23 cze 2022

Jak dobrze go zbudujesz? - recenzja gry Mądry Zamek


Szukacie ciekawej, logicznej i zajmującej „gry” dla dziecka? Jeżeli tak to polecamy zapoznać się z serią Smart Games od wydawnictwa IUVI. W nasze ręce trafiły gry z tej serii (o jednej mogliście już poczytać TUTAJ), a dziś chcielibyśmy Wam zaprezentować Mądry Zamek. Czy warto?
Mądry Zamek to logiczna gra-układanka dla dzieci od 3 roku życia, wydana w serii Smart Games. W grze znajdziecie 48 zadań o różnym stopniu trudności. Graczowi przyjdzie układać tytułowy zamek w różnych konfiguracjach z konkretnych elementów. W pudełku znajdziemy 7 drewnianych elementów zamku, książeczkę z zadaniami i instrukcję.

Wykonanie gry jest bardzo dobre, elementy solidne i zdecydowanie wytrzymają wiele różnych prób budowy, nawet tych nieudanych. Co prawda tekturowe pudełko mogłoby być lepsze, ale to drobnostka.
 
 
 
Zasady budowy są teoretycznie banalnie - otwieramy książeczkę, mamy pokazany finalny zamek do zbudowania. Jeżeli go zrobiliśmy, albo nie umiemy sobie z nim poradzić, to sprawdzamy na drugiej stronie rozwiązanie. Same klocki mają wycięcia w różnych miejscach, więc dopasować można na różne sposoby.

Mądry Zamek ćwiczy u dziecka wyobraźnie przestrzenną, rozwiązywanie problemów i koncentrację oraz koordynacje ręka-oko. Dla nas bardzo dużym aspektem jest rozwój dzieci poprzez gry i Mądry Zamek jak najbardziej spełnia tę funkcję.
 
Na początku obawialiśmy się czy dzieci poradzą sobie z tymi zadaniami, jednak przechodząc krok po kroku przez książeczkę poradziły sobie bardzo dobrze. Naszym zdaniem jest to bardzo dobra pozycja dla wszystkich dzieci (i ich rodziców), która pozwoli im rozwijać swoje umiejętności przez zabawę. Polecamy!



Nazwa: Mądry Zamek
Wydawnictwo: IUVI Games
Rok wydania: 2022


Dziękujemy wydawnictwu IUVI Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 

 



Share:

17 cze 2022

Do kogo wyślesz swój list? - recenzja gry Star Wars Pałac Jabby (List Miłosny)

Gra List Miłosny to prosta, szybka karcianka, która podbiła serca graczy, szczególnie tych początkujących. Nie dziwne więc, że doczekała się wielu różnych wersji tematycznych (m.in. Batman, Hobbit, Star Wars). W naszych rękach znalazła się odmiana o tytule: Star Wars: Pałac Jabby. Czy to tylko zmiana warstwy graficznej, czy może zmieniono coś jeszcze?

Star Wars: Pałac Jabby to gra karciana oparta na mechanice z Listu Miłosnego, przeznaczona dla 2 – 6 graczy. Jedna pełna rozgrywka to około 15 minut, a wiek graczy to 10+. Ta wersja gry zbliżona jest najbardziej do wersji Premium Listu Miłosnego, otrzymujemy więc bawełniany woreczek z naszytym logotypem, plastikowe żetony z symbolem pałacu Jabby, no i oczywiście karty. Wykonanie stoi na bardzo wysokim poziomie.

Zasady gry są bardzo proste, ale nie obyło się bez zmian. Po pierwsze otrzymaliśmy 4 karty celów, które definiują zwycięzcę w danej rundzie (w przypadku wyczerpania się talii) – losuje się jedną kartę na całą rozgrywkę. Dodatkowo postacie zostały podzielone na dwie frakcje – bohaterów Rebelii oraz mieszkańców Pałacu. Niektóre efekty kart mogą odnosić się do przynależności danej postaci (np. Jabba the Hutt mówi, że wybieramy jednego gracza i jeśli wybrany przez nas gracz ma na ręce kartę z symbolem Rebelii, to odpada z gry). Same reguły pozostały bez zmian – na ręce posiadamy jedną kartę, w swojej rundzie dobieramy drugą i zagrywamy jedną z nich, rozpatrując jej efekt. Gra się do momentu, aż w grze zostanie jeden gracz lub gdy wyczerpie się talia (wtedy zwycięzcę wybieramy za pomocą karty celu). W zależności od liczby graczy trzeba wygrać daną liczbę rund (punkty zaznacza się, pobierając plastikowe znaczniki), by wygrać całą rozgrywkę.

Reguły da się wytłumaczyć w mniej niż minutę. Jeżeli chodzi o skalowanie, to ta wersja najbardziej nam się podoba na 3-4 osoby, wtedy jest i dynamicznie i runda nie kończy się za szybko. Sprawdza się zarówno jako tytuł dla początkujących i jako przerywnik pomiędzy innymi, ciężkimi tytułami.

Dla nas, jako fanów Gwiezdnych Wojen, ten tytuł był w kategorii „must have”. Lubimy List Miłosny, zabieramy go często, by pograć z rodzicami, więc w takiej lekko urozmaiconej postaci przyjął się od razu. I to właśnie go wyróżnia – mamy tutaj dodatkowe cele, frakcje, trzeba ciutek więcej pokombinować, ale nadal jest to prosta w zasadach gra.

Star Wars: Pałac Jabby to bardzo fajny, lekki tytuł na przerwę w pracy, przerwę pomiędzy innymi tytułami, czy aby wprowadzić nowych ludzi w proste karcianki. Gra się szybko, a fanom Gwiezdnych Wojen zdecydowanie spodobają się grafiki, które utrzymane są w klimacie oryginalnej trylogii. Polecamy!

 

Nazwa: Star Wars: Pałac Jabby
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2022

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego



 

Share:

14 cze 2022

Wyprowadź psa na spacer — recenzja gry Psiaki na spacerze

Nie będziemy wam tłumaczyć, jak odpowiedzialną rolą jest bycie opiekunem psa — tego dowiecie się z wielu źródeł pisanych, kursów oraz szkoleń z psimi behawiorystami. Jednak, jako że w naszej redakcji są aż trzy psiaki, to nie mogliśmy przejść obojętnie obok tytułu, jakim są Psiaki na spacerze! Zapraszamy do lektury naszej recenzji tej gry. Dowiecie się między innymi, że dobry spacer z psem to nie lada wyzwanie!

Psiaki na spacerze to logiczna gra z serii Smart Games dla 1 gracza w wieku 7+, wydana w Polsce pod szyldem IUVI Games. W grze będziecie musieli wykorzystać swoją logikę, by umieszczać figurki psów, ludzi, kotów i drzew na planszy tak, aby nie wdały się w walkę między sobą. No i żeby właścicielom nie poplątały się smycze!

W średniej wielkości pudełku znajdziecie wszystko, co potrzebne, by wyprowadzić bandę plastikowych psiaków na spacer — małą planszę, cztery figurki psów (z czego trzy połączone stale smyczą z ich właścicielami), dwie figurki kotów oraz drzewo. Instrukcja zawarta jest na jednej stronie małej kartki, więc zasady przeczytacie w mniej niż dwie minuty. Jednak to, co będzie was interesować najbardziej, to książeczka z zadaniami do rozwiązania, a tych jest aż 80! Całość jest wykonana solidnie i prezentuje się naprawdę dobrze. Elementy są wytrzymałe i przetrwają wiele spotkań z dziećmi i ich zabawami. Bo elementy mogą się równie dobrze nadawać do innych zabaw. W końcu ogranicza nas tylko wyobraźnia. Na uwagę zasługuje materiałowy worek, do którego można schować wszystkie elementy, a dzięki takiej kompresji można grę zabrać ze sobą na wycieczkę.

Jak wspominaliśmy, reguły łamigłówki Psiaki na spacerze są bardzo proste. W pierwszej kolejności wybieracie zadanie z książeczki. Waszym zadaniem jest rozmieścić 4 psy na planszy w taki sposób, aby nie doszło do sprzeczki między bawiącymi się tam zwierzętami. Umieszczacie na planszy drzewa lub koty zgodnie z ilustracją do zadania. Niewykorzystane elementy odkładacie na bok. Następnie umieszczacie wszystkie figurki psów na planszy, zachowując następujące zasady. Symbol ludzika w książeczce wyznacza miejsce, gdzie musi stanąć opiekun psa na planszy. Podobnie ma się sytuacja z symbolem psa. Te nigdy nie mogą sąsiadować poziomo ani pionowo z innymi psami i kotami (mogą po skosie). Smycz musi być ułożona pionowo lub poziomo i pozostać napięta w linii prostej. Nigdy nie mogą się przecinać bądź nachodzić na innego wyprowadzającego, psa bądź kota. Za to możecie wykorzystać drzewo, by smycz zakręciła obok niego o 90 stopni. Gdy już umieścicie wszystkie wymagane elementy na planszy — sprawdźcie swoje ułożenie z poprawnym rozwiązaniem na końcu książeczki. Jak wam poszło?

Tak w skrócie prezentują się Psiaki na spacerze. Jest to wesoła gra logiczna, która z pewnością spodoba się waszym dzieciom. Jest to ciekawy tytuł, w którym trzeba rozwiązać zagadki polegające na prawidłowym ustawieniu elementów na planszy. Ćwiczymy zatem wyobraźnię przestrzenną, a dzięki specjalnej mechanice zakręcania smyczy przy drzewie — gra staje się trochę trudniejsza i bardziej interesująca. Co do samego poziomu trudności, to uważamy, że jest bardzo dobrze wyważony. Dostajecie aż 80 zagadek podzielonych na 4 stopnie — od startera do eksperta. Jeśli myślicie, że te 80 zadań to mało, to chcemy was uprzedzić, że w wielu przypadkach dojście do rozwiązania to kwestia od kilku do kilkunastu minut myślenia. Więc nie musicie się martwić o regrywalność, bo nawet gdy rozwiążecie układ, to po kilkudziesięciu innych rozwiązanych, bez problemu będziecie mogli wrócić do już wcześniej rozegranego. No, chyba że macie fotograficzną pamięć.

Grę logiczną Psiaki na spacerze chcemy polecić wszystkim miłośnikom psiaków! Nawet psim behawiorystom, którym może serce przyśpieszyć, czytając reguły, że smycz musi być napięta. Na szczęście to tylko zabawka! Zabawka, która rozwija u najmłodszych planowanie, rozwiązywanie problemów, ćwiczy logikę i wyobraźnię przestrzenną. Nawet jeśli nie jesteście miłośnikami czworonogów, to i tak warto sięgnąć po ten tytuł ze względu na wspomniane walory rozwijające. Polecamy wszystkim lubującym się w łamigłówkach, puzzlach czy układankach.

Nazwa: Psiaki na spacerze
Wydawnictwo: IUVI Games
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu IUVI Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 


Share:

12 cze 2022

Stwórz przyjazny smokom park rozrywki! - recenzja gry Park Smoków

Tak. Macie rację — żaden park rozrywki nie będzie przyjazny zwierzętom, bo są one przetrzymywane wbrew swojej woli. Jednak ufamy, że każde zoo traktuje swoich podopiecznych z najwyższą dbałością, a dobrze prowadzone punkty ze zwierzętami, dostarczają dzieciom wiele walorów edukacyjnych. Wróćmy jednak do tematu gier planszowych — w dzisiejszej recenzji zapoznacie się z grą Park Smoków, w której będziecie tworzyć parki rozrywki, a ich główną atrakcją będą smoki!

Park Smoków wydawnictwa Nasza Księgarnia to gra karciana dla 2-5 osób w wieku 8+. Podczas gry rozbudowujecie swój park rozrywki, który składa się z trzech wysp. Majestatyczne smoki to nie lada gratka dla odwiedzających, jednak aby przyciągnąć więcej gości, musicie zapewnić różnorodność smoków, odpowiednią ich liczbę oraz dostępność najpopularniejszych rodzajów. Wygra osoba, która w ciągu trzech rund zdobędzie najwięcej punktów za zwiedzających, którzy odwiedzili jej park.

W pudełku z grą Park Smoków znajdziecie planszę główną, znacznik sterowca, 15 kart wysp, 60 kart smoków, 5 żetonów legendarnych smoków, 82 żetony zwiedzających (które są znacznikami punktów), 5 ściągawek oraz instrukcję. Całość jest wykonana bardzo dobrze, a na uwagę zasługują przeźroczyste karty, które kładziemy jedna na drugą w trakcie rozgrywki (ma to swoje uzasadnienie mechaniczne). Warto tutaj od razu zaznaczyć, że na tych kartach jest naklejona warstwa folii ochronnej, więc nie zdziwcie się, jeśli po kilkunastu partiach karty wam się zaczną „psuć". Spokojnie! Tak ma być. Jednak mogłoby być one lepiej oznaczone, gdzie jest góra, a gdzie dół takiej karty, gdyż na niektórych trzeba się tego domyślić. Warto też wspomnieć, że gdy dokładamy karty do swojego parku, to nie możemy ich obracać w żaden sposób. Zdarzyło się nam również pomylić żółtego smoka z zielonym, ponieważ żółty gad ma domalowanych kilka zielonych elementów.

Gra Park Smoków opiera się na mechanice „draftu” kart. Osobom wchodzącym w świat planszówek wyjaśniamy, że ta mechanika polega na tym, że trzymacie w ręku karty, wybieracie jedną z nich, a pozostałe przekazujecie sąsiadowi. Z otrzymanych kart ponownie wybieracie kartę i ponownie pozostałe przekazujecie. Taki proces trwa, aż wybierzecie odpowiednią liczbę kart. W przypadku Parku Smoków są to trzy karty do wybrania. Zasady gry tłumaczy się bardzo sprawnie, jednak wymagają one minimalnego skupienia. Rozgrywka trwa trzy rundy, podczas których rozbudowujecie parki, a na koniec każdej z nich musicie je ocenić, pożegnać się z legendarnymi smokami i nakarmić te, które pozostały w waszych zagrodach. Rozbudowa odbywa się przez opisany wcześniej draft — za każdym razem, gdy wybierzecie jedną kartę, to dokładacie ją do swoich kart wysp. I tutaj zaczyna się zabawa, bo musicie uważać, jak dokładacie przeźroczyste karty. Mianowicie — na takich kartach widnieją różne symbole (smoków, nerwowych smoków, owiec, jajek). Waszym zadaniem będzie dopasowywanie symboli tak, by zyskiwać punkty zwycięstwa. Na przykład, jeśli przykryjecie jajko smokiem — wykluwa się młode i dostajecie punkty. Jeśli jednak to nerwowy smok został zasłonięty — robi on hałas i goście uciekają (tracicie punkt). Gdy dołożycie do swoich parków 3 karty smoków, rozbudowa parków się kończy i zaczyna się ich ocena. Polega ona na rozdaniu punktów zwycięstwa za każdego popularnego smoka (który zmienia się co rundę) i za największą liczbę niebieskich smoków. A także na rozpatrzeniu, kto otrzyma legendarnego smoka za przewagę w ilości żółtych smoków oraz na doliczeniu punktów za zróżnicowanie smoków na każdej z wysp. Tylko tutaj liczą się legendarne smoki. Po podliczeniu punktów odlatują one na szczyt swojej góry, a wy przechodzicie do karmienia smoków. Służą do tego owce widoczne na kartach w waszych parkach. Trzymając się zasady, że każdy smok powinien dostać jedną owcę — jeśli liczba owiec na wyspach jest mniejsza od liczby smoków, to oznacza, że nie wszystkie smoki zostały nakarmione, a wy za każdego głodnego smoka tracicie punkt. Gra kończy się po zakończeniu trzeciej rundy. Zwycięzcą zostaje osoba z największą liczbą punktów.

Park Smoków to rodzinny tytuł z prostymi zasadami, dedykowany najmłodszym graczom. Sugerowany wiek na pudełku to co prawda 8+, ale uważamy, że młodsi planszówkowicze bez problemu sobie poradzą z grą przy pomocy rodziców. Mimo że to jest gra dla dzieci, to nic nie stoi na przeszkodzie, by starsi gracze również zagrali partyjkę albo dwie między cięższymi tytułami.

Starszaki muszą jednak mieć na uwadze, że jest to losowa gra, bo draftujecie karty. A że zagrywacie tylko trzy karty z czterech otrzymanych na początku rundy, to przy większej liczbie osób upatrzona karta może już do was nie wrócić. Czyli pracujecie z tym, co dostaniecie, bo jest też za mało kart w obiegu, by móc coś zaplanować. Nie znajdziecie tutaj wielkich strategii, czy wymagającego kombinowania. Ot, prosty filler polegający na odpowiednim dopasowywaniu symboli, by zdobywać punkty.

Rozgrywka jest bardzo szybka, co jest wielkim plusem przy partyjkach z dziećmi, które mogą szybko się nudzić. Aczkolwiek spójrzmy prawdzie w oczy — dzieciaki będą mogły stworzyć swoje własne smocze zoo! Co może być ciekawszego od tego? Jeszcze więcej symboli smoków! Uważamy, że tych jest zbyt mało (w grze mamy 5 rodzajów smoków plus jeden legendarny). Zdecydowanie czekamy tutaj na jakiś mini dodatek, dający więcej możliwości punktacji.

Park Smoków to zdecydowanie tytuł familijny. Sympatyczna i przyjemna dla oka oprawa graficzna trafi do gustu najmłodszych, a animowana kreska smoków sprawia, że czujemy się jak w kreskówce. Do gry zachęca niski próg wejścia i wspomniane, ładne ilustracje. Przeźroczyste karty robią furorę, bo są bardzo rzadko spotykane w grach karcianych. Tytuł zdecydowanie wart spróbowania!

  Nazwa: Park Smoków
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


Share:

7 cze 2022

Wciel się w jeża i pędź przed siebie! - recenzja gry Sonic i superdrużyny

Gry wyścigowe powinny cechować się dynamiką rozgrywki. Jedną z naszych ulubionych gier tego typu są Bolidy, do której wracamy naprawdę często. W nasze ręce trafiła inne gra wyścigowa, tym razem od wydawnictwa Rebel.pl o tytule Sonic i superdrużyny. Czy to tylko żerowanie na temacie bohatera z dzieciństwa, czy może gra warta świeczki? Sprawdźmy!

Sonic i superdrużyny to gra planszowa przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku powyżej 7 lat. Jedna partia to około 20 minut. W grze prowadzimy drużynę postaci znanych z uniwersum Sonica i staramy się jak najszybciej dotrzeć do mety. W pudełku z grą znajdziemy: planszę, 8 figurek postaci, 73 karty oraz instrukcję. Musimy przyznać, że figurki są bardzo fajnie wykonane, a plansza jest ok, choć karty mogłyby być lepsze. Instrukcja również jest jak najbardziej zrozumiała.

Zasady są proste – naszym celem jest zagrywanie kart i dotarcie do mety. W swojej turze zagrywamy jedną z kart, które mamy na ręce i poruszamy jedną z dwóch postaci na niej przedstawionych – oznacza to, że będziecie poruszać zarówno swoje figurki jak i figurki przeciwników. W ręce trzymacie 6 kart i je zagrywacie, a gdy wszyscy pozbędą się kart, to rozdaje się z talii znów po 6. Na planszy znajduje się kilka pól specjalnych – pola bonusowe, pola z pierścieniami (kolejny ruch mnoży się x2), pola z kolcami (niezależnie od wartości karty, figurka porusza się o 1), pola z pętlą (trzeba pokonać pętlę za jednym razem). Gra toczy się do momentu, aż cała drużyna (w grze 2 osobowej drużyna składa się z 2 zespołów) danego gracza przekroczy linię mety – ten gracz zostaje zwycięzcą.

Zasady gry są do wytłumaczenia w minutę. Gra jest prosta i nie ma tutaj wielkiego pola do pokombinowania, choć czasami warto pomyśleć, by wysokie karty dotyczące figurek przeciwników zagrywać w odpowiednich momentach (np. na kolcach lub tak, by nie mogli zrobić pełnej pętli). Losowość tutaj jest dość spora, tematyka raczej dla osób młodszych, więc docelowo do takiej grupy jest kierowana ta gra.

Jeśli oceniać ten tytuł w kategorii gier dla dzieci, to jest to lekka, przyjemna pozycja. Nie odnajdą się w nim gracze, którzy długo siedzą w tym hobby. Jednak na partię z dzieciakami, które dopiero poznają świat gier planszowych, gra Sonic i superdrużyny jest całkiem dobrym wyborem – uczymy się tutaj zarządzania kartami w ręce.

Sonic i superdrużyny to rodzinny tytuł, który w swojej grupie docelowej odnajdzie się jak najbardziej. Nie ma go co porównywać z wymienionymi już Bolidami, czy chociażby Wielką Pętlą, bo to nie ta grupa odbiorców, ale w kategorii gier dla młodszych graczy wypada nieźle. Jako dorośli też nie wynudziliśmy się przy partii z dzieciakami, więc ogólne wrażenia są na plus. Polecamy!

 

Nazwa: Sonic i superdrużyny
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

 

Share:

5 cze 2022

Licytuj, dopytuj i zwiedzaj Polskę! - recenzja gry Kto da mniej. Polska

Poeta, pedagog, działacz społeczny, a przede wszystkim wybitny polski bajkopisarz, znany jako Stanisław Jachowicz, napisał wiersz o prostym, aczkolwiek zacnym tytule Wieś. Na pewno kojarzycie frazę „Cudze chwalicie, Swego nie znacie. Sami nie wiecie, Co posiadacie.". Pochodzi ona ze wspomnianego utworu, a przytaczamy ją ze względu na fakt, że dzięki uprzejmości wydawnictwa EdgardGames w nasze ręce wpadła gra dla ludzi ciekawych świata, zwłaszcza Polski! Zapraszamy zatem na recenzję gry Kto da mniej. Polska.

Kto da mniej. Polska wydawnictwa Edgard Games to świetna gra karciana dla całej rodziny, w której sprawdzicie swoją wiedzę na temat polskiej przyrody, historii, geografii oraz kultury. Ale, żeby nie była to tylko zwykła gra quizowa, dodano również elementy licytacji. Zatem bądźcie sprytni, wyciągajcie wnioski, a już na pewno zadawajcie jak najbardziej celne pytania, by naprowadziły was na dobrą odpowiedź!

Gra Kto da mniej. Polska przychodzi w małym pudełku bez folii, ale z przeźroczystymi naklejkami do przecięcia celem otwarcia pudełka. Karty również nie są opakowane folią co w dobie #lesswaste bardzo się ceni! Wykonanie gry stoi na dobrym poziomie. W pudełku znajdziemy 50 kart o Polsce z podpowiedziami i ciekawostkami, 5 kart licytacji, 5 kart bonusowego pytania oraz kostkę K6. Chętnie zobaczylibyśmy twardsze karty, gdyż te użyte łatwo się wyginają. Nie przeszkadza to jednak w rozgrywce. Równie chętnie zobaczylibyśmy małe kosteczki lub znaczniki do zaznaczania ilości pytań na karcie licytacji, które chcemy zadać. Na chwilę obecną trzeba to robić palcem, więc nie jest to zbyt wygodne. Ilustracji w grze nie ma zbyt wiele. Za to na kartach znajdziecie ładne zdjęcie opisywanego regionu/miasta/itd., małą mapkę z podaną lokalizacją oraz kilka ciekawostek.

Przejdźmy do samej rozgrywki. Jak wspomnieliśmy — będziecie sprawdzać swoją wiedzę o Polsce. Waszym zadaniem jest odgadnięcie, jakie miejsca i zabytki w Polsce ukrywają się na kartach. Każda runda składa się z trzech kroków. Pierwszy krok to przeczytanie podpowiedzi. Aktywny gracz, po dobraniu karty, rzuca trzykrotnie kością i czyta podpowiedzi korespondujące z wyrzuconym wynikiem. W drugim kroku, po trzech podpowiedziach, pozostali gracze zakrywają ręką swoje karty licytacji i wskazują palcem, po ilu pytaniach będą w stanie odgadnąć, jaki obiekt ukrywa się na aktualnie rozpatrywanej karcie. Kiedy będziecie gotowi, odsłaniacie karty licytacji, a osoba, która zalicytowała najmniej, będzie zadawać pytania jako pierwsza. I w ten sposób płynnie przechodzicie do kroku trzeciego — zadawanie pytań zamkniętych, rozpoczynających się od słowa CZY. Pytanie musi być zamknięte, a prowadzący może odpowiedzieć tylko TAK, lub NIE. Jeśli nie zna odpowiedzi na zadane pytanie, odpowiada NIE WIEM, a takie pytanie nie liczy się do limitu zadawanych pytań. Jeśli osoba wykorzysta limit swoich pytań, może spróbować udzielić odpowiedzi. Jeśli poprawnie odgadnie — dostaje kartę jako punkt zwycięstwa. Jeśli się pomyli, to możliwość zadawania pytań i próba odgadnięcia przechodzi na kolejną osobę. Gra toczy się do momentu, aż ktoś z was nie zdobędzie 3 lub 5 kart (w zależności od wybranego wariantu długości rozgrywki). Kto pierwszy tego dokona, zostaje zwycięzcą.

Zasady gry Kto da mniej. Polska bardzo proste i tłumaczy się je w kilka chwil. Na szczęście twórcy gry zadbali o urozmaicenie i wprowadzili kilka wariantów rozgrywki. I tak w wariancie rozgrzewki — gracz prowadzący czyta wszystkie podpowiedzi, a po ich wysłuchaniu pozostali gracze zadają po 1 pytaniu zamkniętym, aż do rozwiązania zagadki. Kartę zdobywa gracz, który udzieli właściwej odpowiedzi. Wprowadzony jest również wariant kooperacyjny oraz dla dwóch osób, ale to już zostawimy wam do samodzielnego zapoznania się! Warto również dodać, że w grze występują tzw. karty dodatkowego pytania. Są one jokerem i pozwalają zadać jedno dodatkowe pytanie raz na całą rozgrywkę. Jest to pomocne, bo może się okazać, że to ostatnie pytanie będzie tym, które naprowadzi was na dobrą odpowiedź!

Kto da mniej. Polska jest to przyjemna gra edukacyjna. Można się dowiedzieć wielu naprawdę ważnych ciekawostek o naszym kraju — o miastach, miejscowości czy różnych zabytkach. Dla dorosłych będzie to ciekawy przerywnik od poważnych tytułów, za to dzieci będą miały zarówno walor edukacyjny, jak i rywalizacyjny. Zdecydowanie polecamy wykorzystać grę jako dodatkową lekcję geografii czy historii.

Z serii gier Kto da mniej ukazały się również inne tytuły - jak np. Państwa czy Zwierzęta. Wszystkie z nich świetnie łączą zabawę z nauką, więc polecamy każdy tytuł z osobna i czekamy na kolejne edycje! A opisaną w tym artykule wersję Polska, warto zabrać na kolejną wyprawę dookoła Polski! Nauka poprzez zabawę i praktykę, czyli odwiedzanie miejscowości z kart, to super połączenie!

Nazwa: Kto da mniej. Polska
Wydawnictwo: Edgard Games
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Edgard Games za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 


Share:

24 maj 2022

Kogo nie chcesz więcej widzieć? - recenzja gry Niepożądani Goście

Stali czytelnicy naszej strony dobrze wiedzą, że gry, w których można dedukować, bardzo często trafiają w nasze gusta i to poczynając od Detektywa czy Sherlocka, a kończąc na popularnym Cluedo. Gdy w nasze ręce trafiła gra Niepożądani Goście, to nasz entuzjazm był naprawdę duży. Czy jednak utrzymał się on na takim poziomie już po rozgrywce? Sprawdźcie!

Niepożądani Goście to dedukcyjna gra planszowa od wydawnictwa Nasza Księgarnia, przeznaczona dla osób powyżej 12 lat. Do rozgrywki można zasiąść w 1 – 8 osób, a jedna partia to około 40-60 minut. Ale dużo tu zależy od tego, jak szybko będziecie dedukować. W grze naszym zadaniem jest odgadnięcie zagadki: kto zabił, dlaczego, czym morderca to zrobił i czy ktoś mu pomagał.

Jeżeli chodzi o pudełko i wykonanie, to stoi ono na bardzo wysokim poziomie. Dodatkowo, z racji iż numeracja kart w tej grze jest bardzo ważna, sprytnie zrobiono tekturową wkładkę, która bardzo dobrze dzieli pudełko na konkretne elementy. A elementów trochę jest, bo w środku znajdziecie: 6 profili podejrzanych, 243 karty śledztwa, 8 dużych zasłonek, kartę „ściśle tajne”, szufladkę, duże arkusze śledztwa, 8 żetonów śledczych, znacznik gracza rozpoczynającego, 12 żetonów ofert, 4 strzałki. Do tego mamy aplikację, która rozszerza rozgrywkę, dodaje nowe scenariusze, ale przede wszystkim pozwala na grę w wariancie bez odpadania graczy, ale do tego wrócimy dalej.

Zasady gry są teoretycznie proste, choć trzeba je dobrze wytłumaczyć. Grę rozpoczyna się od przygotowania konkretnego scenariusza, czyli wybrania odpowiednich kart z talii. Pomyłka na tym etapie będzie tragiczna w skutkach. Każdy gracz zaczyna z kartami na ręce, na których znajdują się przeróżne informacje na temat potencjalnych zabójców, motywów, pomieszczeń, broni itd. Każda karta też ma swoją wartość. Im większa wartość tym ważniejsze informacje. Rozgrywka dzieli się na rundy, a każda runda na 3 fazy: śledczy na tropie, próba rozwiązania śledztwa, odrzucenie i dobranie kart. Najwięcej dzieje się w 1 fazie, która dzieli się na 3 kroki: dochodzenie, oferty, wymiana. Na środku stołu leży instrukcja, otwarta na ostatniej stronie, zawierającej mapę rezydencji oraz podejrzanych. W pierwszym kroku aktywny gracz kładzie dwie strzałki na wybranych elementach (pomieszczeniach, podejrzanych, lub jedną tu i jedną tu). W drugim kroku pozostali gracze oferują karty dla aktywnego gracza. Karty muszą zgadzać się z zapytaniem (dla ułatwienia, na kartach jest zaznaczone jakich pomieszczeń/osób dotyczą). Gracze kładą zakryte karty oraz żeton oferty z wartością odpowiadającą wartości kart. Gdy wszyscy gracze, którzy chcą/mogą, wyłożą karty, aktywny gracz może przejść do 3 kroku i wybrać przedstawione oferty, w zamian dając karty z ręki o tej samej lub wyższej wartości. Co ważne – nie można wymieniać kart, które właśnie się otrzymało. Po tej fazie, gracze mogą zgłosić się do próby rozwiązania śledztwa i tutaj mogą się wydarzyć dwie rzeczy – jeżeli gracz odgadnie, to zostaje zwycięzcą, jeżeli jednak się pomyli, to odpada z gry. ALE NIE ZAWSZE. Otóż jeżeli gracie z aplikacją, to ta powie Wam, czy Wasza odpowiedź była poprawna czy nie, ale nie poda rozwiązania. Jedynym minusem jest to, że za karę gracz nie może próbować zgadywać w kolejnej rundzie. Jeżeli nikt nie odgadł, to przechodzimy do ostatniej fazy – odrzucamy karty tak, by mieć 3 na ręce (dajemy je do szufladki pod kartę ściśle tajne). Następnie kolejny gracz zostaje rozpoczynającym i rozdaje każdemu uczestnikowi tyle kart, aby wszyscy mieli ich po 6. Gra toczy się do momentu, aż ktoś odgadnie prawidłowe rozwiązanie lub zostanie tylko 1 gracz.

Sama rozgrywka jest zacięta. Z jednej strony każdy gra dla siebie, bo chce wygrać, ale jeśli sami nie będziemy się dzielić wskazówkami, to będziemy stali w miejscu. Trzeba tutaj mocno lawirować we wskazówkach, które przekazujemy i które chcemy dostać. Czasem trzeba się zastanowić, czy lepiej wziąć ofertę 3 kart po 1 punkcie, czy może jednej karty za 3 punkty. Teoretycznie mniej informacji, ale za to bardziej konkretnych… Co ważne – nie zawsze na kartach jest napisane wprost „został zabity tą bronią”. Częściej wskazówki opierają się na zasadzie eliminacji, czyli że „nie zrobiono tego bronią obuchową”.

Czy gra nam się podobała? Bardzo. Lubimy dedukcję, a tu jest jej naprawdę sporo, bo nie chodzi o odkrycie karty, która wszystko powie. Zagadką jest dojście do tego jak i dlaczego to się stało, nawet do tego stopnia, że broń można zgarnąć tylko z danego pomieszczenia, więc trzeba wydedukować czy nasz podejrzany mógł przez takowe pomieszczenie przechodzić. Jest tutaj dużo myślenia, kombinowania, kreślenia. Bardzo ważne są dobre notatki i dobra pamięć do kart.

Niepożądani Goście to naszym zdaniem bardzo dobra gra planszowa, która słusznie zyskała wiele nagród w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i USA. Jeżeli poszukujecie gier dedukcyjnych, do których będziecie mogli zasiąść na wiele partii (w samej instrukcji jest 39 śledztw w 7 poziomach trudności, a w aplikacji znajdziecie ich… ponad 1000!), to Niepożądani Goście będą naprawdę dobrym wyborem. Polecamy! 

Nazwa:Niepożądani Goście
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2022
Dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza recenzenckiego
Nasza Księgarnia

Share:

21 maj 2022

Rozwijaj cywilizację z pomocą przybyszy z odległych przestworzy – recenzja gry Origins: Pierwsi Budowniczowie

Dawniej wierzono, że to dzięki różnym bóstwom ludziom żyło się godnie i bezpiecznie. Bogom składano ofiary, modlono się i proszono, aby kolejne plony były jeszcze bardziej owocne lub by uchronili lud przed anomaliami pogodowymi. W ten sposób ludzki gatunek się rozwijał przez wiele lat i sam odkrywał nowe technologie. Jednak co by się stało, gdyby ludzie w czasach średniowiecznych mieli dostęp do wiedzy i lepszych narzędzi? Na to pytanie poniekąd odpowiada najnowsza gra Adama Kwapińskiego pt. Origins: Pierwsi Budowniczowie.

Origins: Pierwsi Budowniczowie to strategiczna gra planszowa dla 1-4 graczy w wieku 14+.  Będziecie między innymi wznosić wspaniałe budynki i pomniki, awansować na torach świątyń, a także brać udział w wyścigu zbrojeń. Wszystko po to, by pozostawić największy ślad na starożytnej historii ludzkości, przez zebranie jak najwyższego wyniku na torze punktów zwycięstwa.

W dużym pudełku znajdziecie całą masę elementów. Jak na grę z zarządzaniem kośćmi przystało, jest ich aż 49 sztuk. Oprócz tego znajdziecie plastikowe figurki, podstawki oraz statki kosmiczne. Do tego należy doliczyć planszetki graczy, ponad 80 płytek budowli, dwie talie małych kart i całą masę żetonów. No i oczywiście instrukcję i planszę główną. Wykonanie gry i komponentów jest solidne, ale nie wzbudziło w nas „efektu wow”. Brakuje chociażby prostej wypraski na elementy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że statki kosmiczne są montowane w planszę co rozgrywkę, więc zalecamy ostrożność przy ich wyciąganiu z niej podczas składania gry. Poza tymi dwoma punktami – gra jest bardzo ładna z klimatycznymi ilustracjami lekko futurystycznego średniowiecza. Dodatkowo dajemy dużego plusa za bardzo przejrzystą instrukcję – jest lekko przydługa, ale już po pierwszej lekturze wszystko jest jasne.

Jak zatem zostać zwycięzcą gry Origins: Pierwsi Budowniczowie? Grając, jak najlepiej potrafimy, przez szereg rund, aż do momentu, gdy nie zostanie spełniony 1 z warunków końca gry. W trakcie rundy rozgrywacie kolejno swoje tury, przeprowadzając różne akcje. Gdy wszyscy spasujecie, runda dobiega końca i jeśli nie został spełniony żaden warunek zwycięstwa, to rozpoczyna się kolejna. W swojej turze każdy z was będzie musiał wykonać jedną z dostępnych akcji. Do wyboru jest między innymi odwiedzenie miejsca spotkania z przybyszami – najczęściej jest to pozyskanie surowców, ale także awans militarny, atak czy też zakup budowli. Kolejną akcją jest zamknięcie dzielnicy – gdy wybudujecie już sporo budynków, to czas na podzielenie ich na wspomniane dzielnice. Znaczy to tyle, że wybieracie 4 kafle budowli (budowle są podzielone na typy, zdefiniowane między innymi kolorem) i wstawiacie między nie swojego pracownika. Zbyt proste? Dodajmy, że co rozgrywkę losowane są karty dzielnic, które, jeśli spełnicie wymagania co do ustawień kafli budynków – dodadzą wam niezłą sumkę punktów. No i oczywiście każda budowla ma swoją właściwość, aktywowaną zarówno podczas budowy, jak i podczas zamknięcia dzielnicy. Następna akcja to budowa piętra wieży – każde piętro jest tutaj mnożnikiem oczek na kostce w zamkniętej dzielnicy (dopasowanej kolorystycznie). Te punkty otrzymujecie na koniec gry. Warto zatem zadbać, by zamykać dzielnice kością z wysokim wynikiem na ściance. Przedostatnią dostępną akcją jest zwiększenie populacji – w tym miejscu warto wyjaśnić, że każdy pracownik (kolorowa kostka) musi być dobierana do specjalnych podstawek pod nie. Jeśli nie posiadacie wolnej podstawki pod kość – nie możecie dobierać nowych pracowników. Tutaj z pomocą przychodzi wspomniana akcja, która pozwala na odblokowanie większej ilości takich podstawek w zamian za uiszczenie opłaty. Ostatnią akcją jest spasowanie – które jest krótkim uprzątnięciem planszy ze swoich pracowników oraz awansowaniem ich o jedno oczko wyżej. Gdy wszyscy spasujecie i uprzątniecie swoich pomocników, to sprawdzacie, czy został spełniony jakikolwiek warunek gry. Jeśli tak, to podliczacie punkty, a rozgrywkę wygrywa gracz z największą ich liczbą na koniec gry.

Origins: Pierwsi Budowniczowie to średnio trudna gra euro, w której trzeba mądrze zarządzać swoimi kośćmi. Nie ma mowy tutaj o zbytniej losowości – trzeba planować sporo, często i skrupulatnie, bo dużo zależy od naszych akcji. Bardzo nam się spodobała mechanika zarządzania kośćmi. Jak wspominaliśmy, są to nasi pracownicy, którymi wykonujemy akcje. Tutaj autor podszedł do sprawy trochę nieszablonowo, bo nie zawsze wysłanie robotnika z wyższym numerem na jakieś pole będzie opłacalnym wyborem. Co więcej, każda kość ma swoją żywotność w grze – im wyższy numer, tym kość jest starsza, ale i bardziej wartościowa. Warto mieć to na uwadze, bo gdy zużyjemy taką cenną kostkę, to będziemy się musieli martwić o pozyskanie nowych pracowników.

Dróg do zwycięstwa jest sporo. Między innymi przez wysyłanie wspomnianych kości o wysokiej wartości do zamykania dzielnic, które mogą dać spory zastrzyk punktów na koniec gry. Dodatkowo bardzo dużo zamieszania robią karty zodiaku oraz tor militarny. Te pierwsze dostarczają różnych umiejętności i mądre ich używanie daje sporą przewagę. Dzięki awansom militarnym macie szanse zdobywać dodatkowe surowce, punkty oraz żetony przewagi, które są niczym innym jak dodatkową akcją w swoim ruchu. Jeśli jednak macie nadzieję na ciekawe potyczki militarne w tej grze, to musimy was lekko rozczarować. Walki „odbywają się” poprzez awansowanie coraz wyżej na wspomnianym torze militarnym – chcecie być coraz wyżej, bo dostajecie dodatkowe punkty za każdego miniętego przeciwnika.

Nam gra Origins: Pierwsi Budowniczowie przypadła do gustu, ale to może między innymi dlatego, że mamy słabość do gier kościanych. Jest to bardzo solidny i poprawny eurasek, do którego siądą zarówno lekko początkujący, jak i zagorzali planszówkowicze. Zabawa z kośćmi i odpowiednie ich wykorzystywanie daje frajdę i radość z móżdżenia nad planszą. Mimo, że nad swoimi ruchami trzeba pomyśleć i przekalkulować sobie wszystko, to rozgrywki są bardzo płynne. Zdecydowanie polecamy wypróbować!

Nazwa: Origins: Pierwsi Budowniczowie
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2022
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


 

Share:

17 maj 2022

Wszystko jest możliwe, jeśli tylko nie brak Ci tupetu - recenzja dodatku Zaklęcia i Eliksiry do Hogwarts Battle

W niniejszym tekście chcemy Wam zaprezentować kolejny tytuł z serii o Harrym Potterze. Tym razem jest to dodatek do popularnej gry Hogwarts Battle - zaklęcia i eliksiry. Czy warto zainwestować w ten dodatek? Co takiego on wnosi? Sprawdźcie!

Hogwarts Battle: zaklęcia i eliksiry to dodatek do Hogwarts Battle wydanych przez Rebel. Wiek niezmiennie 11+, a liczba graczy tym razem to 2-5. W nowym dodatku zmierzycie się z 4 nowymi przygodami, dostajecie nowe umiejętności rzucania czarów i dołącza do Was Ginny Weasley! W klimatycznym pudełku z grą otrzymujecie 161 kart, 4 teczki, planszę, żeton zdrowia, 10 żetonów wpływu, 10 tablic czarów, 2 karty rozdzielające, 4 instrukcje. Wykonanie – takie samo jak z podstawki, czyli bardzo dobre!

Zasad rozgrywki nie będziemy Wam opisywać, możecie o nich poczytać w recenzji gry podstawowej TUTAJ. Jeżeli chodzi o nowości – tak jak wspomnieliśmy, dołącza do nas Ginny Weasley, która jest drugą (lub trzecią jeśli macie pierwszy dodatek) grywalną kobietą w grze (obok Hermiony / ewentualnie obok Hermiony i Luny). Kolejne zmiany to plansze czarów – na początku rozgrywki każdy z graczy wybiera jeden z dostępnych kafli i umieszcza nad planszą gracza. W zależności od poziomu naszego zdrowia będziemy mogli skorzystać z danego zaklęcia w określonych warunkach (na przykład po zagraniu konkretnych kart). Dochodzą nam nowe karty spotkań znane z pierwszego dodatku, podobnie ma się pokonywanie niektórych postaci i stworów – zamiast zadawania obrażeń będziemy musieli używać żetonów wpływu (pieniędzy). Dochodzi też plansza eliksirów urozmaicająca budowanie talii, ale pozostałych zmian nie chcemy Wam przedstawiać, gdyż są one w kolejnych teczkach, a nie chcielibyśmy Wam zaspojlerować tejże gry.

Zacznijmy od minusów. Głównym zarzutem do polskiego wydania jest kolorystyka. Karty są jakby delikatnie wyblakłe, co może nie jest jakimś dużym problemem. Za to karty czarnej magii w tym dodatku są czarne, podczas gdy w podstawce były ciemnozielone. To dwa główne zarzuty – do samego wykonania materiałów nie możemy się przyczepić.

Jeżeli ktoś by się nas zapytał, czy ponownie zasiedlibyśmy do rozgrywki z tym dodatkiem, to zdecydowanie odpowiedzielibyśmy TAK! Nie tylko wnosi ona dodatkową planszę eliksirów, ale rozbudowuje nasze postaci o czarowanie, co powoduje, że jeszcze bardziej chcemy tworzyć talię typowo pod to, co nam pomoże wywołać dodatkowe efekty (na przykład jeśli zaklęcie mówi „po zagraniu sprzymierzeńca (…)”, to naszą talię będziemy w dużej mierze opierać na sprzymierzeńcach itd.).

Hogwarts Battle: Zaklęcia i eliksiry to dodatek, który naszym zdaniem, jest typowym „must have” dla fanów tejże gry, jednocześnie nie komplikując samych zasad. Dodaje nowe 4 przygody, dodaje lubianą Ginny, pozwala na tworzenie eliksirów, mamy nowe czary, nowe karty Hogwartu, nowe czarne charaktery, nowe spotkania. Po przejściu tej mini kampanii możemy oczywiście do niej powrócić – nie ma tutaj trybu legacy, nic nie niszczymy, a w dużej mierze rozgrywka też zależy do układu postaci w talii.


Nazwa: Hogwarts Battle: Zaklęcia i eliksiry

 Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2022
Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive