• PRZEDSPRZEDAŻ

28 sie 2019

Słonie, lwy, klauni na stole – recenzja gry Ale cyrk!

W dzisiejszych czasach cyrk kojarzy się głównie z wysportowanymi akrobatami wykonującymi różne gimnastyczne ćwiczenia, a mniej z tresowanymi zwierzętami. Za to z nie byle jakimi ćwiczeniami! Od samego patrzenia na te akrobacje można dostać skurczu mięśni. Tymczasem wydawnictwo Granna powiększyło swoje portfolio wydawnicze o tytuł, w którym sami będziemy musieli trochę poćwiczyć (głównie refleks), aby zwyciężyć. Zapraszamy na krótką rozprawkę o grze Ale cyrk!

Ale cyrk! to zręcznościowo – logiczna gra planszowa dla dzieci. Przeznaczona jest dla 2-4 graczy w wieku 6+. W grze waszym zadaniem będzie zaprezentowanie skomplikowanych układów akrobatycznych przy pomocy drewnianych klocków z postaciami, próbując spełnić warunek zapisany na kartach. Pamiętajcie jednak, że liczy się zarówno zmysł równowagi jak i precyzja ruchów! Kto pierwszy wykona 7 zapierających dech w piersi akrobacji – zwycięża.

Zanim jednak weźmiemy się za skakanie po trampolinie, trzeba się porządnie rozgrzać, aby nie nabawić się kontuzji. I tak opiszemy wam pokrótce wykonanie gry Ale cyrk!. Nasi stali czytelnicy już doskonale wiedzą, że jesteśmy przeciwnikami zbędnego powietrza w pudełkach. Niestety, nie brakuje go i w tym tytule. Pudełko spokojnie mogłoby być kilka rozmiarów mniejsze. Na szczęście nadmiar powietrza rekompensuje jakość komponentów. Klocki z postaciami akrobatów są wykonane z solidnego kawałka drewna i spakowane w osobne woreczki strunowe. Duże karty są czytelne, a areny cyrkowe nadrukowane na grubszym kartonie. Ilustracje są przyjemne dla oka i spodobają się dzieciom, a drewniane postacie posłużą nie tylko za element gry, ale będą czasem przedmiotem osobnych zabaw najmłodszych.

Migiem wytłumaczymy wam zasady, bo są naprawdę proste. W czasie swojej tury gracz może wykonać jedną z dwóch dostępnych akcji. Może wybrać jeden klocek, który jeszcze nie bierze udziału w grze i postawić go na pustej arenie lub na już istniejącej wieży z klocków. Drugą opcją jest przeniesienie elementu już znajdującego się w grze. Można przełożyć pojedynczy klocek, część lub całość już istniejącej wieży. Ważnym jest, aby podczas przenoszenia zachować kilka reguł. Przede wszystkim, kiedy gracz przenosi wieżę, może ją trzymać tylko za jeden klocek (dzieciom można czasem odpuścić tę zasadę). Klocki muszą być stawiane w pozycji pionowej tak, aby stały równo jeden na drugim. Jeśli w którymś momencie układ klocków w dowolnej wieży spełnia warunek z czyjejś karty, to musi on krzyknąć hasło: „Ale cyrk!”. Jeśli gracz zareagował prawidłowo, to zachowuje on daną kartę jako punkt zwycięstwa, a następnie dobiera kolejną z ogólnej puli. Ten, któremu uda się jako pierwszemu zgromadzić 7 kart, wygrywa rozgrywkę.

Tak. Tak prosta jest gra Ale cyrk!. Małym utrudnieniem jednak jest to, że gdy wykonując akrobację, tj. przenosząc klocki z jednego na drugi stos, gracz upuści klocek lub strąci wieżę, to traci punkt zwycięstwa. A strącone klocki wracają do ogólnej puli i czekają na swoją kolej, aż znów ktoś je dołoży. Można by rzec, że gra Ale cyrk! to dziecięca wersja Jengi.

Gra sprawia wiele satysfakcji, a dzieci (małe i duże) niechętnie będą kończyły zabawę. Gra wciąga wszystkich. Dzięki prostym zasadom i krótkiemu czasowi rozgrywki pojawia się syndrom „jeszcze raz!”. Ciekawym, ale bardzo prawdziwym jest to, że Ale cyrk! świetnie nadaje się zarówno jako gra dla dzieci, szybki fillerek, a nawet i imprezówka! Tytuł budzi pozytywne emocje oraz chęć rywalizacji. Uczy także planowania, analizowania możliwości ruchów i sprawdzania na bieżąco, czy nie zostajemy w tyle za przeciwnikiem. Polecamy grę Ale cyrk! wydawnictwa Granna za jej uniwersalność i regrywalność. A po skończonej grze warto udać się do prawdziwego cyrku!

Nazwa: Ale cyrk!
Wydawnictwo: Granna
Rok: 2019

Grę najtaniej kupisz TUTAJ


Dziękujemy wydawnictwu Granna za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Granna

Share:

26 sie 2019

Skonstruuj własny miecz świetlny! - recenzja produktów od StuntSabers!

Nasi stali czytelnicy wiedzą, że Gwiezdne Wojny to nasza wielka pasja. Książki, komiksy, figurki, gry, gadżety czy ubrania w świecie Star Wars to wręcz nasza codzienność. Od kilku miesięcy przyglądaliśmy się projektowi StuntSabers. Czym ten projekt jest? O co w tym wszystkim chodzi? Już pędzimy z odpowiedziami!
Twórca StuntSabers to miłośnik gwiezdnych wojen i nowinek technicznych. Postanowił on połączyć swoje zainteresowania z umiejętnościami, których w większości nauczył się sam, i zajął się tworzeniem mieczy świetlnych! Oczywiście nie prawdziwych (z wiadomych przyczyn), ale to co prezentuje stoi na naprawdę wysokim poziomie.
StuntSabers stawia przede wszystkim na wykonanie i funkcjonalność. Oznacza to, że nie znajdziecie (póki co) wiernych replik mieczy znanych z uniwersum Star Wars. Za to jest kilka innych rzeczy, które Wam to zrekompensują.
Po pierwsze jest to rękojeść. To w niej siedzi cały mechanizm, który opiszemy w dalszej części tekstu. Rękojeść to też element, który powinien przyciągać wzrok i ładnie się prezentować. StuntSabers tworzy ją z 3 części. Dostępne są „standardowe wzory”, ale możecie też skomponować własną rękojeść. A wzorów jest naprawdę sporo, bo dolną część możecie wybrać spośród 13 elementów, a środkową i górną z 20 na każdy segment. Możliwości jest więc co niemiara!
Przechodzimy dalej, czyli do ostrza. Przy wyborze miecza świetlnego i jego ostrza, wielu miłośników kieruje się w dużym stopniu kolorem. Jak to wygląda w przypadku StunSabers? Otóż problem tego wyboru został zniwelowany już na samym starcie, gdyż miecze z tej firmy mają dedykowaną aplikację (o której już za chwilę) w której będziecie mogli zmienić kolor w bardzo prosty sposób! A nawet nie tylko zmienić, ale ustawić dwa, które będziecie mogli włączać w zależności od tego, jak długo przyciśniecie guzik do odpalania miecza!
Zatem przejdźmy już do samej apki, która jest sercem działania naszego miecza. Nie przejmujcie się jednak, nie będziecie musieli nic w niej programować, gdyż miecz jest gotowy do użycia od razu po zakupie. Po co więc apka? Otóż pozwoli ona Wam dopasować miecz do Waszych preferencji. Co konkretnie możecie zmienić? Niemal wszystko!
Zacznijmy od najprostszych rzeczy, czyli wspominaną już wcześniej barwę ostrza. Możemy dobrać własny kolor z palety barw. Co więcej – nasz miecz może się mienić w kilku kolorach – wszystko zależy od naszego wyboru. Sam miecz zmienia swój kolor w różnych sytuacjach. Po przyciśnięciu i przytrzymaniu przycisku (domyślnie, bo to też można zmienić) zaczyna on błyskać. Po uderzeniu w różne elementy miecz zmienia swoją barwę i to, jak będzie to wyglądać, zależy od Was! Możecie zmienić nie tylko w jaki kolor ma przechodzić, ale również z jaką prędkością i w jakiej kolejności mają się one zmieniać (możecie ustawić do 3 kolorów przejściowych!)
Poza kolorami możecie zmieniać również wszystkie inne efekty takie jak np. prędkości. Chodzi tutaj o szybkość przechodzenia kolorów w trakcie uderzeń czy podczas przyciskania guzika. Można zmienić również prędkość włączania i wyłączania się miecza. A także ustawić dźwięki, które będą się odtwarzać w różnych sytuacjach - od dźwięku włączania i wyłączania, czy wydawanego przez odpalony miecz, po odgłosy przy uderzeniu, machaniu czy robieniu kołowrotków. Pełna bateria starczy na 3-4 godziny ciągłej zabawy. Ładowanie to też około 4 godzin, zakładając, że użyjecie zwykłej ładowarki do telefonu.
Dla nas, jako wielkich fanów Star Warsów, taki gadżet jest wręcz świetny! Służy on nie tylko do zwykłej zabawy - jest przydatny szczególnie dla tych, którzy odwzorowują różne sceny z filmów, czy też zajmują się cosplayem. Bardzo ważnym aspektem mieczy od Stuntsabers jest ich wytrzymałość. Ostrze jest wykonane z poliwęglanu, więc ciężko je uszkodzić (choć sam twórca uprzedza, że ostrze nie jest niezniszczalne).
Miecz od Stuntsabers urzekł nas swym wykonaniem i możliwością dostosowania go pod każdym względem do swoich preferencji. Dwie niezależne od siebie konfiguracje, które można ustawić, to świetny kompromis, gdy wraz z kimś w domu dzielimy tę pasję.
A skąd wziął się ten pomysł u twórcy? Jak wspomnieliśmy na początku tekstu, jest on fanem Gwiezdnych Wojen i pewnego dnia zapragnął mieć swój miecz świetlny. Jednak po zobaczeniu cen jak i funkcjonalności, którą otrzymywało się przy zamawianiu, szybko zmienił zdanie i postanowił, że sam stworzy takowy. Pierwszy z nich był jego pracą inżynierską. Może to właśnie połączenie fana z umiejętnościami przekona Was, że warto sprawdzić StuntSabers? W końcu kto lepiej rozumie potrzeby fanów jak nie oni sami!


A tutaj krótkie filmiki:












Share:

19 sie 2019

Nowa Królowa nadciąga! - recenzja gry Queendomino

Z początkiem zeszłego roku recenzowaliśmy dla Was Kingdomino – rodzinną grę, której  mechanika opiera się na klasycznym domino. W nasze ręce trafił dodatek do tejże gry (Era Gigantów) oraz jej druga część – Queendomino. I to właśnie ten tytuł dziś chcielibyśmy  Wam przybliżyć.

Queendomino to rodzinna gra dla 2 do 4 graczy, w wieku powyżej 8. roku życia. Jedna partia, zależnie od liczby graczy, to około 30-40 minut. Zawartość pudełka jest adekwatna do ceny. Zacznijmy jednak od ważnego elementu pudełka, który w pewnym stopniu przydaje się w grze – chodzi oczywiście o wypraskę. Jeżeli chodzi o jej podstawową funkcję, czyli trzymanie elementów na swoich miejscach, to jak najbardziej spełnia je doskonale. Każdy kafelek czy pionek maswoje miejsce, dzięki czemu nie walają się one po całym pudełku. Dodatkowo, w trakcie gry pełni ona funkcję przechowywania kafelków, które będziemy dobierać. Elementy, które będziemy do tej wypraski wkładać to: 4 płytki startowe, 4 trójwymiarowe zamki w kolorach graczy, 48 płytek domina, 32 kafle budynków, 8 królewskich pionków (po 2 w kolorze graczy), 22 rycerzy, 15 wież, 42 monety, plansza budowniczych, pionek królowej, pionek smoka, notatnik punktacji, instrukcja.

Wykonanie elementów jest na wysokim poziomie. Kafle są grube, zdecydowanie wykonano je z myślą o młodszych graczach. Elementy graczy takie jak pionki, wieże czy rycerze są wykonane z bardzo dobrego drewna. Na kaflach znajdziemy bajeczne ilustracje, które fajnie oddają klimat budowanego królestwa.

Zasady gry są bardzo podobne do Kingdomino i tutaj przedstawimy główne różnice. Przede wszystkim doszło nam nowe pole: miasta. W trakcie gry będziemy mogli kupować budynki, które to właśnie na tych polach będziemy kłaść. Dają one nam różne bonusy oraz powiększają nasze królestwo (punktują na koniec podobnie do zwykłych pól). Mamy też rycerze i wieże. Tych pierwszych możemy przydzielić do zebrania podatku z właśnie dołożonego pola (jeśli przylega do tego samego typu, to liczmy liczbę pól i tyle złota dostajemy) oraz mogą, dzięki budynkom, dawać nam punkty na koniec gry. Jeżeli zaś chodzi o wieże – ten gracz, który będzie miał większość wież otrzymuje pionek Królowej, który obniża koszt budynków o 1 oraz na koniec gry daje nam dodatkową koronę do największego pola. I w zasadzie z różnic to tyle!

Queendomino to nadal ciekawa gra rodzinna, można by rzec, że to Kingdomino ver. 2. Nie przeszkadza to jednak, by w swej kolekcji posiadać oba tytuły, gdyż można je ze sobą łączyć! Po połączeniu możemy grać aż w 6 osób, mieszając ze sobą kafelki. Mamy też wariant drużynowy. Jak jednak nowe rzeczy wpływają na regrywalność i próg wejścia?

Jeżeli mielibyśmy wybrać, którą grę wziąć na spotkanie z planszówkowymi laikami, to wybór pomiędzy Queendomino a Kingdominopadłby na ten drugi. Queendomino ma troszkę wyższy próg wejścia, ale nadal jest to prosta gra rodzinna – łatwiej ją wytłumaczyć, gdy ktoś grał w jej poprzednika. Jeżeli zaś mielibyśmy grupę choć trochę ograną, to wybralibyśmy od razu Queendomino, gdyż pozwala ona więcej pokombinować w trakcie rozgrywki.

W Kingdomino kładliśmy swojego rycerza „rezerwując” kafelek na teraz oraz ustalając kolejność na przyszłą rundę, co nie wprawiało nas w „zakłopotanie” przy wyborze – ot po prostu nie weźmiemy tego kafelka, który by nam się przydał. W Queendomino ma to większa znaczenie, gdyż oznacza to też w jakiej kolejności będziemy mogli kupować budynki, a to może mieć bardzo duży wpływ na dalszą rozgrywkę i może bardzo utrudnić innym grę. Dzięki różnym rozkładom kafelków i budynków, za każdym razem nasze królestwo będzie wyglądać inaczej i będziemy mieli inne możliwości, a to bardzo dobrze wpływa na regrywalność tego tytułu, która jest ogromna!

Queendomino to bardzo ciekawa, ładna i regrywalna gra o stosunkowo niskim progu wejścia. Ludzie grający od czasu do czasu nie będą mieli żadnego problemu z jej zasadami. Wykonanie gry stoi na najwyższym poziomie, a to bardzo ważne przy grach, które w dużym stopniu skierowane są do młodszego grona. Polecamy każdemu sprawdzić oba te tytuły!


 Nazwa: Queendomino
Wydwnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2019
Grę najtaniej kupisz TUTAJ
 
Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego:



FoxGames

Share:

15 sie 2019

Czy wojownicy Ninja trenują na Skandynawii? – recenzja gry Osadnicy: Królestwa Północy

Można śmiało rzec, że wydawnictwo Portal Games to prawdziwa fabryka gier planszowych. Analizując ich kalendarz wydawniczy można się przekonać, że miesięcznie swoje premiery mają średnio około 3-4 planszówki. Z pod ich szyldu wychodzą gry na zagranicznych licencjach, ale także dewelopują własne tytuły. Ich najnowszym dzieckiem jest gra pod tytułem Osadnicy: Królestwa Północy autorstwa Ignacego Trzewiczka oraz Joanny Kijanki. Czy jest to kolejny dodatek do gry Osadnicy: Narodziny Imperium czy też całkiem osobna pozycja?

Osadnicy: Królestwa Północy to gra karciana dla 1-4 graczy, w której wcielicie się w rolę przywódców wybranego klanu. Wykonując swoje akcje w kolejnych rundach będziecie rozwijać swoje imperium poprzez wznoszenie nowych budynków, odkrywanie nowych lądów oraz plądrowanie wysp, aby pozyskiwać nowe surowce. Każda kolejna akcja i decyzja mogą was przybliżyć do zwycięstwa, co może zmotywować przeciwników do najazdu na wasze królestwo!

Seria Osadników ma charakterystyczne i łatwo rozpoznawalne ilustracje. Z okładki Królestw Północy więc uśmiechają się do nas trzy barwne postacie reprezentujące trzy różne frakcje występujące w grze. I już was uspokajamy,jeśli się zmartwiliście, że będzie mało opcji do wyboru – każda z tych frakcji jest podzielona na dwa klany co daje łącznie sześć talii kart po 33 sztuki w każdej. Więc jest w czym wybierać, a dodatkowo jesteśmy przekonani, że Portal Games już pracuje nad dodatkami do gry. Co jeszcze znajdziemy w pudełku oprócz kart? Plansze wypraw i punktacji. Sporo drewnianych elementów wyciętych w kształt konkretnego surowca. Masę żetonów – statków, akcji, złota czy też najeżdżania. Co bardzo się ceni to fakt, że w pudełku znajdziemy genialnie zaprojektowaną wypraskę z dedykowanymi miejscami na wszystkie karty i żetony, a także specjalny podajnik na surowce dzięki któremu zachowany jest porządek w pudełku. Minusem jaki dość wyraźnie przeszkadza w grze to źle dobrane kolorystycznie żetony punktacji do znaczników akcji graczy. Nierzadko myliły nam się kolory i dodawaliśmy punkty przeciwnikowi zamiast sobie. Lepiej mogły zostać rozwiązane również kafle akcji, a dokładnie ich łączenie, bo często podczas gry rozsuwają się. Całość natomiast prezentuje się naprawdę świetnie. Jakość komponentów stoi na wysokim poziomie, a grafiki urzekają tak samo jak w przypadku Narodzin Imperium.

Co zatem Królestwa Północy oferują nowego? Czy są to Narodziny Imperium, ale w wersji skandynawskiej? Nie będziemy tutaj robić dogłębnej analizy, ale przedstawimy wam najnowszy tytuł jak najlepiej, abyście mogli sami zdecydować, czy chcecie w niego zagrać. Rozgrywka toczy się na przestrzeni rund, a te z kolei dzielą się na cztery fazy. I tak w pierwszej fazie – wypatrywania dobieramy cztery karty ze swojej talii klanu, aby następnie zatrzymać wybraną ich ilość opłacając koszt w postaci robotników. Druga faza – akcji jest najdłuższą fazą w grze,w której gracze kolejno wykonują po jednej z dostępnych akcji. Mamy do wyboru cztery podstawowe akcje takie jak budowa lokacji, najazd na przeciwnika, użycie akcji ze zbudowanych wcześniej kart oraz użycie pionu akcji klanu. Użycie piona klanu pozwala na dobranie kolejnej karty na rękę, wybudowanie jej za darmo, wypłynięcie, pobranie surowców lub zaludnienie. Trzecia faza to faza wypraw, czyli coś co prawdziwy wiking lubi najbardziej! Dzięki plądrowaniu odległych wysp możemy zyskać dużo wartościowych surowców. Jednak, jeśli postawimy na ekspansję naszego imperium to możemy zadeklarować podbicie danej wyspy, czyli dołączenie jej do naszego królestwa. Ostatnią fazą jest faza czyszczenia. Gra toczy się do momentu, aż pierwsza osoba nie zdobędzie jako pierwsza 25 punktów zwycięstwa. Wtedy przechodzimy do finalnego punktowania, a osoba z największą liczbą PZ wygrywa grę.

Tak w wielkim skrócie prezentują się zasady gry Osadnicy: Królestwa Północy. Na pierwszy rzut oka widzimy jednocześnie podobieństwa i różnice porównując ten tytuł do Narodzin Imperium. W obu grach skupiamy się na rozwoju własnego królestwa przez dodawanie kolejnych kart do naszego obszaru gry, za które notabene punktujemy na koniec partii. Jednak w Królestwach Północy sporo się zmienia pod względem mechanicznym. Nowe lokacje możemy wybudować nie tylko za surowce, ale także za wykonanie odpowiedniej akcji. I tutaj warto wspomnieć o kaflach akcji, na których stawiamy swoje piony, aby wykonać konkretną czynność. Mamy do dyspozycji dwa piony, czyli dwie akcje. Jednak po opłaceniu kosztu możemy ponownie użyć tego piona, aby skorzystać akcji z sąsiadującego kafla. Warto więc kalkulować, czy się opłaca wydawać surowiec, aby wykonać dodatkową akcję.

Co się bardzo rzuca w oczy to zmniejszona interakcja między graczami. Możemy najechać na przeciwnika i tylko zablokować mu wybraną kartę do końca danej rundy bez otrzymania dodatkowego bonusu. Tutaj bardzo liczymy na jakieś urozmaicenie w przyszłych dodatkach, bo gra z wikingami w tle aż się prosi o zwiększoną negatywną interakcję!

Jak skaluje się rozgrywka w konkretnych wariantach osobowych? Wiadomo, że w dwie osoby gra się będzie toczyć najszybciej, jednak nawet w pełnym składzie nie ma bardzo odczuwalnego downtime’u. Oczywiście kolejka musi przejść przez wszystkich graczy, jednak akcje wykonuje się bardzo płynnie, a po kilku partiach wręcz bardzo automatycznie. Dodatkowo, zaprojektowana została kampania dla osób, które lubią również tryb solo w grach planszowych.

Osadnicy: Królestwa Północy wydawnictwa Portal Games to pełnoprawny tytuł w tej serii. Mówimy serii, bo oprócz recenzowanego właśnie tytułu oraz Narodzin Imperium, istnieje również gra Osadnicy: Wykreślane Imperium, ale to temat na osobny artykuł. Królestwa Północy to kawał solidnej i dającej dużo frajdy gry karcianej, dzięki któremu możemy się poczuć jak prawdziwy wiking rozbudowujący swoje imperium i plądrujący dalekie wyspy.

Jeśli szukacie gry karcianej, w którą można zagrać w około godzinę, gdzie trzeba zarządzać surowcami, szukać zależności między kartami, aby dawały jak najlepsze efekty to zdecydowanie polecamy grę Osadnicy: Królestwa Północy. Jest to bardzo regrywalny tytuł, w który chce się zagrać ponownie po skończeniu partii, aby uczyć się kolejnych klanów i odkrywać ich właściwości. Zdecydowanie polecamy!




Nazwa: Osadnicy: Królestwa Północy
Wydawnictwo: Portal Games
Rok: 2019

Grę najtaniej kupisz TUTAJ

 
Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za przesłanie egzemplarza recenzenckiego 
Portal Games

Share:

13 sie 2019

Czy warto korzystać z mobilnej wersji kasyna?

Wybierając kasyno często możemy wybrać z jakiej wersji chcemy korzystać, często do dyspozycji mamy wersje do ściągnięcia, mobilną oraz przeglądarkową czy też aplikacje.

Rozwój kasyn

Jeszcze kilkadziesiąt/kilkanaście lat temu jedyną możliwością, aby wygrywać prawdziwe pieniądze, było udanie się do kasyna naziemnego. Rozwój technologii, internet otworzył całkowicie nowy rozdział w historii kasyn, pojawiły się tzw. kasyna online, dzięki którym możemy prowadzić rozgrywkę online. Kolejnym ułatwieniem, pozwalającym graczom na jeszcze lepszy dostęp do kasyn są mobilne wersje kasyn. Wystarczy jedynie dostęp do internetu oraz na przykład tablet lub smartphone’a, aby grać, niezależnie od tego gdzie w danym momencie jesteś. Wszelkie informacje dotyczące kasyn, producentów oprogramowania możecie znaleźć na stronie https://bestcasinos.pl/.

Co oferują wersje mobilne kasyn?


Jeśli chodzi o ofertę gier w wersji mobilnej to obejmuje ona sloty, video poker, blackjack, ruletkę i inne gry stołowe. Jednoręki bandyta jest zdecydowanie najpopularniejszą grą graną dziś na telefonie komórkowym czy tablecie. Użytkownicy mogą spodziewać się podobnych doświadczeń w porównaniu z kasynami naziemnymi/online, z niewielkimi różnicami, głównie dotyczącymi formatu gier. Wysokiego poziomu bezpieczeństwa należy spodziewać się przede wszystkim po renomowanych kasynach, które dodatkowo oferują podobne metody płatności – wpłat i wypłat środków z konta. Oczywiście, również w przypadku wersji mobilnych możemy spodziewać się bonusów. Niestety mogą się one okazać nieco mniejsze niż w przypadku kasyn online, jednak nie są to znaczne różnice. W dalszym ciągu będziemy mieli możliwość skorzystania z bonusów powitalnych, jednak skala dodatkowych środków czy spinów może być mniejsza.

Najpopularniejsze platformy do gry


Prawie wszystkie dostępne aplikacje do gier hazardowych na iPhone'a będą działać ze wszystkimi wersjami iPhone'a, iPadów, a nawet nowego zegarka Apple Watch. Jeśli w kasynie mobilnym jest dostępna aplikacja Apple App, na stronie głównej znajdziesz link do pobrania. Alternatywnie, jeśli szukasz konkretnej aplikacji, na pewno znajdziesz ją na Apple Store. Oczywiście, oprócz firmy Apple na rynku znajduję się drugi wielki gracz, który obsługuje ponad dwa razy więcej użytkowników – Android. Technologia Android obejmuje wiele różnych marek i jest kompatybilna m.in. z telefonami Acer, Samsung, HTC, Xiaomi etc. Jednym z powodów sukcesu Androida jest jego mobilny system operacyjny, co oznacza, że jest on kompatybilny z niemal każdym smartfonem lub tabletem dostępnym na rynku.

Plusy i minusy wersji mobilnych/aplikacji kasyn online

Z pewnością znajdziemy więcej plusów, niż minusów, jednak zawsze warto zwrócić uwagę na obie strony medalu. Do plusów można zaliczyć przede wszystkim: 

• dostęp do gier w każdym miejscu i o każdej godzinie, 
• możliwość gry bez wpłaty środków, 
• możliwość natychmiastowego depozytu środków, 
• bardzo dobra oferta gier, 
• szeroki zakres zakładów. 

Minusy to na przykład sytuacje, w których nasze połączenie internetowe nie jest wystarczająco silne, co może mieć duży wpływ na naszą rozgrywkę. Drugą kwestią jest fakt, iż zdarza się, że bonusy czy promocje oferowane poprzez mobilną wersję/aplikację nie są aż tak duże jak w przypadku kasyn online. Jednak jest na to prosty sposób, wystarczy najpierw dokonać rejestracji online i skorzystać z bonusu poprzez przeglądarkę internetową na komputerze. Korzystanie z kasyna na tablecie czy też telefonie komórkowym to świetna i przede wszystkim wygodna opcja, wystarczy, że weźmiesz swój telefon do ręki i zagłębisz się w świat kasynowej karuzeli.
Share:

4 sie 2019

Czy wyszlibyście do pracy w dwóch różnych skarpetkach? – recenzja gry Nigdy w Życiu!


Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście szczęśliwym małżeństwem od 14 lat. Wasze dzieci rok w rok zdobywają świadectwo z paskiem. Macie wspaniałych znajomych, którzy wszystko o was wiedzą, a wy o nich. Ale czy na pewno? Spotykacie się na wspólnym wieczorze z grami planszowymi, ogrywacie znane tytuły, ale ktoś nagle rzuca pytanie „A graliście już w tę nowość od Naszej Księgarni? Może spróbujemy?” Nigdy w Życiu nie sądzilibyście, że po jednej partii w z pozoru zwykłą grę karcianą, wasze dotychczasowe życie i poglądy legną w gruzach.

Co to za gra? - zapytacie. Ot, niby zwykła gra karciana, ale po kilku partiach zdziwicie się, jak mało wiecie o drugiej osobie i podsunie wam wiele szalonych pomysłów, które będziecie pragnęli zrealizować. Mowa tutaj o grze Nigdy w Życiu wydawnictwa Nasza Księgarnia. Jest to pozycja przeznaczona dla 2-6 graczy w wieku 18+ i świetna gra imprezowa dla dorosłych. Waszym zadaniem jest obstawianie, kto z Waszych przeciwników jest lub byłby w stanie zrobić rzeczy podane na kartach. Walczycie oczywiście o punkty, a kto będzie miał ich najwięcej – wygra!

Co znajdziemy w małym pudełku? 80 Kart Pytań, 24 Karty Odpowiedzi, 6 Kart Obstawiania Wyniku, 12 kryształowych znaczników graczy, tor punktacji oraz instrukcję. Nie będziemy się długo rozwodzić nad wykonaniem gry. Żółta oprawa pudełka sprawia, że rzuca się ono w oczy na sklepowych półkach. Ilustracji dużo nie uświadczymy z racji tego, że na Kartach Pytań jest tekst. Co do samych kart – są one wytrzymałe i spokojnie przetrwają niejedną imprezę. Warto wspomnieć o kompaktowym pudełku, które możecie zabrać ze sobą wszędzie – czy na domówkę, czy do baru, a nawet na wyjazd z przyjaciółmi.

Zasady tłumaczy się w minutę. Waszym celem jest udzielenie odpowiedzi zgodnej z prawdą, na pytanie odczytane z wylosowanej karty – czy chcielibyście zrobić  rzecz z tej karty. Dodatkowo, musicie również obstawić, ilu współgraczy chciałoby zrobić te rzeczy! Ale od początku. W swojej turze gracz dobiera na rękę kartę i czyta jedno z czterech dostępnych pytań. Następnie wszyscy gracze (łącznie z czytającym) decydują, czy są skłonni zrobić rzecz zawartą w pytaniu. Swoją odpowiedź definiują (w tajemnicy) przez wskazanie odpowiedniej wartości odpowiedzi. Tych jest aż cztery – od 0 do 3, gdzie zero to tytułowe „Nigdy w życiu”, a 3 to „Tak!”. Po tym wyborze gracz obstawia wynik, który jest sumą odpowiedzi pozostałych zawodników. Gdy wyniki zostały obstawione, wszyscy gracze ujawniają swoje odpowiedzi, a następnie sumują ich wartości. Gracze, którzy poprawnie obstawili wynik, zdobywają jeden punkt. W przypadku braku poprawnego obstawienia punktuje gracz, który obstawił najbliższą wartość. Gra kończy się, gdy ktoś jako pierwszy zdobędzie 12 punktów.

Nigdy w Życiu wydawnictwa Nasza Księgarnia to gra z rodzaju, gdzie nie liczy się wynik końcowy, ale przyjemność i radość ze wspólnej gry. Czasem trzeba zapomnieć o ostrej matematyce i przeliczaniu, czy bardziej się opłaca sprzedać złoto teraz, czy dopiero po kolejnej zamorskiej wyprawie. Zacieśnianie więzów społecznych, odkrywanie siebie i swoich bliskich jest równie ważne!

Owo odkrywanie przynosi ze sobą często wesołe sytuacje. Bo nagle się okazuje, że wasz przyjaciel od podstawówki, który zawsze miał tróję na szynach z WF-u, potrafi kręcić hula-hoopem! A wasza żona chciałaby mieć dredy! Salwy śmiechu mieszają się z minami zdziwienia, kiedy jesteśmy pewni odpowiedzi drugiej osoby, a ona ujawnia zupełnie inną! Ta gra to narzędzie do poznania siebie i swoich bliskich. Odradzamy rozgrywkę z nowo poznanymi osobami, bo kwintesencją tej gry jest szok po odpowiedzi osoby, którą wydaje się wam, że dobrze znacie, a ona zaskakuje was swoim wyborem.

Nigdy w życiu od Naszej Księgarni to ciekawa pozycja imprezowa. Dobra zabawa i kupa śmiechu są gwarantowane! Jeśli szukacie szybkiej i prostej mechanicznie gry, która uświetni wasze domówki – ten tytuł to dobry wybór.
 



Nazwa: Nigdy w życiu!
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Rok wydania: 2019
Sugerowana cena: 30zł
Dziękujemy wydawnictwu Nasza księgarnia za przekazanie egzemplarza recenzenckiego
Nasza księgarnia

Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive