• Zapraszamy do kupowania

29 gru 2021

Gra cieni – recenzja gry Tekhenu: Obelisk Słońca

Zegar słoneczny używany był już w starożytności i można śmiało przyjąć, że jest to najstarszy przyrząd do pomiaru upływu czasu. Odmierzał on czas na podstawie zmiany pozycji słońca – odpowiednia podziałka, za pomocą cienia rzucanego przez nieruchomą wskazówkę, wskazywała godzinę na skali czasu. Dlaczego o tym mówimy? Ponieważ chcemy wam przedstawić grę z interesującą mechaniką dobierania kości, ale tylko tych, które nie są zablokowane przez pozycję cienia na planszy. Zaintrygowani? Zapraszamy na recenzję gry Tekhenu: Obelisk Słońca.

Tekhenu: Obelisk Słońca to strategiczna gra planszowa dla 1-4 graczy w wieku 14+. Fabuła gry przeniesie was do starożytnego Egipt, gdzie będziecie budować świątynię Amun-Ra oraz tworzyć przyszłe Ipet – Isut. W trakcie gry będziecie wybierać kości z podstawy tytułowego obelisku i decydować, czy poświęcicie je bogom, czy na produkcję surowców. Ale musicie pamiętać, że wraz z postępem cienia obelisku, niektóre kości mogą się stać czyste, nieczyste albo całkiem niedostępne. Jak na grę euro przystało – gracz z największą ilością punktów na koniec gry zostanie zwycięzcą.

Wykonanie gry? Solidne. Karty, żetony, znaczniki są porządne i wytrzymają niejedną rozgrywkę. Duża plansza wyprodukowana jest na grubszym kartonie. Jak zwykle przy cięższych tytułach – dużo ikonografii znajduje się na właśnie na planszy i jak zwykle uczulamy, że na początku będzie ciężko się w tym wszystkim połapać. Ale cierpliwości! Gra jest warta poświęcenia jej czasu, więc z każdą kolejną rozgrywką wszystko będzie coraz bardziej czytelne. We wstępie mówiliśmy o pozycji cienia na planszy. Nie, nikt wam nie będzie kazał świecić dodatkowym źródłem światła na stół. Chodzi o plastikowy obelisk dołączony do gry. Prezentuje się naprawdę pokaźnie, a w trakcie gry będziemy nim obracać tak, by reprezentować obrót słońca wokół statuy. Jest to zabieg ciekawy ze względu na mechanikę dobierania kości, o której powiemy w dalszej części tekstu. Jeśli o nas chodzi – mogłoby tego obelisku nie być w zestawie, ponieważ jest to tylko element robiący „efekt wow”, a często musieliśmy się wychylać, żeby zobaczyć, co jest po jego drugiej stronie.

Tekhenu: Obelisk Słońca to ciężka gra euro. Siadając do tego tytułu, musicie się przygotować na długą rozgrywkę. Standardowo — nie będziemy przepisywać całej instrukcji, tylko damy wam pewien zarys, jak prezentuje się rozgrywka w Tekhenu. Tutaj kolejne małe ostrzeżenie – czytając instrukcję, niewprawni gracze mogą być lekko skonfundowani schematem rozgrywki – dwie rundy – obrót, dwa obroty – faza Maat, dwie fazy – punktowanie itd. Może rozboleć głowa! Ale już śpieszymy z szybkim wyjaśnieniem. W swojej turze gracz musi dobrać jedną kość z dostępnych na planszy i wykonać akcję boga, odpowiadającą umiejscowieniu kości, bądź wyprodukować surowce odpowiadające kolorowi wybranej kości. Gdy to zostanie zrobione, tura przechodzi do kolejnej osoby, która postępuje podobnie i gdy zrobicie dwa pełne okrążenia ruchów graczy, następuje obrót obelisku. Oznacza w tym momencie to dla was tyle, że dokładne są nowe kości na planszę, a pozostałe niewybrane przesuwacie do odpowiednich nowych obszarów – czystych, nieczystych bądź zakazanych. Teraz robicie kolejne dwie rundy, po których, oprócz obrotu obelisku, dochodzi jeszcze faza Maat, w której ustalacie nową kolejność wykonywania ruchów przez graczy. Mamy jeszcze waszą uwagę? To dobrze, bo teraz już poleci z górki. Gra toczy się dalej zgodnie z powyższym schematem – kolejne dwie rundy i obrót obelisku, a następnie kolejne dwie z obrotem i fazą Maat. W ten sposób doszliśmy do pierwszego punktowania. Tak oto gra się toczy, aż dojdziecie do drugiego punktowania, które rozpatrujecie według instrukcji. Pamiętajcie tylko, że drugie punktowanie oznacza koniec gry – wtedy doliczacie jeszcze punkty z kart celów rozdanych na początku gry i osoba z największą ich ilością zwycięża.
 
Mimo, że wciąż może to brzmieć zawile, to mamy nadzieję, że choć trochę się wyjaśniło. Musicie wiedzieć, że każdy gracz de facto wykona 16 ruchów. Więc mamy do czynienia z naprawdę krótką kołderką, bo nim się obejrzycie, nim zaplanujecie strategię, a tu trzeba będzie się szykować do końcowego podliczania punktów. A co możecie wykonać podczas tych 16 ruchów? Przede wszystkim wykonywać akcje bogów – budowanie posągów, które dadzą wam punkty zwycięstwa bądź dodatkowe surowce, gdy jakiś inny gracz będzie wykonywał swoją akcję. Możecie budować fundamenty i filary świątyni boga Ra, możecie wznosić budynki wokół kompleksu świątynnego lub nawet zorganizować festiwal, by zwiększyć zadowolenie swojego pospólstwa. Ewentualnie możecie wykonać akcję produkcji – pobieracie wtedy surowce zgodne z kolorem kości i poziomem wyznaczonym na planszetce gracza. Te oraz parę innych akcji prowadzi was do niczego innego jak tylko do zbierania punktów.

W grze występuje parę ciekawych mechanik. O jednej już wspomnieliśmy – wraz z postępem gry będzie się obracał obelisk, który ma nam prezentować upływ czasu i obrót słońca wokół ziemi, rzucając cień na pracowników – Ci reprezentowani są przez sześcienne kości. Bardzo nam się spodobało, że trzeba mądrze wybierać kość do wykonania akcji. Nie dość, że niektórzy pracownicy mogą być zablokowani i trzeba pracować z tym, co jest dostępne, to dodatkowo, pobierając kości, kładziemy je na wadze narysowanej na swojej planszy, gdzie później w fazie Maat sprawdzamy balans wykonanych akcji – jeśli pobraliśmy za dużo nieczystych kości, to możemy stracić parę punktów zwycięstwa oraz być ostatnimi na torze kolejności ruchu. A w Tekhenu każdy punkt jest na wagę złota. Plus zawsze warto być pierwszym graczem, by mieć pierwszeństwo w wyborze pracowników.
 
Jak już wspomnieliśmy w Tekhenu: Obelisk Słońca występuje krótka kołderka – każda ważna akcja kosztuje nas zasoby, które dość mozolnie się zbiera. Po naszych rozgrywkach możemy wam polecić, byście od początku obrali jedną lub dwie strategie i się ich kurczowo trzymali. Robienie losowych rzeczy w kilku dziedzinach zdecydowanie się nie opłaci. Dodatkowo będziecie odczuwać paraliż decyzyjny. Mimo że w grze nie ma wielu akcji do wyboru, to biorąc kość, ma się wrażenie, że jest tyle opcji do wyboru, że trudno się zdecydować na jedną. Jednocześnie musimy mądrze wybierać kostki, pamiętając o równowadze, by być pierwsi na torze kolejności. Mimo, że kości będzie przybywać co obrót obelisku, to możliwe, że będziecie poirytowani przez fakt, że ta konkretna kość, której potrzebujecie, jest aktualnie w jego zablokowanej części. A gdy już stanie się dostępna – ktoś was uprzedzi i zabierze ją pierwszy.

Grę polecamy fanom ciężkich euro. I polecamy dać grze szansę – z każdą kolejną partia odkrywamy coś nowego i ciągle się jej uczymy od nowa. Z naszego doświadczenia w grze dwuosobowej jest mniejsza interakcja – jest szansa, że nie będziecie podkradać sobie kości. Tekhenu: Obelisk Słońca nie jest grą skomplikowaną, ale powiedzielibyśmy, że rozwlekłą w zasadach. Sama struktura gry i rund jest do ogarnięcia, natomiast akcje (mimo ściąg na planszy) są trudne do zapamiętania na początku i trzeba grać z instrukcją w ręku. Warto zagrać ze względu na ciekawe mechaniki, dużą regrywalność, bo co rozgrywkę losujemy różne elementy i ustawienia, a to daje poczucie chęci zagrania ponownie, by wypróbować nowe strategie. Jest to gra dla fanów mocnego kombinowania, gdzie zarządzamy kośćmi, surowcami i kartami.

Nazwa: Tekhenu: Obelisk Słońca
Wydawnictwo: Portal Games
Rok wydania: 2021
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


 
Share:

27 gru 2021

Odkryj świat pszczół! – recenzja gry Beez

Dzięki tym małym, fascynującym stworzonkom możemy się cieszyć pysznymi owocami, warzywami i innymi produktami spożywczymi w naszym domu. Dzięki ich ciężkiej pracy, polegającej na zbieraniu nektaru i zapylaniu roślin, każdego roku rolnicy mają obfite plony. Zachęcamy do zbadania tematu pszczół i tego jak ważną rolę odgrywają w naszym ekosystemie. A zaraz po tym do partyjki w najnowszą grę wydawnictwa Rebel – Beez!

Gra Beez to familijna gra logiczna dla 2-4 graczy w wieku 8+. W grze będziecie poruszać swoją sympatyczną figurką pszczoły po planszy i zbierać pyłek, by ostatecznie schować go w swoim ulu i wyprodukować krople miodu dające punkty zwycięstwa.

Wykonanie gry? Absolutnie genialne. Zachwyciły nas figurki pszczół jako pionki gracza. Fascynuje nas, jak bardzo gra jest kolorowa, ale jednocześnie przejrzysta. Nie zajmuje dużo miejsca na półce, bo samych elementów nie jest dużo. Wypraska zdała także test „obracania pudełkiem” – często zdarza się, że mimo dobrze zaprojektowanej wypraski, jakieś elementy uciekną ze swojego miejsca i latają po całym pudełku. Tutaj wszystko zostaje na swoim miejscu. Dawno nie widzieliśmy tak porządnie, ładnie i przemyślanie wykonanej gry. Oprócz figurek graczy na uwagę zasługują też planszetki uli, które mają trzy warstwy, pozwalające na dokładanie znaczników nektarów (a mamy ich dwa rodzaje wielkości) w odpowiednich wycięciach tak, by nie ślizgały się po planszy. Zapożyczając z młodzieżowego języka – sztosik!

Gdy minie pierwszy zachwyt nad grą, trzeba się zaznajomić z instrukcją i zasadami. To nie powinno zająć zbyt długo, bo reguły są bardzo proste – to raczej planowanie ruchów będzie bardziej skomplikowane. Ale do rzeczy. Przygotowanie gry polega na wylosowaniu kart celów – trzech ogólnych dla wszystkich oraz dwóch prywatnych. Od razu warto dodać, że to one też będą ustalały, za co w danej rozgrywce się punktuje. Następnie dobieracie odpowiednie elementy gracza, no i rozkładacie planszę, łącząc odpowiednie jej elementy zgodnie z instrukcją. W swojej turze planujecie swój ruch i poruszacie figurką pszczoły. Każdy pionek ma rozpisane, o ile pól w danym kierunku owad może polecieć. Więc gdy zdecydujecie się na jakiś tor lotu – musicie skierować pszczołę w tamtą stronę i poruszyć się o tyle pól, ile wskazywała wartość na pionku przed poruszeniem. Gdy wylądujecie na polu sąsiadującym z mniejszym nektarem, bądź bezpośrednio na polu z większym nektarem – pobieracie je i dokładacie do ula, kładąc na polach z liczbą wskazującą przebytą właśnie przez pszczołę drogę. To znaczy, jeśli wasz pionek poruszył się o trzy pola, musicie dołożyć nektar na polu z trójką w ulu. Gdy skończycie swój ruch, tura przechodzi do kolejnego gracza i robi dokładnie to samo. W ten oto sposób gracie, aż ktoś z was nie dobierze co najmniej dwunastego znacznika pyłku. Wtedy dogrywacie rundę do końca, by każdy miał zrobionych tyle samo ruchów i przechodzicie do podliczania punktów. Te, jak wspomnieliśmy, zdobywacie za cele rozpisane na łącznie pięciu kartach. Zazwyczaj są to cele typu zbieranie danego koloru, bądź ułożenie mniej lub bardziej skomplikowanej figury ze znaczników pyłku w ulu. Zwycięży osoba, która zgromadzi najwięcej punktów zwycięstwa.

Moglibyśmy podsumować ten tytuł w trzech słowach. Kolorowy, szybki i wciągający. Ale nie będziemy tacy i trochę rozbudujemy naszą wypowiedź. Gra, chociaż wydaje się prosta, wymaga sporo kombinowania. Od zaplanowania trajektorii lotu, by nie kolidować i nie wylądować na innym graczu, do wyboru odpowiedniej długości lotu, by dołożyć znacznik pyłku w dobre miejsce w ulu. Po to, aby spełnić warunki punktowania na kartach.

Jak widzicie, tura gracza to nic skomplikowanego, ale clue gry polega na tym, aby odpowiednio poruszać się pszczołą na planszy celem zbierania nektaru i układania go na planszy gracza. Czasem trzeba obmyślać kilka ruchów do przodu, a czasem będzie trzeba poświęcić jedną rundę na to, by dolecieć do upatrzonego miejsca. Gra Beez jest bardzo regrywalna – co rundę układamy nową planszę z kafli, co powoduje, że bardzo rzadko zdarzy się drugi taki sam układ z rzędu. Warte odnotowania jest też to, że partyjka trwa około 30 minut. I właśnie między innymi dzięki temu występuje tutaj syndrom kolejnej partii. Wtedy zwyczajnie robi się szybkie tasowanie i zabawa trwa!

W sieci można znaleźć wiele porównań gry Beez do serii Azul. I prawie byśmy się zgodzili z faktem, że te gry są bardzo podobne. Jednak naszym zdaniem Beez jest bardziej rozbudowana. Przede wszystkim, każdy z graczy ma swoje cele prywatne, a nie jak w Azul – każdy ma tak naprawdę tylko jeden, którym jest dokładanie kafelków, by punktować coraz lepiej. W Beez tych sposobów na punktowanie jest więcej, z czego trzy cele są jawne i można sobie o wiele bardziej przeszkadzać. Nie będziemy tutaj robić dogłębnego porównania ani przekonywać was do jednego bądź drugiego tytułu, bo obie gry są warte waszej uwagi.

Krótko podsumowując – dbajcie o pszczoły! Czytajcie i uczcie się na ten temat, a kto wie, może nawet otworzycie własną, odpowiedzialną pasiekę? Tymczasem chcemy gorąco polecić grę Beez wszystkim graczom, którzy lubią logiczne tytuły planszowe. Jeśli szukacie gry o ­prostych zasadach, ale przy których trochę trzeba pomyśleć oraz taką, która pięknie wygląda – Beez to będzie strzał w dziesiątkę!

 

Nazwa: Beez
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2021
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


 
Share:

23 gru 2021

Jak życie weryfikuje budowę katedry? - recenzja dodatku Życie do gry Sagrada


Dodatki, ach dodatki. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Często zarzuca się im, że są elementami po prostu wyciętymi z gry podstawowej i zrobionymi jako skok na kasę. Czy przy dodatku Życie do gry Sagrada jest tak samo? Sprawdźcie nasze zdanie na ten temat!

Sagrada: Życie to modułowy dodatek do gry Sagrada, który wprowadza kilka nowości. Jest to drugi z trzech małych dodatków z linii Wspaniałe Fasady. Ten dodatek przeznaczony jest dla już zaznajomionych z grą i oczekujących większej trudności rozgrywki. Pudełko pasujące do linii zawiera: moduł mistrzowski, moduł czeladników, wymagające cele grupowe.

I zaczniemy Was opis od końca, czyli od celi grupowych. Słowo „wymagające” nie zostało użyte tutaj przez przypadek, bo w porównaniu do celów z gry podstawowej czy z dodatku Jeszcze więcej Szkła, te cele są naprawdę trudne. Bo co powiecie na to, że musicie układać kostki pasujące symetrycznie do toru rund? Albo punkty za sumę wartości w ukończonym torze z najniższą łączną wartością? Idzie się nagłówkować!

Moduł czeladnicy to ciekawe rozwiązanie – po pierwsze zastępujemy karty wzorów kartami z dodatku. W trakcie rozgrywki, po dołożeniu kości na specjalnym polu, dociągamy dwie karty czeladników i jedną z nich wybieramy a drugą odrzucamy – kartę możemy zagrać w opisanym na niej momencie. A karty pozwalają: wymieniać kości, otrzymać dodatkowe punkty, ignorować wymagania itd. Troszkę ułatwia rozgrywkę, daje dodatkowe opcje punktacji/układania kostek. Ten moduł jest dobry, gdy siadacie już późnym wieczorem i nie chcecie AŻ tak rozmyślać.

Ostatnim modułem jest Moduł Mistrzowski – i jak sama nazwa wskazuje, przeznaczony jest on dla dobrze obeznanych z grą. Moduł ten wprowadza nową planszetkę oraz nowe kości, które… nie mają wartości! W zamian tego mają strzałki. Każdej nowej (pomarańczowej) kości przypisana jest wartość i kolor kości. Aby pobrać pomarańczową kość musimy odłożyć w trakcie wyboru kość w konkretnym kolorze lub o konkretnej wartości. Na kościach są strzałki i oznaczają one tyle, że jeśli wskazują one kości o tym samym kolorze lub wartości to dostaniemy na koniec gry 5 punktów. Jeśli jednak tego nie zrealizujemy, to zapłacimy za to dwoma punktami.

Czy dodatek przeznaczony jest dla wszystkich? Uważamy że tak, bo pomimo iż 2/3 kierowane są do zaawansowanych graczy, tak moduł czeladnicy jest dla tych mało/średniozaawansowanych. Jeżeli jesteście fanami Sagrady, to ten dodatek to „must have” na Waszej półce, bo wprowadza on na tyle ważne zmiany (większe niż Pasja), że trzeba chociażby spróbować z nim zagrać. 
 
Polecamy Wam dodatek Życie do gry Sagrada z czystym sumieniem. To ile ten dodatek wnosi do gry podstawowej, rekompensuje jego cenę, która może wydawać się spora za tak mały dodatek. Jednakże zwiększona regrywalność po tym dodatku, to coś, co warto mieć w takim tytule jak Sagrada.


Nazwa: Sagrada: Życie
Wydawnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2021
Najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 
FoxGames







Share:

20 gru 2021

Zalety płatności kartą i telefonem w Internecie.

TOP 5 powodów, dla których płatności kartą i telefonem są lepsze

Dzięki sprawnemu rozwojowi płatności zbliżeniowych, kart debetowych i aplikacji mobilnych gotówka prawdopodobnie już wkrótce będzie historią. Odkąd pamiętamy, stanowiła ona podstawową formę rozliczeń, jednakże biorąc pod uwagę zarówno rozwój technologiczny, jak i powolne odchodzenie od tego, co staje się już niewygodne, płatności cyfrowe stanowią o wiele atrakcyjniejszą alternatywę. W dalszej części tego artykułu poznasz historię gotówki oraz 5 najlepszych powodów, dla których płatności kartą i telefonem są lepsze od transakcji gotówkowych. Miłej lektury!

Historia gotówki

Pieniądze niezależnie od tego, czy są reprezentowane przez metalową monetę, czy kartkę papieru nie zawsze są cenne. Ich wartość zależy od wagi, jaką przypisują im ludzie — jako środkowi wymiany. Pieniądze pozwalają ludziom pośrednio handlować towarami i usługami oraz stanowią odwzorowanie wartości określonych rzeczy, a także umożliwiają na gromadzenie bogactwa. Poniżej znajdują się interesujące fakty dotyczące pieniędzy:

  • Przed pieniędzmi ludzie nabywali i wymieniali dobra poprzez system handlu wymiennego, który obejmuje bezpośredni handel towarami i usługami;

  • Jako pierwsi system pieniądza papierowego opracowali Chińczycy około 770 roku p.n.e.;

  • Pieniądze wyrażają wartość, odpowiednio do tej, jaką przypisują im ludzie;

  • Pierwszym regionem, gdzie powstał pierwszy zakład do produkcji monet była Lidia (dzisiejszy obszar zachodniej Turcji), około 600 roku p.n.e.

Chociaż w większości przypadków terminy „pieniądz” i „waluta” używane są zamiennie, istnieje kilka teorii, które sugerują, że pojęcia te nie są tożsame. Według niektórych twierdzeń pieniądz z natury jest koncepcją niematerialną, podczas gdy waluta jest fizyczną i namacalną manifestacją niematerialnego pieniądza.


W związku z tym zgodnie z tą teorią pieniędzy nie można dotknąć ani powąchać. Waluta to moneta, banknot, przedmiot itp. Podstawową formą pieniądza są liczby z kolei formą waluty papierowe banknoty, monety czy karty debetowe. Pomimo tego, że to rozróżnienie w niektórych dyskusjach może być kluczowe, to biorąc pod uwagę ogół, ludzie stosują te terminy zamiennie.

Przejście od handlu wymiennego do waluty

Pieniądze, które przez lata posiadały wiele form, są częścią ludzkości od ponad 3000 lat. Przed tym okresem historycy są zgodni, że prawdopodobnie stosowano system barterowy. Barter to bezpośrednia wymiana towarów i usług, na przykład rolnik może wymienić swoją pszenicę na narzędzia do uprawiania pola. Jednakże takie umowy wymagają czasu, aby stały się skuteczne. Drugą kwestią pozostaje możliwość spełnienia warunków tej umowy.


Powoli, na przestrzeni wieków, rozwijał się rodzaj waluty, obejmujący łatwo wymienialne przedmioty, takie jak:

  • miód;

  • skóra zwierząt;

  • buty;

  • cukier;

  • sól;

  • broń.


Wszystkie z wymienionych rzeczy miały swoją wartość, która mimo wszystko nadal podlegała negocjacjom. Ta metoda handlowania znajduje zastosowanie na całym świecie nawet w obecnych czasach, ponieważ często ciężko jest ustalić wartość umowy. Niemniej jednak dzięki wprowadzeniu pieniądza w takiej formie, w jakiej znajduje się obecnie, interesy mogą być prowadzone znacznie sprawniej.

Powstanie pierwszej oficjalnej waluty

W 600 r. p.n.e. król Lidii Alyattes wybił pierwszą oficjalną walutę. Monety zostały wykonane z elektrum, mieszanki srebra i złota, i posiadały wybite obrazki, które pełniły funkcję nominałów. Na ulicach Sardes, około 600 r. p.n.e., gliniany słój kosztował dwie sowy i jednego węża. Oczywiście wszystko nawiązywało do obrazków, które znajdowały się na określonych monetach. 


Waluta Lidii pomogła krajowi rozwinąć się zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie czyniąc tę krainę jako jedno z najbogatszych imperiów w Azji Mniejszej. Co ciekawe frazeologizm „bogaty jak Krezus” nawiązuje do ostatniego króla Lidii, który słynął z ogromnego bogactwa i jednocześnie stworzył pierwszą oficjalną walutę na świecie.

Powody, dla których płatności kartą i telefonem są lepsze

Zwolennicy zarówno gotówki, jak i płatności alternatywnych od lat prowadzą gorące dyskusje, które jak dotąd nie przyniosły żadnych konkretnych rozstrzygnięć. Nie bez znaczenia pozostaje jednak fakt, że niektóre kraje starają się odejść od gotówki, a karty i płatności telefonem zyskują kolejnych fanów. Poniżej znajdują się najlepsze powody, które powinny zakończyć te dywagacje. 

Gotówka wprowadza chaos

Gotówka jest nie do zidentyfikowania podobnie jak wszystkie zakupy, które zostały nią opłacone. Tak, więc prawie niemożliwe jest efektywne zarządzanie finansami i poprawa w tej kwestii. Dzięki cyfrowym formom płatności takimi jak karty debetowe czy płatności zbliżeniowe możesz otrzymać powiadomienia push zaraz po dokonaniu płatności. Ponadto wykorzystując karty płatnicze lub telefonem masz pod ręką pełną historię transakcji, dzięki czemu możesz monitorować swoje wydatki i podejmować świadome decyzje finansowe.

Niezręczne sytuacje

Czy wiesz, że są kraje, które są bardzo blisko wyeliminowania gotówki z rynku krajowego, po to, by całkowicie wykorzystywać do tego płatności bezgotówkowe? Norwegia i Dania wiodą prym w tym, aby stać się bezgotówkowym społeczeństwem, ale prawdziwym liderem jest Szwecja, w której tylko 3% wszystkich transakcji, stanowią transakcje gotówkowe. W ciągu najbliższych lat ten wynik ma być jeszcze niższy.


Ogólnie rzecz biorąc, kraje skandynawskie nie są fanami banknotów i transakcji gotówkowych, dlatego płatności cyfrowe cieszą się największą popularnością. Wiele sklepów, restauracji i banków odmawia przyjmowania gotówki, ponieważ konsumenci rzadko z niej korzystają. Niektórzy sprzedawcy umieszczają na drzwiach przed wejściem do lokalu znak, który informuje o tym, że są akceptowany tylko płatności zbliżeniowe. 


Jeżeli wybierasz się na północ, to weź pod uwagę to, że dobrze by było posiadać kartę kredytową i aplikację mobilną. W przeciwnym razie nie będziesz mógł skorzystać ze wszystkich usług, które będą tam oferowane.

Gotówka ułatwia popełnianie przestępstw

Gotówka jest niemożliwa do zidentyfikowania i zapewnia anonimowość, której nie zapewniają płatności cyfrowe. Oczywiście nie mamy na myśli numerów seryjnych, którymi są oznaczone banknoty. Wiesz, że nawet teraz w Twoim portfelu może znajdować się skradziony z banku kilkanaście lat temu banknot? Gotówka jest przekazywana z ręki do ręki, więc czyni ją to skutecznym narzędziem działalności przestępczej. Niemal wszystkie grupy przestępcze, które zajmują się nielegalną działalnością, wykorzystują gotówkę, aby ułatwić sobie pranie pieniędzy, unikanie płacenia podatków i inne nielegalne działania. Gdyby istniały tylko płatności cyfrowe, zachowania przestępcze byłyby znacznie trudniejsze do ukrycia.


Z punktu widzenia konsumenta, noszenie przy sobie gotówki jest dość ryzykowne. Każdego dnia tysiące banknotów zostaje skradzionych lub zgubionych. W przypadku kart debetowych ryzyko jest znacznie niższe — nawet jeśli ktoś ukradnie Twoja kartę, możesz ją szybko zablokować w aplikacji i jednocześnie umożliwić wykonywanie płatności.

Większa kontrola nad pieniędzmi

Chociaż wydawać by się mogło, że gotówkę jesteśmy w stanie lepiej kontrolować, to jest to tylko mit. Kiedy używasz gotówki do robienia codziennych zakupów, możesz łatwo stracić kontrolę nad swoimi wydatkami. Zaczynasz dzień z portfelem pełnym gotówki i zanim się zorientujesz, pieniądze po prostu się ulatniają. Czasami nawet nie jesteś w stanie sobie przypomnieć, kiedy wydałeś swoje ostatnie 100 zł.


W przeciwieństwie do gotówki, karty debetowe zazwyczaj są podpięte pod konto internetowe, które jest dostępne poprzez aplikację mobilną danego operatora. Dzięki temu jesteś w stanie sprawdzić, na co dokładnie, o której godzinie i gdzie, wydałeś swoje pieniądze. Płatności mobilne otwierają przed ludźmi zupełnie nowe rozwiązania, które w przypadku wykorzystywania gotówki nie są możliwe.

Gotówka jest niezręczna

Mnóstwo ludzi wykorzystuje gotówkę, aby oddać pieniądze kolegom lub wpłacić pieniądze na cele charytatywne, ale co zrobić, jeśli nie masz dokładnej kwoty w profilu? Możesz zaoszczędzić sobie tych niewygód i niezręcznych momentów dzięki aplikacjom, takim jak, chociażby Revolut.


Ta aplikacja mobilna umożliwia Ci natychmiastowe wysłanie pieniędzy do innych użytkowników za pomocą kilku stuknięć. W ten sposób możesz szybko przesyłać informacje do znajomych i odkładać pieniądze na wymarzone wakacje. Dodatkowo za pomocą karty wydanej do konta możesz wpłacić w każdym sklepie i wypłacać pieniądze z większości bankomatów na świecie, natomiast warto mieć na uwadze wysokość prowizji, ponieważ często są one różne dla określonych marek.

Wykorzystywanie płatności kartą i telefonem w Internecie

Internet to przestrzeń, w której wykorzystanie gotówki jest niemożliwe. Oczywiście do zakupów pośrednich możemy wykorzystać gotówkę, ponieważ zapłacić nam przyjdzie dopiero w momencie dostarczenia zamówienia przez kuriera, jednakże chcąc zamówić usługę online, płatność można uiścić tylko za pomocą karty kredytowej. Innym miejscem, gdzie można wykorzystać płatności kartą debetową lub telefonem są kasyna internetowe. Wszyscy operatorzy umożliwiają przeprowadzanie płatności za pomocą wielu różnych metod płatności, które zostały wymienione poniżej:


Metoda płatności

Rodzaj

Neteller

portfel elektroniczny

PayPal

system płatności

Skrill

portfel elektroniczny

Paysafecard

karta przedpłacona

Visa/Mastercard

karta debetowa/kredytowa


Przeprowadzanie płatności przy użyciu karty lub płatności telefonem niesie dla graczy dużo korzyści. Każde casino online PL oferuje do wybranej metody specjalne promocje, które zwiększają saldo gracza. Najbardziej lubianym bonusem wśród hazardowej społeczności bez wątpienia jest bonus od depozytu, dzięki któremu możliwe jest uzyskanie nawet do 300% kwoty wpłaty. Innymi promocjami, jakie są oferowane przez operatorów kasynowych są: darmowe spiny, bonus bez depozytu, cashback, freebet i bonus powitalny.

Podsumowanie

Gotówka nadal jest wykorzystywana przez wszystkie społeczeństwa, natomiast płatności cyfrowe stanowią coraz większy procent wszystkich transakcji, a w przyszłości sytuacja ta z pewnością ulegnie zmianie na korzyść płatności bezgotówkowych. Wiele branż już teraz preferuje tylko płatności za pomocą kart debetowych czy płatności telefonem. Warto zauważyć, że wszystkie płatności za usługi online tj.: Spotify czy Netflix, mogą zostać opłacone cyfrowo, stąd gotówka nie znajdzie tutaj zastosowania. 


Powyższe powody dodatkowo przemawiają za tą formą rozliczania się nie tylko w Internecie, ale także w codziennym życiu. Oczywiście będzie musiało minąć jeszcze sporo czasu, aż gotówka przestanie być używana, natomiast warto wyposażyć się w niezbędną wiedzę, która pozwoli zapoznać się z innymi sposobami rozliczania, które w porównaniu do niej posiadają o wiele więcej zalet.


Share:

16 gru 2021

Sięgniesz po tron? - recenzja gry Dice Throne: Sezon 1

Wiele gier planszowych bazuje na mechanizmach dobrze znanych ze „zwykłych” gier karcianych i kościanych. W Dice Throne mamy swojaką odmianę kościanego pokera, w którego nie będziemy ukrywać, że często nam się zdarza grać. Czy to spowodowało, że gra była przez nas lepiej odebrana?

Dice Throne Sezon 1 to szybka gra pojedynkowa, w której dwóch wojowników walczy w turnieju o tron króla. W nasze ręce trafiły dwa pudełka – starcie pierwsze (Barbarzyńca vs Księżycowa elfka) oraz starcie drugie (Mnich vs Paladyn). Pudełka są póki co 4, a w każdej z nich są dwie postacie. Na komplet każdej z postaci składa się: rozkładana planszetka, talia kart danej postaci, zestaw 5 kości, licznik życia, licznik punktów walki (waluta w grze), arkusz postaci (wraz z FAQ) oraz żetony (różna liczba w zależności od postaci). Bardzo dobrym rozwiązaniem jest dedykowany mini insert dla każdej postaci, więc podczas rozkładania gry przekazujemy cały pakiet każdemu z graczy i praktycznie można siadać do grania.

Jeżeli chodzi o same zasady to są one bardzo proste mimo sporej instrukcji. Tłumaczy ona jednak większość zagwozdek, więc warto przez nią przebrnąć. Omówimy dla Was rozgrywkę 1v1, bo uważamy, że właśnie pod tym kątem gra działa najlepiej. Jak już wyżej wspomnieliśmy, gracze otrzymują swoje zestawy dedykowane danemu bohaterowi. Sama gra dzieli się na 8 faz: faza utrzymania (sprawdzamy czy wchodzą jakieś efekty przypisane tej fazie), faza dochodu (dobieramy 1 punkt walki oraz 1 kartę), pierwszą fazę główną (zagrywamy w niej karty, opłacając ich koszt punktami walki), fazę rzutu ofensywnego (rzucamy kośćmi + możemy 2 razy przerzucić ich wybraną liczbę), fazę rzutu defensywnego (jeżeli da się obronić przed obrażeniami, to przeciwnik próbuje to zrobić), drugą fazę główną i fazę odrzucenia kart (gdy się ma ich więcej niż 6).
Pierwszych dwóch faz nie ma konieczności omawiania. Fazy główne polegają na zagrywaniu kart, które mają oznaczenia tych faz. Istnieją bowiem karty, które możemy dogrywać w dowolnym momencie (nawet turze przeciwnika) oraz w fazach rzucania. Bowiem fazy rzucania są tutaj najistotniejsze. Gracz rzuca swoimi kostkami i próbuje je dopasować do swoich ataków z planszy gracza. Jako, że jest to wariacja na temat kościanego pokera, to musimy wyrzucić jakąś kombinację, na przykład 3 takie same kości, albo 4 wartości z rzędu albo fulla czy karetę. Jak nam się uda, to aktywujemy zdolność, która najczęściej zadaje obrażenia, ale może też dawać dodatkowe efekty jak trucizna, oślepienie, oszołomienie i tym podobne – wszystko zależy od postaci jaką gramy. Celem gry jest pozbycie przeciwnika wszystkich punktów życia.

Powyżej możecie przeczytać skrót zasad, gdyż w grze występuje jeszcze kilka pojęć, które dla samego zrozumienia mechaniki nie są konieczne – mowa tutaj o rodzajach obrażeń (obszarowe, czyste, nieuchronne itd.), akcjach specjalnych czy grze w więcej niż 2 graczy (dochodzi faza wybierania celu ataku). Dochodzi też obrona czy unikanie przed atakami (na przykład obrażenia nieuchronne są nie do obrony, ale do uniknięcia)

Naszą opinie zacznijmy od wyglądu. Dice Throne prezentuje się na stole prosto, acz pięknie. Czy to kwestia tego, że wychowaliśmy się na grach pokroju Warcrafta, do którego te grafiki są w pewnym sensie zbliżone? Może, ale nie zmienia to faktu, że po rozłożeniu gry przypadła ona nam do gustu niezależnie od tego którym „starciem” graliśmy.

Jeżeli chodzi o mechanikę, to gra nam się podoba. Jest tutaj prostota, liczy się łut szczęścia oraz umiejętne zarządzanie kartami na ręce (które często pozwalają zmienić wynik na kości na korzystny dla nas). Oczywiście jest tutaj pewna losowość – u nas w pierwszej turze już wypadło 5 takich samych, najrzadszych, symboli, co spowodowało uruchomienie najmocniejszego ataku (specjalnego), a co za tym idzie ciężki start dla drugiej osoby, ale się z tym liczyliśmy siadając do gry kościanej. Gra jest przede wszystkim płynna. Tak naprawdę gracz po pierwszym rzucie dopiero decyduje na który atak będzie go stać i pod tym kątem często planuje dalsze akcje, choć zdarza się oczywiście tak, że chce iść w konkretną ofensywę, która może nam przynieść inne korzyści jak uniki czy uzdrowienie.

Dice Throne jest grą kościaną, do której bardzo chętnie będziemy wracać. Ma ona syndrom kolejnej partii, gdyż pojedynek trwa około 30 minut. Posiadając więcej niż jedno pudełko, można dowolnie mieszać postaci, co sprawia, że pozostaje nam sporo kombinacji do wypróbowania, szczególnie że przeciwko innym postaciom gra się po prostu inaczej, więc gra szybko nie straci na regrywalności. Zdecydowanie nie planujemy pozbyć się tego tytułu z naszych półek!

Nazwa: Dice Throne Sezon 1

Wydawnictwo: Lucky Duck Games
Rok wydania: 2021
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu 
Lucky Duck Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 







Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive