11 sie 2022

Gromadź wskazówki, przesłuchuj świadków i wskaż mordercę — recenzja gry Kieszonkowy Detektyw: Seria 1

Gier karciano — detektywistycznych jest już całe morze na rynku gier planszowych. Wyrosły one, jak grzyby po deszczu, po sukcesie gry Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa, a także po hypie jaki był (i wciąż jest) na prawdziwe escape roomy. Jak się w takich karciankach połapać? Którą wybrać? Serce podpowiada, że wszystkie, a mózg, że te, które tematycznie nam najbardziej odpowiadają. I w taki oto sposób możecie spróbować uciec z Alcatraz, obrabować kasyno, czy wcielić się w śledczych. W dzisiejszym artykule przedstawimy wam kolejny tytuł z aż trzema kryminalnymi sprawami do rozwiązania.

Kieszonkowy detektyw Seria 1 to kooperacyjna gra karciana dla 1-6 graczy w wieku 14+. Za polską wersję językową odpowiada wydawnictwo Lucky Duck Games, a oryginalnym wydawcą jest Lavka Games. Jak w większości gier tego typu — nie ma tutaj instrukcji. Wszystkie zasady poznajecie wraz z odkrywaniem kolejnych kart. Zatem odpakujcie pierwszą talię/sprawę i do dzieła! Gromadźcie wskazówki, przesłuchujcie świadków i dopasowujcie fragmenty układanki, by wskazać mordercę!

Postaramy się w miarę bezspoilerowo opowiedzieć wam co nieco o tej grze. W pudełku z grą znajdziecie trzy talie kart, które, jak już wspomnieliśmy, są kryminalnymi zagadkami do zbadania i rozwiązania. Warto tutaj od razu powiedzieć, że tak jak w przypadku wszystkich gier detektywistyczno — karcianych, jest to tytuł jednorazowy i kolejne przechodzenie gry by poprawić swój wynik nie ma sensu, bo znamy już rozwiązanie. A to, co decyduje o wyniku dwóch pierwszych scenariuszy, to ikony zegarów i napięcia, które będą pojawiać się na kartach, a które niestety przynoszą ujemne punkty. Ale od początku — będziecie wykonywać działania w turach, zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Podczas swojej tury będziecie wybierać trop przez odkrycie albo odwrócenie odpowiedniej karty. Podczas gdy pozostali gracze będą mogli podpowiadać i doradzać, to do was należy decyzja. Jeśli karta ma więcej niż 1 trop, będzie można podążyć każdym z nich (jednak trzymając się reguły 1 trop na turę). Gdy uznacie, że już wiecie, co się w danej sprawie wydarzyło, odwiedźcie biuro prokuratora przez odkrycie odpowiedniej karty i odpowiedzcie na kilka pytań. I to od waszych odpowiedzi będzie zależało, czy sprawę będzie można uznać za rozwiązaną, czy też prokurator każe wam kontynuować śledztwo, a wy dostaniecie więcej ujemnych punktów. Warto dodać, że z każdym scenariuszem wchodzą delikatne modyfikacje zasad, a najciekawsza z nich jest w trzecim scenariuszu, gdzie wybieracie, kim chcecie zagrać, co będzie jednocześnie ustaleniem poziomu trudności rozgrywki.

Nam gra Kieszonkowy Detektyw Seria 1 bardzo się spodobała. Jest to rozbudowany detektywistyczny tytuł, który daje sporo frajdy z prowadzenia śledztwa. Co więcej, gra jest zrobiona trochę nieszablonowo, bo tego, czego wam nie powiedzieliśmy (a możemy, bo nie uważamy tego za spoiler) to fakt, że nie w każdym ze scenariuszy jesteście detektywami. W pierwszej sprawie wcielamy się w śledczego, który rozwiązuje sprawę morderstwa na terenie uniwersytetu. W drugim jesteśmy dziennikarzem, który jest świadkiem w sprawie, a trzeci scenariusz to swego rodzaju wyścig z czasem i próba rozbrojenia podłożonej bomby. I to właśnie ten fakt wyróżnia ten tytuł na tle innych gier z kategorii detektywistycznych karcianek.

Jak w każdej grze z jednorazowymi scenariuszami, musicie wykazać się sprytem i umiejętnością łączenia faktów. Ważne jest, by śledztwa prowadzić jak najbardziej efektywnie, bo jeśli poniesie was fantazja, to może to was kosztować sporo punktów przy ich końcowym podliczaniu. Tutaj gra nie wybacza podejmowania złych decyzji.

Kieszonkowy Detektyw Seria 1 to gra kooperacyjna i zgadzamy się z tym faktem. W grupie zawsze ktoś może wpaść na nietuzinkowy pomysł, który okaże się strzałem w dziesiątkę lub wypatrzy coś, czego inni nie widzą. Naszym zdaniem fabuła poszczególnych scenariuszy jest wciągająca. Jest pełna wydarzeń, konkretów i praktycznie nie ma wątków mogących was mylić. Jednocześnie sprawy nie są bardzo trudne i dzięki temu grę można polecić każdemu — zarówno wyjadaczom takich gier, jak i osobom początkującym. Mimo że gra ma zaimplementowaną mechanikę punktacji to uważamy, że można to pominąć, a wtedy gra staje się prawdziwym śledztwem kryminalnym, którego przebieg kontrolujecie wy sami. Naszym zdaniem jest to tytuł, który warto sprawdzić!

Nazwa: Kieszonkowy Detektyw: Seria 1
Wydawnictwo: Lucky Duck Games
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Lucky Duck Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

Share:

9 sie 2022

Stwórz największą bandę dinozaurów! - recenzja gry Dinogang

Są pewne gatunki zwierząt, których nie sposób nie lubić bardziej niż inne zwierzęta świata. Jesteśmy przekonani, że w wyborach pies czy wąż, w większości przypadków wygrałby ten pierwszy. Jednakże nie tylko psy, koty czy papużki są najbardziej lubiane i niejeden rodzic to potwierdzi chociażby po wizycie w zoo. Innym gatunkiem zwierząt, choć już wymarłym, które lubią zarówno dzieciaki, jak i dorośli to dinozaury! To właśnie o nich opowiemy w tym artykule, przy okazji recenzji gry Dinogang!

Dinogang wydawnictwa Trefl to karciana gra planszowa typu domino dla 2-5 graczy w wieku 6+. Podczas rozgrywki będziecie dokładać wybrane przez siebie dinozaury tak, by stworzyły najliczniejszy gang i zablokowały inne gatunki. Przeszkadzajcie przeciwnikom, zastawiajcie pułapki i rozwijajcie swoje stado, by zdobyć Wyspę Dinozaurów tylko dla siebie!

Gra Dinogang to bardzo barwna i kolorowa (ergo przyciągająca wzrok dzieciaków) gra planszowa. W sporym pudełku znajdziecie 5 żetonów dinozaurów w wariancie podstawowym, 10 żetonów dla wariantu zaawansowanego, dwustronną planszę pomocy/punktacji, sporo znaczników lawy oraz jeden przysmaku, 3 karty startowe, 60 kart dinozaurów oraz instrukcję. Wykonanie i elementy gry stoją na wysokim poziomie — przetrwają niejedną rozgrywkę z dziećmi. Jednocześnie zdecydowanie brakuje nam woreczków strunowych w zestawie. Podczas sprzątania gry wszystkie (bardzo liczne) elementy wyciągnięte wcześniej z wypraski trzeba wrzucić do pudełka “jak leci”. Bez woreczków lub innego systemu organizacji kart, żetonów i znaczników skutkuje bałaganem, który utrudnia przygotowanie kolejnych rozgrywek.

Skoro już o rozgrywce mowa to Dinogang jest bardzo przystępną i szybką do wytłumaczenia grą. W zależności od liczby graczy przygotujcie tyle kart, ile podpowiada wam plansza. Każdy gracz losuje też żeton dinozaura — za przedstawionego na nim zwierzaka będziecie otrzymywać punkty zwycięstwa. Następnie z otrzymanych kart będziecie wybierać jedną i podawać kolejnemu graczowi. Gdy wszyscy wybiorą po jednej karcie, odsłaniacie je jednocześnie. Teraz zgodnie z numerkami na kartach będziecie je wykładać na stół, tworząc wspólny obszar gry według ustalonych zasad. Najważniejsza reguła jest taka, że wykładana karta musi sąsiadować z tym samym dinozaurem lub polem specjalnym. Gdy wszyscy wyłożą swoje karty, weźcie pozostałe i powtarzajcie czynność, aż nie zostaniecie z liczbą kart, którą będziecie musieli odrzucić (zależne od ilości osób biorących udział w rozgrywce). Gdy rozegracie wszystkie rundy, odsłaniacie żetony dinozaurów, by ujawnić swoje cele. Następnie liczycie, który z waszych zwierzaków stworzył największy gang. Do gangu wliczają się wszystkie sąsiadujące ze sobą dinozaury w jednym kolorze oraz sąsiadujące z nimi Kolorozaury (jokery). Kto stworzył największą ekipę — wygrywa.

Już samo układanie stada przerośniętych jaszczurek jest przednią zabawą, ale żeby trochę utrudnić rozgrywkę, twórcy wymyślili, że niektóre kafle będą miały pola specjalne, które mogą narobić niezłego bigosu przeciwnikom. Na przykład możecie dołożyć wspomnianego już Kolorozaura, który sąsiadując z waszym gangiem, dodaje wam punkty zwycięstwa. Idąc dalej - w talii spotkamy tak zwane “puste pole”, które zajmuje tylko miejsce na stole i uniemożliwia dołożenie tam innych kart. Wulkan z kolei jest mocniejszą kartą niż puste pole, bo blokuje również sąsiadujące z nim miejsca. Są też tak zwane przysmaki — gracz, który wyłoży taką kartę, niejako zmusza kolejną osobę, by dołożyła się do karty z przysmakiem, przyczyniając się do utraty możliwości powiększenia swojego gangu. Na szczęście jest też “karta skoku” i dinozaury z taką umiejętnością, mogą być kładzione na przeszkodach, by zniwelować ich działanie.

Dinogang to ciekawa gra typu domino z kafelkami o różnych właściwościach opisanych pokrótce wyżej. Gra jest nastawiona na logiczne myślenie — jak układać kafelki by (oczywiście) pomóc sobie, ale także patrzeć przeciwnikowi na ręce i na jego progres. Ciekawostką jest wariant zaawansowany, który zmienia zasady punktowania za dinozaury — w tym wariancie będzie to zależne od jak ilości dinozaurów w gangu, jak i ilości osób biorących udział w rozgrywce.

Bardzo polecamy grę Dinogang wydawnictwa Trefl. Gra uczy planowania i logicznego myślenia. Uczy również strategii przez umiejętne wykorzystywanie pól specjalnych. Tytuł powinien spodobać się dzieciom, ale uważamy, że dorośli też rozegrają niejedną partię. Słowem podsumowania — gra rozwija i daje wiele radości, zarówno rodzice jak i dzieci nie będą zawiedzeni.

 Nazwa: Dinogang
Wydawnictwo: Trefl
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


Share:

4 sie 2022

Łącz sprawy, żetony i symbole - recenzja gry Sherlock: Kryminalna Układanka

Fanami gier detektywistycznych jesteśmy od zawsze, co dobrze możecie zaobserwować przy recenzjach tego typu pozycji. Z tego powodu, gdy Lucky Duck Games ogłosiło wydanie gry Sherlock: Kryminalna Układanka na licencji serialu BBC, to mówiąc krótko – zajaraliśmy się. Czy słusznie?

Sherlock: Kryminalna Układanka to gra polskiego autora – Radosława Ignatowa – przeznaczona dla 2 do 4 osób, gdzie jedna rozgrywka to około 30 minut. W pudełku znajdziemy 64 karty, 4 plansze lokacji, 53 różne żetony. Wykonanie jest całkiem dobre. Karty okraszone są kadrami z serialu.

Zasady gry są proste. Gracze otrzymują karty sprawy i mają połączyć je z kartami tropów. Karty łączy się za pomocą symboli przedstawionych na ich krawędziach, a pomiędzy kartami muszą znaleźć się żetony z tym samym symbolem. Gracz wybiera planszę lokacji z której dobiera 2 elementy – 1 kartę i 1 żeton/ 2 karty / 2 żetony. Gra kończy się, gdy któryś z graczy uzyska 9 punktów. Punkty zdobywa się przez zamykanie spraw i zdobywanie różnych bonusów.

Tak naprawdę z głównych zasad to tyle… tylko tyle. Jak na grę, która sygnowana jest logiem BBC i tematyką serialowego Sherlocka, poczuliśmy się lekko zawiedzeni. Spodziewaliśmy się czegoś, co sprawi, że będziemy wysilać nasze szare komórki, by rozwiązywać sprawę, a dostaliśmy układankę, w której tematyką mogłoby być cokolwiek, bo niestety z Sherlockiem to nie ma za wiele wspólnego – w zasadzie poza grafikami to nic.

Nie ukrywamy, że trochę się zawiedliśmy. Jest to bardzo prosta układanka (co trochę nam się gryzie z tematyką), krótka, która nie wymaga dużego wytężenia przy rozwiązywaniu zagadek. Zawiedliśmy się też na tym, że jest to po prostu wykorzystanie licencji do stworzenia gry średniej, która nie ma nic wspólnego z serialem, więc jest to jedynie chwyt marketingowy.

Czy polecamy ten tytuł? Jedynie jeśli myślicie o czymś na start, niezbyt skomplikowanym i nie przeszkadza Wam tematyka (czyli nie jesteście fanami, bo wtedy się zawiedziecie). Jest to tytuł, który zdecydowanie trzeba sprawdzić przed zakupem, gdyż może akurat Wam on podejdzie. Nie jest on zły, po prostu zbyt prosty w stosunku do tematyki i licencji.

 

 Nazwa: Sherlock: Kryminalna Układanka
Wydawnictwo: Lucky Duck Games
Rok wydania: 2022

Dziękujemy wydawnictwu Lucky Duck Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

 


Share:

27 lip 2022

A Ty w której drużynie jesteś? Wolnych czy opętanych przez Łupieżcę Umysłów? - recenzja gry Stranger Things: Atak Łupieżcy Umysłów

Czwarty sezon serialu Stranger Things był, naszym zdaniem, naprawdę dobrym widowiskiem i warto było tyle czekać. W międzyczasie swoją premierę miała gra Stranger Things: Atak Łupieżcy Umysłów. Czy warto po nią sięgnąć czy to może tylko wykorzystanie popularności znanej marki?

Stranger Things: Atak Łupieżcy Umysłów to imprezowa gra dla 4-10 osób w wieku powyżej 10 lat. Jedna partia to około 20 minut. W grze wcielamy się albo w osoby wolne albo opętane, a każda grupa ma swój cel zwycięstwa. W klimatycznym pudełku znajdziemy 70 kart, 10 płytek postaci oraz instrukcję.

Zasady gry są bardzo proste – drużyna wolnych chce przetrwać, drużyna opętanych chce opętać wolnych albo pozbawić ich przytomności. Każdy z graczy otrzymuje na start 1 kartę, która określa czy jest opętany czy nie. Następnie rozdaje się pozostałe karty, tak by każdy zaczął grę z 4 kartami. Stos pozostałych kart dzieli się na 3 zakryte stosy a pomiędzy nimi umieszcza się karty spotkań. Teraz odgrywa się scenkę znaną z Mafii czy Avalona – wszyscy zamykają oczy, potem otwierają je tylko opętani, zamykają i potem otwierają wszyscy. Tura gracza polega na odkryciu karty i przekazaniu jej dowolnemu innemu graczowi. Kartę widzą wszyscy i można dyskutować, kto ją przyjmie. Jeżeli to karta spotkania, to należy ją rozpatrzyć natychmiastowo. Karty, jakie otrzymujemy, będą w pewnym momencie wpływały na nasz „stan”. Gdy zbierzemy 3 karty „silny cios”, to tracimy przytomność, ale każda karta „pomocna dłoń” sprawia, że niweluje się jedną kartę „silny cios” (niestety jak już stracimy przytomność, to odpadamy). Podobnie się ma sprawa z kartami „Łupieżca Umysłów” i „Wspomnienia” – gdy uzbieramy 3 łupieżców, to przechodzimy na stronę opętanych (i już zostajemy w tej drużynie do końca gry) a każde wspomnienie anuluje jedną taką kartę. Karty gofrów to dodatkowe punkty na koniec gry podczas rozgrywania serii. W czasie spotkań przekazuje się również dwie karty swoim sąsiadom, przy czym tylko opętani mogą przekazywać kartę łupieżcy. Gra toczy się do momentu aż w grze zostanie tylko 1 lub 2 graczy lub po rozpatrzeniu 3 karty spotkania. Jeżeli co najmniej 1 wolny gracz jest w grze (nie został ogłuszony ani opętany), to wygrywa drużyna wolnych. W przeciwnym razie wygrywają opętani.

Czy jest to tytuł warty uwagi? Tak, pod warunkiem, że macie ekipę do grania, gdyż bardzo dobrze gra się dopiero od 6 osób wzwyż, 4 i 5 to za mało, za szybko można się dowiedzieć, kto jest kim. Im więcej graczy, tym ciekawiej, więcej podejrzliwości i nieufności.

Obawialiśmy się tego, że odpadanie z gry stanie się frustrujące i gracz będzie musiał przesiedzieć aż do końca gry. W rzeczywistości ogłuszenie kogoś następuje gdzieś w okolicach 40-50% czasu rozgrywki (no chyba, że ktoś się uprze i specjalnie gra przeciwko komuś), więc potem faktycznie kwestia przesiedzenia to jakieś 5-10minut. 

Stranger Things: Atak Łupieżcy Umysłów to gra, która przypadła nam do gustu. Zdecydowanie łatwiej wytłumaczyć zadania niż w Avalon (który bardzo lubimy), a to jest oczywiście plus. Rozgrywka jest ciekawa, przyjemna i nie jest przeznaczona tylko dla fanów serialu – osoby nie znające tematyki też będą się dobrze bawić.

 

 

 Nazwa: Stranger Things: Atak Łupieżcy Umysłów
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

Share:

20 lip 2022

Sadź drzewa i dbaj o zróżnicowaną faunę – recenzja gry Amazonia

Żyjemy w czasach, gdy w mieście otacza nas betonoza, przez mało potrzebne renowacje rynków miast (choć to zaledwie ułamek problemu), w których wycina się drzewa dające cień. Żyjemy również w czasach, gdzie ludzie uciekają z miast, by szerzyć betonozę na peryferiach, wykładając brukowaną kostkę jako dojazd do garażu. Na szczęście są jeszcze miejsca (i miejmy nadzieję, że ludzka stopa nie prędko na nie nastąpi), gdzie można rozkoszować się pięknem natury. Można rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, czy na północ Norwegii, ale można też zaopatrzyć się w egzemplarz gry Amazonia!

Amazonia wydawnictwa Lucky Duck Games to pięknie ilustrowana gra karciana dla 1-4 graczy w wieku 8+. W grze będziecie sadzić wysokie drzewa, uprawiać bujne rośliny i dbać o zwierzęta występujące w lasach puszczy amazońskiej. Niektóre karty mają specjalne zdolności, a niektóre zapewnią nam punkty, także te ujemne. Poza pozostałymi uczestnikami rozgrywki, w grze przeszkadzać będzie wam pogoda i inne zagrożenia, jak na przykład zaraza czy pożar. Ten, kto poradzi sobie najlepiej i zdobędzie najwięcej punktów, wygrywa.

Jak wspomnieliśmy gra ma bardzo ładne ilustracje. Karty są wykonane z twardszego papieru, więc nie musicie się martwić o ścieranie czy zaginanie przy tasowaniu. Amazonia reklamowana jest jako gra bez plastiku, aczkolwiek zapakowana jest w folię ochronną, więc jest tu lekki zgrzyt. Natomiast sama zawartość już owszem jest pozbawiona woreczków strunowych, a zamiast standardowych folii, w które nowe karty zazwyczaj są owinięte w grach, mamy papierowe owijki. Zdecydowaną zaletą gry są również jej gabaryty – możecie spokojnie spakować ją do plecaka na jakikolwiek wyjazd.

Jeśli chodzi o zasady rozgrywki, to są one bardzo proste. Rozdajecie wszystkim graczom po karcie startowej, następnie odrzucacie losowo 10 kart z głównej talii i dzielicie ją na trzy, mniej więcej równe stosy. Będą one stanowiły swego rodzaju licznik czasu gry. Gdy wyczerpie się trzecia talia, to rozgrywka dobiegnie końca, a wy przejdziecie do liczenia punktów. Ostatnią rzeczą, bez której nie zaczniecie rozgrywki, jest przygotowanie startowego obszaru gry – z pierwszego stosu wyłóżcie jedną zakrytą kartę na środek stołu i powtórzcie tę czynność tak, aby skończyć z równomiernie zwiększającymi się stosami kart (drugi stos – dwie zakryte karty, a w trzecim już trzy). W swojej turze podglądacie karty z pierwszej wyłożonej sterty i decydujecie, czy chcecie je dołożyć do waszego lasu. Jeśli tak – kładziecie je odkryte przed sobą, a w miejsce dobranej karty (bądź kart) dokładacie nową (również zakrytą). Jeśli jednak karta nie przypadnie wam do gustu, to odkładacie ja na oryginalne miejsce, ale również dokładacie kolejną kartę na ten stos, jednocześnie zwiększając pulę i przechodzicie do drugiej kupki kart. W drugim i trzecim stosie powtarzacie czynności, a jeśli żadna z trzech opcji wam się nie spodobała, to dobieracie jedną kartę z głównego stosu i tę już musicie zachować. Ważna rzecz – jeśli jednak stwierdzimy, że pominięte karty bardziej nam pasowały, to nie możemy się do nich cofnąć. W ten sposób sprawdzacie, dobieracie i dokładacie karty do momentu, aż nie wyczerpią się wszystkie trzy talie przygotowane na początku gry. Pomiędzy rundami rozpatrujecie tzw. punktowanie między rundami, a na koniec trzeciej pozostaje wam podliczyć punkty zebrane w trakcie gry wraz z tymi, które „odpalane” są na końcu. Osoba z najwyższym wynikiem punktowym zostaje zwycięzcą.
 
Wszystko pięknie, ale jak te karty działają i co mogą nam dać? Otóż w grze występują wszelakie rośliny: drzewa, krzewy czy kwiaty. Na innych kartach pojawiają się również zwierzęta, a nawet anomalie pogodowe, choroby czy pożary. Pierwsze z wymienionych zazwyczaj dają punkty lub wskazują, za co otrzymacie punkty na koniec gry (za pary kart, za kilka kart tego samego rodzaju itp.). Natomiast wymienione zagrożenia, jeśli nie uda się wam ich pozbyć, nakażą wam zazwyczaj odrzucić karty z waszego lasu. Co więcej, w trakcie gry możecie znaleźć również karty nasion, które rozpatrujecie na koniec każdej rundy – są to małe bonusy, które działają jak normalne karty, a więc np. zwiększają pule roślin, tym samym zwiększając wartość punktową takiej kolekcji.

Gra Amazonia przeznaczona jest dla 1-4 graczy, ale główne zasady opisują rozgrywkę dla dwóch osób. Gdybyście mieli ochotę zagrać w większym gronie, to rozgrywki dla 3 lub 4 graczy mają delikatnie zmienione reguły. Jednak w naszej opinii gra najlepiej działa w wariancie dwuosobowym. Warto tutaj zaznaczyć, że wasz las bardzo szybko będzie się rozrastał, więc przygotujcie sobie sporo miejsca na stole.

W trakcie gry będziecie dobierać karty i zagrywać je przed sobą, by tworzyć dżunglę z pięknie ilustrowanych kart. Amazonia to szybka gra karciana z mechanikami takimi jak push your luck czy set collection. Będziecie postawieni przed dylematami, czy brać daną kartę, czy odpuścić i liczyć na lepsze w kolejnym stosie. Dodatkowo pojawiają się wątpliwości, kiedy przeciwnik nie bierze kart – czy mu się nie opłaca, czy jest tam coś nieprzyjemnego? Jednak za każdym razem, gdy pomijany jest stosik, to dokładana jest karta, więc co turę w kupce jest coś nowego, co może przynieść potencjalne zyski.

Grę Amazonia polecamy za szybki czas rozgrywki i za ciekawe podejście do mechaniki push your luck. Tytuł ten daje dużo frajdy i sporą dawkę kombinowania, bo czasem dostajemy kartę, której nie chcemy i wtedy musimy zmienić na szybko plan działania i np. zacząć zbierać inne sety kart. Polecamy!

 Nazwa: Amazonia
Wydawnictwo: Lucky Duck Games
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Lucky Duck Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


 

Share:

17 lip 2022

Buduj swój Zamek i zdobywaj punkty - recenzja gry Zamek z dodatkiem Sokół

Gra Carcassonne zdobyła wielką popularność na całym świecie, w tym w Polsce, więc praktycznie każdy gracz, który szukał gier planszowych innych niż chińczyk czy monopoly, na pewno na nią natrafił. Wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiła reaktywować dwuosobową wersję gry opartej na popularnym Carcassonne o tytule Zamek – i był to strzał w dziesiątkę!

Zamek to gra planszowa dla dwóch osób, w której będziemy układać kafelki tak, by otrzymywać jak najkorzystniejsze połączenia, za które będziemy zdobywać punkty. Jedna partia to około 30 minut. W pudełku z grą znajdziemy: 10 płytek muru, 60 kafelków, 18 żetonów specjalnych, 14 poddanych (po 7 na gracza), 2 siedziby rodów (po 1 na gracza). W dodatku Sokół znajdziemy jeszcze: 18 kafelków (z nowymi elementami), 4 bramy, 4 pionki (po 2 dla gracza), 12 sokolich gniazd.

Jeżeli ktoś grał w Carcassonne, to zasady złapie lada moment, gdyż są one prawie 1:1 z tradycyjną wersją gry. A dla tych co nie grali – sedno gry to układanie kafelków. W swojej turze gracz dobiera jeden kafelek i dokłada go do zamku tak, aby przylegał do kafelka startowego lub do innego już dołożonego. Ważną zmianą w zasadach dokładania jest to, że kafelki nie muszą do siebie pasować elementami na nich przedstawionymi (czyli możemy dołożyć łąkę do chlewu) – jedynym wyjątkiem jest droga, ta musi być ciągła i może się skończyć albo na kafelku z zakończeniem drogi, albo na murze (czyli obramowaniu, które ogranicza pole gry). Po dołożeniu kafelka możemy umieścić na nim swojego podwładnego, który powróci z punktami, jeśli zamkniemy dany obszar – wyjątkiem, tak jak w zwykłym Carcassonne, są łąki – tam podwładni zostają do końca gry. Punktujemy za zamknięte drogi – 1 punkt za każdy kafelek drogi (wynik można pomnożyć x2 jeżeli przy drodze znajdują się dyby), za zamknięte chlewy – 2 punkty za każdy kafelek i za ukończony dom – jeden punkt za każdy kafelek. Dodatkowo, jeśli to nasz obecnie największy obszar domów, to kładziemy na nim naszą siedzibę rodu (pionek domu), co pozwoli nam zdobyć dodatkowe punkty na koniec gry. Gra toczy się do momentu aż braknie kafelków – w grze zawsze zostanie 16 pustych pól. Na koniec gry dodajemy punkty za łąki (3 punkty za każdą kapliczkę na danej łące) oraz za siedziby rodu – gracz z największą siedzibą rodu dostaje tyle punktów, ile wynosi największy pusty obszar w zamku oraz za żetony specjalne. Gracz z największą liczbą punktów zostaje zwycięzcą.

W dodatku Sokół poszerzamy nieco nasze mury i mamy możliwość dokładania kafelków z kaplicami i sokolimi gniazdami. Te pierwsze to obszary, które dają punkty wedle tabelki, w zależności od wielkości kaplicy (nawet do 36 punktów!). Sokole gniazda otrzymujemy za ukończenie obszarów z owymi gniazdami na kafelkach – na koniec gry sprawdzamy, który gracz ma ich najwięcej. Ten gracz punktuje tak samo jak za siedzibę rodu. Co więcej, w dodatku dochodzi postać Sokolnika (dodaje 1 sokole gniazdo do zamkniętego obszaru) oraz Księcia (podwaja liczbę zdobywanych punktów za dany obszar).

Zasady gry są bardzo proste, a dla obeznanych to kwestia sprawdzenia jedynie zmian. Ważną cechą tej wersji są ograniczone możliwości dokładania kafelków – mamy tutaj ograniczony obszar, więc musimy się do niego dostosować.

Wrażenia z gry są bardzo pozytywne. Po pierwsze bardzo lubimy Carcassonne samo w sobie (posiadamy kilka wersji tematycznych oraz podstawową wersję z wieloma dodatkami) i wracamy do niego często. Po drugie cała mechanika jest na tyle prosta i intuicyjna, że jest to jedna z najczęściej polecanych gier dla nowych graczy i Zamek jak najbardziej może być polecany jako gra dwuosobowa dla ludzi wchodzących w ten świat.

Zamek oraz dodatek Sokół to tytuły warte uwagi i ceny. Gra jest przyjemna, stosunkowo szybka (jedna partia, to około 30-45 minut) i przede wszystkim prosta w zasadach. Nie bez powodu zdobyła nagrodę Gra Roku w kategorii gier dwuosobowych. Serdecznie polecamy ten tytuł zarówno dla nowych graczy, jak i dla tych co lubią Carcassonne i grają we dwoje!



Nazwa: Zamek + dodatek Sokół
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2022
Dziękujemy wydawnictwu Nasza księgarnia za przekazanie egzemplarza recenzenckiego
Nasza księgarnia
Share:

7 lip 2022

Jaki dźwięk wydaje pingwin? - recenzja gry Miau! Hau! Kwa!

O serii Pierwsza Gra wydawnictwa Egmont pisaliśmy już niejednokrotnie, a konkretniej przy recenzjach pozycji Zwierzątka, Mniam i Przyjaciele od tegoż wydawnictwa. Gra Miau! Hau! Kwa! Wpisuje się w tę serię gier i przeznaczona jest dla dzieci od 2 roku życia. Czy warto?

Miau! Hau! Kwa! to gra edukacyjna, w której dzieci uczą się dźwięków wydawanych przez zwierzęta oraz dopasowują je do właściwych obrazków. Wykonanie gry jest bardzo porządne i minimalistyczne, dzięki czemu nie wprowadza zbędnych elementów czy obrazków, które mogłyby zaburzyć rozpoznanie zwierząt przez dzieci. W pudełku znajdziemy 48 grubych żetonów zwierząt oraz drewniany znacznik pingwina.

Reguły gry są proste i zostały podzielone na warianty, głównie ze względu na wiek dzieci. Pierwszy wariant, przeznaczony dla dzieci od 3 roku życia, to połączenie wydawania dźwięków i refleksu. Na środku stołu kładziemy 5 żetonów tak, by tworzyły koło i wstawiamy do środka figurkę pingwina. Aktywny gracz bierze żeton z pudełka, wydaje dźwięk zwierzęcia, które na nim widnieje. Pozostali gracze mają za zadanie odgadnąć, co to za zwierze i jak najszybciej przykryć ręką pasujący żeton leżący na stole. Jeżeli takowego żetonu nie ma – należy złapać figurkę pingwina. Gracz, któremu się to udało, bierze żeton jako punkt. Dodatkowo aktywny gracz zostawia trzymany przez siebie żeton jako punkt (jeśli nikt nie odgadł, to go odrzuca). Gra kończy się, gdy zabraknie żetonów. Uproszczony wariant (dla dzieci 2+) polega tylko na wydawaniu dźwięku – dociąga się żeton z pudełka, wydaje dźwięk i każdy gracz po kolei, zaczynając od lewej od aktywnego, próbuje odgadnąć hasło. Jeśli ma racje – dobiera punkt z pudełka. Wariant zaawansowany zmienia trochę rozgrywkę. Na stole wykłada się 15 żetonów. Każdy z graczy bierze 2 żetony z puli, jednocześnie obraca je na drugą stronę i zaczyna się zabawa – celem graczy jest policzenie, którego zwierzęcia jest najwięcej – gracz który policzy najszybciej, wydaje dźwięk tego zwierzęcia, pozostali gracze mają jeszcze chwilę by się zastanowić, bo pierwszy gracz mógł popełnić błąd – jeżeli miał racje, to bierze żeton i uzupełnia brakujące miejsce żetonem z pudełka.

Jak widzicie, gra jest banalnie prosta, polega głównie na nauce dźwięków wydawanych przez dane zwierzę oraz w wariancie podstawowym ćwiczy refleks. Zadanie pierwotnie wygląda na proste, ale poza standardowymi zwierzętami jak pies, kot czy wąż, znajdziemy też papugę, sowę, hienę czy małpkę, co już może być malutkim wyzwaniem dla naszych pociech.

Mieliśmy przyjemność testować grę zarówno z dwulatkami, jak i starszymi dziećmi. Przy młodszych trzeba uważać, bo często przez ich porywistość zaczynają za szybko wydawać dźwięki i ciężko się im skupić, choć i tak obawialiśmy się większej rozróby. Mieliśmy też przyjemność testować ten produkt na młodszym, półtorarocznym „graczu”, ale tutaj nie mówimy już o klasycznej rozgrywce, a bardziej jako pomocy naukowej (pokazywanie żetony aby dziecko wydało dźwięk lub odwrotnie – wydawanie dźwięku by dziecko wskazało żeton), co również się sprawdzało! Dodatkowo wariant zaawansowany ćwiczy szybkie liczenie, co również jest dużym plusem!

Jesteśmy oddani stwierdzeniu, że nauka przez zabawę, to najlepsza forma przyswajania wiedzy i umiejętności. Gra Miau! Hau! Kwa! Świetnie się wpisuję w tę formę nauki, więc jak najbardziej możemy ją polecić. Nie dość, że ćwiczymy oczywiste rzeczy, jak refleks, wiedzę o odgłosach zwierząt, matematykę, to dodatkowo utrwalamy w dzieciach chęć do brania czynnego udziału w zabawach, ale przede wszystkim, spędzamy przy tym czas w rodzinnym gronie.

Nazwa: Miau! Hau! Kwa!
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2022

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

Share:

4 lip 2022

Rekrutuj osadników i wspólnie stwórzcie prężną osadę - recenzja gry Włościanie

W dzisiejszych czasach młody człowiek wchodzący w dorosłe życie ma wiele ścieżek kariery do wyboru. Może podjąć się klasycznych zawodów takich jak prawnik, lekarz czy strażak. Może próbować swoich sił jako księgowy czy fachowiec od remontów. Ostatnie lata obfitują w ludzi zajmujących się szeroko pojętym influencer marketingiem czy też innym zawodem charakterystycznym dla dwudziestego pierwszego wieku. Jednak w poprzednich stuleciach głównymi zawodami były między innymi bednarstwo czy mleczarstwo. Dziś zaprezentujemy wam grę, która traktuje o średniowiecznym, wiejskim życiu i karierach tamtejszych czasów.

Włościanie to karciana gra planszowa przeznaczona dla 1-5 graczy w wieku 10+. W Polsce wydana została już parę lat temu pod szyldem wydawnictwa IUVI Games. W grze stajecie się założycielami średniowiecznej osady i będziecie oferować schronienie i pracę ludziom o różnych profesjach w swojej rosnącej społeczności. Werbujcie zatem najbardziej wartościowych pracowników i twórzcie zyskowne łańcuchy produkcji! Nie zapominajcie przy tym o wykarmieniu swoich ludzi a nim się zorientujecie wasza osada rozkwitnie - stając się jednocześnie kluczem do zwycięstwa.

Włościanie mieszczą się w dużym pudełku. Znajdziecie w nim mnóstwo (ponad 150) kart, jeszcze więcej żetonów monet, kafle ryneczków czy też sympatyczną figurkę koguta, który wskazuje kto jest pierwszym graczem. Gra oprócz podstawki zawiera pakiet czterech dodatków, tryb solo a oraz zestaw 17 kart do gry „Mini Włościanie". Czy właśnie powiedzieliśmy wam, że kupując jedno pudełko, dostajecie aż 7 gier? I tak i nie. Nie licząc trybu solo — pakiet wspomnianych dodatków to zestawy kart profesji z bardziej zaawansowanymi mechanizmami punktacji, które dodają więcej interakcji. Całość wykonania stoi na wysokim poziomie — trwałe komponenty przetrwają wiele rozgrywek, natomiast ilustracje zaprojektowane są w przyjemnym stylu wiejskiego minimalizmu, który bardzo przypadł nam do gustu.

Mimo że w grze jest wiele kart, przygotowanie do niej przebiega sprawnie. Musicie wyciągnąć odpowiednie talie, utworzyć z nich osobne stosy oraz uformować tzw. drogę, z której będziecie dobierać karty. Następnie wystarczy tylko rozdać graczom elementy startowe i jesteście gotowi do startu. Rozgrywka składa się z serii rund, które trwają do momentu, gdy wyczerpią się wszystkie karty z zakrytych stosów na wspomnianej “drodze”. Każda runda dzieli się na 2 fazy: dobierania oraz budowy. W pierwszej z nich pozyskujecie nowych osadników. Limit wynosi 5 kart: dwie dobieracie obowiązkowo, każdą kolejną możecie pozyskać, jeżeli w waszej osadzie widnieje symbol pożywienia - jeden symbol = jedna karta. Osadników możecie dobierać z odkrytej puli bądź w ciemno. W drugiej fazie dokładamy karty do swojej osady, trzymając się kilku zasad. Możecie wyłożyć przed siebie do dwóch osadników plus jednego dodatkowego za każdy symbol budowniczego, który już wcześniej się tam znajdował (ale łącznie nie więcej niż 5 kart). Jednocześnie musicie pilnować, czy jesteście w stanie dołożyć upatrzonego pracownika — na wielu kartach umieszczona jest pełna rozpiska jacy osadnicy muszą się znajdować już w waszej wiosce oraz jakie możliwości otwiera dana karta po jej wyłożeniu. Dodatkowo niektóre karty mają narysowany symbol kłódki — aby je wyłożyć musimy zapłacić pewną kwotę przeciwnikowi, do banku albo innemu pracownikowi, który odblokowuje nam możliwość dołożenia nowego osadnika. Brzmi to zawile, ale uwierzcie nam, że po pierwszych paru ruchach ten mechanizm staje się bardzo klarowny. W grze odbywają się dwa targowiska, podczas których zdobywacie punkty zwycięstwa za wyłożonych osadników w waszej wiosce. Po rozpatrzeniu drugiego targowiska gra się kończy a zwycięzcą zostaje osoba, która ma najwięcej Złociszy (waluty w grze).

Jest to oczywiście skrót zasad. W grze trzeba dbać o równomierny rozwój osady i silniczka z kart. Waszym celem jest zwiększenie ilości dobieranych i budowanych kart. Polecamy więc, by skupić się na zatrudnianiu osadników z symbolami żywności i budowniczego, którzy usprawnią te procesy i dostarczą punkty zwycięstwa. Clue gry polega na tworzeniu łańcuchów produkcyjnych z kart, spełniając opisane na nich wymagania, by móc dokładać nowych, lepiej punktujących fachowców.

Musimy was przestrzec przed długą instrukcją, która... może was odstraszyć. Jednak spowodowane jest to faktem, że do gry dołączone są mini-dodatki, do których także należało wyjaśnić zasady. Stąd w instrukcji znajdują się dodatkowe strony. Mimo że nawał tekstu może się wydawać przytłaczający, to chcemy was, tak czy siak, zachęcić i poprosić o cierpliwość w czytaniu reguł. Sama rozgrywka zdecydowanie wam to zrekompensuje. Możliwe, że pierwsze dwie lub nawet trzy rozgrywki będą nieco jak brodzenie w wodzie i ogarnianie co, z czym i dlaczego, to po kilku partiach na pewno będziecie śmigać!

Rozgrywka jest dość szybka (partia może trwać 30-45 min), więc można odczuwać lekki niedosyt. Dlaczego? Mianowicie, przy mniejszej liczbie osób jest spora szansa, że nie wszystkie karty zostaną wprowadzone do gry, przez co ciężko będzie wam znaleźć takie, które pasują do waszego silniczka. Dodatkowo chętnie widzielibyśmy więcej interakcji między graczami. De facto występuje tutaj jedynie dobranie karty z puli, którą rywal mógłby chcieć również pozyskać lub zapłacenie przeciwnikowi, by móc skorzystać z jego osadników.

Grę Włościanie polecamy jako lekki filler. Jest to przyjemny tytuł, który nie sprawia, że parują nam głowy od wymyślania niemożliwych kombinacji. Nie ma tutaj też mechanik z efektem „wow". Jednocześnie jest to gra, która sprawiła nam dużo frajdy i satysfakcji z rozegranych rozgrywek. Chociaż te bywały zacięte i często czyjaś wygrana była na granicy z drugim graczem. Jeśli szukacie długich, ciężkich gier to nie jest to tytuł dla was. Włościan polecamy wszystkim, którzy szukają czegoś szybkiego do ogrania i spędzenia miło czasu przy grze. A także osobom, które lubią się uczyć czegoś nowego z gier planszowych! Dzięki grze Włościanie przypomnieliśmy sobie dawne zawody oraz poznaliśmy kilka, o których wcześniej nie słyszeliśmy.

Nazwa: Włościanie
Wydawnictwo: IUVI Games
Rok wydania: 2020
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu IUVI Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive