f grudnia 2018 ~ Sterta Gier
  • Elekt

    Gra Elekt oferuje wiele strategicznych decyzji w każdej rozgrywce, które napędzane są intuicyjną i przystępną mechaniką.

  • Ex Libris

    Ex Libris - Marzysz o sprawowaniu funkcji Głównego Bibliotekarza w mieście nie z tego świata?

15 gru 2018

Idź za śladem i rozwikłaj sprawę - recenzja gry Kroniki Zbrodni

Tegoroczna jesień przyniosła nam dwie innowacyjne gry, w których wcielamy się w śledczych. Pierwszą z nich jest Detektyw: kryminalna gra planszowa od Portal Games. Druga to opisywane właśnie Kroniki Zbrodni od Foxgames. Pierwsza z nich jest dla nas grą fenomenalną – czy i druga daje radę? Zapraszamy do lektury recenzji (bez spoilerów).

Kroniki Zbrodni to detektywistyczna gra planszowa, wydana na naszym rynku przez Foxgames. Teoretycznie gra jest przeznaczona dla 2 do 4 graczy, choć nic nie stoi na przeszkodzie by grać w większym gronie. Czas gry to około 60 - 90 minut, w zależności od sprawy. Wiek? Niby 12+, ale trzeba mieć na uwadze, że pojawiają się ciała, krew, czy broń, więc to już zależy od sprawy, którą przyjdzie Wam rozwikłać.

Na początku musimy wspomnieć, że jest to gra, która mocno wykorzystuje aplikację mobilną. Lub wręcz przeciwnie – jest to aplikacja mobilna, która mocno korzysta z gry planszowej. Aplikacja jest oczywiście darmowa, dostępna zarówno na iOS jak i Androidzie. W pudełku z grą znajdziecie: planszę na dowody rzeczowe, 17 kart lokacji, 4 karty ekspertów, 55 kart postaci, 52 karty kategorii dowodów i obiektów specjalnych. Wykonanie? Bardzo dobre! Wszystko w plastikowej wyprasce ma swoje miejsce, a dodatkowa „pokrywka” na karty pozwala zachować porządek w pudełku.

Kroniki Zbrodni mają stosunkowo proste zasady, sama instrukcja to jedynie cztery strony, które opisują podstawowe zasady rozgrywki łącznie z przykładami. Dodatkowo, po zainstalowaniu aplikacji będziecie mieli do rozegrania samouczek, który krok po kroku przedstawi Wam jak działa aplikacja i jak macie grać w kolejne sprawy. Gra opiera się na skanowaniu odpowiednich kodów QR. Każda lokacja, postać, narzędzia, dowody i tym podobne mają swoje kody QR, które musimy w odpowiednich momentach skanować. Na przykład gdy jesteśmy w lokacji, w której znajduje się dana postać i zeskanujemy jej kod, to wejdziemy w interakcję z daną osobą. Następnie chcąc zadać pytanie, skanujemy inną postać, miejsce czy dowód zbrodni. 
Mamy również do dyspozycji pomocników – analityków i specjalistów, którzy będą nam pomagać w sprawach. Jeśli ktoś zainwestuje w tę grę więcej i dokupi dedykowane okulary VR, to oględziny miejsca zbrodni będą jeszcze bardziej realne. Gdy zdecydujemy, że już wszystko wiemy, przechodzimy do zakończenia sprawy, w którym musimy odpowiedzieć na pytania… przez skanowanie odpowiednich kart. Poza prawidłowymi odpowiedziami, na Wasz wynik końcowy wpływa czas jaki upłynął Wam na śledztwie.

Początkowo chcieliśmy w recenzji Kronik uniknąć jakichkolwiek porównań do Detektywa, ale po prostu się nie da. Dwie duże, mocne gry, dodatkowo wydane praktycznie w tym samym czasie (Detektyw we wrześniu, Kroniki w październiku), obie korzystające z aplikacji/strony, a dodatkowo ostatnio nawet wspólny film autorów obu gier, czyli Ignacego Trzewiczka oraz Vincenta Vergonjeanne:



Zatem przejdźmy do owych porównań. Po pierwsze mechaniki. Te są zdecydowanie inne – jak już wspomnieliśmy, w Kronikach w dużej mierze korzystamy z aplikacji i nie mamy potrzeby robienia tylu notatek co w Detektywie, w którym głównie bazujemy na naszych domysłach i zapiskach. Druga ważna kwestia to immersja w obu tytułach. By zasiąść do Detektywa musimy zaplanować sobie późne popołudnie/wieczór, gotowi na kilka godzin ciężkiego myślenia i notowania. W Kronikach nie jest to aż tak odczuwalne. 
Czy jest to minus? To już zależy od graczy. Nam spodobał się fakt, że jeśli przyjdą znajomi, to możemy wyciągnąć Kroniki i bez planowania czy rozkładania miliona kartek na notatki, siąść i grać. No i najważniejsze chyba – tematyka. Detektyw to mimo wszystko tytuł ciężki, w którym pięć scenariuszy łączy się w jedną całość, więc siłą rzeczy albo robimy perfekcyjne notatki, albo mamy dobrą pamięć, bo najmniejsze szczegóły mogą okazać się potrzebne. Kroniki Zbrodni zawierają w sobie pięć scenariuszy (+ samouczek), z których dwa to luźne sprawy, a pozostałe trzy to kampania. Tematyka jest, naszym zdaniem, lżejsza, mimo że nadal chodzi o różnorakie morderstwa czy przestępstwa.

Jest jedna kwestia, będąca dla nas zarówno plusem jak i minusem – odnieśliśmy wrażenie, że nie da się w tej grze przegrać (mamy jeszcze jeden scenariusz przed sobą, więc może się wszystko jeszcze okazać). Konkretniej rzeczy ujmując – jeśli w podsumowaniu popełnimy błędy (chyba trzy, ale nie jesteśmy pewni), to gra nas informuje, że jeszcze nie wszystko odkryliśmy i musimy poszperać dalej. Z jednej strony jest to plus, gdyż w Detektywie nie było możliwości „cofania się”, więc często gracze narzekali na to, że zmarnowali kilka godzin życia. Z drugiej zaś strony czasem bywa to frustrujące i powoduje, że gracze potrafią się w danym scenariuszu zaciąć, gdy z jednej strony nie chcą zakończyć gry bez podsumowania, a z drugiej już czasem nie mają siły przeglądać wszystkiego od nowa.

Dla kogo więc Kroniki Zbrodni? Tak jak napisaliśmy wcześniej – nie jest to tak ciężka gra, więc nie miałbym problemu, by zagrać w nią z pociechami (oczywiście w odpowiednim wieku). Jednocześnie mógłbym zabrać ją do osób, które „czterdziestkę” już mają za sobą i wiem, że również dobrze by się bawiły.

Kroniki Zbrodni to naprawdę dobry i wciągający tytuł detektywistyczny. Jeśli szukacie ciekawej (choć docelowo jednorazowej, ze względu na poznaną historię) gry, w której przyjdzie Wam wspólnie pogłówkować, a jednocześnie nie macie nic przeciwko aplikacjom mobilnym w planszówkach, to zdecydowanie spodoba się Wam ten tytuł. Nie da się ukryć, że 2018 rok należy do detektywów!

Nazwa: Kroniki Zbrodni
Wydawnictwo: FoxGames 
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 139zł
Dziękujemy wydawnictwu Foxgames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego  
FoxGames
Share:

11 gru 2018

Obrabuj kasyno! - recenzja gry Escape Room: Skok w Wenecji

Gry typu escape room stały się internetowym hitem ładnych parę lat temu. Później, pomysł ewoluował i tak na mapie Polski, jak grzyby po deszczu wysypały się firmy oferujące tę rozrywkę na żywo. Na czym polega fenomen escape room'ów? Dowiecie się tego z dalszej części artykułu, w którym przedstawimy wam kieszonkową wersję "zamkniętego pokoju".

Zanim przejdziecie do dalszej lektury artykułu, chcemy was uspokoić. Żeby nie zepsuć wam przyjemności z rozgrywki, nie zdradzimy żadnych szczegółów fabuły, oprócz informacji, która znajduje się na odwrocie pudełka. Escape Room: Skok w Wenecji to kooperacyjna gra karciana wydawnictwa FoxGames. Jest przeznaczona dla 1-6 graczy w wieku 12+. W grze wcielacie się w złodziei, którzy mają za zadanie wykraść z weneckiego kasyna pewien wartościowy przedmiot. Możnaby więc rzec, że nie jesteście zamknięci w jednym pokoju, lecz w całym budynku. Musicie się jednak spieszyć z podejmowaniem decyzji! Im szybciej rozwiążecie czekające na was zagadki, tym lepszy wynik końcowy uzyskacie!

Escape Room: Skok w Wenecji to małe, kieszonkowe pudełko w którym znajduje się 60 dużych kart z zagadkami oraz 1 sekretny plan. Tak! Tylko tyle wystarczy, żebyście przeżyli niesamowitą przygodę w Wenecji. Tajemnicza ilustracja na okładce przyciągnie wasz wzrok na sklepowej półce. Karty są wytrzymałe i śmiało wytrzymają niejedną partyjkę. Więc po skończonej grze, zaproście do siebie znajomych lub rodzinę i im również dajcie spróbować obrabować kasyno!

W grze nie ma osobnej instrukcji. Wszystkich zasad dowiadujecie się już po otwarciu wieczka i przeczytaniu pierwszej karty. Powiemy wam tylko o najważniejszych regułach, które możemy wam zdradzić i nie wniosą nic czego już pewno się sami domyślacie. Przede wszystkim nie powinniście przeglądać, ani tasować talii kart przed przystąpieniem do rozgrywki, a dopóki dana karta jasno i wyraźnie nie każe wam przejść do następnego kroku, nie robicie tego. W gre Escape Room: Skok w Wenecji musicie rozwiązać szereg zagadek, aby docelowo wykonać z góry ustalone zadanie. Im szybciej uda wam się przejść grę, tym lepiej dla was. Na koniec rozgrywki jesteście odpowiednio ocenieni przez wasze wybory i czas jaki wam zajęło obrabowanie kasyna.

To tyle jeśli chodzi o instrukcję gry Escape Room: Skok w Wenecji. Fenomen gier typu "ucieknij z pokoju" rozwinął się dzięki firmom, które adaptują pokoje w swoich siedzibach i instalują w nich wiele interaktywnych zagadek. Gracze muszą często na przykład coś przestawić lub połączyć aby otworzyła się jakaś szafka z kolejną zagadką. Jak zatem udało się odwzorować taką rozrywkę na kilku kartach do gry?

Całkiem dobrze. Owszem zagadki w Escape Room: Skok w Wenecji wydawały się nam trochę nierówne i kilka razy mieliśmy zagwodzdkę pod tytułem "co autor miał na myśli". Niestety na takich niejasnościach schodziło trochę więcej czasu. Zdecydowanie polecamy grać w większej liczbie osób, bo im więcej głów, tym więcej pomysłów do rozpatrzenia.

Podobała nam się tematyka gry Escape Room: Skok w Wenecji. Przez całą grę byliśmy zmuszani do rozwiązywania zagadek powiązanych z kasynem. Ciekawym rozwiązaniem jest to, że każdy uczestnik rozgrywki dostaje swoją postać, a ta posiada unikatowe umiejętności, które bardzo się przydają aby przejść do kolejnych etapów skoku na kasyno.

Polecamy Escape Room: Skok w Wenecji wydawnictwa Foxgames wszystkim śmiałkom, którzy lubią rozwiązywać zagadki pod presją czasu. Jeśli czujecie chęć przygody i chcecie przeżyć akcję niczym z filmów serii Ocean's Eleven to jest to pozycja specjalnie dla was. A jeśli będzie wam mało to polecamy przyjrzeć się pozostałym tytułom z serii "escape room" wydawtnictwa Foxgames!
  

 Nazwa: Escape Room: Skok w Wenecji
Wydawnictwo: FoxGames 
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 30zł
Dziękujemy wydawnictwy Foxgames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego  
FoxGames

Share:

8 gru 2018

Top idealnych gier na prezent dla rodzin!

Ostatnio zaproponowaliśmy wam pięć gier na prezent dla osób już obytych z nowoczesnymi grami planszowymi. Jeśli umknął wam ten artykuł, to zapraszamy do lektury. Link o tutaj. Dziś zaprezentujemy kolejne pięć tytułów gier, w które zagrywać się będą całe rodziny!
 
Kingdomino — świetna adaptacja tak dobrze znanego, klasycznego Domino. W grze dokładamy odpowiednio kolorowe kafelki, aby wybudować królestwo, które zapunktuje najbardziej. Spodoba się przede wszystkim dzieciom za bajkowe ilustracje na kaflach. Szerzej opisujemy grę o tutaj.
 
Łap za słówka! - to tytuł, który uczy i bawi jednocześnie. Zagrywaliście się na szkolnych przerwach w państwa — miasta? To jest to gra dla was! Duża ilość kategorii, w której można wymyślać słowa, ale i rywalizacja i przeszkadzanie przeciwnikowi to główne zalety gry. Poczytajcie więcej, klikając w ten link.

Ex Libris — analizując słupki wyświetleń naszego bloga, śmiało stwierdzamy, że lubicie czytać nasze recenzje, za co dziękujemy! Nasuwa się nam jednak pytanie, czy jesteście równie zapalczywymi molami książkowymi, a lektury szkolne nie są wam obce? Zaproponujemy wam więc grę, w której rozbudowujemy własny księgozbiór. Zapraszamy do obejrzenia filmiku, który przygotował Marek z ekipy Portalu, w którym prezentuje zawartość gry.

Superfarmer — historyczny już tytuł, bo oryginał powstał w roku 1943, a autorem gry jest polski matematyk — profesor Karol Borsuk. Jest to ciekawy tytuł o strategiczno-ekonomicznym podłożu. Dzięki niej starasz się zostać hodowcą zwierząt — rozmnażasz swoją trzodę, handlujesz nimi, ale i bronisz przed wilkami czy lisami. Więcej, o grze dowiecie się z naszej recenzji.

Charterstone — na koniec tego artykułu zostawiliśmy grę, trochę bardziej zaawansowaną, ale równie dobrze wpisującą się w kryteria gry rodzinnej. W Charterstone zagramy do sześciu osób. Wspólnymi siłami będziemy rozbudowywać planszę oraz swoje wioski. Co więcej, gra po każdej rozegranej partii przedstawia nam kolejną część wbudowanej fabuły. Całą naszą recenzję oraz wytłumaczenie systemu fabularnego gry znajdziecie pod tym linkiem.

Share:

7 gru 2018

Jak dobrze się znacie? - recenzja gry Dopasowani

Gry imprezowe na naszych stołach lądują dosyć często. Tak się akurat składa, że upodobaliśmy sobie tytuły, w których mierzymy się drużynowo i to właśnie takie są ostatnio częściej ściągane z półki. W tym tekście chcielibyśmy Wam zaprezentować grę Dopasowani, która sprawi jak dobrze znacie swoich przyjaciół/partnerów. Zapraszamy!

Dopasowani to imprezowa gra dla 4-8 osób, powyżej 16 roku życia. Sama rozgrywka trwa około 25 minut, oczywiście zakładając, że skończycie na tylko 1 partii. W pudełku z grą znajdziecie: 109 kart z 6 pytaniami (co daje nam łącznie 654 pytań!), kartę pomocy, planszę, znacznik rundy, 4 piony graczy, 8 notesów (po dwa w każdym kolorze), klepsydra (60s) oraz instrukcję.

Instrukcja bardzo dobrze tłumaczy jak grać w Dopasowanych. Przede wszystkim trzeba wspomnieć, że docelowo powinno się grać parami, jeśli jednak zajdzie sytuacja, gdzie będzie nieparzysta liczba graczy (5 lub 7) to tworzy się jedną drużyną składającą się z 3 osób. Po przygotowaniu do gry, pierwszy gracz ciągnie kartę i odczytuje pierwsze pytanie oraz obraca klepsydrę. Od teraz gracze mają minutę, by zapisać maksymalnie 5 odpowiedzi na pytanie (jedno- dwuwyrazowe). Po upływie czasu gracze porównują swoje odpowiedzi i za zgadzające się otrzymują 1 punkt. Gra kończy się, gdy któraś z drużyn osiągnie 30 punktów lub gdy rozegrana zostanie 9 runda. Jest też wariant zaawansowany, który zmienia zasady w każdej kolejnej rundzie, na przykład zakreślają jedną z odpowiedzi, której są pewni i jeśli oboje obstawili tak samo to zdobywają dodatkowe punkty.

Jak przystało na grę imprezową, jej zasady tłumaczy się bardzo sprawnie i są bardzo łatwo przyswajalne. Ot wydaje się, że to prosty tytuł i że „rozpykacie” jako para innych, po czym okazuje się, że nie jest tak łatwo. Na przykład pytanie „jak tłumaczysz spóźnienie?” bywa u nas bardzo sprzeczne.

Warto wspomnieć również, że są karty 18+, gdzie mogą pojawić się (w odpowiedziach) wulgaryzmy bądź kwestie seksualności. Oczywiście nadal gra na tym nie traci, karty te są odpowiednio oznaczone, więc łatwo je odnaleźć i „odrzucić” z talii, jeśli będziemy chcieli grać z młodszymi graczami.

Nam grało się dobrze zarówno w składzie 4 jak i 6 osobowym. W ośmioro nam się nie udało zagrać, ale myślę, że to kwestia czasu. Gra jest ciekawa, szybka i w pewnym momencie wręcz zmusza do dyskusji w drużynie. Jest to ciekawy tytuł imprezowy.

Dopasowani to ciekawa gra, która sprawdzi się na imprezach. Nie jest ona jedną z wielu tytułów imprezowych bazujących na tym samym, jest tutaj troszkę więcej kontrowersyjnych pytań, zadanych w taki sposób, by nie dało się łatwo odgadnąć skojarzeń naszych przeciwników. Polecamy Wam sprawdzić ten tytuł w swoim gronie, by dowiedzieć się jak bardzo jesteście Dopasowani!

Nazwa: Dopasowani
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 65zł
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przesłanie gry do recenzji
Egmont

Share:

6 gru 2018

Top idealnych gier na prezent dla graczy!

Święta już tuż tuż, więc chcielibyśmy Wam przedstawić listę pięciu gier, która naszym zdaniem, idealnie nada się na prezent dla osób, które już trochę w planszówki grają! Kolejność jest przypadkowa.


Terraformacja Marsa – znakomita gra ekonomiczna, w której wcielamy się we właściciela korporacji, która będzie inwestować w terraformowanie Marsa. Gra doczekała się 4 dużych dodatków i kilka mniejszych promosek. Z pewnością spodoba się tym, którzy lubią gry ekonomiczna oraz zarządzanie kartami na ręce. Więcej informacji tutaj: http://www.stertagier.pl/2016/10/wprowadzamy-sie-na-marsa-recenzja-gry.html


Aeon’s End – tym razem tytuł kooperacyjny. W Aeon’s Endzie wcielacie się w magów Bram, którzy walczą z Nemezis i bronią miasta Gravehold. Świetna gra, która wciąga na wiele partii, do której Portal zapowiedział już dodatki! Więcej o niej poczytacie tutaj: http://www.stertagier.pl/2018/10/zbierz-druzyne-i-obron-miasto-recenzja.html


Pulsar 2849 – gra planszowa oparta na zarządzaniu kośćmi, utrzymana w klimatach science fiction. Bardzo dobry i wciągający tytuł dla wszystkich fanów dice placement. Więcej informacji: http://www.stertagier.pl/2018/04/ciezarowka-przez-galaktyke-w.html

Detektyw – jedna z najbardziej oczekiwanych, przez naszą redakcję, gier planszowych tego roku. Świetny tytuł, w którym liczy się Wasza współpraca i dedukcja. Bardzo wiele klimatu, świetna fabuła, po prostu dla nas gra roku. Więcej (bez spoilerów) tutaj: http://www.stertagier.pl/2018/09/Detektyw.html


Rebelia – W naszym zestawieniu nie mogło zabraknąć gry w klimacie Gwiezdnych Wojen. Gra, która wręcz ocieka klimatem, świetny asymetryczny tytuł, w którym wcielacie się w dowódców Rebeli bądź Imperium. Ten tytuł jest przez nas często grany, jednak nie został jeszcze zrecenzowany, więc zapraszamy do posłuchania u naszych znajomych tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=z8qXgCKrKLk&t=242s


Share:

3 gru 2018

Rozwiń swój naród i zdobądź karcianą hegemonię - recenzja gry Carta Impera Victoria

Kogo z was męczyły lekcje historii z przynudzającą nauczycielką? Ucinaliście sobie drzemkę czy odrabialiście zadanie domowe z matmy na zajęciach ze starożytnego Rzymu? A może wyobrażaliście sobie siebie jako cesarza własnego imperium i planowaliście rozwój państwa? Jeśli wciąż marzycie, aby zostać potężnym i wszechstronnym władcą, to wydawnictwo Funiverse ma dla was małą grę, która może was zainteresować.

Carta Impera Victoria to szybka gra karciana dla 2-4 graczy w wieku 8+.Jest to tytuł cywilizacyjny i dyplomatyczny, w którym zagrywając karty rozwijasz swój naród i tworzysz historię. Rozwijaj się w różnych dziedzinach i zawiązuj potężne sojusze, aby zapobiec tryumfowi przeciwnika. Pamiętając też, że najlepszą obroną jest atak, zdobądź pokaźną przewagę w konkretnej z domen rozwoju i wygraj grę.

Mówiąc "gra planszowa" mamy na myśli zazwyczaj duże, kwadratowe pudełko. W przypadku Carta Impera Victoria jest nieco inaczej. Pudełko jest niestandardowych rozmiarów - jest małe, wysokie o kształcie prostopadłościanu. Wykonanie jest świetne. Dzięki takiemu rzadko spotykanemu pudełku w środku znajdziemy wypraskę z dedykowanymi miejscami na karty, planszetki gracza i specjalną Monetę Kultury. Elementy są dobrej jakości, a osoby doceniające grafiki w grze z pewnością poświęcą dłuższą chwilę, aby dokładnie przyjrzeć się ilustracjom, które są naprawdę bardzo ładne. Ciekawostką jest Moneta Kultury, która nie jest zwykłym żetonikiem, tylko wykonana jest z metalu.

Celem gry jest posiadanie 7 kart z jednej domeny na koniec gry. Podczas swojej tury gracze mają do wykonania dwie obowiązkowe akcje i jedną opcjonalną. Pierwszą czynnością jest zagranie karty z ręki przed siebie. Dokładając kolejne karty w tej samej domenie, musimy pamiętać, aby zachować odpowiedni ich układ. Drugą obligatoryjną czynnością jest dobranie odpowiedniej liczby kart na rękę z ogólnego stosu dobierania. Na początku rozgrywki, każdy gracz ma wyznaczony limit kart na ręce, ale spokojnie - z czasem możemy go zwiększyć dzięki odpowiednim Efektom Kart, bo to w nich drzemie sedno gry Carta Impera Victoria.

Zastosowanie efektu to właśnie ta opcjonalna akcja. W trakcie swojej tury, gracz może użyć jednego stałego efektu oraz jednego efektu odrzuconej karty. Stałe efekty aktywowane są w dowolnym momencie swojego ruchu pod warunkiem, że posiadana jest wymagana liczba kart w konkretnej dziedzinie. Efekt Odrzuconej Karty polega na odrzuceniu już wyłożonej karty na stół i zastosowaniu jego działania. Jak już wspominaliśmy wygrywa gracz, który jako pierwszy zdobędzie siódmą kartę w jednej domenie.

Carta Impera Victoria to szybka i interesująca gra, która daje szerokie pole do popisu dla osób lubiących wykorzystywać efekty z kart i ich kombinacje. Karty dzielą się na sześć domen i każda z nich to dwa zastosowania efektu. Na przykład używając Stałego Efektu Religii, możemy zwiększyć limit posiadanych kart na ręce, a używając Efektu Odrzuconej Karty Ekonomii, możemy zablokować przeciwnikowi wykładanie kart do odpowiedniej domeny.

Dobrze się nam grało zarówno w dwie jak i w cztery osoby, chociaż w większym gronieodrobinę dłużej czekamy na wykonanie swojego ruchu. W grze musimy się czasem porządnie zastanowić nad kolejnym ruchem i umiejętnym wykorzystaniem efektów, jeśli chcemy najefektywniej wykorzystać możliwości kart. Wiedząc, ile jest domen oraz ile kart jest w każdej z nich szacujemy, które karty wykładać najpierw, a które później. Dodatkowo cały czas musimy obserwować, w co inwestuje nasz przeciwnik, aby móc go skutecznie zablokować, gdy przyjdzie taka potrzeba.

Polecamy Carta Impera Victoria osobom, które lubią szybkie karcianki z ciekawym twistem oraz możliwością główkowania. Dzięki odrzucaniu odpowiedniej liczby kart podczas przygotowania do rozgrywki, jest to bardzo grywalny tytuł. A jeśli fascynuje was starożytność, to macie okazję spróbować swoich sił w rozwoju swojego imperium jako potężny strateg i mądry cesarz.

Ocena 4,5/6
Nazwa: Carta Impera Victoria
Wydawnictwo: Funiverse
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 40zł
Dziękujemy wydawnictwu Funiverse za przesłanie egzemplarza recenzenckiego Funiverse
Share:

1 gru 2018

Wesprzyj się na drzewo i wygraj! - recenzja gry Baobab

Gier zręcznościowych i na refleks jest na rynku dużo. Kto przecież nie zna takich tytułów jak Dobble, Jungle Speed czy Szalone Zegarki. Rebel wydał kolejną grę w tym gatunku, ale czy ma ona szansę się przebić? Zapraszamy Was w podróż, w której spotkacie różnorodne zwierzęta oblegające Baobab.

Baobab to zręcznościowa gra planszowa dla 2-4 graczy, która dostarczy Wam rozrywki na około 10-15 minut. Sprawdzi się bardzo dobrze do grania z dziećmi powyżej 6 roku życia. Gra wykonana jest w solidny sposób, karty są trwałe, a pudełko… metalowe! Pudełko jest również wykorzystywane w grze!

Zasady gry są naprawdę proste. Na środku stołu układamy zamknięte „pudełko” z grą, które reprezentuje nasz tytułowy Baobab. Pośród graczy rozdajemy wszystkie karty. Zadaniem gracza jest pozbyć się wszystkich swoich kart. Nie jest to jednak takie proste, jak się może wydawać. W swojej turze gracz dociąga karty w liczbie 1-3 w zależności od własnej decyzji. Na kartach mogą być różne zwierzęta, a każde z nich trzeba dołożyć według konkretnych zasad, na przykład jak dociągniemy Lamparta, to musi nim „cisnąć” z wysokości 30cm. Tukanem natomiast musi rzucić jak frisbee z odległości około 30 cm od drzewa. Każda karta ma swoje indywidualne działanie. W grze jest 9 różnych typów kart. Jeśli nie uda nam się dołożyć danej karty (karty spadną, bądź dołożymy niezgodnie z zasadami) to karta ta ląduje w naszym karnym stosie (jeśli jakieś jeszcze spadły to one również), który będzie decydował o zwycięstwie lub porażce. Gramy do czasu, aż któryś z graczy pozbędzie się wszystkich swoich kart. Pozostali gracze odkładają karty, które im zostały na ich karny stosik i gracz, którego stos jest najmniejszy, zostaje zwycięzcą.

Zasady są do wytłumaczenia w moment, wystarczy odpowiednio zaprezentować zwierzaki, a potem mieć w zasięgu ręki instrukcję ze spisem, jakby ktoś chciał sobie przypomnieć. Gra dostarcza naprawdę sporo frajdy, szczególnie młodszym graczom. Nie codziennie spotyka się bowiem gry, w których się rzuca kartami.

Baobab to ciekawy tytuł zręcznościowy, który trochę różni się od tych, które już są na rynku. Sposób dokładania kart na drzewo jest ciekawy i dostarczył nam sporo radości. Wykonanie, jak i wygląd gry jest bardzo na plus. Super rozwiązaniem jest pudełko, które wykorzystujemy jako nasz pień Baobabu. W grze występuję sporo losowości (ktoś dobierze np. 3 tukany, którymi musi rzucać, a kto Inny dobierze 3 karty liści, które wystarczy tylko umieścić), ale bardziej stanowi ona wyzwanie niż psuję rozgrywkę.

Baobab to świetna gra do pogrania z młodszym pokoleniem. Naszym zdaniem świetnie sprawdzi się na różnych kółkach planszówkowych czy w świetlicach. Gracze, którzy są już dłużej w tym hobby raczej sięgną po Dobble, ale i tak polecamy każdemu spróbować swoich sił w Baobabie!

Ocena: 4,5/6

Nazwa: Baobab
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 59,95zł
Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Rebel i wszystko gra
Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels