• Zapraszamy do kupowania

16 gru 2019

Jenga w nowym wydaniu – recenzja gry Babel Pico

Gry Jenga nie trzeba raczej nikomu przedstawiać. Ile razy przeszył was dreszcz emocji, kiedy wasza wieża się zachybotała? Ile razy wybuchły okrzyki ekscytacji, gdy stabilna konstrukcja runęła przeciwnikowi, choć nikt się tego nie spodziewał? Dziś jednak nie o Jendze będziemy rozprawiać, a o grze Babel Pico wydawnictwa Cuboro.

Babel Pico to przyjemna, dwuosobowa gra logiczna, w której wznosimy wieżę z sześciennych klocków. Każdy z graczy otrzymuje komplet elementów, które będzie dokładał pojedynczo, do powstającej konstrukcji w trakcie swojego ruchu. Celem graczy jest wybudowanie stabilnej wieży zgodnie z zasadami, które opiszemy w dalszej części tekstu.

W pudełku z grą nie znajdziemy nic oprócz instrukcji oraz 24 kostek (po 12 na gracza). Kostek jest pięć rodzajów, każdy w innym kolorze. Każda kostka posiada dodatkowo na swoich ściankach wklęsłe dziury albo wypustki. Na pierwszy rzut oka Babel Pico przywodzi na myśl grę Jenga. Ale na szczęście tylko powierzchownie, bo jedyne podobieństwo to kształt pudełka i samo budowanie wieży z drewnianych klocków. Ale w przypadku Babel Pico budujemy wieżę, składającą się z warstw 2x2. Klocki są w porządku – trochę ciężkie ze względu na rozmiar, więc warto grać na stole obrusem.

No dobrze. Zbudujmy w końcu tę wieżę! Rozdajcie wszystkim graczom równą liczbę kostek i wybierzcie losowo pierwszego gracza. Od tej pory naprzemiennie dokładacie kolejne elementy do wcześniej wyłożonych i budujecie wieżę o podstawie 2x2 – czyli cztery sześciany. Ważne jest, aby kostki były dokładane w taki sposób, by na zewnętrznych ścianach wieży były tylko wgłębienia. Wszystkie wypustki muszą być schowane „do środka”. Co więcej, łącząc kostki wewnątrz wieży, musimy dodatkowo pilnować, aby wystające fragmenty chowały się w otworach sąsiednich brył. Na kolejny poziom wieży można przejść dopiero, po skończeniu bieżącego. Gra trwa do momentu, aż któryś z graczy zablokuje przeciwnika tak, że ten nie będzie miał możliwości dodania kolejnego klocka do budynku.

To tyle jeśli chodzi o zasady w grze logicznej Babel Pico. Gra jest bardzo prosta, szybko tłumaczy się zasady i przygotowuje rozgrywkę. Nie ma tutaj losowego wyciągania klocków. Jest za to strategia i kombinowanie, aby dołożyć dobry sześcian. Staramy się budować wieżę tak, by czym prędzej zablokować przeciwnika, ale też samemu nie dać się wpędzić w pułapkę. Z góry ustalony limit zasobów o określonym kształcie, zmusza do inteligentnych posunięć.

Chociaż gra jest wciągająca, to ma kilka wad, które można by poprawić. Rozumiemy koncepcję pojedynku, ale gdyby tak zwiększyć ilość elementów, to gra nie byłaby tylko dwuosobowa. Nie od dziś wiadomo, że im więcej współgraczy tym lepiej. Dodatkowo – zauważyliśmy, że występuje tutaj syndrom przewagi pierwszego gracza. Ten kto zaczynał rozgrywkę, zawsze będzie „otwierał” nowe piętro i z góry narzucał rozkład pozostałych kloców. Zamykający piętro ma za zadanie połączyć aż 3 ścianki, co może być szybką i skuteczną pułapką. Może problem by się rozwiązał przez większą liczbę elementów oraz budowanie wieży o podstawie 3x3?

Całościowo gra wypada bardzo dobrze. Jest to doskonała odskocznia od standardowych gier planszowych. Babel Pico świetnie nada się dla graczy w każdym wieku, ale przede wszystkim polecamy ją dzieciom w wieku szkolnym. Gra pomaga rozwijać wyobraźnię przestrzenną i planowanie zasobami. Warto spróbować! Polecamy.



Nazwa: Babel Pico
Wydawnictwo: Cuboro
Rok wydania: 2019
Grę kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Cuboroza wysłanie egzemplarza recenzenckiego
Cuboro


Share:

14 gru 2019

Wejdź w świat Harrego! - recenzja gry Dobble Harry Potter

Choć w dużej mierze gry planszowe to nadal produkty, którym ciężko się przebić do masowej publiki (oczywiście mówimy o grach bardziej ambitnych niż Monopoly czy Chińczyk), to jest kilka tytułów, które można spotkać praktycznie w każdym sklepie, niezależnie od tego, czy to duży market, księgarnia internetowa czy wysepka na pasażu z produktami do rozrywki. Z pewnością taką grą są Dobble, o których chyba mało kto nie słyszał. Dziś chcielibyśmy Wam zaprezentować Dobble w wydaniu Harry Potter.

Dobble Harry Potter to odmiana standardowego Dobble, do której wprowadzone zostały obrazki związane ze światem Harry’ego Pottera. Gra przeznaczona jest dla 2 – 8 osób, w wieku powyżej 6. roku życia. Rozgrywka to 15 minut, w czasie których sprawdzicie swój refleks i spostrzegawczość.

Dobble Harry Potter daje nam 5 możliwych wariantów rozgrywki, choć większość ludzi, których znamy grają w wariant „studnia” i ten Wam zaprezentujemy. Na kartach znajduje się 8 symboli związanych z Harrym Potterem. Karty rozdajemy po równo między graczami, a na środku kładziemy jedną odkrytą kartę. Wszyscy gracze jednocześnie odkrywają swoją talię i próbują znaleźć na niej symbol wspólny z kartą leżącą na środku. Zadaniem graczy jest wypowiedzenie nazwy symbolu i położenie swojej karty na środku, przykrywając poprzednią. Od teraz wszyscy szukają wspólnego symbolu do nowej karty. I tak gramy, aż któryś z graczy pozbędzie się wszystkich kart.

Jak już wspomnieliśmy, Dobble  ma kilka wariantów rozgrywek i każdy z nich jest odpowiednio ciekawy. Sama rozgrywka opiera się na wykorzystaniu swojej spostrzegawczości i refleksu w wyprzedzeniu przeciwników. Smaczki z Harry’ego Pottera to miła odmiana, szczególnie dla tych, którzy w Dobble grywają często.

Wykonanie gry jest standardowe dla tego tytułu, czyli bardzo dobre! Metalowe pudełko z wytłoczeniami i ładnym zdobieniem. W środku karty dobrej jakości, powinny wytrzymać naprawdę wiele rozgrywek. Na samych grafikach znajdziemy symbole znane z Harry’ego, takie jak Mandragora, Kociołekczy Kieł. Spotkamy również postacie z książki, na przykład Malfoya, Hagrida, Harry’ego czy Syriusza.

Nie ma chyba się zbytnio co rozpisywać, mimo upływu lat, Dobble to nadal dobra gra imprezowa, która świetnie sprawdza się zarówno w nowym towarzystwie, jak i u starych wyjadaczy. Teraz dzięki zdobieniom z Harry’ego Pottera, gra ta ma sposobność dotarcia do osób, które są fanami tej serii książek, a wcześniej o grze nie słyszeli. Serdecznie polecamy!


Nazwa: Dobble Harry Potter
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2019
Najtaniej kupisz TUTAJ


Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 
Rebel.pl



Share:

9 gru 2019

Wyrusz by uratować księżniczkę! - recenzja gry Obłędny Rycerz

Czasami w nasze ręce wpadają gry, które ciężko dopasować do jakiejkolwiek kategorii. Posiadają one połączenie przeróżnych „mechanik”, przez co ciężko je nazwać strategią, zręcznościówką czy przygodówką. Gra o której mówimy to Obłędny Rycerz od Foxgames.pl. Czy warto sięgnąć po ten tytuł?

Obłędny rycerz to, jak już wcześniej wspomnieliśmy, hybryda różnych tytułów. Jest to gra przeznaczona dla 1-4 graczy powyżej szóstego roku życia. Czas rozgrywki zależy od wybranej formy rozrywki, ale standardowa to około 20-30 minut zabawy.

Zawartość tego kolorowego pudełka to: 1 plansza z pułapkami, 4 dźwignie, 20 map (4 światy), 1 Obłędny Rycerz, znacznik serca, licznik życia, wskaźnik postępu, 8 plastikowych przeszkód, 9 drewnianych przeszkód, instrukcja, a dodatkowo same pudełko również jest wykorzystywane w trakcie rozgrywki. Wykonanie jest bardzo dobre i nie można się do niczego przyczepić – rycerz jest ciężki (musi taki być ze względu na swoją funkcję w grze), plastikowe i drewniane elementy są mocne i wytrzymałe.

Zasady gry są bardzo proste, a do tego pierwsze mapy pomagają Wam stopniowo wejść w jej świat. Celem naszej gry jest przedostanie się przez każdy poziom, czasami wykonując pod drodze różne zadania. Gra ma dwa warianty – małą wyprawkę (5 map do przejścia – 1 kraina) lub wielką wyprawę (20 map – 5 krain). W grze występuje kilka ścieżek – czasami będziemy musieli przejść wyznaczoną ścieżką nie wpadając w pułapki, czasami musimy wpychać strażników do odpowiednich dziur, a czasem nawet wrzucać dynamit do odpowiedniego miejsca na mapie. Gracze poruszają Rycerzem za pomocą dźwigni, które unoszą planszę w 4 punktach. Liczy się tutaj pełna kooperacja i zrozumienie. Cel gry jest prosty – nie zginąć!

Gra jest prosta, szybka i przyjemna. Nie można wymagać od niej wielkiej fabuły, czy tego, że będzie się chciało do niej bardzo często wracać (mówimy tutaj o dorosłych graczach). Jest to tytuł, który może okazać się hitem wśród dzieci czy grup mieszanych. My bawiliśmy się całkiem dobrze, chętnie zaprezentujemy tę grę innym graczom, ale po przejściu wszystkich map dwukrotnie, nie odczuwamy wielkiego „ciągu” do powrotu do rozgrywki.

Czy polecamy ten tytuł? Tutaj musimy odpowiedzieć sobie na inne pytanie – komu polecilibyśmy ten tytuł? Jeśli pytaliby nas gracze, którzy do planszówek siadają bardzo rzadko i to w dodatku z pociechami – to jak najbardziej Obłędny Rycerz byłby godny polecenia. Jeśli pytaliby doświadczeni gracze – odpada. Jeśli zaś pytałyby różne placówki, które prowadzą spotkania z grami, to też polecamy – bo w grę warto zagrać, ale na półkę można postawić dopiero o przemyśleniu, czy będziemy do niej wracać.



Nazwa: Obłędny Rycerz
Wydawnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2019
Najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 
FoxGames

Share:

4 gru 2019

Los Śródziemia leży w twoich rękach! – recenzja gry Wojna o Pierścień

Fantastyka. Można rzec, że jest już nieodłącznym elementem popkultury. Słysząc słowo „fantastyka”, od razu do głowy przychodzą obrazy i wizje świata oraz postaci, które różnią się od znanej nam rzeczywistości. Często wystarczy przedstawić drzewo z dodanym elementem nienaturalnym, niepasującym do drzewa - takim chociażby jak nogi - i już możemy mówić, że jest to postać fantastyczna. Fantastykę cechuje bardzo duża swoboda w kreowaniu świata przedstawionego, czy to w książkach, filmach, komiksach, czy nawet grach planszowych. Po przykład wymyślonego świata fantastycznego daleko sięgać nie trzeba. W końcu nasz rodzimy Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego robi furorę na całym świecie. Ale trzeba się zgodzić z faktem, że prawdziwym ojcem literatury fantasy jest J.R.R. Tolkien.

Hobbit, czyli tam i z powrotem oraz Władca Pierścieni – tych tytułów miłośnikom fantastyki raczej przedstawiać nie trzeba. Po książki Tolkiena nie sięgają jednak tylko przysłowiowe „nerdy”, ale również osoby, które na co dzień nie mają do czynienia z tym gatunkiem. Co jest w fantastyce takiego przyciągającego? Wspomniane wcześniej wizje i przedstawienie świata, który kompletnie się różni od tego co widzimy wokół siebie. Tak łatwo jest zatonąć w problemach krain, na pozór odległych, ale jednocześnie dobrze nam znanych. Czytelnicy utożsamiają się z postaciami, które miewają takie przygody, że chce się czym prędzej dowiedzieć, jak potoczą się ich losy.

Jeśli jesteście naszymi stałymi czytelnikami, to dobrze wiecie, że w naszych sercach bije miłość do świata Gwiezdnych Wojen. Jednak zaraz na drugim miejscu stawiamy całą twórczość tolkienowską i chętnie przy każdej okazji wracamy do Śródziemia. Niedawno mogliśmy ponownie zanurzyć się w tym świecie na wiele godzin, dzięki uprzejmości księgarni Gandalf.com.pl, z którą nawiązaliśmy współpracę. Owocem tej współpracy jest niniejsza recenzja gry Wojna o Pierścień.

Wojna o Pierścień wydawnictwa Galakta to strategiczna gra planszowa dla 2-4 graczy. Jednak odradzamy rozgrywki w innym wariancie niż dwuosobowy. Jest to zdecydowanie gra dla dwojga, którzy sterują siłami Dobra i Zła. W społeczności starych wyjadaczy gier planszowych nie jest ona żadną nowością, gdyż jest już od dobrych kilku lat na rynku. Naszym zadaniem w grze jest zdobyć odpowiednią liczbę punktów za podbicie twierdz lub miast, przy jak najlepszym wykorzystaniu kości akcji oraz zagrywaniu różnych karty. Jeśli jednak nie interesuje nas zwycięstwo militarne, możemy wygrać zgodnie z kanonem książkowym, poprzez zniszczenie Pierścienia Władzy lub dorwanie powiernika pierścienia i oddanie go siłom zła.

Zanim przejdziemy do zasad - trochę o komponentach i wykonaniu gry Wojna o Pierścień. W potężnym pudełku znajdziemy całą masę elementów – planszę do gry tak dużą, że potrzebne było podzielenie jej na dwie części, kilkadziesiąt tekturowych żetonów i znaczników, ponad 200 plastikowych figurek przedstawiających postacie i armie ze świata Władcy Pierścieni, trzy rodzaje kości – Wolnych Ludów, Cienia i bitwy, talie kart Towarzyszy, Sług Cienia oraz wydarzeń. Dołączona jest oczywiście instrukcja. Niełatwa, niekrótka, nie do ogarnięcia po pierwszym przeczytaniu. A to dlatego, że gra jest bardzo długa i ma wiele reguł i zasad, których nie sposób zapamiętać po jednej rozgrywce.  Jak już wspomnieliśmy, Wojna o Pierścień to gra sprzed kilku lat. Gdyby projektowano ją teraz – zdecydowanie byłaby inaczej wykonana. Bardziej user-friendly. Co mamy na myśli? Otóż – figurki byłyby bardziej różnorodnie wykończone, bo niektóre armie ciężko od siebie odróżnić. Wszystkie ilustracje w grze są mega klimatyczne – przede wszystkim bazują na opisach z książki, a nie filmu, co bardzo się nam spodobało.

No i dotarliśmy do zasad. Tych niestety nie przedstawimy wam szczegółowo, ponieważ musielibyśmy zwyczajnie skopiować cały tekst z instrukcji i go tutaj wkleić. Praktycznie każde zdanie w instrukcji to jakaś mała zasada, która występuje, jeśli spełni się odpowiedni warunek. Siadając do gry Wojna o Pierścień, musicie poświęcić kilka dobrych godzin na wytłumaczenie zasad towarzyszom, na przygotowanie rozgrywki i na ścisłą grę. Zostaliście ostrzeżeni. Przedstawimy wam natomiast pokrótce przebieg tury gracza. Rozgrywka w Wojnie o Pierścień składa się z serii tur, rozgrywanych do momentu, w którym jeden z graczy nie zostanie zwycięzcą. Każda tura składa się z sześciu faz, które również krótko wam przybliżymy. Pierwszą fazą jest odzyskiwanie kości zużytych w poprzedniej rundzie i dobieranie 2 kart Wydarzeń. W drugiej fazie gracz, prowadzący Wolne Ludy do zwycięstwa, może ujawnić miejsce pobytu Drużyny Pierścienia, aby aktywować dany Naród, który od tej chwili może włączać się do potyczek militarnych. W fazie trzeciej gracz, prowadzący Siły Zła, może przydzielić wybraną liczbę kości w celu poszukiwania Drużyny na mapie świata. Płynnie przechodzimy do czwartek fazy, w której gracze rzucają kośćmi, a ich wyniki będą naprzemiennie rozpatrywać w fazie numer pięć. Faza szósta to sprawdzenie warunków zwycięstwa. Jeśli nikt ich nie spełnił, to przechodzimy do kolejnej rundy. Wygrać można na dwa sposoby – militarnie, przejmując odpowiednią liczbę miast lub twierdz, aby zdobyć wymaganą liczbę punktów. Ewentualnie, gdy graczowi uda się doprowadzić Froda do Góry Przeznaczenia, aby zniszczył Pierścień lub odwrotnie – gdy Siły Zła dopadną dzielnego hobbita.

Wygląda prosto do tej pory prawda? Spokojnie, to była jedna strona zasad z wszystkich czterdziestu sześciu, jakie liczy instrukcja gry Wojny o Pierścień! Podczas rozgrywki będziecie poruszać armiami Gondoru czy Rohanu. Stoczycie niejedną bitwę, niekoniecznie o Helmowy Jar. To od was będzie zależało, jak potoczą się losy Śródziemia. Zagrywane karty wydarzeń będą miały zdecydowany wpływ na to, co dzieje się na planszy. Świetnym mechanizmem jest to, że gracz prowadzący Wolne Ludy ma ograniczoną liczbę wojska, podczas gdy siły zła mnożą się na potęgę! Co to znaczy? Otóż każda jednostka Sił Dobra pokonana w potyczce, musi zostać odrzucona z gry, a jednostki Zła wracają do zasobów ogólnych. Dzięki temu zabiegowi gracz grający Wolnymi Ludami, czuje presję i potęgę przeciwnika i stara się maksymalnie przyśpieszać swoje zwycięstwo. O tyle o ile zasad i reguł w grze jest dużo, to bitwy, które są najlepszym smaczkiem tej gry, bardzo łatwo się rozstrzyga. Gdy dochodzi do potyczki, gracze zagrywają ewentualne karty, które mogą im pomóc. Następnie wykonują rzuty kośćmi i usuwają straty. Oczywiście wyniki lub warunki wygranej można jeszcze modyfikować, ale w to się już nie będziemy zagłębiać.

Jak już wspomnieliśmy, moglibyśmy jeszcze więcej pisać o zasadach i pomniejszych regułach gry Wojna o Pierścień. Jednak nie w tym sęk. Poznaliście ogół zasad, warto teraz abyście poznali naszą opinię i wrażenia z rozgrywek. Po kilku partiach (jeśli byście zapytali to tak, wciąż gramy z instrukcją) jesteśmy bardzo na tak! Wojna o Pierścień świetnie łączy mechanizmy gry planszowej z wydarzeniami z Władcy Pierścieni. Ciekawie zaprojektowane jest „śledzenie” Froda przez Oko Saurona i korumpowanie go na złą stronę, tak jak robił to Pierścień w powieści. Dodatkowo, aby móc korzystać z pomocy odpowiednich frakcji Wolnych Ludów, trzeba je najpierw aktywować. Zgodnie z fabułą, wiele nacji również odmawiało pomocy, motywując swoje decyzje brakiem wiary w powrót Saurona.

Bitwy! Wojna o Pierścień to gra strategiczna, ergo potyczki są tu na porządku dziennym. Dodatkowo, liczba figurek aż się prosi, aby wszystkie je wykorzystać i prowadzić je do boju. Możecie dać upust swoim umiejętnościom dowódczym, aby mądrze przeprowadzać atak na wrogie siły lub gospodarnie zarządzać obroną jakiegoś miasta, do czasu przybycia posiłków.

Trochę abstrahując od tolkienowskiego uniwersum, uważamy, że Wojna o Pierścień mogłaby mieć dowolny inny temat i wciąż byłaby świetną grą planszową. Bardzo nam się podoba gra w odkryte kości – wiemy jakie akcje ma do wykorzystania nasz przeciwnik i możemy spróbować grać, aby mu przeszkadzać. Przykładowo – widząc, że przeciwnik będzie się tylko poruszał, możemy zrekrutować dodatkowe wojsko i szybko przejąć wrogie twierdze. Gra jest losowa, ale dzięki temu staje się jeszcze lepsza – musimy pracować z takimi wynikami, jakie nam wypadły na kościach.

Podsumowując już tę długą recenzję, można rzec, że Wojna o Pierścień to już swego rodzaju klasyka w gatunku tematycznych gier planszowych. Tak samo jak Władca Pierścieni Tolkiena to również klasyk. Jako fani zarówno gier planszowych jak i twórczości Tolkiena, jesteśmy bardzo zadowoleni z gry Wojna o Pierścień. Jest to gra, która odpłaci się wam wieloma świetnie spędzonymi godzinami przy stole. Rozgrywka jest wciągająca, a dzięki możliwości stworzenia nowej historii Śródziemia,  kusząca. Zapewniamy, że każda partia nigdy nie jest taka sama i często grę kończy się już na stojąco, nie mogąc usiedzieć z emocji!

Nazwa: Wojna o Pierścień
Wydawnictwo: Galakta
Rok wydania: 2012
Grę kupisz TUTAJ

Dziękujemy księgarni Gandalf za wysłanie egzemplarza recenzenckiego
Ksiegarnia Internetowa Gandalf.com.pl


Share:

3 gru 2019

Bądź na szczycie! - recenzja gry Zaczarowane Drzewo

Z jakim typem gier kojarzy się Wam Trefl Joker Line? Bo nam z prostymi, rodzinnymi grami karcianymi. Nawet nie wiecie, w jakim byliśmy szoku, gdy w ich grze nie znaleźliśmy ani jednej karty! Żarty żartami, ale chcielibyśmy Wam zaprezentować tytuł, który choć prosty, to całkiem ciekawy. Zapraszamy Was na Zaczarowane Drzewo.

Zaczarowane Drzewo to rodzinny tytuł dla 2 – 4 osób w wieku powyżej 6. roku życia, którego partia to około 15 – 20 minut. W pudełku z grą znajdziemy: 44 drewniane pieńki w 4 kolorach (po 11 na gracza), 4 drewniane żetony, 1 duży żeton korony drzewa, drewnianą kość, instrukcję, arkusz z naklejkami. Wykonanie? Bardzo dobre – naklejki idealnie się dopasowują do swoich drewnianych odpowiedników. Drewno jest grube, wytrzymałe, a przede wszystkim ma gładkie krawędzie, co jest bardzo ważne podczas rozgrywki (o czym dowiecie się z dalszej części). Instrukcja jest napisana w bardzo jasny sposób, więc nikt nie będzie miał trudności ze zrozumieniem zasad.

Skoro już o zasadach mowa – każdy z graczy otrzymuje 10 drewnianych pionów oraz 1 drewniany żeton. Zadaniem graczy jest budowanie wspólnego drzewa. Część z drewnianych pionów jest oklejona i mają one specjalne zdolności. W trakcie rozgrywki będziecie rzucać kością z wartościami od 1 do 3 – jej wynik określa, ile pionów będziecie dokładać lub zabierać (!) z drzewa. Jeżeli na szczycie znajdzie się pion ze specjalną zdolnością, to kolejny gracz musi się do niej zastosować. W grze istnieją różne właściwości specjalne – niektóre nakazują zabierać piony zamiast dokładać, inne determinują, że muszą to być 4 piony, a jeszcze inne sprawią, że stracicie kolejkę. Głównym celem graczy jest pozbycie się wszystkich swoich pionów oraz zdobycie po dokładnie 2 piony od pozostałych graczy. Jeżeli to Wam się uda, to jeszcze na koniec musicie dołożyć duży drewniany żeton korony drzewa – jeżeli drzewo się nie przewróci, to wygrywacie.

Zasady są banalnie proste. Tylko od Was zależy, czy będziecie grać „prosto” (co polecamy przy partiach z dzieciakami) czy „krzywo”. Pierwsza opcja to po prostu dokładanie pionów w sposób prosty, jeden na drugim, bez utrudnień. Druga wersja jest dla tych bardziej „wrednych”, czyli układanie pionów bliżej krawędzi, co wpływa na środek ciężkości naszego drzewa – jeżeli ktoś przewróci drzewo, to zbiera wszystkie piony, które spadły.

Zaczarowane Drzewo to ciekawy, prosty tytuł rodzinny. Istnieje też wersja dwuosobowa – każdy z graczy bierze po dwa kolory i grają tak, jak w wersji na 4 osoby. Jest to ciekawe rozwiązanie i pozwala na budowanie strategii tego, jak układać piony, by wygrać (wystarczy, że wygra jeden kolor). Dodatkowo Zaczarowane Drzewo rozwija nie tylko zdolności planowania, ale również opanowanie nerwów i umiejętności zręcznościowe.

Zdecydowanie polecamy ten prosty tytuł od Trefl Joker Line. Zaczarowane Drzewo przyjmie się zarówno w domowym zaciszy przy graniu w mieszanym towarzystwie (dzieci, dziadkowie, rodzice), jak i w klubach z grami, które organizują spotkania z planszówkami. Polecamy sprawdzić i zakupić!

Nazwa: Zaczarowane Drzewo
Wydawnictwo: Trefl Joker Line
Rok wydania: 2019
 
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

 
Trefl Joker Line
Share:

28 lis 2019

Zostań mistrzem smażenia naleśników - recenzja gry Yummy Yummy Pancake

Jak tam wasze umiejętności kulinarne? Usmażycie jajecznicę? Ugotujecie ryż na sypko? A może potraficie upiec jakieś ciasto? Nawet jeśli nie potraficie posmarować kromki masłem, to mamy dla was dobrą wiadomość. Korea Boardgames w swojej produkcji postawiło na rozwój jednocześnie umysłowy i kulinarny. Zapraszamy na smaczną recenzję Yummy Yummy Pancake.

Yummy Yummy Pancake to gra pamięciowa przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku 6+ lat. Jej rozgrywka potrwa około 15-20 minut. W grze będziemy smażyć i podrzucać naleśniki przy pomocy świetnie wykonanej patelni. Po ich ugotowaniu oczywiście podzielimy się jedzeniem z innymi graczami. Gdy przeciwnik rozpozna smak, dostaje punkt. Oficjalnym mistrzem naleśników zostanie osoba, która odgadnie najwięcej smaków naleśników.

Zastanawiacie się pewno, co mieliśmy na myśli pisząc, że gracze będą rozpoznawali smak gotowych naleśników. Spokojnie, to tylko gra planszowa, więc wszystkie elementy są plastikowe i nie ma tutaj żadnych jadalnych części. Co więc znajdziemy w pudełku Yummy Yummy Pancake? Jedną dużą patelnię, która zrobi furorę wśród waszych pociech, 36 żetonów naleśników oraz angielską instrukcję. Niech was nie zrazi anglojęzyczna instrukcja - jest napisana bardzo prostym językiem i wystarczy podstawowa znajomość tego języka. Elementy zostały wykonane bardzo dobrze i nie ulegną szybkiemu zniszczeniu. Jedynym minusem mogą być naklejki składników na naleśnikach, które mogły być narysowane bezpośrednio na żetonie. Jednak i tak najciekawszym elementem pozostaje patelnia.

Rozgrywka w Yummy Yummy Pancake jest bardzo szybka, prosta i przyjemna. Przygotowanie gry polega na rozłożeniu wszystkich zakrytych żetonów naleśników na stole. Pierwszy gracz losowo dobiera 8 żetonów, wkłada je do patelni i pokazuje pozostałym uczestnikom. Następnie wykonuje ruch patelnią tak jakby przerzucał prawdziwego naleśnika w celu podrzucenia żetonów. Naszym celem jest odwrócenie naszych pankejków tak, aby ich smak pozostał zakryty. No i oczywiście nie możemy żadnego po drodze upuścić na ziemię! Obracamy tak patelnią do momentu aż przynajmniej dwa naleśniki się odwrócą. Wtedy szef kuchni, który aktualnie dzierżył patelnię pyta dowolnego pozostałego gracza o smak wybranego przez siebie, zakrytego żetonu. Jeśli wskazany gracz odpowiedział poprawnie - może zatrzymać naleśnika jako jego punkt. W przeciwnym wypadku punkt dostaje aktualny kucharz. Sytuacja powtarza się do momentu, aż szefowi skończą się zakryte naleśniki, albo gdy sam zdecyduje, że nie chce się więcej dzielić swoimi pysznościami. Gra toczy się do momentu aż któryś z graczy jako pierwszy zdobędzie 12 naleśników.

Yummy Yummy Pancake to świetna pozycja dla młodszych graczy, którzy mają chęć coś ugotować... to znaczy - zagrać w coś dobrego. Mamy tutaj połączenie zabawki z grą w zapamiętywanie. Młodsi będą ćwiczyć pamięć oraz zręczność przez manewrowanie patelnią. Gra nie jest skomplikowana i wydaje nam się, że sugerowany wiek jest trochę zawyżony.

Jak już wspominaliśmy, największą radochę dzieciaki będą miały z plastikowej patelni. Uważajcie jednak. Mimo że powstała ona z myślą o tym, by podrzucać nią żetony, to przy małych wybuchach złości może ona mieć również inne zastosowanie. W końcu wyobraźnia dziecka jest nieograniczona.

Polecamy grać w większej liczbie osób, a to ze względu na to, że mamy większy wybór tego, którą z osób poprosimy o wskazanie poprawnego smaku żetonu. Istnieje również większe prawdopodobieństwo, że dana osoba nie zapamięta wszystkich smaków znajdujących się aktualnie na patelni. Bo każdorazowo musimy zapamiętywać jakie naleśniki są dokładane do "smażenia".

Yummy Yummy Pancake z pewnością będzie miała pozytywny odbiór wsród dzieci. Jednocześnie nasza, z pozoru dorosła ekipa, miała niepocieszone miny, gdy już kończył się wieczór planszówkowy i musieliśmy schować patelnię z powrotem do pudełka. A więc smacznego!

Nazwa: Yummy Yummy Pancake
Wydawnictwo: Korea Boardgames
Rok wydania: 2017
Najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu
Korea Boardgames za wysłanie egzemplarza recenzenckiego
Korea Boardgames


Share:

25 lis 2019

Rozwiążcie zagadkę Japońskich kamieni – recenzja gry Narabi

Niniejszy artykuł oraz recenzowana gra inspirowane są Krajem Kwitnącej Wiśni. Przedstawimy wam szybką i ciekawą grę karcianą, w której układacie… kamienie. Oczywiście narysowane na kartach. Zachęcamy zatem do zaparzenia kubka herbaty i wyciszenia się, bo spokój ducha i opanowanie mogą się przydać w grze Narabi.

Narabi wydawnictwa FoxGames to karciana gra logiczna dla 2-5 graczy w wieku 10+. Jest to pozycja kooperacyjna, w której wspólnymi siłami staracie się ułożyć karty z kamieniami w prawidłowym szyku. Jednak każdą kartę możecie przesunąć tylko i wyłącznie spełniając odpowiedni warunek przypisany do niej podczas przygotowania rozgrywki. Uda wam się tego dokonać w jak najmniejszej liczbie ruchów?

W małym pudełku znajdziemy jedną talię kart, na którą składa się 15 kart kamieni, 15 kart warunków oraz karta punktowania. Dodatkowo do gry dołączone są koszulki na karty, które w tym przypadku służą nie tylko do ochrony, ale poniekąd są wymagane przez mechanikę gry. Ale o tym w dalszej części tekstu. Instrukcja jest bardzo krótka i przystępnie napisana. Zasady gry da się wytłumaczyć w mig, a i osoby początkujące nie będą miały problemu z przyswojeniem reguł. Graficznie gra jest bardzo oszczędna. Jednak, gdy spojrzymy na okładkę to widzimy, że mamy do czynienia z japońskimi tematami harmonii i ciszy.

Bez zbędnych przedłużeń przejdźmy od razu do sedna, czyli do mechaniki. Najpierw jednak przygotujmy sobie rozgrywkę. W zależności od ilości graczy biorących udział w grze, powinniśmy dobrać tyle kart, ile wskazane jest w instrukcji. Następnie po przetasowaniu talii kart kamieni oraz warunków, musimy włożyć po jednej z kart do koszulki. W efekcie z jednej strony będziemy widzieć kartę kamienia, a po odwróceniu na drugą stronę – warunek jaki trzeba spełnić, aby kartę można było przesunąć. Po takim zabiegu rozdajemy wszystkim równą ilość kart, a graczem rozpoczynającym staje się osoba, która dostała kamień o wartości 0. W swojej turze gracz musi zamienić swoją kartę kamienia z dowolną kartą innych graczy – nie może wymienić swoich dwóch. Musi jednak spełnić wspomniany wcześniej warunek z odwrotu karty, której chce się pozbyć. Po wykonaniu ruchu przesuwamy znacznik na torze punktacji o jedno pole w przód. Waszym celem jest równe ułożenie kamieni i ich wartości w kolejności rosnącej lub malejącej w jak najmniejszej liczbie ruchów. Jeśli nie uda wam się dokonać tego przed określonym czasem, lub któryś z graczy nie będzie miał możliwości ruchu – przegracie.

Tak w skrócie prezentują się reguły Narabi wydawnictwa FoxGames. Jest to kreatywna gra karciana, w której musimy dobrze główkować. Nie jest bardzo wymagająca, ale do najłatwiejszych też nie należy. Rozgrywka jest bardzo szybka, a przypisywanie warunków do różnych kamieni daje sporą regrywalność. Czepialscy będą jednak narzekać, że po każdej partii trzeba wyciągać karty z koszulek!

Ważnym jest, że mimo iż jest to gra kooperacyjna, to gracze nie znają warunków jakie są pod kamieniami pozostałych osób. Gracze nie mogą również dzielić się tą wiedzą z innymi. Mogą za to zadawać pytania „Czy jak przesunę ten kamień tu, to bardzo przeszkodzi to waszym planom?” Możecie konsultować przyszłe ruchy, jednak pamiętajcie, że finalną decyzję podejmuje aktywny gracz. A jeśli zechcecie utrudnić sobie grę – nie komunikujcie się wcale. Uwaga! Może to doprowadzić do bardzo napiętej atmosfery w pokoju, gdy ktoś nieumyślnie przeszkodzi następnemu graczowi w ruchu! Ale zazwyczaj rozgrywka przebiega w spokoju i harmonii, gdzie wszyscy próbują wspólnie pokonać grę.

Narabi wydawnictwa FoxGames to propozycja dla graczy, którzy szukają szybkiej i przyjemnej gry, w której mogą trochę rozruszać szare komórki. Tytuł ten świetnie nadaje się dla graczy początkujących, a mechanika ścigania się z czasem, aby skończyć grę jak najszybciej, dodaje lekkiego dreszczyku emocji. Nam gra się podobała i chętnie będziemy ją wyciągać na stół w towarzystwie innej kooperacyjnej gry tego samego wydawnictwa – The Mind. Polecamy spróbować zagrać w obie pozycje!

Nazwa: Narabi
Wydawnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2019
Najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 
FoxGames
Share:

24 lis 2019

Zgaduj i obstawiaj! - recenzja gry Ryzyk Fizyk Deluxe

Czasami jest tak, że gry kojarzone z „quizem” odbierane są od razu jako nudne, powtarzalne i nie warte uwagi, bo „wszystkie są takie same”. W dużej mierze ta kwestia jest niestety prawdą, ale w nasze ręce trafiła gra, która była wielokrotnie nagradzana jako najlepsza gra imprezowa. Zapraszamy do poczytania o Ryzyk Fizyk od wydawnictwa Egmont!

Ryzyk Fizyk edycja Deluxe to imprezowa gra dla 4-14 osób powyżej 10. roku życia, której partia zajmie Wam około 20-30 minut. W dużym pudełku z grą znajdziecie filcową matę do obstawiania, 250 pytań z różnych dziedzin, 7 suchościeralnych tabliczek do zapisywania odpowiedzi, klepsydrę, ścieralne markery z gąbką, masę tekturowych żetonów służących do obstawiania oraz 2 plastikowe, ciężkie żetony, które są zarówno znacznikami gracza, jak i naszą stałą gotówką, która nie może nam przepaść.

Wykonanie wszystkich elementów jest naprawdę bardzo dobre. „Mata” ładnie układa się na stole, tabliczki rzeczywiście bez problemu da się wyczyścić (po kilku-kilkunastu partiach będzie trzeba użyć dodatkowo wody i płynu, ale to normalne przy takich tabliczkach). Mazaki nie wypisują się zbyt szybko. Tekturowe żetony wystarczą Wam na naprawdę długo, a plastikowe żetony robią spore wrażenie, gdyż przypominają te prawdziwe, rodem z kasyna.

Czy, żeby grać w tę grę, trzeba mieć sporą wiedzę? Otóż okazuje się, że choć może ona znacznie pomóc, to nie jest rzeczą niezbędną! Ryzyk Fizyk głównie opiera się na obstawianiu odpowiedzi, więc musimy dobrze szacować, a jeśli znamy mocne dziedziny naszych przeciwników, to też może nam to pomóc. Każdy z graczy otrzymuje jedną tabliczkę, mazak, dwa żetony gracza (każdy wart 100$). Jeden z graczy jest czytającym (nie ma problemu, by się zmieniał). Gdy usłyszymy pytanie, to zaczyna nam upływać czas – mamy 30 sekund na odpowiedź. Odpowiedzi zawsze są liczbami (często w pytaniu podana jest jednostka, w jakiej wyrażona ma być odpowiedź), więc gdy każdy zapisze swą odpowiedź, to obraca się tabliczki i porządkuje na macie w kolejności rosnącej. Na macie występują różne mnożniki, więc skrajne odpowiedzi będą więcej warte podczas obstawiania, które jest kolejną fazą. Każdy z graczy może obstawić dowolną liczbę posiadanych przez siebie żetonów, układając je tak, by na szczycie był znacznik gracza – pomaga to rozróżnić, kto ile obstawił oraz sprawia, że jeden gracz może postawić na maksymalnie dwie odpowiedzi. Gdy zakończymy obstawianie, to czytający sprawdza odpowiedź na odwrocie karty – odpowiedzią prawidłową jest odpowiedź, która znajduje się najbliżej prawdziwej odpowiedzi, jednak nie jest ona większa – dla przykładu, jeśli na stole leżą odpowiedzi 11, 15, 16, a prawidłową odpowiedzią jest 14, to zwycięża gracz, który zapisał 11. Ten gracz otrzymuje 300$ za podanie odpowiedzi, która jest najbardziej zbliżona do prawidłowej. Następnie każdy gracz, który postawił na to pole otrzymuje wielokrotność tego co postawił, w zależności od położenia odpowiedzi – kurs w skrajnych przypadkach może dojść nawet do 6 do 1. Gra toczy się przez 7 rund, gracz z największą sumą pieniędzy na koniec zostaje zwycięzcą.

Ryzyk Fizyk prezentuje się naprawdę dobrze i to nie tylko wizualnie. Rozgrywka jest ciekawa, wciągająca, emocje są duże, gdyż gracze wczuwają się głównie dzięki żetonom imitującym żetony z kasyna. Pytania są bardzo zróżnicowane, ale jak widzicie, za poprawną odpowiedź otrzyma się 300, a obstawiając na czyjąś odpowiedź, możemy zdobyć co najmniej 200 (najmniejszy kurs to 2 do 1), więc można tutaj zdobywać pieniądze dzięki wiedzy innych.

Występuje tutaj też nutka ryzyka. Z jednej strony,gdy jesteśmy pewni swojej odpowiedzi, to jesteśmy w stanie naprawdę dużo na nią postawić, ale z drugiej strony zdarzały nam się partie, w których ktoś był bardzo pewny swojej odpowiedzi wpisywał przykładowo datę 1547 a okazało się, że był to rok 1546 i wtedy przegrywał z kimś, kto przykładowo wpisał 1471.

Ryzyk Fizyk to naprawdę bardzo ciekawy tytuł imprezowy, który warto mieć w swojej kolekcji – choć pytań jest 250, to nie ma problemu, by potem dokupić dodatek – Vegas (recenzja wkrótce) – który nie tylko urozmaici Wam rozgrywkę nowymi wariantami, ale również doda kolejne pytania! Serdecznie zachęcamy do nabycia tejże gry!


Nazwa: Ryzyk Fizyk

Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

Skorzystaj z promocji!
Wpisz poniższy kod i uzyskaj do 40% zniżki! Aby skorzystać z kodu należy założyć konto.
Kod promocyjny: steragier

Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive