4 gru 2019

Los Śródziemia leży w twoich rękach! – recenzja gry Wojna o Pierścień

Fantastyka. Można rzec, że jest już nieodłącznym elementem popkultury. Słysząc słowo „fantastyka”, od razu do głowy przychodzą obrazy i wizje świata oraz postaci, które różnią się od znanej nam rzeczywistości. Często wystarczy przedstawić drzewo z dodanym elementem nienaturalnym, niepasującym do drzewa - takim chociażby jak nogi - i już możemy mówić, że jest to postać fantastyczna. Fantastykę cechuje bardzo duża swoboda w kreowaniu świata przedstawionego, czy to w książkach, filmach, komiksach, czy nawet grach planszowych. Po przykład wymyślonego świata fantastycznego daleko sięgać nie trzeba. W końcu nasz rodzimy Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego robi furorę na całym świecie. Ale trzeba się zgodzić z faktem, że prawdziwym ojcem literatury fantasy jest J.R.R. Tolkien.

Hobbit, czyli tam i z powrotem oraz Władca Pierścieni – tych tytułów miłośnikom fantastyki raczej przedstawiać nie trzeba. Po książki Tolkiena nie sięgają jednak tylko przysłowiowe „nerdy”, ale również osoby, które na co dzień nie mają do czynienia z tym gatunkiem. Co jest w fantastyce takiego przyciągającego? Wspomniane wcześniej wizje i przedstawienie świata, który kompletnie się różni od tego co widzimy wokół siebie. Tak łatwo jest zatonąć w problemach krain, na pozór odległych, ale jednocześnie dobrze nam znanych. Czytelnicy utożsamiają się z postaciami, które miewają takie przygody, że chce się czym prędzej dowiedzieć, jak potoczą się ich losy.

Jeśli jesteście naszymi stałymi czytelnikami, to dobrze wiecie, że w naszych sercach bije miłość do świata Gwiezdnych Wojen. Jednak zaraz na drugim miejscu stawiamy całą twórczość tolkienowską i chętnie przy każdej okazji wracamy do Śródziemia. Niedawno mogliśmy ponownie zanurzyć się w tym świecie na wiele godzin, dzięki uprzejmości księgarni Gandalf.com.pl, z którą nawiązaliśmy współpracę. Owocem tej współpracy jest niniejsza recenzja gry Wojna o Pierścień.

Wojna o Pierścień wydawnictwa Galakta to strategiczna gra planszowa dla 2-4 graczy. Jednak odradzamy rozgrywki w innym wariancie niż dwuosobowy. Jest to zdecydowanie gra dla dwojga, którzy sterują siłami Dobra i Zła. W społeczności starych wyjadaczy gier planszowych nie jest ona żadną nowością, gdyż jest już od dobrych kilku lat na rynku. Naszym zadaniem w grze jest zdobyć odpowiednią liczbę punktów za podbicie twierdz lub miast, przy jak najlepszym wykorzystaniu kości akcji oraz zagrywaniu różnych karty. Jeśli jednak nie interesuje nas zwycięstwo militarne, możemy wygrać zgodnie z kanonem książkowym, poprzez zniszczenie Pierścienia Władzy lub dorwanie powiernika pierścienia i oddanie go siłom zła.

Zanim przejdziemy do zasad - trochę o komponentach i wykonaniu gry Wojna o Pierścień. W potężnym pudełku znajdziemy całą masę elementów – planszę do gry tak dużą, że potrzebne było podzielenie jej na dwie części, kilkadziesiąt tekturowych żetonów i znaczników, ponad 200 plastikowych figurek przedstawiających postacie i armie ze świata Władcy Pierścieni, trzy rodzaje kości – Wolnych Ludów, Cienia i bitwy, talie kart Towarzyszy, Sług Cienia oraz wydarzeń. Dołączona jest oczywiście instrukcja. Niełatwa, niekrótka, nie do ogarnięcia po pierwszym przeczytaniu. A to dlatego, że gra jest bardzo długa i ma wiele reguł i zasad, których nie sposób zapamiętać po jednej rozgrywce.  Jak już wspomnieliśmy, Wojna o Pierścień to gra sprzed kilku lat. Gdyby projektowano ją teraz – zdecydowanie byłaby inaczej wykonana. Bardziej user-friendly. Co mamy na myśli? Otóż – figurki byłyby bardziej różnorodnie wykończone, bo niektóre armie ciężko od siebie odróżnić. Wszystkie ilustracje w grze są mega klimatyczne – przede wszystkim bazują na opisach z książki, a nie filmu, co bardzo się nam spodobało.

No i dotarliśmy do zasad. Tych niestety nie przedstawimy wam szczegółowo, ponieważ musielibyśmy zwyczajnie skopiować cały tekst z instrukcji i go tutaj wkleić. Praktycznie każde zdanie w instrukcji to jakaś mała zasada, która występuje, jeśli spełni się odpowiedni warunek. Siadając do gry Wojna o Pierścień, musicie poświęcić kilka dobrych godzin na wytłumaczenie zasad towarzyszom, na przygotowanie rozgrywki i na ścisłą grę. Zostaliście ostrzeżeni. Przedstawimy wam natomiast pokrótce przebieg tury gracza. Rozgrywka w Wojnie o Pierścień składa się z serii tur, rozgrywanych do momentu, w którym jeden z graczy nie zostanie zwycięzcą. Każda tura składa się z sześciu faz, które również krótko wam przybliżymy. Pierwszą fazą jest odzyskiwanie kości zużytych w poprzedniej rundzie i dobieranie 2 kart Wydarzeń. W drugiej fazie gracz, prowadzący Wolne Ludy do zwycięstwa, może ujawnić miejsce pobytu Drużyny Pierścienia, aby aktywować dany Naród, który od tej chwili może włączać się do potyczek militarnych. W fazie trzeciej gracz, prowadzący Siły Zła, może przydzielić wybraną liczbę kości w celu poszukiwania Drużyny na mapie świata. Płynnie przechodzimy do czwartek fazy, w której gracze rzucają kośćmi, a ich wyniki będą naprzemiennie rozpatrywać w fazie numer pięć. Faza szósta to sprawdzenie warunków zwycięstwa. Jeśli nikt ich nie spełnił, to przechodzimy do kolejnej rundy. Wygrać można na dwa sposoby – militarnie, przejmując odpowiednią liczbę miast lub twierdz, aby zdobyć wymaganą liczbę punktów. Ewentualnie, gdy graczowi uda się doprowadzić Froda do Góry Przeznaczenia, aby zniszczył Pierścień lub odwrotnie – gdy Siły Zła dopadną dzielnego hobbita.

Wygląda prosto do tej pory prawda? Spokojnie, to była jedna strona zasad z wszystkich czterdziestu sześciu, jakie liczy instrukcja gry Wojny o Pierścień! Podczas rozgrywki będziecie poruszać armiami Gondoru czy Rohanu. Stoczycie niejedną bitwę, niekoniecznie o Helmowy Jar. To od was będzie zależało, jak potoczą się losy Śródziemia. Zagrywane karty wydarzeń będą miały zdecydowany wpływ na to, co dzieje się na planszy. Świetnym mechanizmem jest to, że gracz prowadzący Wolne Ludy ma ograniczoną liczbę wojska, podczas gdy siły zła mnożą się na potęgę! Co to znaczy? Otóż każda jednostka Sił Dobra pokonana w potyczce, musi zostać odrzucona z gry, a jednostki Zła wracają do zasobów ogólnych. Dzięki temu zabiegowi gracz grający Wolnymi Ludami, czuje presję i potęgę przeciwnika i stara się maksymalnie przyśpieszać swoje zwycięstwo. O tyle o ile zasad i reguł w grze jest dużo, to bitwy, które są najlepszym smaczkiem tej gry, bardzo łatwo się rozstrzyga. Gdy dochodzi do potyczki, gracze zagrywają ewentualne karty, które mogą im pomóc. Następnie wykonują rzuty kośćmi i usuwają straty. Oczywiście wyniki lub warunki wygranej można jeszcze modyfikować, ale w to się już nie będziemy zagłębiać.

Jak już wspomnieliśmy, moglibyśmy jeszcze więcej pisać o zasadach i pomniejszych regułach gry Wojna o Pierścień. Jednak nie w tym sęk. Poznaliście ogół zasad, warto teraz abyście poznali naszą opinię i wrażenia z rozgrywek. Po kilku partiach (jeśli byście zapytali to tak, wciąż gramy z instrukcją) jesteśmy bardzo na tak! Wojna o Pierścień świetnie łączy mechanizmy gry planszowej z wydarzeniami z Władcy Pierścieni. Ciekawie zaprojektowane jest „śledzenie” Froda przez Oko Saurona i korumpowanie go na złą stronę, tak jak robił to Pierścień w powieści. Dodatkowo, aby móc korzystać z pomocy odpowiednich frakcji Wolnych Ludów, trzeba je najpierw aktywować. Zgodnie z fabułą, wiele nacji również odmawiało pomocy, motywując swoje decyzje brakiem wiary w powrót Saurona.

Bitwy! Wojna o Pierścień to gra strategiczna, ergo potyczki są tu na porządku dziennym. Dodatkowo, liczba figurek aż się prosi, aby wszystkie je wykorzystać i prowadzić je do boju. Możecie dać upust swoim umiejętnościom dowódczym, aby mądrze przeprowadzać atak na wrogie siły lub gospodarnie zarządzać obroną jakiegoś miasta, do czasu przybycia posiłków.

Trochę abstrahując od tolkienowskiego uniwersum, uważamy, że Wojna o Pierścień mogłaby mieć dowolny inny temat i wciąż byłaby świetną grą planszową. Bardzo nam się podoba gra w odkryte kości – wiemy jakie akcje ma do wykorzystania nasz przeciwnik i możemy spróbować grać, aby mu przeszkadzać. Przykładowo – widząc, że przeciwnik będzie się tylko poruszał, możemy zrekrutować dodatkowe wojsko i szybko przejąć wrogie twierdze. Gra jest losowa, ale dzięki temu staje się jeszcze lepsza – musimy pracować z takimi wynikami, jakie nam wypadły na kościach.

Podsumowując już tę długą recenzję, można rzec, że Wojna o Pierścień to już swego rodzaju klasyka w gatunku tematycznych gier planszowych. Tak samo jak Władca Pierścieni Tolkiena to również klasyk. Jako fani zarówno gier planszowych jak i twórczości Tolkiena, jesteśmy bardzo zadowoleni z gry Wojna o Pierścień. Jest to gra, która odpłaci się wam wieloma świetnie spędzonymi godzinami przy stole. Rozgrywka jest wciągająca, a dzięki możliwości stworzenia nowej historii Śródziemia,  kusząca. Zapewniamy, że każda partia nigdy nie jest taka sama i często grę kończy się już na stojąco, nie mogąc usiedzieć z emocji!

Nazwa: Wojna o Pierścień
Wydawnictwo: Galakta
Rok wydania: 2012
Grę kupisz TUTAJ

Dziękujemy księgarni Gandalf za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 
Księgarnia Gandalf


Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels