszystko zależy od graczy.

Jak sama rozgrywka? Nam się spodobała! Walka, ucieczka, trochę negatywnej interakcji, to elementy w grach, które dla nas są odpowiednie. Losowość nie wpływa negatywnie na odbiór gry i to kolejny plus Goblinpiady. Czy wracamy do niej? Na imprezach tak, w domowym zaciszu raczej nie. Dlaczego? Ponieważ gra w mniej niż 4 graczy nie zawiera zbyt wielu elementów, które wymieniliśmy wcześniej – mało kostek, mało walki. Im więcej graczy, tym lepiej się bawi.

Oczywiście gra imprezowa nie byłaby udana, gdyby nie można było zagrać w nią w różnych wariantach. Dla wersji dwuosobowej jest „Pojedynek Mistrzów”, w którym każdy gracz ma trzy kości. „Niespodzianka za każdym zakrętem” to wariant, w którym nie wiemy co nas czeka na kolejnych kafelkach, gdyż są one pozasłaniane do momentu, aż ktoś na nie nie wejdzie. Każdy fragment toru ma swoje oznaczenie, a w instrukcji podano 3 tory (Przebieżka po parku, Apokaliptor i Siecz, pal, rąb), które zdecydowanie warto sprawdzić!

Ostatecznie polecamy tę grę każdemu, kto szuka ciekawej gry imprezowej, jednocześnie nie boi się o swoje ręce (gra z dziewczynami często kończą się zadrapaniami, wynikającymi z walki o kości). Goblinpiada świetnie sprawdza się zarówno w grze z dorosłymi jak i dziećmi (8+), jednak warto grać albo w gronie dorosłych albo dzieci. Zatem zapraszamy każdego do wypróbowania swoich sił w Ucieczce z Przeszkodami Przed Magicznym Głazem!


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 4,91

Nazwa: Goblinpiada

Wydawca: Foxgames

 Rok wydania: 2016

 Edycja: Pierwsza

 Sugerowana cena: 64,95zł 

 Ocena: 4,91/6 

 Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames
www.foxgames.pl
Share:

3 sty 2017

Pobawmy się w odkrywców! - recenzja gry Ekspedycja

Listopad i Grudzień były miesiącami, które przytłoczyły nas w ilości gier. Mogliście tego nie dostrzec tak jak my, ale poza konkursami i drobnymi recenzjami, dostawaliśmy też różne tytuły, które grzecznie czekały w kolejce. Między innymi taką grą jest recenzowany dziś tytuł Ekspedycja, który nam się bardzo spodobał, ale nie było kiedy tak naprawdę usiąść do napisana recenzji. Już się jednak uporaliśmy z brakiem czasu, więc zapraszamy!

Ekspedycja to rodzinna gra z tak zwanym elementem zarządzania ryzykiem. Będziemy wcielać się w grupe nadawczą, która wyrusza po skarby. Gra jest bardzo przyjemna i lekka, a instrukcja w dość prosty i kolorowy sposób obrazuje nam jak będzie wyglądać rozgrywka.

Duże pudło nie jest wcale puste w środku. Duża zawartość to: plansza obozu, 3 płytki wykopalisk, 3 plansze wypraw, 3 żetony wypraw, 30 płytek wyposażeń, 12 znacznik wirtualnych kości, 30 żetonów zegarków, 4 kości, 16 żetonów map skarbów, 27 żetonów artefaktów, 12 żetonów zagadkowych artefaktów, 12 odkrywców z podstawkami, 8 znaczników graczy, 4 płytki wyposażenia początkowego. Sami widzicie, że zawartość jest dość spora, ale i frajdy daje dużo!  

Jak zasady? Otóż banalnie proste – każdy otrzymuje swoich 3 odkrywców i żeton wyposażenia. Rozkładamy 3 obszary: obóz, wykopaliska, wyprawy. W swojej turze będziemy wybierać gdzie posyłam swoich ludzi, a to może nam przynieść różne korzyści: artefakty, żetony zegarków, mapy skarbów, karty wyposażenia czy punkty zwycięstwa, zwanymi też punktami sławy. Gdy już podejmiemy tą trudną decyzje będziemy rzucać 4 kośćmi. Na ich ściankach znajdują się narzędzia, żywność i mapa, a w zależności co jest pokazane na żetonach przed naszymi pionkami, tak będziemy mogli wykorzystać daną kość (każdą tylko raz). Gdy wystąpi któryś z warunków zakończenia gry (napiszę o tym dalej) to podliczamy punkty sławy i gracz z ich największą ilością wygrywa.

Na różnych obszarach możemy otrzymać różne rzeczy. W Obozie będziemy mogli zdobywać zegarki, skarabeuszy (wartych 1 punkt lub 4 jak mamy przód i tył żuka) oraz karty wirtualnych kości i bonusów. Dzięki tym kartom możemy zdobywać dodatkowe punkty sławy oraz zdobywać dodatkowe symbole do tych wyrzuconych już na kostkach. W obszarze wykopalisk możemy zdobywać artefakty, które dają nam punkty sławy oraz symbole aktywujące wspomniane wcześniej karty. Na planszy wyprawy nasi dzielni odkrywcy będą zdobywać kolejne pola, a dzięki temu będą otrzymywać różne bonusy (w zależności od wylosowanej planszy). Taki bonusami mogą być mapy ze skarbami, które dają nam punkty zwycięstwa jeśli mamy odpowiednie artefakty, zegarki (które pozwalają zmienić wynik na kostce),  zagadkowych artefaktów (dżokerów, które zastępują nam te brakujące). Możemy też tutaj zwiększyć ryzyko i przejść od razu dwa pola i zdobyć wszystkie bonusy w jednej rundzie.

Co z warunkami zakończenia gry? Otóż może się ona skończyć na 3 sposoby: skończą się karty wyposażenia w obozie i nie będzie się dało już ich dołożyć, skończą się żetony artefaktów na którymś z pól wykopalisk, bądź zostaną ukończone dwie z trzech wypraw. W takim przypadku należy podliczyć wszystkie punkty (te już zdobyte oraz te otrzymane z kart, map skarbów i artefaktów) i gracz z ich największą ilością zostaje wygranym.

Ekspedycja to tytuł ciekawy, prosty, ale i rozbudowany. Posiada on dawkę losowości, ale w takim wydaniu się nam ona jak najbardziej podoba. Gra, według autorów, przeznaczona jest dla osób powyżej 8 roku życia, ale uważam osobiście, że i młodsi (z drobną pomocą rodziców) poradzą sobie całkiem nieźle.

Wykonanie gry stoi na wysokim poziomie. Plansze, żetony, postaci, karty – wszystko jest z twardego, porządnego materiału, a do tego bardzo kolorowe i przejrzyste. Postacie odkrywców też są zaprezentowane w bardzo przyjazny sposób, co jeszcze bardziej podkreśla naszą opinie, że jest to gra kierowana do młodszych graczy i rodzin.

Luźna, prosta, losowa gra familijna, w której będziemy poszukiwać skarbów. Dzieci zdecydowanie zostaną przyciągnięte przez tą grą, a rzucanie kostką z próbą „zaplanowania” co wypadnie sprawa im niezłą frajdę. Brak negatywnej interakcji to dodatkowy atut przemawiający za Ekspedycją jako grą planszową. Jak do tego mają się gracze doświadczeni? Otóż pewnie zagrają maksymalnie kilka partii, a potem będą wracać tylko do zagrania  z kimś niedoświadczonym albo z rodziną.


Ekspedycja to bardzo fajny, rodzinny tytuł, który może okazać się bardzo ciekawą pozycją dla tych, którzy chcą zagrać w coś bardziej rozbudowanego ze swoimi pociechami. Z czystym sumieniem mogę polecić tę grę rodzinom oraz tym, którzy szukają ciekawej, lekkiej gry na partie od czasu do czasu. Nie znajdziemy tu rozbudowanych mechanik, ale dla niektórych może to być bardzo duży plus. Szukasz czegoś dla zagrania z rodzicami/rodzeństwem? Polecam grę Ekspedycja!


I.
Klimat
5,5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,16

Nazwa: Ekspedycja

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 129,95zł

Ocena: 5,16/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl
Share:

My na Facebooku

Labels