f lutego 2018 ~ Sterta Gier
  • Elekt

    Gra Elekt oferuje wiele strategicznych decyzji w każdej rozgrywce, które napędzane są intuicyjną i przystępną mechaniką.

  • Ex Libris

    Ex Libris - Marzysz o sprawowaniu funkcji Głównego Bibliotekarza w mieście nie z tego świata?

  • Trefle

    Trefle to niesamowity pojedynek na spryt i humor. W grze musisz pozbyć się wszystkich kart tak szybko, jak to tylko możliwe.

27 lut 2018

Wykafelkuj swoje królestwo - recenzja gry Kingdomino


Lubicie proste i szybkie gry? My również, ale często ich problemem jest to, że ograne kilkanaście razy bardzo szybko się nudzą i znikają na półkach na długi czas. Są jednak tytuły, które w swojej prostocie chwytają za serce i sprawiają, że chce się w nie grać bez końca. Dziś w krótkiej recenzji, szybkiej gry chcemy przedstawić wam hit wydawnictwa Games Factory - Kingdomino.

Kingdomino to bardzo prosta gra rodzinna, w której rozbudowujemy swoje królestwo poprzez dociąganie odpowiednich kafli terytoriów i dokładanie ich przy swoim zamku. Zagramy w nią w 2-4 osoby w wieku od 8 lat w 15 minut. Mechanicznie, gramy w klasyczne domino, ale w nowej odsłonie z pięknymi i ciekawymi ilustracjami oraz małym twistem przy dobieraniu kafli. Zapraszamy do lektury tego, co sądzimy o odświeżaniu starych
klasycznych gier.

W średniej wielkości pudełku znajdziemy 4 płytki startowe, 4 małe modele zamków, 48 płytek domina, 8 drewnianych znaczników króla w czterech kolorach oraz poprawnie i zwięźle napisaną instrukcję. Wszystko świetnie się mieści w dobrze zaprojektowanej wyprasce. Twórcy gry z pewnością zdawali sobie sprawę, że będzie to gra, w której zakochają się zarówno dorośli jak i dzieciaki. I  to z myślą o tych ostatnich zaprojektowali grubsze i wytrzymalsze kafle domina, aby nie uległy szybkiemu zniszczeniu. Gra jest bardzo kolorowa i bajkowa i łatwo przyciąga wzrok.

Nas bardzo urzekły ilustracje na kaflach, bo oprócz wyróżniających się głównych kolorów, znajdziemy na nich wiele smaczków takich jak na przykład wilk goniący owce, czarodziej walczący ze złymi pająkami w lesie, czy górnik wydobywający złoto w kopalni. Najciekawszym elementem jednak są małe, trójwymiarowe modele zamku, które kładziemy na polu startowym swojego królestwa. Taka mała drobnostka, ale dodaje ona graczom poczucia, że rozbudowujemy faktycznie pełnoprawne królestwo.

Po prostym przygotowaniu gry, w zależności w jakim wariancie osobowym gramy, przystępujemy do poszerzania naszych włości. Na początku gry dobieramy z głównej puli odpowiednią ilość kafli i ustawiamy je rosnąco według numerów na rewersie. Następnie każdy z graczy zaznacza kolejno swoją figurką króla, który kafel zabierze w swojej najbliższej turze, a po tym powtarzamy dobieranie kafli z pudełka. W swojej turze gracz musi dołączyć płytkę domina do swojego terytorium zgodnie z zasadą, że przynajmniej jeden bok kwadratu musi się zgadzać z wcześniej dołączonym terenem. Dodatkowym warunkiem jest to, że nasze królestwo nie może przekroczyć wyznaczonych granic. Wymaganym jest układanie kwadratu 5x5. Następnie gracz zaznacza swoim pionem króla, którą płytkę weźmie w następnym ruchu z wcześniej wyciągniętych kafli. Gra toczy się do wykorzystania całej puli dostępnych płytek. Gdy to nastąpi, gracze podliczają punkty za utworzone królestwa. Wygrywa osoba z najwyższym wynikiem.

Bardzo się nam podoba fakt, że dzięki dużej ilości kafli, z każdą rozgrywką nasze królestwo będzie zawsze inaczej wyglądało. Dla osób, które chcą wycisnąć z każdej gry jak najwięcej, przewidzianych jest kilka dodatkowych wariantów. Jednym z nich jest wariant, w którym, aby zyskać dodatkowe punkty, musimy pilnować, aby nasz zamek znajdował się w samym środku naszego królestwa. Jest to również kolejny argument na to, że gra jest bardzo regrywalna. Interesujące jest również punktowanie w grze. Polega ono na zliczeniu pól jednego rodzaju, które są połączone i pomnożenie przez liczbę koron występujących na kafelkach.

Cieszy nas fakt, iż autorzy gier nie boją się zabrać za odświeżanie starych klasycznych tytułów. Jak widać, niewiele trzeba było, aby ze starej, prostej gry powstał naprawdę świetny, nowoczesny tytuł dla całej rodziny i nie tylko. Kingdomino urzeka wykonaniem i ilustracjami, ale w głównej mierze tym, że jest to naprawdę szybka i krótka gra. Jednocześnie jest to taki tytuł, który nie znudzi się wam po kilku partiach. Wręcz przeciwnie - my z każdą kolejną partią chcieliśmy zagrać ponownie.

Kingdomino jest bardzo uniwersalną grą. Dobrze sprawdza się w rozgrywkach w pełnym składzie, jak również jest świetną grą dla dwóch graczy. Dzięki swoim prostym zasadom i szybkiej rozgrywce, Kingdomino polecamy rodzinom z dziećmi, zaawansowanym graczom jako szybki filler oraz graczom początkującym, którzy dopiero poznają świat gier planszowych.


I.
Klimat
4,5/6
II.
Złożoność
5,5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:5,16 

Nazwa: Kingdomino
Wydawnictwo: Games Factory
Rok: 2016
Sugerowana cena: 65zł
Za grę dziękujemy wydawnictwu Games Factory

Games Factory

Share:

25 lut 2018

Wyniki konkursu walentynkowego!


Dziś krótko, zwięźle i na temat. Niedawno ogłosiliśmy konkurs, w którym do wygrania były maty! Poniżej znajdziecie nazwiska zwycięzców. Serdecznie chcielibyśmy podziękować Wam za udział w zabawie, ale podziękowania należą się też naszym sponsorom czyli wydawnictwu Portal oraz firmie playmaty.pl

Zwycięzca pierwszego konkursu:
Martin Zalewski - prosimy o kontakt z danymi adresowymi na stertagier@gmail.com

Zwycięzca drugiego konkursu (z FB):
Artur Suski - prosimy o kontakt z danymi adresowymi na stertagier@gmail.com
Share:

Sprawdź swą spostrzegawczość kolejny raz - recenzja gry Miszmasz!


Imprezówki, imprezówki, imprezówki. To właśnie te tytuły są u nas najczęściej rozgrywane, wywożone i pożyczane wśród znajomych. Szybkie i jednocześnie łatwe, wywołujące emocje i angażujące  duże grupy ludzi – takie właśnie gry lubimy. Tym razem chcielibyśmy przybliżyć Wam imprezówkę od Rebela – Miszmasz. Zapraszamy!


Miszmasz to szybka gra imprezowa wydawnictwa Rebel.pl, do której możemy zasiąść od 2 do 6 osób, ale w 8 też się dało grać. Autorem tej gry jest Thomas Vuarchex, którego gracze mogą kojarzyć z gry Jungle Speed – hitu, również typu imprezowego. W małym, metalowym pudełku znajdziemy solidną wypraskę, w której leżą karty. Dokładnie 135 kart, dwustronnych, z kolorowymi wzorami. Poza kartami oczywiście instrukcja. Krótka, zwięzła, 8 stron, kilka rodzajów rozgrywek, wszystko bardzo dobrze rozpisane.

Zasady w Miszmasz są bardzo proste. Gracze otrzymują swoją talię kart. I tyle z przygotowań. Następnie gracze wykładają kolejne karty. Jeżeli w którymkolwiek momencie rozgrywki na stole (łącznie z talią graczy) znajdą się dwa takie same symbole, to trzeba jak najszybciej „przyklepać” karty dłonią (lub palcem), by takową parę stworzyć i położyć koło siebie. Od teraz te karty również mogą stworzyć parę z którąś na stole, co może spowodować, że ktoś podkradnie nam nasze punkty. Gra toczy się do uzbierania 5 par. Są jeszcze dwa tryby rozgrywki: drużynowy (dzielimy się na dwuosobowe drużyny), w którym używamy tylko jednej ręki – żeby zdobyć karty musimy umieć porozumieć się z towarzyszem, bo my klepiemy jedną ręką i on jedną. Innym wariantem jest kooperacyjny, w którym wszyscy gramy razem i staramy się w 60 sekund zdobyć jak najwięcej par.

Zasady proste, szybka rozgrywka. Wykonanie gry też jest bardzo dobre – metalowa puszka, która chroni grę przed zniszczeniem jest świetną opcją, szczególnie, że imprezówki mają to do siebie, że często wędrują w różne miejsca, a dzięki metalowej puszce nic nam się z grą nie stanie. Karty są bardzo kolorowe, aż do tego stopnia, że czasem można dostać oczopląsu.


Gra sprawdza się całkiem fajnie. Zdecydowanie daje ona nam dużo radochy i skłania do myślenia. Jest to dobra opcja dla osób, które lubą gry zręcznościowe, bo tutaj trzeba bardzo dobrze łączyć spostrzegawczość i refleks. Dla nas najlepszym wariantem była rywalizacja, która powodowała wiele walki, ale nie ukrywamy, że wariant drużynowy też wyglądał ciekawie, szczególnie jeśli nie umiemy porozumieć się z naszym współgraczem.

Jeżeli szukacie ciekawej gry imprezowej i jesteście fanami gier takich jak Szalone Zegarki czy Jungle Speed, to z pewnością będziecie zadowoleni z zakupu Miszmasz. Jednak jeśli ktoś ma problem z bólami głowy przy dużej ilości różnych wzorów, to lepiej, aby ostrożnie podszedł do tej gry. Mimo wszystko – polecamy!


I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4,5/6

Ocena Końcowa:4,7  

 Nazwa: Miszmasz!

Wydawca: Rebel

Rok: 2018

Sugerowana cena: 49,99zł

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przesłanie gry do recenzji.

Rebel i wszystko gra
Share:

22 lut 2018

I Ty możesz zostać Superfarmerem - recenzja gry Superfarmer

Są gry, o których słyszał każdy. Nie mówię tu o tytułach takich jak Monopoly czy Eurobiznes, ale o grach, które większość graczy uważa za warte uwagi. Takim tytułem jest na przykład Ryzyko (my recenzowaliśmy w wersji Gry o Tron – LINK). Takim tytułem również możemy nazwać klasycznego Superfarmera, który swą premierę miał w 1943 roku, a potem został odświeżony przez wydawnictwo Granna. Sprawdźcie, czy nadal warto zainteresować się tą grą.

Superfarmer to lekka gra rodzinna dla 2-4 osób, w której wcielamy się w rolę farmera. Będziemy hodować swoje zwierzęta, budować coraz większe stado, ale musimy też uważać, bo w okolicach grasuje zły wilk i lisy, które mogą spowodować spustoszenie w naszej zagrodzie. Gra wydana jest ładnie, urzekające są figurki piesków. Żetony czytelne i ładne, wykonane przez Piotra Sochę, którego dobrze już znamy z innych gier.

Zasady gry są bardzo proste, dzięki czemu tytuł ten nadaje się do gry z młodymi graczami. Gracz w swojej turze rzuca kostkami i patrzy, ile ma par, które pozwalają mu na powstawanie kolejnych zwierzątek. Pary można tworzyć z kostek, ale również można połączyć zwierzątko z kostki ze zwierzętami już w stadzie co powoduje szybsze rozrastanie naszego stada. Gdy mamy odpowiednie ilości zwierzaków w naszym stadzie to możemy je wymieniać na te bardziej wartościowe, np. 6 królików na 1 owcę. Na dwunastościennych kostkach mamy też wizerunki wilka i lisa. Jeśli wyrzucimy lisa, to tracimy wszystkie króliki. Gdy wylosujemy wilka, to tracimy prawie wszystkie zwierzaki. Przed nimi możemy bronić się, posiadając małego lub dużego psa.

Gramy do czasu, aż któryś z graczy będzie miał przynajmniej po jednym rodzaju każdego zwierzęta. Oczywiście można bawić się dłużej, szczególnie z dzieciakami, ale warunek zwycięstwa wyłania gracza, który będzie świętować. Rozgrywka przebiega szybko i płynnie, całą partię zamkniemy w około 30 minut.

Gra jest lekka, przyjemna, ciekawa i losowa. Ale grało się nam w nią całkiem dobrze. Był to dla nas dobry przerywnik od móżdżenia w innych, ciężkich tytułach. Superfarmer to tytuł, który na pewno sprawdzi się w graniu z dziećmi, które bez problemu zrozumieją zasady i z pewnością zostaną przyciągnięte przez grafiki i figurki występujące w grze.

Polecamy ten tytuł osobom, które lubią lekkie gry rodzinne. Szukacie ciekawego tytułu na granie z dziecmi? Superfarmer sprawdzi się tutaj z pewnością.

I.
Klimat
5,5/6
II.
Złożoność
4,5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4,5/6

Ocena Końcowa:3,08 

Nazwa: Superfarmer
Wydawnictwo: Granna
Rok: 2018
Sugerowana cena: 49,50zł
Za grę dziękujemy wydawnictwu Granna

Share:

20 lut 2018

Odbuduj swój zamek nim przeszkodzą ci smoki - recenzja gry Wyspa Smoków


Gry kooperacyjne to gry, w których wszyscy gracze tworzą jedną drużynę i wspólnie dążą do wygranej poprzez realizowanie wymaganych celów. Zazwyczaj charakteryzują się wysokim poziomem trudności i skierowane są dla bardziej wymagających graczy. Na szczęście wydawnictwo Granna dba o swoich najmłodszych odbiorców i ma dla nich sympatyczną i prostą grę kooperacyjną - Wyspa Smoków.

Wyspa Smoków to kooperacyjna gra planszowa dla dzieci w wieku 5+. Grać można w nią w 2-4 osoby. Głównym zadaniem w grze jest wspólna odbudowa zamku, który został zniszczony wskutek silnej burzy. Gracze poruszając swoim pionkiem po planszy, będą zbierać elementy zamku porozrzucane po wyspie, starając się zrobić to, zanim smoki zablokują drogę do niego. Jednak śmiałkowie, którzy podczas odbudowy zamku spotkają smoka na swojej drodze, zostają uwięzieni w Zaczarowanym Lesie. Trzeba więc być szybkim, ale i uważnym.

W dużym pudełku znajdziemy planszę do gry, 4 duże drewniane pionki, 9 żetonów zamku, 5 żetonów smoków, 1 drewnianą kostkę, 4 znaczniki postaci oraz instrukcję. Normalnie w tym miejscu wytknęlibyśmy nieproporcjonalną ilość elementów do wielkości pudełka, ale nie w przypadku Wyspy Smoków. A to z błahego powodu, że dzieci będą czerpały wiele radości z faktu posiadania tak dużego pudełka z grą, w którą będą mogły zagrać czy to z rodziną, czy też kolegami ze szkoły.

A co z wykonaniem? Jak to w przypadku wydawnictwa Granna nie może być mowy o jakichkolwiek zastrzeżeniach. Elementy są dobrze i solidnie wykonane. Przetrwają wiele rozgrywek z dziećmi. Dodatkowo wszystko jest okraszone ładnymi, kolorowymi ilustracjami, które mają na celu przyciągać uwagi dzieci. I udaje się im to doskonale.

Jak na grę dla dzieci przystało, zasady są banalne. W swojej turze rzucamy kością i przesuwamy swój pionek o tyle pól, ile oczek wypadło na kostce. Gdy staniemy na polu z elementem zamku, podnosimy go i musimy donieść go przez całą resztę planszy na pole startowe. Nie możemy nieść dwóch elementów zamku. Gdy udało nam się donieść wszystkie elementy zamku, to wygrywamy grę. Żeby nie było za łatwo, to na kostce są dwa specjalne pola. Pierwszym z nich jest pole z symbolem smoka. Gdy wyrzucimy to pole podczas naszej tury, to zamiast pionkiem, poruszamy jednym z pięciu smoków o jedno pole do przodu na planszy. Od teraz gdy, ktoś stanie na polu ze smokiem musi się udać do Zaczarowanego Lasu i tam czekać, aż on sam lub ktoś z innych graczy wyrzuci na kostce pole z drugim specjalnym symbolem - słońca. Jeśli wszystkie pięć smoków zdąży wyjść ze swojej kryjówki i zablokuje nam drogę to niestety przegrywamy.
 
Wyspa Smoków to świetny tytuł dla dzieci. Warto się nim zainteresować i nabyć egzemplarz dla swoich pociech. Przede wszystkim ze względu na to, jak wiele może zaoferować w swojej prostocie. Jak na grę kooperacyjną z ciekawą fabułą przystało, dzieci chętnie zasiądą do gry w której będą miały do spełnienia misję z podejmowaniem ważnych decyzji po drodze.

Chcemy pochwalić twórców gry za połączenie klasycznej gry planszowej, polegającej na turlaniu kostką i bieganiu po planszy, z układaniem puzzli oraz ciekawym twistem fabularnym, gdzie trzeba się cały  czas mieć na baczności, aby nie przegrać za szybko gry. Dodatkowo oprawa graficzna rozbudza dziecięcą wyobraźnię.

Polecamy Wyspę Smoków, bo to dobry tytuł, który uczy, bawi i rozwija nasze pociechy, a także wprowadza je w szeroki świat gier planszowych. Dzieci będą się wyśmienicie bawić podczas wielu rozgrywek, a sądzimy, że i rodzice chętnie zagrają partię lub dwie, wieczorem, gdy ich małe urwisy już zasną.


I.
Klimat
4,5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,91 

Nazwa: Wyspa Smoków
Wydawnictwo: Granna
Rok: 2018
Sugerowana cena: 65zł
Za grę dziękujemy wydawnictwu Granna



Share:

19 lut 2018

Wytęż swój umysł! - recenzja gier Getriko oraz Kubik


W naszym domu w gry logiczne z pewnością najlepsza jest Agnieszka. Myślenie przestrzenne to jej domena w tym związku, więc najczęściej wyniki to jedna wielka przepaść. Nie mogę powiedzieć, że nie zasiądę do takiej gry, jednak zawsze kończy się tak samo. Zasiadając do naszych nowych dwóch gier logicznych zakładałem, że teraz się uda. Jak było? Sprawdźcie sami!

Dostaliśmy od wydawnictwa Epideixis dwie gry: Mistrz Getriko i Kubik. Obie gry mają bardzo podobne zasady. Zacznijmy jednak po kolei: Mistrz Getriko to tytuł, w którym przyjdzie nam układać i przekładać trójkąty, by ułożyć wzór z naszej karty. W pudełku mamy 48 okrągłych kart z wzorami i 7 różnokolorowych trójkątów. Są one umiarkowanie dobrej jakości, ale co najważniejsze - są czytelne.

Zasady Mistrza Getriko są banalnie proste. Każdy z graczy otrzymuje kartę ze wzorem, który ma ułożyć. Wszyscy gracze wychodzą od układu początkowego i na przemian przekładają po jednym trójkącie. Kto ułoży wzór, pokazuje kartę i zlicza punkty – dwa za ułożenie plus jeden za każdy dobry kolor. I tyle.

Kubik opiera się na podobnych zasadach, ale w grze mamy drewniane sześciany i układamy je w przestrzeni. Reszta reguł jest taka sama.

Bardzo fajnym aspektem gry Mistrz Getriko jest to, że możemy zmieniać pozycje przy stole czy obracać kartę, co daje nam wiele możliwości ułożenia swojego wzoru. Dodatkowo zawiera on wariant jednoosobowy. Dociągamy w nim 10 kart, które musimy ułożyć w jak najmniejszej liczbie ruchów. Agnieszka była bardzo zadowolona, gdy już jej powiedziałem, że nie będą z nią grać, bo dostaję lanie.

Kubik natomiast wymusza na nas przestrzenne patrzenie, co często doprowadza do poruszania się wokół stołu. Dla nas ta gra była ciut trudniejsza - tutaj już kart nie odwrócimy. Trochę nas dziwi, że nie przewidziano wariantu jednoosobowego.

Oba te tytuły są bardzo fajnymi grami edukacyjnymi, które zdecydowanie rozwijają postrzeganie przestrzenne i logiczne myślenie. Takich gier brakowało w mojej szkole. Może gdybym miał okazję uczyć się przez zabawę, to dziś bym w takie gry grał częściej.

Zarówno Mistrza Getriko jak i Kubik serdecznie polecamy fanom gier logicznych oraz tym, którzy szukają takowych gier do różnych miejsc, w których prowadzone są zajęcia z dziećmi. Dzięki tym grom rozwiną one swoje postrzeganie przestrzenne oraz planowanie swoich ruchów. Sprawdzą się one w takich placówkach idealnie.



I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
4/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,6  


Nazwa: Kubik oraz Getriko

Wydawnictwo: Epideixis

Rok: 2017

Sugerowana cena: 39zł

Za grę dziękujemy wydawnictwu Epideixis



Share:

14 lut 2018

Strażnicy Xobos - akcja crowdfundingowa

Strażnicy Xobos to najnowszy projekt Jarosława Bilińskiego, którego możecie kojarzyć z Wyścigu Odkrywców i Wieży Magów. Ostatnio jego wydawnictwo – Imagine Realm – wystartowało z kampanią na wspieram.to w celu ufundowania owych Strażników. My otrzymaliśmy prototypową wersję tej gry, jednak Ci, którzy nas śledzą, wiedzą, że braliśmy udział w testach i już kilkukrotnie graliśmy w ten tytuł. Czy nadal on nas dobrze bawi?

Strażnicy Xobos to gra, która ma oddawać komputerowe RTSy (Real Time Strategy). Jest to ciekawy i mało spotykany zabieg, więc Imagine Realm miało całkiem duże pole do popisu. W docelowym pudełku znajdziemy naprawdę wiele dobroci, ale końcowa zawartość zależy od poziomu ufundowania projektu.

Zasady gry są ciut skomplikowane i trzeba nad nimi przysiąść, a i w trakcie rozgrywki będziecie musieli czasem zajrzeć do instrukcji. My mieliśmy to szczęście, że grę tłumaczył nam autor, więc na bieżąco dopytywaliśmy o niepewne kwestie. Gdy później mieliśmy jakiś problem, upewnialiśmy się już tylko w instrukcji. Zasad jest sporo, dlatego omówimy je w bardziej ogólny sposób, a jeśli chcecie dokładnie zobaczyć, jak się gra w Strażników, to zapraszamy do Geek Factor.

Gra podzielona jest na dwie fazy – taktyczną i ekonomiczną, a cała rozgrywka trwa 15 rund. W fazie taktycznej gracze poruszają się po planszy i toczą bitwy, a w ekonomicznej zarządzają surowcami, budują i wspierają swoje jednostki. Faza taktyczna jest wykonywana po kolei (pierwszy gracz zmienia się co rundę), a ekonomiczną wszyscy wykonują jednocześnie.

Faza taktyczna jest jasna i zrozumiała – przemieszczamy jednostki i deklarujemy, gdzie i kogo będziemy atakować (i za ile). Jednak to faza ekonomiczna jest tak naprawdę tą kluczową. To w niej będziemy wznosić budynki, które będą nam dawać surowce, moc, ulepszenia. Będziemy w niej również „podłączać” swoich Strażników do siebie, co będzie powodowało kumulowanie się mocy/leczenia jednej konkretnej jednostki. A może to być bardzo istotne podczas walki i często może zaważyć na jej wyniku.

W grze występują technologie, które również powodują zwiększenie naszych możliwości. Będziemy mieli większy zasięg Quarków (słabszych jednostek), będziemy zwiększali moc bądź zabierali leczenie przeciwników. Technologie pozwalają nam zmienić taktykę w każdej partii - możemy zdecydować się iść w potężny atak albo w solidną obronę. Możemy również z niej zrezygnować.

Jeśli chodzi o skalowanie się tytułu, to w wersji dwu- i czteroosobowej nie ma z tym żadnego problemu. Dla wariantu dwuosobowego ograniczamy planszę do połowy, więc mamy typową walkę i grę przeciwko danemu graczowi. Wypada to całkiem nieźle, da się więcej pokombinować, ale jednocześnie mniej nas może zaskoczyć. W pełnym, czteroosobowym składzie gra jest również bardzo fajna. Tutaj możemy wielokrotnie zostać zaskoczeni, gdy atakujemy jednego gracza, a okazuje się, że drugi do nas podchodzi i zaczyna niszczyć nam bazę od zaplecza. Trzeba być bardzo skupionym w tej grze, bo błędy mogą nas naprawdę wiele kosztować.

Wariant trzyosobowy jest o tyle specyficzny, że „wykrajamy” w nim ćwiartkę planszy, co powoduje, że jeden gracz zawsze jest pomiędzy dwoma. Z jednej strony jest to rzucenie na głęboką wodę i u wielu graczy może powodować chęć wykazania się, jednak jest to trudne. Z drugiej strony najlepiej jakby gracz, który już kilkukrotnie grał w Strażników, był właśnie w tym miejscu, bo będzie mu po prostu łatwiej niż innym. W ostateczności rzućcie kostką.

Same grafiki bardzo mocno kojarzą się nam z filmem Żołnierze Kosmosu, gdzie wojskowa grupa walczyła z wielkimi pajęczakami i nie tylko. Choć w grze występuje bardzo dużo kalkulacji i myślenia, to jednocześnie ma ona wiele klimatu w sobie. Każda walka wiąże się z niepewnością – nie wiemy, który Strażnik jest wsparty czy ulepszony,  jednocześnie możemy być atakowani z kilku stron, ciągle zmienia się sytuacja na mapie i na planszetkach graczy, które ukryte są za specjalnymi zasłonkami.

Strażnicy Xobos to zdecydowanie gra, do której powrócimy po jej wydaniu. Jest to tytuł, w który ciężko zagrać dwa razy z rzędu, raczej po partii będziemy musieli odpocząć, ale z chęcią się do niego wraca. Różnorodność taktyk i zagrań graczy generuje bardzo dużą regrywalność. Jeśli zostaliście zainteresowani tym tytułem to zapraszamy Was do wsparcia gry. Kampania trwa do 10.03.2018, a link macie tutaj: https://wspieram.to/straznicyxobos

Share:

Konkurs walentynkowy


Nasi kochani czytelnicy. Mamy wyjątkowy dziś dzień, szczególnie dla par! Z tej okazji mamy dla Was małą niespodziankę, w której będziecie mieli możliwość zdobycia super mat!

Konkurs podzielony jest na dwie części.

Zadania konkursowe:
1. Wybierz znajomego, któremu sprezentowałbyś matę i opisz (w komentarzu poniżej TEGO artykułu) dlaczego to właśnie ta osoba. Dodatkowo możecie dorzucić jakieś zdjęcia albo historyjki z wspólnych rozgrywek.

2. Pod postem konkursowym na Facebooku oznacz osobę, której chciałbyś podarować matę.

Zadania są dwa to i nagrody będą dwie! A nawet trzy!

Otóż w pierwszym zadaniu konkursowym do wygrania jest Imperial Settlers KIT, w którym znajdziecie matę do gry, 24 karty (dwa zestawy po 12 kart, 3 karty do każdej z 4 frakcji) tworzące panoramę, a do tego dorzucamy pewien dodatek również związany z matami. Za drugie zadanie konkursowe zwycięzca otrzyma od nas matę, którą sam wybierze z 2 wzorów.

Sami widzicie, że proste zasady, a jest o co powalczyć. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału i polecania znajomych!

Regulamin konkursu:
1. Konkurs nie jest loterią promocyjną w rozumieniu Art. 2 ust. 1 pkt 9 Ustawy o grach i zakładach wzajemnych z dnia 29 lipca 1992 r. (Dz. U. 04.4.27 z późn. zm.) i nie podlega regułom zawartym w w/w Ustawie oraz rozporządzeniach wykonawczych do tej Ustawy. Konkurs jest przeznaczony dla wszystkich użytkowników Internetu spełniających warunki niniejszego Regulaminu (dalej: Regulamin). Niniejszy Regulamin stanowi podstawę Konkursu i określa prawa i obowiązki jego uczestników (dalej: Uczestnik).
2.Organizatorem konkursu jest portal Sterta Gier, a nagrody zostały ufundowane przez wydawnictwo Portal oraz firmę playmaty.pl
3. Z uczestników, którzy wyślą poprawne odpowiedzi, zostanie wybrany zwycięzca. W wyborze udział będą brały osoby związane ze Stertą Gier.
4. Warunkiem odbycia się konkursu jest przynajmniej 10 zgłoszeń.
5. Jedna osoba może przysłać jedno zgłoszenie.
6. Zwycięzcy zostaną poinformowani mailowo oraz ich imię i nazwisko lub pseudonim zostaną podane na profilu Facebook.
7. Wzięcie udziału w konkursie wiąże się z akceptacją wykorzystania danych (imię i nazwisko, bądź pseudonim) przez organizatora konkursu oraz ze zgodą na publikacje nadesłanych prac.
8. Konkurs trwa od 14.02.2018 do 20.02.2018. Ogłoszenie wyników do dwóch tygodni od zakończenia konkursu.
9. Jeżeli po 5 dniach po ogłoszeniu wyników, zwycięzca nie prześle swoich danych do wysyłki, to w jego miejsce zostanie wybrana inna osoba.
10. Wysyłką nagrody zajmuję się Sterta Gier, przesyłka jedynie na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.

11.Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu.
Share:

5 lut 2018

Zostań jedynym Panem Krainy - recenzja gry Stworze


Polacy bywają kontrowersyjni i lubią robić szum wokół siebie. Nie bez kontrowersji przebiegła również premiera gry Stworze. Po wielkich oczekiwaniach na coś, co zapowiadało się jako świetna gra, graczom ostygł zapał po otwarciu pudełka. Azaliż tytuł ten stanął z tyloma złymi opiniami? Zasiądźta i posłuchajta naszej przypowieści o grze Stworze wydawnictwa Underworld Kingdom.

Stworze to przygodowa gra planszowa dla 1-5 graczy w słowiańskim klimacie. W grze wcielamy się w tytułowe Stworza. Są to postacie znane ze słowiańskiej mitologii. Bywają również bohaterami bajek, przypowieści i klechd przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Na pewno wasze babcie groziły wam, że was licho zabierze, jeśli nie przestaniecie psocić. Kierując nimi, będziecie włóczyć się od wioski do wioski, przez pola, lasy, bagna, aby swoimi działaniami wpływać pozytywnie lub negatywnie na mieszkańców Krainy.

Dlaczego o grze jest tak głośno i krąży wokół niej tyle kontrowersji? Zacznijmy od początku. Od pierwszych dni kampanii crowdfundingowej cała społeczność planszówkowiczów nastawiła się bardzo pozytywnie i miała wielkie nadzieje odnośnie Stworzy. Po pierwsze, zapowiadała się bardzo ciekawie z nową tematyką, a po drugie, zachęcała swoim wyglądem. Niestety oczekiwania przerosły graczy i gdy otrzymali gotowy produkt (z dostawami też ponoć były problemy, zaraz po wydaniu, ale to już mniejszy szczegół), został wylany kubeł zimnej wody na ich głowy. My również czekaliśmy z niecierpliwością, aby móc wcielić się w rolę Stworza. Czy nas też gra "zgasiła"?

Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza. Duże pudełko z całkiem pokaźną jego zawartością, bardzo ładnie i godnie się prezentuje. W środku znajdziemy w sumie 293 karty Zadań, Misji Stworzy, Akcji, Pomocy, Wydarzeń. Dodatkowo w podstawowej wersji w pudełku mamy kartonowe Znaczniki Stworzy z ich podobiznami. Jeśli ktoś jednak podczas kampanii wybrał inną opcję, to z jego egzemplarzem gry przyszły dedykowane, plastikowe figurki Stworzy. Nas za serce chwyciła jednak pięknie zilustrowana plansza oraz płócienny woreczek, w którym znaleźliśmy masę drewnianych znaczników oraz kostek k6. Grafiki na planszach, jak i na wszystkich kartach, są bardzo oszczędne, ale bardzo ładne i w klimacie wczesnośredniowiecznym, co tylko pobudza wyobraźnię.

Tutaj musimy wspomnieć o pierwszym kuble owej zimnej wody. Pomimo genialnych ilustracji, zawiedliśmy się na jakości papieru, na jakim zadrukowane są karty w grze. Talie kart są bardzo miękkie i łatwo da się je pogiąć. Co więcej, papier, z którego zostały wykonane plansze graczy oraz planszetki pomocnicze, przywodzi na myśl ulotki rozdawane na ulicach. Drugą sprawą jest nieproporcjonalna ilość podstawek pod znaczniki Stworzy do ich ilości w grze. Możemy wybierać spośród 10 Stworzy do rozegrania partii, a podstawek mamy tylko 5. Jasne, w grę zagramy w pięć osób maksymalnie, ale w dzisiejszych czasach gry są wydawane tak, że nie odczuwamy braku jakichś elementów. A tu taki zgrzyt. Oczywiście można temu zaradzić i zalaminować karty, aby były grubsze, jak również można sobie dokupić podstawki, jednak poczucie niedopracowania pozostaje.

Jakiekolwiek braki w wykonaniu może nadrobić sama rozgrywka. Zanim jednak to nastąpi, to kolejny kubeł zimnej wody, dobrze znany każdemu, kto już miał do czynienia z grą i jakimikolwiek opiniami w sieci. Jest to instrukcja. Nie będziemy w żaden sposób odkrywczy i nie napiszemy niczego pochlebnego na jej temat. Jest po prostu źle napisana i czytając ją, bardzo trudno uczy się rozgrywki. Ale od czego w dzisiejszych czasach jest Internet? Dla chcącego nic trudnego. Wystarczy poszperać i wynaleźć wskazówki innych graczy lub obejrzeć wideoinstrukcję. Po za tym, autorzy żywo zareagowali na falę krytyki i w niedługim czasie po premierze udostępnili krótkie FAQ z odpowiedziami na najważniejsze pytania. Jednocześnie, podczas gdy my publikujemy tę recenzję, to w serwisie YouTube pojawia filmik z oficjalnymi zasadami, tłumaczonymi przez autora gry.

Dobrze. Gdy obejrzeliśmy już dziesiąty tutorial, czas zacząć grę. A sama rozgrywka nie jest wcale taka trudna, jak może się wydawać po przeczytaniu nieszczęsnej instrukcji. Na początku swojej rundy gracz może zagrać Efekty ze wcześniej zdobytych kart Zadań/Misji. Następnie wybiera tylko jedną akcję, którą będzie rozpatrywał, i zmniejsza licznik Wydarzenia znajdującego się nad daną akcją. Po rozpatrzeniu akcji, wprowadzamy efekty Wydarzenia, jeśli zachodzi taka potrzeba. Następnie sprawdzamy ilość żetonów oddziaływania w Wioskach i jeśli udało nam się spełnić wymagania aktualnego zadania, to ogłaszamy jego wykonanie. Gra kończy się w momencie, gdy któryś z graczy ogłosi wykonanie ostatniego zadania. Zostaje on wtedy Opiekunem Krainy.

Jest to oczywiście spłycony opis rozgrywki, bo w grze jest o wiele więcej mechanik i zasad, których trzeba się trzymać. Główną "walutą" w grze są znaczniki oddziaływania, którymi musimy zapłacić koszt poruszania się między lokacjami oraz wykonania akcji na danym terenie. Najciekawszą jednak dla nas mechaniką jest odliczanie czasu zanim nastąpi pewne wydarzenie. Podczas przygotowania gry, rozkładamy w widocznym miejscu 5 kart wydarzeń i po dwie Karty Akcji bezpośrednio pod nimi. Po wybraniu danej akcji obracamy kość o jedno oczko niżej na wydarzeniu znajdującym się nad tą akcją, a Karta Akcji zostaje przełożona pod spód swojej pary i przesuwamy ją na ostatnie miejsce pod wydarzenia. Bardzo podobnie jak w Century: Korzenny Szlak. Kiedy ktoś zagra akcję, która zmusi graczy do odłożenia kostki na bok, natychmiast rozliczamy Efekt Wydarzenia.

W grze możemy uczestniczyć np. w Dziadach, dożynkach, możemy polować z myśliwym, lub straszyć zagubione dzieci, a nawet porwać samotnych podróżników czy też wziąć udział w ceremonii postrzyżyn. Jednak musimy pamiętać o naszym głównym celu - ukończeniu jak najszybciej własnych, ustalonych na początku gry zadań. W Stworzach mamy do wyboru dwa rodzaje rozgrywki - dla początkujących i dla zaawansowanych. Polecamy grać w wersję dla zaawansowanych, bo zasad jest niewiele więcej, a czerpiemy przyjemność z pełnej gamy możliwości rozgrywki.

Stworze to ciężka gra przygodowa w słowiańskich klimatach. Po ciężkich bojach z instrukcją i wielu partiach stwierdzamy, że to naprawdę dobra gra. Najlepiej grać w składzie trzy lub czteroosobowym, bo wyciskamy wtedy z gry najwięcej. W wariancie dwuosobowym ruchy graczy są bardzo przewidywalne i nie ma zbyt wielkiej interakcji. A na tym polega cała gra. Na rywalizowaniu między sobą, na prześciganiu się w wykonywaniu zadań, na przeszkadzaniu w zdobywaniu uznania wśród chłopów. Pomimo mankamentów w wykonaniu elementów gra się broni tematyką i mechanikami. Podobał się nam system zaliczania testów, czyli sprawdzenia, czy udało nam się wykonać dane zadanie. Autorzy wprowadzili mechanikę z dwoma małymi taliami kart, zamiast zwykłych kości. Dodatkowo jako fani negatywnej interakcji bardzo się cieszyliśmy, gdy mogliśmy zablokować jakąś akcję naszemu przeciwnikowi mimo, że nie przyniosła ona nam żadnych korzyści.



Cieszy nas, że ktoś w końcu pokusił się o grę w słowiańskich klimatach. Nie mamy nic przeciwko grom z wikingami czy zombiakami w tle, ale uważamy za bardzo zdrowe, by promować lokalny patriotyzm. Tym bardziej, że jeszcze przed pierwszą rozgrywką chętnie sobie odświeżyliśmy polskie przypowieści. Tak więc nauka poprzez zabawę! Mamy również nadzieję, że gra się dobrze przyjmie na świecie i nie przegra z syndromem Wiedźmina. Chodzi nam o to, że gracze zagraniczni, widząc słowiańskie klimaty w grze, mogą się nastawić na kolejną grę z Geraltem, a gdy go nie dostaną, to odstawią tytuł w zapomnienie.

Podsumowując tę recenzję, Stworze to bardzo dobra gra. Nawet z potencjałem na dalszy rozwój w postaci dodatków. Gdy ogramy już kilka razy tytuł, to mamy uczucie, że gramy nie tylko w grę przygodową, ale również strategiczną. Tak więc polecamy Stworza ludziom, którzy lubią biegać po planszy i zwiedzać różne obszary, aby przeżyć na nich ciekawe przygody. A jeśli ktoś ma ochotę trochę spłycić klimat, to może skupić się na jak najszybszym wykonywaniu zadań i rywalizowaniu z przeciwnikami. Jednakowoż Stworze to gra, której trzeba poświęcić więcej uwagi i dać jej szansę, bo jest świetna, ale niedoceniona przez zbyt wysokie oczekiwania graczy.

I.
Klimat
6/6
II.
Złożoność
4,5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
3,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,75 

Nazwa: Stworze
Wydawnictwo: Underworld Kingdom
Rok: 2017
Sugerowana cena: 205zł
Za grę dziękujemy wydawnictwu Underworld Kingdom

 Underworld Kingdom





































Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive