f maja 2017 ~ Sterta Gier
  • Elekt

    Gra Elekt oferuje wiele strategicznych decyzji w każdej rozgrywce, które napędzane są intuicyjną i przystępną mechaniką.

  • Ex Libris

    Ex Libris - Marzysz o sprawowaniu funkcji Głównego Bibliotekarza w mieście nie z tego świata?

  • Trefle

    Trefle to niesamowity pojedynek na spryt i humor. W grze musisz pozbyć się wszystkich kart tak szybko, jak to tylko możliwe.

28 maj 2017

Wyrusz po skarby! - recenzja prototypu gry Wyścig Odkrywców

Wydawnictwa Imagine Realm kolejny raz próbuje swoich sił na wspieram.to. Ich pierwszy projekt Wieże Magów przyjął się całkiem nieźle. Jak wypadnie nowy tytuł tego wydawnictwa? Przedstawiamy Wam prototyp gry Wyścig Odkrywców.

Zgodnie z naszą zasadą dotyczącą prototypów nie będziemy tutaj ocenić wykonania, gdyż byłoby to nieuczciwe. Chcemy tylko wspomnieć o grafice – jest ona całkiem niezła, fajnie oddaje klimat. Docelowo zawartość pudełka ma być całkiem spora:  ponad 210 karty, duża plansza, planszetki graczy, 30 znaczników, 122 żetony, kostka k20.

Rozgrywka przebiega szybko, raczej nie dochodzi do sytuacji, gdzie musimy czekać na swoją turę. Zasady gry trzeba jednak dobrze poznać przy pierwszych partiach, by potem móc lepiej zaplanować swoją strategię. Gracz w swojej turze ma do wykonania jedną akcję podstawową i jedną dodatkową. Z akcji podstawowych do wyboru mamy: podróżowanie po mapie, pociągnięcie/odrzucenie karty, rozpoczęcie pracy, rzucenie kością. Z dodatkowych mamy natychmiastowe rozpoczęcie pracy po dotarciu do miasta lub testowanie postaci (przy wyprawach i poszukiwaniach).

Każda postać ma różne wartości przy 5 umiejętnościach (spryt, siła, wiedza, nawigacja, dyplomacja). Podczas wypraw i poszukiwań przydadzą się nam jak największe wartości umiejętności, ponieważ podczas testowania postaci będziemy rzucać kością k20, a wartość musi być równa lub mniejsza od wartości umiejętności.

W trakcie gry mamy do wyboru poszukiwania w dwóch miejscach: Znanych Lokacjach (takich jak Piramidy, Koloseum, Wielki Mur) lub Sekretne Lokacje. Te pierwsze są łatwiejsze do zdobycia, ale dają nam mniej punktów zwycięstwa na koniec gry. Sama rozgrywka opiera się na podróżowaniu po mapie, odkrywaniu lokacji i kupowaniu przedmiotów. W trakcie podróży (możemy podróżować pieszo, konno, pociągiem, statkiem lub z ekspedycją) i poszukiwań może nas napotkać wiele przygód – możemy zostać napadnięci, mogą spaść głazy, zasypując wejście do jaskiń, możemy też spotkać dzikie zwierzęta. Gra toczy się przez 70 rund (wersja podstawowa), ale czas rozgrywki mieści się w 90 minutach.

Nie chcemy się zbytnio rozpisywać nad zasadami, gdyż jest ich całkiem sporo. Mechanika gry może się podobać – jest trochę planowania, losowość, choć mamy jakiś mały wpływ dzięki kupowaniu przedmiotów. Jednak musimy rozpatrywać Wyścig Odkrywców jako grę przygodową, więc losowość to coś nieodłącznego w trakcie podróży i uważam, że całkiem nieźle wpasowuje się ona w klimat.

Grę Wyścig Odkrywców poleciłbym każdemu komu nie przeszkadza losowość. Gra ma sporo zasad i mogą one trochę przytłoczyć graczy, jednak po pierwszych partiach większość symboli i oznaczeń staje się jasne. Jeżeli lubicie gry przygodowe to z pewnością Wyścig Odkrywców to tytuł, który będzie wracał na wasze stoły.

Grę możecie wesprzeć na stronie https://wspieram.to/WyscigOdkrywcow, do 07.06.17, Zapraszamy!
Share:

27 maj 2017

A Ty odgadniesz rękę innych? - recenzja gry Kryptos

W naszej kolekcji pojawia się coraz więcej gier, w których musimy coś wydedukować. Był Sherlock, były gry blefu jak Avalon czy Resistance, wcielaliśmy się nawet w szpiegów. Tym razem na nasz regał dotarł tytuł od Trefla, w którym przyjdzie nam łamać szyfry. Zapraszamy na Kryptos!

Kryptos to szybka gra detektywistyczna, w której przyjdzie nam dedukować jakie karty trzymają współgracze. W małym, podręcznym pudełku znajdziemy plansze, 55 kart, 6 znaczników punktacji, 48 kolorowych znaczników „pchełek” oraz instrukcję. Wszystko wykonane jest w klimacie szpiegowskim, tu i ówdzie znajdziemy plamy z kawy (niczym w popularnej Kolejce), kolorystyka szarawa, wpasowująca się w klimat.

Zasady gry są do wytłumaczenia w kilka minut. Każdy z graczy otrzymuje swoje karty (liczba kart zależy od liczby graczy) oraz żetony w kolorach kart. Karty muszą być na ręce poukładane w kolejności rosnącej. W pierwszej turze wszyscy gracze odkrywają kolejno po jednej karcie, nie zmieniając jej położenia na ręce oraz zaznaczają żetonem w kolorze odpowiadającym na planszy. Następnie gracz w swojej turze zgaduje dowolną kartę dowolnego gracza. Jeżeli mu się udało to dostaje 3 punkty, jeśli nie zgadł to dostaje tylko informacje że nie trafił i teraz albo odpuszcza albo zgaduje ponownie płacąc jeden punkt. Gra toczy się do 15 punktów.

Gra jest szybka, dynamiczna i czasem przyprawia o niemały ból głowy. W trakcie rozgrywki musimy zwracać nie tylko uwagę na karty, które już są odkryte (co daje nam informacje czy kolejna karta jest niższa czy wyższa), ale również na żetony, które leżą przed graczem – informują one jakie wartości kart może posiadać gracz.

Kryptos jest grą, do której można zasiąść praktycznie z każdym. Nie przeraźcie się, że klimat jest szpiegowski – jest on raczej doklejony do samej mechaniki gry i wręcz można powiedzieć, że przegadany. Do Kryptosa możecie zaprosić osoby, które zwykle nie grywają w planszówki.

Gra jest wykonana całkiem fajnie i solidnie. Dla nas ważnym aspektem było zakoszulkowanie kart, żeby po paru partiach niektóre z nich nie stały się naznaczone. Małe pudełko sprawia, że można je zabrać w każde miejsce co jest kolejnym plusem tego tytułu. Warto napomknąć również o różnych wariantach rozgrywki, które trochę urozmaicają rozgrywkę.

Na polskim rynku nie ma wielu gier dedukcyjnych, choć z biegiem czasu dostajemy informację, że takowe się pojawiają. Kryptos w swojej mechanice jest ciekawy i zdecydowanie spodoba się osobom, które takowej gry poszukują. Choć gra jest prosta to zdecydowanie jest ona regrywalna dzięki różnorodnemu ułożeniu kart przy każdej rozgrywce oraz różnych taktykach zgadywania.


Kryptos polecamy wszystkim, którzy poszukują ciekawej, szybkiej i małej gry za niewielką cenę. Nie podchodźcie do niej jako do gry szpiegowskiej tylko jak do lekkiego tytułu, w którym musimy podedukować – wtedy z pewnością będziecie zadowoleni. My Kryptosa zabieramy na krótkie wyjazdy  i się sprawdza bardzo dobrze, więc radzę i Wam spróbować!


I.
Klimat
3,5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 4,92


Nazwa: Kryptos

Wydawca: Trefl Joker Line

Wydanie: drugie

Rok: 2017

Sugerowana cena: 39,90zł

Ocena: 4,92/6

Za grę dziękuje wydawnictwu Trefl Joker Line
http://www.trefl.com/

Share:

25 maj 2017

Zertz, Dvonn, Punct, Lyngk - recenzja serii gier GIPF

Od czasu do czasu do naszej kolekcji trafiają gry logiczne. Tytuły, w których jedyną drogą do zwycięstwa jest odpowiednia strategia i zdanie na własną intuicję, a przy okazji brak jakiekolwiek losowości. Gdy dodamy do tego jeszcze możliwość zagrania z przeciwnikiem to już dostajemy ciekawe rozwiązanie na wieczór. Rebel w Polsce wydał serię gier GIPF, która obejmuje 7 gier logicznych dla dwóch graczy.

W nasze ręce trafiły 4 gry z powyższej serii: Zertz, Dvonn, Punct, Lyngk. Wszystkie te tytuły charakteryzuje wykonanie, które w całej serii jest utrzymane w jednej kolorystyce jak i kształtach. Kolory i wzory są bardzo podobne do siebie, co pozwala odczuć, że gry składają się w całą serie.

ZERTZ

Zacznijmy po kolei, według posiadanych gier. Pierwszym będzie Zertz (trzeci w serii). W pudełku z tą grą dostajemy: 6 białych kamieni, 8 szarych kamieni, 10 czarnych kamieni, 49 pierścieni oraz instrukcję. Wszystko wykonane solidnie, jednak pudło mogłoby być mniejsze (zostało dopasowane do reszty serii, mimo że nie posiada planszy).

Choć pozornie się wydaję, że Zertz nie posiada planszy, to układamy ją ze wcześniej wspomnianych pierścieni. Na owych pierścieniach będziemy umieszczać kamienie z „banku”, a następnie będziemy musieli je zdobyć. Zasady gry tłumaczy się szybko: w swoim ruchu gracz dokłada kamień z dostępnej puli, a następnie usuwa jeden pusty pierścień. Jeśli jest taka możliwość to gracz musi „zbić” kamień, w taki sam sposób jak w warcabach. Zdobycie kamienia jest obowiązkowe i jeśli do tego dojdzie to nie wykonujemy dokładania kamienia. Gra toczy się do momentu, gdy któryś z graczy zdobędzie po 3 kamienie z każdego koloru albo 4 białe kamienie, albo 5 szarych kamieni, albo 6 czarnych kamieni.

Gra jest bardzo przyjemna, a czasem powoduje, że musimy się nieźle nagłówkować. To bardzo pozytywnie wpływa na odbiór gry, gdyż tego właśnie oczekuje się od gier logicznych. Po pierwszej partii chce się od razu zasiąść do kolejnej, w ramach rewanżu. Po załapaniu mechaniki rozgrywki ruch następuję szybko, szczególnie na początku, a potem zaczyna się kombinowanie.

Ocena: 5,25/6

DVONN

Czwartą grą z serii jest Dvonn. Zawartość pudełka to: 23 białe piony, 23 czarne piony, 3 czerwone piony, woreczek, plansza i instrukcja. Kolorystyka utrzymana tutaj jest w czerwieni, gdyż ten kolor ma znaczący wpływ na rozgrywkę. Wykonane solidnie, piony są do siebie dopasowane, a to pozytywnie odbija się na odbiorze gry, w której musimy układać jeden na drugim. Zasady są stosunkowo proste, ale ciut bardziej skomplikowane niż w Zertz. Na początku gry rozkładamy planszę, bierzemy piony w jednym kolorze, bierzemy 3 czerwone i na przemian układamy czerwone, a następnie nasze, piony na planszy. Gdy porozkładamy już całą planszę przechodzimy do właściwej rozgrywki. W swojej turze gracz może przesunąć pionka lub stos. Stosy tworzy się przez przesuwanie swojego pionka o jedno pole. Jeżeli chodzi o stos to przesuwamy jedynie ten, na szczycie którego znajduje się nasz kolor i dokładnie o tyle pól ile jest pionków w stosie. Zawsze ruch musimy zakończyć na jakimś pionie! Musimy jeszcze się pilnować, gdyż jeśli któryś z pionów nie będzie połączony z czerwonym (w dowolny sposób) to wypada z gry. Gra kończy się, gdy nie ma już możliwości ruchu. Wygrywa gracz z największa ilością pionów (suma w stosach, które kontrolujemy).

Jak wypada gra? Otóż jest ona ciut trudniejsza i wymaga większego skupienia niż Zertz co nie znaczy, że jest zła. Wręcz przeciwnie! Tutaj musimy uważać na więcej czynników – przesuwając stos trzeba pamiętać, żeby nie oddalić się od czerwonego Dvonna, jednocześnie poruszać się tak, by zbyt wartościowego stosu nie stracić. Zawsze też można objąć taktykę podpuszczania i planowania sporo naprzód. Zdecydowanie każdy znajdzie coś dla siebie. Rozgrywka toczy się w miarę szybko, a to pozwala na rozegranie kilku dobrych partii. Polecamy zdecydowanie osobom, które lubią troszkę planować w grze.

Ocena: 5,15/6

PUNCT

Piątą częścią serii jest gra Punct. W środku pudła znajdziemy: planszę, 18 białych pionów z punktami, 18 czarnych pionów z punktami, biały pion pomocniczy, czarny pion pomocniczy, woreczek oraz instrukcję. Tak samo jak w poprzednich tytułach, gra jest wydana bardzo solidnie, elementy są trwałe, a punkty dobrze widoczne – tutaj ma to ogromne znaczenie!

Punct jest dla nas częścią z najtrudniejszymi zasadami z wszystkim testowanych przez nas gier w tej serii. Nie oznacza to jednak, że są one specjalnie skomplikowane. Każdy z graczy posiada swoje piony, w których mamy wyżłobione trzy miejsca, a w jednym z tych miejsc jest tytułowy pion. Zadaniem graczy jest połączenie dwóch końców planszy. W swoim ruchu mamy dwie możliwości – dołożenie swojego piona na plansze lub przesunięcie i/lub obrócenie tego, który już na 
planszy się znajduje. I tutaj kluczową rolę odgrywa owy punkt – to względem tego punktu możemy przesuwać piony (na pola znajdujące się w linii punktu) i obracać piony (wokół jego osi). Bardzo ważną zasadą jest możliwość przesuwania pionów na te, które leżą już na planszy, dzięki czemu możemy komuś przeciąć drogę. Istotne jest to, że pion musi mieć zawsze podpórkę w dwóch punktach, nie może wisieć z którejkolwiek strony. Do naszej dyspozycji oddane zostały piony pomocnicze – są to małe pionki z punktem – służą one do zaznaczania miejsca, w którym był pion w czasie gdy go zabieraliśmy, co minimalizuje ryzyko pomyłki przy przemieszczaniu się po planszy.

Przy pierwszej rozgrywce mieliśmy mieszane uczucia co do tej części serii. Jednak kolejne partie rozwiały nasze wątpliwości – gra jest bardzo dobra, aczkolwiek bywa że gracze długo myślą nad swoim ruchem. Nam ona najmniej podeszła z całej serii, co nie oznacza jednak, że gra jest zła. Przypadnie ona do gustu osobom, które lubią mocno się nagłówkować przy rozgrywce, dużo planować naprzód oraz nie przytłacza ich rozpoczynanie planów od początku, gdy ktoś nam nasze popsuje.

Ocena: 5/6

LYNGK

Lyngk to siódma i zarazem ostatnia gra z serii GIPF. Pierwotnie seria miała liczyć 6 gier, jednak powstała siódma odsłona, która zamyka serie. W pudełku znajdziemy: planszę, 3 granitowe piony, 9 beżowych pionów, 9 niebieskich pionów, 9 czerwonych pionów, 9 zielonych pionów, 9 czarnych pionów, woreczek i  instrukcje. Kolory nie są przypadkowe – odpowiadają one kolorom z kolejnych części gier całej serii! Tak samo jak poprzednie tytuły – gra wykonana bardzo dobrze, nie mamy do niej żadnych zastrzeżeń.

Zasady są również proste i w pierwszym odbiorze przypominają troszkę te z Dvonna. Tutaj też mamy piony, z których będziemy układać stosy. Jednak droga do zwycięstwa jest inna. Otóż po losowym rozłożeniu pionów na planszy i odłożeniu 5 (po 1 w każdym kolorze poza granitowymi) pierwszy gracz zaczyna swój ruch. Musi on przemieścić jeden pion o jedno pole (lub o najbliższe jeżeli obok niego nie ma piona w danej linii). Może on jednak wskakiwać tworząc stosy tylko wtedy, gdy danego koloru jeszcze w stosie nie ma! Maksymalnie w stosie znaleźć się może maksymalnie 5 pionów. Z tych odłożonych na bok będziemy w trakcie rozgrywki wybierać sobie dwa, nad którymi przejmujemy kontrolę co oznacza, że nikt poza nami nie będzie się mógł nimi przemieszczać, oraz że jeśli stworzymy stos z pięciu pionów i nasz kolor będzie na szczycie to ściągamy go z planszy i będzie on punktowany.

Jest tutaj, trochę kombinowania i przewidywania ruchów przeciwnika. Rozgrywka idzie szybko, a sytuacja na planszy zmienia się coraz bardziej z każdym ruchem. Czasem nasze plany zostaną szybko zweryfikowane przez ruchy przeciwnika. Gra jest przyjemna i często się do niej wraca, szczególnie dzięki temu, że rozgrywka trwa około 10 minut max.

Ocena: 5,2/6

Podsumowanie

Najciekawszym dla nas tytułem jest Zertz. Są to swoiste warcaby, które zostały bardzo mocno podrasowane – po pierwsze nie mamy typowej planszy, po drugie kurczy się ona z tury na turę, a docelowo staramy się wymusić bicie na przeciwniku, które umożliwi nam uzyskanie naszego celu. Gdybym już musiał wybrać tylko jedną grę z tej serii (choć bardzo bym tego nie chciał robić) to byłby to właśnie Zertz.

Seria GIPF to bardzo udana, siedmioczęściowa seria gier logicznych. Wszystkie gry w serii łączy nietuzinkowa mechanika oraz możliwość planowania swoich ruchów naprzód. Jeżeli ktoś stroni od takowych gier to niestety, ale żaden z tych tytułów go nie przekona do ich pokochania. Jednak jeśli lubicie od czasu do czasu siąść do gier pokroju szachów to i tutaj odnajdziecie dużo frajdy i satysfakcji ze zwycięstwa – wszystko zawdzięczacie sobie, a nie losowi!

Nazwa: GIPF - Zertz, Dvonn, Punct, Lyngk

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 109,95zł
Za przekazanie gier do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl

Share:

22 maj 2017

Stwórz własną winnicę! - recenzja gry Winnica

Wino to trunek po który sięgamy przy różnych okazjach. Jak wszyscy wiedzą pochodzi ono z różnych szczepów winogron, a produkowane jest w winnicach. A co jak mielibyście okazje wcielić się w role zarządcy winnicy? Spróbujcie swoich sił w grze Winnicy - nowym tytule od Granny!

Winnica to szybka gra rodzinna, w której będziemy budować drogi i zbierać winogrona. Zawartość pudełka to notes z arkuszami i planem winnicy, 6 kart z farmami, 42 karty ścieżek, instrukcja. W pudełko wielu elementów nie znajdziecie, a pudełko jest zdecydowanie za duże, jednak sama gra dostarczy wiele radości i kosztuje niewiele.

Przejdźmy jednak do samych zasad. Są one proste co powoduje, że można grać już z młodszymi graczami. Każdy bierze jeden arkusz z planami winnicy, coś do pisania i siadamy do gry. Na środku układamy dwie talie kart – karty dróg i karty farm. Wyciągamy pierwszą kartę farm i dzięki temu wiemy, które połączenia są dla nas ważne w tej turze. Następnie wyciągamy kartę ścieżki i każdy z graczy rysuje ją w dowolnym miejscu na swoim planie. Karty ścieżek dociągamy do momentu, aż pojawią się na stole 4 karty z żółtym tłem. Wtedy sprawdzamy ile dostajemy punktów czyli liczymy ile winogron jest połączonych z farmą, którą odkryliśmy na początku. Następna tura wygląda tak samo, jednak zasada jest jedna – musimy mieć więcej punktów niż w poprzedniej turze. Dociągamy 5 kart farm, a jedna pozostaje nieodkryta. Na koniec gry jeszcze sprawdzamy ile połączyliśmy winogron z dodatkowymi zamkami i zgarniamy punkty.

Gra jest szybka i trwa około 20 minut. Jej siłą jest prostota zasad, które tłumaczymy w mig, a gramy wiele rozgrywek. Winnica to gra, którą można podciągnąć pod łamigłówkę. Każdy ruch trzeba zaplanować, gdyż możemy sami sobie zablokować drogę do zwycięstwa. Bardzo dobrą sprawą jest różnorodność każdej partii – choć wiemy jakie drogi występują w grze to nigdy nie wiemy w jakiej kolejności one wystąpią. Dobrze została rozwiązana sprawa punktacji – jeśli nie będziemy mieć więcej punktów niż w poprzedniej turze to wpisujemy 0, a na koniec gry za każde 0 dostajemy -5 punktów.

Serdecznie polecamy Winnice wszystkim, którzy szukają dobrej gry planszowej w naprawdę niskiej cenie. Szybkość, cena i radość jaką dostarcza gra to aspekty, które zdecydowanie powodują, że tę grę warto mieć w swojej kolekcji, szczególnie, że gra się w nią równie dobrze ze starszymi graczami jak i młodszym pokoleniem!


I.
Klimat
4,5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5

Nazwa: Winnica

Wydawca: Granna

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 39,99 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Granna

Share:

16 maj 2017

Kto zostanie na lodzie? - recenzja gry Pingolo

Gry dla dzieci goszczą w naszym domu dość często. Lubimy zagrać, przetestować takie tytuły i decydować w co będziemy chcieli w przyszłości wciągać własne pociechy. Tematyka takowych gier jest różna – ścigaliśmy się już ślimakami, wyruszyliśmy z żółwiami na Galapgos czy zgadywaliśmy różne zwierzaki. Tym razem dotarła do nas gra w tematyce bardziej zimowej, a konkretniej mówiąc – Pingolo!

Pingolo to rodzinna gra, w której będziemy odgadywać pod którym pingwinem znajduje się dany kolor jaj. Gra jest przeznaczona dla najmłodszych graczy, próg wiekowy to już 4+, ale nie martwcie się – Ci starsi też znajdą coś dla siebie. W pudełku z grą znajdziemy 12 pingwinów, 12 kolorowych jajek, 4 plansze – góry lodowe, 2 kolorowe kości i instrukcje. Jeśli chodzi o wykonanie to gra wygląda całkiem sympatycznie i kolorowo, jedynie możnaby się przyczepić do pudełka i wypraski, które przy obcowaniu z dziećmi może za wiele nie wytrzymać.

Zasady gry są banalnie proste, jak to w grach dla dzieci. Na środku stołu rozkładamy wszystkie pingwiny, a pod nimi układamy losowo jajka. Każdy z graczy bierze dla siebie jedną górę lodową, na której widnieją cyfry od 1 do 6. Najmłodszy gracz bierze kości i rzuca nimi. Na ich ściankach widnieją różne kolory, a naszym zadaniem jest zgadnąć pod którym pingwinem znajduje się dany kolor. Jeśli zgadliśmy to zabieramy pingwina z jajkiem na swoją górę lodową. Jeżeli zgadliśmy obydwa kolory to zyskujemy dodatkowy ruch. Jeśli jednak się pomyliliśmy – tura przechodzi do kolejnego gracza. Gra toczy się do momentu, aż któryś z graczy zdobędzie 6 pingwinów. Jeżeli pingwin, którego poszukujemy znajduje się na górze lodowej innego gracza to według podstawowych zasad tylko go podnosimy, ale nie zabieramy (według zaawansowanych dochodzi element podbierania sobie zwierzaków).

Jak sami możecie zauważyć gra jest bardzo prosta. Instrukcja jest napisana w bardzo jasny sposób, co nie psuje klimatu tejże gry. Krótkie zasady pozwalają nam bardziej zainteresować dzieci, które się zdecydowanie nie znużą podczas tłumaczenia o co chodzi. Dla tych, którym gra zwyczajnie nie podejdzie mamy dobrą nowinę – dzieci i tak się będą bawić pingwinami, nawet jeśli nie miałoby to żadnego związku z grą.

Pingolo to klasyczna gra pamięciowa z lekko urozmaiconymi zasadami. Gra jest szybka i łatwa do wytłumaczenia, więc nie ma przetrzymywania dziecka przy stole, przy którym ciężko mu wysiedzieć. Choć gra kierowana jest głównie do bardzo młodych graczy to przyznamy szczerze, że sami też zasiadamy do rozgrywki. Tak o, bo kto zabroni!


Polecamy Pingolo wszystkim poszukującym „innej” gry pamięciowej, która pomoże zasiąść nam z najmłodszymi do gier. Fajne wprowadzenie do grania w przyszłości, a w dodatku możliwość uzupełnienia o malutką negatywną interakcje (z którą mimo wszystko uważałbym w grze z 5-6 latkami) powoduje, że Pingolo to bardzo dobry i ciekawy tytuł. 


I.
Klimat
4/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4/6

Ocena Końcowa: 4,58

Nazwa: Pingolo

Wydawca: Foxgames

 Rok wydania: 2016

 Edycja: Pierwsza

 Sugerowana cena: 79,95zł 

 Ocena: 4,58/6 

 Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames
www.foxgames.pl
Share:

12 maj 2017

Kółko i krzyżyk w nowej odsłonie! - recenzja gry Gobblety

Chyba każdy w szkole na przerwie grywał w różne gry na kartce papieru. Na długiej przerwie grywało się w statki, a na krótszych najczęściej w piłkarzyki. Gdy zostawało choć troszkę czasu to rysowało się 4 linie i grało się w kółko i krzyżyk. A co jakby troszkę rozszerzyć zasady znane z tej popularnej gry? Dzięki FoxGames możecie się przekonać, że nawet kilka drobnych zmian w znanych zasadach może spowodować całkiem nowy odbiór gry, a to wszystko w Gobbletach!

Gobblety to szybka gra rodzinna, której zasady opierają się na klasycznej grze w kółko i krzyżyk. W pudełko znajdziemy wypraskę, a w niej 18 pionków w dwóch kolorach, 4 elementy do stworzenia planszy oraz woreczek i instrukcje. Sama gra jest wykonana w sposób bardzo dobry, kolorowy, jednak pudełko mogłoby być lepsze.

Dlaczego warto zainwestować kilkadziesiąt złoty w tę grę? Czym ona różni się od swojego pierwowzoru? Otóż jak już wspomnieliśmy w poprzednim akapicie mamy w niej aż 18 pionków. 9 z nich jest w kolorze, a drugie 9 w kolorze niebieskim. Dodatkowo są one w 3 rozmiarach. Z 4 elementów układamy planszę składającą się z 9 pól i możemy zaczynać rozgrywkę.

Zasady gry są banalnie proste i tłumaczymy je nawet krócej niż w Liście Miłosnym. Każdy ma swoje 9 pionków. W swojej turze mamy do wyboru 2 możliwości: dołożyć piona na planszę lub przesunąć tego, który już na niej się znajduje. Ważne jest jedno – gdy dotkniemy, któregoś z naszych Gobbletów to musimy go użyć. Cel jest jeden – ułożyć 3 w jednym rzędzie. Gdzie tu haczyk?
Otóż większe Gobblety mogą zjadać swoich mniejszych odpowiedników w obu kolorach. Pożarcie wiąże się z pewnymi konsekwencjami – pod uwagę bierzemy tego który jest na wierzchu, jednak zawsze musimy pamiętać, że jak przestawimy swojego piona to pod nim może znaleźć się Gobblet przeciwnika, a to może spowodować, że pomożemy naszemu przeciwnikowi.

Choć zasady banalne to rozgrywka niesie ze sobą sporo zabawy. Nie da się tutaj za wiele zaplanować, musimy dostosowywać się do zmieniającej się sytuacji na planszy. Rozgrywka jest dynamiczna, a regrywalność zdecydowanie wysoka – bywają partie, które kończą się w kilku ruchach a to powoduje wielką chęć odegrania się. Takie odgrywanie się może nawet spowodować, że siedzimy dość długo nad tą grą zanim zdecydujemy się ją zapakować.

A skoro już mówimy o pakowaniu – w pudełko dostaliśmy woreczek plastikowy zawiązywany na sznurki, do którego idealnie mieszczą się wszystkie elementy. To powoduje, że Gobblety stają się bardzo mobilne i możemy ją wziąć w podróż nie zajmując przy tym dużo miejsca. Za to zdecydowanie duży plus dla twórców i wydawców.

Dla nas Gobblety są grą bardzo fajną i lubimy do niej wracać. Robimy to szczególnie w dwóch przypadkach – gdy nie mamy dużo czasu oraz gdy szukamy czegoś szybkiego na rozgrzewkę. Czasem bywa to długa rozgrzewka, ale zdecydowanie warto. Zdecydowanie polecamy Gobblety każdemu, zarówno starszym jak i młodym graczom. Gra nadaje się do urozmaicenia sposobu na spędzanie wolnego czasu. Gobblety rozwijają też sposób myślenia u najmłodszych graczy, a walory edukacyjne to bardzo ważne aspekty gier planszowych!


I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
-/6

Ocena Końcowa: 5

Nazwa: Gobblety

Wydawca: Foxgames

 Rok wydania: 2016

 Edycja: Pierwsza

 Sugerowana cena: 79,95zł 

 Ocena: 5/6 

 Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames
www.foxgames.pl
Share:

6 maj 2017

Zapewnij dobrobyt swojej cywilizacji i podbij galaktykę! - recenzja gry Master of Orion

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... Tak zaczyna się każda część z kultowej serii filmów "Gwiezdne Wojny". A jako, że jesteśmy wielkimi fanami gatunku fantasy i science fiction to w naszych recenzjach nie brakuje planszówek z tego gatunku. Parę dni temu był Dzień Gwiezdnych Wojen i z tej okazji mamy dla Was międzygalaktyczną grę Master of Orion.

"Skąd kojarzę ten tytuł?" zapytacie. Otóż opisywany Master of Orion to wersja planszowa, komputerowej gry o tym samym tytule. Niestety nie mieliśmy przyjemności zagrać w wersję cyfrową więc nie możemy zrobić małego porównania. Skupmy się tymczasem na wersji papierowej. Master of Orion to karciana gra w klimacie science - fiction. Podczas rozgrywki gracze mają możliwość wcielenia się w jedną z siedmiu ras i poprowadzenia jej do zwycięstwa i dominacji nad wszechświatem. Od nich zależy czy będą pokojową rasą nastawioną na rozwój nauki czy technologii, czy będą wrogą rasą dążącą do militarnej eksterminacji przeciwników.

Już samo pudełko przyciąga wzrok. Średniej wielkości, solidne, z odpowiednią ilością miejsca w środku. I ta grafika! Myślę, że każdy fan gatunku chętnie zawiesi oko na tytule, bo ilustracje są starannie wykonane. Zarówno na pudełku jak i na kartach do gry ilustracje są bardzo ładne co sprawia, że łatwiej można się wczuć w kosmiczny klimat. Po otwarciu pudełka znajdziemy parę elementów potrzebnych do podbicia galaktyki: 6 dwustronnych arkuszy cywilizacji (z ludźmi po jednej stronie i rasą obcych po drugiej), główną planszę z torem punktacji i rund, 90 kart struktur, 8 kart doradców, 60 drewnianych kostek w czterech kolorach, żetony rundy oraz pierwszego gracza. A także manual dla początkującego generała, czyli instrukcję.

Tyle z podstawowych informacji. Czas przystąpić do podboju galaktyki! Na początku, każdy z graczy otrzymuje kostki w wybranym przez siebie kolorze oraz wybiera arkusz cywilizacji i rozkłada go przed sobą. Tutaj mała porada - warto zagrać pierwszą partię cywilizacją ludzi, aby nauczyć się mechaniki gry. Oczywiście do odważnych świat należy i można od początku uczyć się na grze z różnymi cywilizacjami - różnią się one kilkoma właściwościami, konkretnymi dla danej rasy. Ludzie są najbardziej uniwersalni. Po rozłożeniu na planszach cywilizacji znaczników zasobów oraz morale trzeba wylosować i ułożyć na środku stołu pięć kart doradców. Gra trwa osiem rund, które dzielą się na trzy fazy.

Faza pierwsza - początek rundy: Gracze pozyskują zasoby z wcześniej wybudowanych struktur a następnie określają poziom rozwoju swojej cywilizacji, od którego zależy ilość dostępnych akcji w danej turze. Wyróżniamy trzy główne zasoby: żywność, flota i produkcja. Jak w każdej grze strategiczno - ekonomicznej, są one potrzebne do budowy kolejnych struktur w naszych układach, oraz co jest ważne - określają one poziom naszego rozwoju.

Faza druga - faza akcji: W końcu możemy przystąpić do podbijania kosmosu! Wszyscy gracze będą kolejno po sobie wykonywali po jednej akcji, aż do momentu wykorzystania wszystkich swoich dostępnych znaczników akcji. Gracze w ramach swojej akcji mają możliwość wykonania jednej z czynności:
-  Budowa - gracz, którego liczba surowców mu na to pozwala, może wybudować kartę z ręki i               zacząć tworzyć swoje układy (cztery układy po maksymalnie pięć struktur),
- Eksploatacja - w ramach tej akcji, gracz może odrzucić dowolną kartę z ręki, aby pozyskać  wypisane na niej surowce,
-  Badania - dobieramy ze stosu dwie karty struktur na swoją rękę,
- Handel - gracz może dokonać wymiany surowców zgodnie ze wskaźnikiem na arkuszu                cywilizacji,
- Atak - jeśli gracz ma przewagę na poziomie militarnym (jego liczba floty jest taka sama lub        wyższa niż przeciwnika) to może go zaatakować,
- Aktywacja - może aktywować specjalne działanie jednej ze swoich kart struktur oznaczonych              symbolem aktywacji,
- Propaganda - raz na rundę gracz może użyć znacznika akcji, aby zwiększyć morale swojej          rasy,
- Kontrakt - ostatnią akcją z opisywanych jest możliwość odrzucenia trzech kart z ręki, aby           zatrudnić doradę, który ma dodatkowe specjalne właściwości,

Każdą akcję zaznaczamy biorąc znacznik (drewniana kostka) i stawiając go na odpowiedniej akcji na planszy cywilizacji. Gdy ostatni gracz wykorzysta swoją ostatnią akcję przechodzimy do ostatniej fazy.

Faza trzecia - koniec rundy: Najpierw sprawdzamy czy zostały spełnione warunki zwycięstwa. Czy zakończono 8 rundę gry? Czy morale jednego z graczy wynosi 0 lub mniej? Czy którykolwiek z graczy posiada 5 kart struktur w każdym ze swoich 4 układów? Następnie odrzucany jest nadmiar kart z ręki - można mieć maksymalnie pięć kart. Wszystkie znaczniki  akcji wracają do rezerw, a gracze przechodzą do kolejnej rundy.

To tyle z podstawowych zasad i mechaniki. Jak już wcześniej wspominaliśmy - warto zacząć swoją przygodę z Master of Orion ucząc się gry, prowadząc do walki cywilizację ludzi. Ich uniwersalność nam pomogła przy pierwszych rozgrywkach. Każda rasa ma inną liczbę startową surowców oraz swoje cechy które mogą nastawić gracza na konkretny rozwój - militarny, ekonomiczny czy przemysłowy. To od nas zależy jak poprowadzimy swoją cywilizację, bo dróg do zwycięstwa w grze jest kilka.

Przypomnę, że do dyspozycji jest około 90 kart struktur. Gracze będą musieli się dobrze nagłówkować i dobrać odpowiednie taktyki długoterminowe, żeby ich decyzje okazały się słuszne. Na pewno warto zadbać o rozwój ekonomiczny. Trzeba sobie zbudować dobre podstawy, żeby móc myśleć dalekosiężnie. Bo jeśli na przykład mamy zamiar wygrać poprzez częste ataki, warto inwestować w karty militarne produkujące flotę. Warto również inwestować w karty ze specjalnymi właściwościami, które sprawią, że za określoną cenę zyskamy coś wartościowego dla nas, lub nawet same punkty zwycięstwa.

Master of Orion zdecydowanie jest grą, po którą sięgniemy niejeden raz. Daje dużo radochy w rozgrywce dwuosobowej, a w większej ilości osób zabawa jest jeszcze bardziej przednia. Duża liczba kart struktur w połączeniu z doradcami i kilkoma rasami do wyboru sprawia, że chce się eksplorować wszechświat. Nie odczuliśmy żadnej losowości w grze - rotacja kart poprzez akcje w danej rundzie jest na tyle duża, że każdy gracz ma szansę dostać kartę, która mu pomoże lub przeszkodzi.

Myślę, że każdy, kto grał w wersję komputerową gry chętnie sięgnie po tę planszówkę. I w drugą stronę również - my po zagraniu w analogową wersję z chęcią nadrobimy zaległości jak tylko będzie okazja. Tymczasem grę Master of Orion zdecydowanie polecamy nie tylko fanom tematyki science - fiction, tylko każdemu kto ma ochotę zagrać w całkiem szybką grę strategiczną.

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 5,08

Nazwa: Master of Orion

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 119,95zł

Ocena: 5,08/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl



Autor: DJ
Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive