f 2018 ~ Sterta Gier
  • Elekt

    Gra Elekt oferuje wiele strategicznych decyzji w każdej rozgrywce, które napędzane są intuicyjną i przystępną mechaniką.

  • Ex Libris

    Ex Libris - Marzysz o sprawowaniu funkcji Głównego Bibliotekarza w mieście nie z tego świata?

  • Trefle

    Trefle to niesamowity pojedynek na spryt i humor. W grze musisz pozbyć się wszystkich kart tak szybko, jak to tylko możliwe.

19 lis 2018

Czym gra za młodu nasiąknie, tym dodatek trąci - recenzja gry Polska Luxtorpeda: Odjazd

Ostatnio recenzowaliśmy kilka dodatków do podstawowych wersji gry i dziś robimy to samo. Na nasz warsztat po raz drugi wjechała Luxtorpeda. Jeśli nie mieliście jeszcze przyjemności dowiedzieć się co to takiego, to zapraszamy na naszą wcześniejszą recenzję tutaj. Tymczasem zapnijcie pasy ponownie, bo wyszykowaliśmy dla was artykuł o drugiej odsłonie Polskiej Luxtorpedy. Zatem Odjazd!

Polska Luxtorpeda: Odjazd! to karciana gra typu memory z mechaniką podobną, jaka występuje w dobrze znanych wszystkim Dobble. Tytuł przeznaczony jest dla 2-8 graczy w wieku 5-105 lat, a czas rozgrywki nie powinien przekroczyć 20 minut. W grze będziemy kolejno odsłaniać i zgadywać karty z kategorii kojarzących się typowo z polską kulturą. Gracz z największą liczbą odgadniętych kart zwycięży rozgrywkę.
 
Wykonanie gry PL: Odjazd! nie różni się prawie w ogóle od pierwszej części gry. Jakość komponentów, a nawet wypraska są identycznie zaprojektowane. Karty są wytrzymałe i zdadzą egzamin przy rodzinnych rozgrywkach po niedzielnym obiedzie. Jednak jeśli jest to kolejna odsłona cyklu, to muszą być jakiekolwiek zmiany. I dlatego różni się szata graficzna pudełka - utrzymana jest w kolorach flagi Polski, co nadaje tylko patriotycznego smaczku.

Rozgrywka w tej odsłonie serii wygląda dokładnie tak samo jak w jej poprzedniczce. Wybieramy siedem spośród dostępnych kategorii i odkrywamy po jednej karcie obiektu. Po chwili czasu potrzebnej na zapamiętanie ich zakrywamy je. Następnie resztę kart tasujemy i pierwszy gracz odkrywa pierwszą z góry. Teraz wszyscy starają się jak najszybciej podać nazwę obiektu na zakrytej karcie z tej samej kategorii co właśnie odsłoniętej. Na przykład odkryty został motyl, więc trzeba przypomnieć sobie ukryty obiekt znajdujący się poniżej karty kategorii owady. Osoba, która jako pierwsza poprawnie odgadła zakrytą kartę, bierze ją do swojego stosu jako punkt zwycięstwa. W wersji Odjazd! dochodzi wariant z dodatkowymi kartami. O co chodzi? Otóż w grze jest 6 dodatkowych kategorii i można ich używać na dwa sposoby. Zamiennie, zastępując dowolne kategorie podstawowe lub też dodając je do kategorii podstawowych. Czyli utrudniamy sobie wtedy grę, bo mamy więcej kart do zapamiętania. Nowością są też Karty z Luxtorpedą. Polega to na wtasowaniu specjalnie oznakowanych kart do talii, a gdy kolejny gracz odkryje taką kartę, należy ją odłożyć na bok. Zostanie ona zdobyta razem z kolejną poprawną odpowiedzią, któregoś z graczy. Taka karta jest warta dodatkowy punkt. Gracz, który będzie posiadał najwięcej poprawnie odgadniętych kart, wygrywa grę.
 
Rozgrywka jest bardzo podobna, jeśli chodzi o pierwszą wersję Polskiej Luxtorpedy. Bo po co zmieniać coś, co dobrze działa. Dodatkowe karty punktujące są dobrym uzupełnieniem gry i czasem mogą pomóc w dogonieniu punktami przeciwnika, bądź też dadzą nam możliwość wybicia się ponad skalę punktów.

Tak jak w poprzedniczce miłym faktem jest to, że można dowolnie wybierać kategorie, z których chcemy korzystać w danej chwili. A jeśli ktoś posiada obie wersje gry, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby mieszać kategorie z obu pudełek! Polska Luxtorpeda: Odjazd! również nas uczy - wszystkie karty z krótkim ich opisem są spisane w instrukcji. Dla dzieciaków będzie to świetne uzupełnienie po dawce zabawy, która rozwija pamięć.

Polecamy Polską Luxtorpedę: Odjazd! ze względu na walory edukacyjne i zabawę jaką oferuje. Nie raz wspominaliśmy, że warto łączyć przyjemne z pożytecznym. I zdecydowanie taką opcję tutaj znajdziemy. Zatem grajcie i uczcie się na raz - dwa - Odjazd!

Ocena: 4/6
Nazwa: Luxtorpeda: Odjazd!
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 35zł
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Egmont



Share:

17 lis 2018

Opowiedz Wasz wspólny sen - recenzja gry Chyba Śnisz


Znacie kogoś, kto nie lubi spać? Bo my nie! Cool Mini or Not (a w Polsce Rebel) postanowiło wydać grę, która opiera się na temacie snu. Już jedną taką grę recenzowaliśmy (Kraina Snów) i nawet się nam podobała, a jak wypadnie Chyba Śnisz? Sprawdźcie sami!


Chyba Śnisz to kooperacyjna gra planszowa dla całej rodziny. W pudełku znajdziemy aż 159 różnych kart z pięknymi, czasami abstrakcyjnymi ilustracjami. Gracze będą mieli za zadanie najpierw opowiedzieć sen przez zagrywanie karty i opowiadanie jego fragmentu, by po upływie pewnego czasu, odmierzanego przez dołączoną klepsydrę, odwrócić całą talię zagranych kart i wspólnie opowiedzieć sen.

Zasady poznaliście już tak naprawdę powyżej – każdy z graczy zagrywa kartę, opowiadając krótką historyjkę (najczęściej jednozdaniową), i dobiera w jej miejsce nową kartę. Karty wcale nie muszą być zagrywane po kolei. Po upływie około 2 minut bierzemy stos i odwracamy go. Kolejno gracze będą teraz opowiadać zapamiętany sen. Za poprawną odpowiedź do karty – 2 pkty. Za odpowiedź przy pomocy innego gracza – 1pkt. Za błędną odpowiedź – minus 1pkt. Na koniec gry porównujemy nasz wynik z podaną przez autora tabelką.

Dla kogo jest więc ta gra? Jeżeli chodzi o wiek, to dla wszystkich – przy grze będą dobrze bawić się zarówno dzieciaki, jak i starsi gracze. Z pewnością zachwyceni będą gracze, którzy lubią tzw. storytelling, czyli opowiadanie historii przy graniu. No i jest to dobry tytuł dla fanów różnych rozrywek w stylu memo.

Szczerze powiedziawszy,gdy dostaliśmy grę Chyba Śnisz i przeczytaliśmy jej instrukcję, to nie byliśmy porwani. Ot to kolejna gra o zapamiętaniu kart i historii do nich. No ale postanowiliśmy do niej zasiąść z gronie 4 osób i… bawiliśmy się naprawdę dobrze! Sami byliśmy zdziwieni, jak zdaliśmy sobie sprawę, że zagraliśmy z 5-6 „rund” pod rząd bez zająknięcia.

Najbardziej w Chyba Śnisz podoba nam się to, jak gra pobudza naszą wyobraźnię. Dodatkowo grając z dziećmi, widzimy jak ćwiczą one zapamiętywanie i wymyślanie historii do danych obrazów, więc i element edukacyjny tutaj znajdziemy. Zagrywając kolejne karty i wymyślając do nich różne historie, często wybucha się śmiechem, gdy ktoś rzuci jakieś niestworzone historie z krainy absurdu (bądź po prostu snu ;) ), jak np. „(…) a następnie polecieli na lodach do domu (...)”.

Chyba Śnisz to całkiem przyjemna, ale przede wszystkim banalnie prosta gra. Sprawdza się świetnie do gry z dziećmi, które są potem zachwycone i chcą grać jeszcze. Ponad 150 kart zapewnia bardzo dużą regrywalność i zdecydowanie gra się tak łatwo nie znudzi.

Trzeba jednak pamiętać, że w większym gronie (najlepiej 5-6 osób) gra się najlepiej, bo nadal jest to tytuł z gier typu „imprezowe” - czyli lekkich, szybkich i dla dużej grupy. Wtedy co prawda trudniej sobie przypomnieć kolejne etapy snu, jednak zabawy jest co niemiara.

Polecamy tytuł wszystkim fanom gier, w której opowiada się historie. Chyba Śnisz sprawdzi się też świetnie jako prezent dla dzieciaków. Duża regrywalność, wartości edukacyjne, a na dodatek pobudza myślenie i wyobraźnię, ucząc dzieci współpracy. A na koniec najważniejsze – dzieciaki przy grze są naprawdę zachwycone i żadne z nich nie przegrywa!


Ocena: 4,5/6


Nazwa: Chyba Śnisz
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2018
Cena: 55zł
Dziękujemy wydawnictu Rebel za przesłanie gry do recenzji
Rebel i wszystko gra
Share:

10 lis 2018

Życie w czasach średniowiecznych to nie bułka z masłem - recenzja gry Feudum

Dziś rozprawimy się z grą, o której można powiedzieć, że jest "naj" w wielu kategoriach. Zaczynając od największego pudełka, jakie mieliśmy przyjemność odpakować, przez najładniejsze grafiki w ostatnich kilku miesiącach, aż do zakwalifikowania jej do najtrudniejszych gier, w jakie nam przyszło zagrać. I nie bez powodu będzie to chyba też najtrudniejsza recenzja w historii Sterty Gier. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Odd Bird mamy przyjemność opowiedzieć wam o grze

Feudum to potężna hybryda strategiczno-ekonomicznej gry przygodowej w klimacie fantastyczno-średniowiecznym. Przeznaczona jest dla 2-5 osób w wieku 12+. Kontrolując kilka postaci jednocześnie, będziecie rozwijać gospodarkę państwa przez uprawę roli, zbieranie podatków oraz rozwijanie wiedzy. Aby zdobyć upragnione feuda - lenna, trzeba stale umacniać swój status we wszystkich gildiach. A jakby tego było wciąż mało, gry nie wygracie bez oddania królowi zasłużonego mu hołdu przez czynną służbę wojskową. Wyruszcie więc na tę fantastyczną przygodę, bo Feudum oferuje znacznie więcej.

Zanim jednak przejdziemy do zdobywania punktów, zatrzymajmy się na wykonaniu. A zwłaszcza na  grafikach i ilustracjach. Okładka zdecydowanie przyciąga wzrok i tak naprawdę, to nie mówi nam nic na temat tego, o czym traktuje gra. Widzimy wąsacza wystraszonego przez potwora czającego się zza góry i zastanawiamy się, czy będziemy ratować krainę przed owym stworem. A może zajmiemy się uprawą ziemi i budową zamków? Jednakże ilustracje są przepiękne! Bardzo spodobała się nam ta bajkowa, lekko psychodeliczna kreska. Gdyby Pink Floydzi nagrywali płyty w obecnych czasach, z pewnością by się zainteresowali współpracą z ilustratorem wydawnictwa Odd Bird. Poza niewielkimi problemami z czytelnością symboli, nie mamy większych zarzutów, jeśli chodzi o ilustracje na pudełku, kartach czy planszy. Żetony, karty i plansza zostały pieczołowicie zaprojektowane i wytrzymają wiele rozgrywek. Nas urzekły małe figurki potworów - Behemota oraz Węża Morskiego. Wisienką na torcie byłaby dopracowana, dedykowana wypraska. Po za tym gra wygląda świetnie.

Słuchajcie, Feudum jest grą dla doświadczonych graczy. Ilość opcji, zasad, reguł, smaczków jest zbyt potężna, aby osoba dopiero wchodząca w świat gier planszowych mogła tę grę ogarnąć. Musicie się przygotować na długą pierwszą przeprawę z instrukcją. I tutaj chcemy podkreślić, żebyście się nie zrażali poziomem trudności gry. Feudum wynagrodzi waszą cierpliwość w postaci naprawdę wielu, wciągających na parę godzin, rozgrywkach. Nam już po drugiej rozgrywce grało się w miarę swobodnie, jednak dopiero po kilku prowadziliśmy partie automatycznie i świadomie. Jeśli jesteście jednak typem ludzi, którzy nie lubią czytać instrukcji, Odd Bird przygotowało dla was film, w którym krok po kroku wyjaśniają przygotowanie i reguły gry. Link znajdziecie pod tym linkiem.

Nie opiszemy tutaj pełnych zasad Feudum, bo zwyczajnie jest ich za dużo. Przedstawimy wam tylko podstawy, abyście mieli jasny obraz, jak się gra. Już sama struktura rund brzmi jak film Christiana Nolana. Rozgrywka Feudum trwa pięć pełnych epok, na które składa się określona liczba rund. A runda składa się z kilku pomniejszych kroków, które każdy gracz musi wykonać. Natomiast głównym krokiem jest zagrywanie wybranych przez siebie kart i wykonywanie akcji, które pokrótce przedstawimy.
1. Migracja pozwala na umieszczenie naszego pionka na planszy, płacąc za to sztuką jedzenia. Piony są reprezentowane przez kości K6. Każda z nich to inna postać z inną unikalną umiejętnością.
2. Ruch pozwala na poruszenie naszych pionów. Posiadamy tyle punktów ruchu, ile naszych pionów znajduje się aktualnie na mapie. O ile droga lądowa jest zaznaczona na mapie, o tyle czasem będziemy musieli skorzystać z pomocy łodzi, statku powietrznego czy podwodnego.
3. Wpływy. Ta akcja pozwoli nam umieścić znaczniki wpływów tam, gdzie aktualnie znajdują się nasze piony. Dzięki temu będziemy zajmowali kolejne lokacje, obejmując stanowisko włodarza, poddanego lub po prostu chłopa.
4. Rozbudowa służy do zamiany jednych lokacji w drugie. Strażnicę przebudujemy w gospodarstwo, te z kolei w miasto, by na koniec wznieść tytułowe Feudum, czyli lenno.
5. W fazie Wypatrywania musimy zdecydować się na wybór orędzia, które dzielą się na dwa rodzaje: uprawnienia, dzięki którym zyskamy zasoby, i misje, po wykonaniu których otrzymamy cenne punkty.
6. Żniwa pozwalają na produkowanie dóbr, ale musimy rządzić już jakimś gospodarstwem. Wtedy dobieramy określoną liczbę zasobów z sakiewki i umieszczamy przy gospodarstwie.
7. Podatki, czyli wcielamy się w średniowieczny urząd skarbowy ;)
8. Podbój oznacza walkę z przeciwnikiem, potworami, czy też lennem, którym włada inny gracz.
9. Używając karty Obrona,  nasza obrona rośnie w siłę, a my zyskujemy 1 punkt zwycięstwa, gdy zostaniemy zaatakowani.
10. Karta Powtórka umożliwia powtórzenie zagranej przez nas wcześniej akcji.
11. Gildie – tylko ta akcja umożliwia wejście w interakcje z jedną z sześciu gildii. Możemy dokonać handlu. W zależności od tytułu można odpowiednio przeciągać różne dobra między gildiami.

I to są tylko najbardziej podstawowe akcje dostępne w grze! Zasad jest znacznie więcej i jakbyśmy je tu wszystkie zamieścili, to stworzylibyśmy niemały esej. Gdy zagramy wszystkie swoje karty, to musimy pamiętać o wykarmieniu swoich pionów na planszy. Dopiero wtedy możemy przejść do kolejnej fazy, gdzie rzucamy kością postępu w celu odrzucenia odpowiedniego kafla regionu.  Decydują one o tym, w którym etapie gry się znajdujemy. Punktujemy po każdej epoce, a dodatkowo po całej rozgrywce również doliczamy punkty za wielką wędrówkę czy rozmiar naszego królestwa. Osoba z największą ilością punktów może być z siebie dumna, bo wygrana w Feudum to ciężka przeprawa i nie byle jakie osiągnięcie!

Czas podsumować tę recenzję. Pierwsze, o czym musicie pamiętać chcąc nabyć Feudum, to to aby uzbroić się w cierpliwość podczas nauki reguł. Jest to tytuł naprawdę wymagający i nie ma co wprowadzać kompletnie nowych osób w zasady. Polecamy tyko naprawdę zaprawionym graczom. Jednak gdy opanujecie już instrukcję i ogracie kilka pierwszych partii, to poczujecie, że gra aż prosi się o odkrywanie nowych rzeczy i kombinowanie jak połączyć jedno z drugim, czwartym czy dziesiątym.

Feudum jest piękne! Grafiki i ilustracje na planszy, kartach są rewelacyjne. Kupiła nas ta baśniowa stylistyka. Jednak ma swoje wady, bo plansza czasem bywa nieczytelna przez zbyt małe symbole. Więc tutaj niestety lekki niesmak pozostaje. Czytelna jest natomiast instrukcja. Wszystko jest dobrze opisane i jest wiele przykładów popartych zdjęciami. Przypomnijmy, że dla opornych stworzona wideo instrukcja.  

Pojawia się rzadko występująca w grach euro interakcja jak np.blokowanie akcji na planszy poprzez uprzedzenie kogoś w przejęciu miasta czy postawienie mu potwora, który nie pozwala wykonać ruchu. Mamy tutaj dużo walki i rywalizacji w gildiach. Czasem odnosi się wrażenie, że jest tego wszystkiego za dużo i nie wiadomo, w co włożyć ręce.

Pomijając tych parę niedociągnięć w wykonaniu i konieczność uzbrojenia się w cierpliwość podczas nauki zasad, Feudum oferuje nam przednią zabawę na wiele godzin. Bo jedna rozgrywka może trwać nawet trzy godziny. Mając na uwadze zbliżające się długie zimowe wieczory, zdecydowanie polecamy rozgrywkę Feudum w doborowym towarzystwie znajomych.

Nazwa: Feudum
Wydawnictwo: Odd Bird Games
Rok wydania: 2018 
Sugerowana cena: 250zł
Dziękujemy wydawnictwu Odd Bird Games za przekazanie egzemplarza recenzenckiego

Odd Bird Games


Life in medieval times is not a piece of cake - Feudum review

Today we will deal with the game, which can be said to be "the 'est" in many categories. Starting from the largest box, we had an opportunity to unpack, through the most beautiful graphics in the last few months, to the most difficult game, which we have ever played. And with a good cause it will be probably the most difficult review in the history of the Sterta Gier. Thanks to the courtesy of Odd Bird, we are pleased to tell you about Feudum.

Feudum is a powerful hybrid of a strategic and economic adventure game in a fantastic medieval atmosphere. It is designed for 2-5 people aged at least 12. By controlling several characters at the same time, you will develop the state’s economy by farming, collecting taxes and developing knowledge. To gain the desired feuds, you must constantly strengthen your status in all guilds. And if that is still not enough, you will not win the game without giving the king his deserved homage by active military service. Head out for this fantastic adventure because Feudum offers much more.

However, before we get to earning points, let's stop for a while and talk about the quality of the game - especially graphics and illustrations. The cover definitely catches an eye and it really does not tell us anything about what the whole game is about. We can see a mustached man, scared of a monster, which is lurking from the above, and we wonder, if we will have to save the land from this creature or maybe we will cultivate the land and build castles? The illustrations are beautiful! We really like the fairy-tale, slightly psychedelic line. If Pink Floyds were recording albums in present times, they would certainly be interested in working with the illustrator of Odd Bird. Additionally, beyond the minor issues with the readability of symbols, we do not have any complaints when it comes to illustrations on a box, cards or board. Chips, board and cards have been carefully designed and will last for a lot of games. We were bewitched by small figures of monsters - Behemoth and the Sea Serpent. The icing on the cake would be a refined, dedicated molding. Except that, the game looks great.

The first thing you need to remember before purchasing Feudum is to be patient, while learning the rules. This is a really demanding title and there is no point of introducing it to complete ”board games beginners”. We recommend it only to really mature players. However, once you have mastered the instruction and have played the first few parties, you will feel that the game is an invitation for discovering new things and figuring out how to combine one with the other.

Feudum is beautiful! Graphics and illustrations on the board as well as on the cards are great. We love this fairy-tale style. Nevertheless, it has also its drawbacks - the board can sometimes be unreadable because of too small symbols. So here, unfortunately, a slight disgust remains. At least the instruction is clear. Everything is well described and there are many examples ilustratedwith photos. Don’t forget that for all reluctant gamers, there was created a video, containing all the rules.

In the game appears a rare for euro games interaction -blocking the action on the board by anticipating someone in the takeover of the city or placing them a monster that does not allow them to make a move. We have a lot of fighting and competition in the guilds here. Sometimes you can have an impression that there is too much of all of that and you do not know what to focus on.

Apart from these few shortcomings in workmanship and the need to bide your time while learning the rules, Feudum offers us a large amount of fun for many hours. One game can last up to three hours. Bearing in mind the approaching long winter evenings, we definitely recommend the Feudum game in a good company of friends.





Share:

7 lis 2018

Wznoś największy budynki! - recenzja gry Manhattan

W tym tekście przedstawimy Wam grę, która swoją premierę miała 24 lata temu i która zdobyła wtedy nagrodę Spiel des Jahres. Tematyka jest raczej popularna, gdyż w wielu grach przychodzi nam budować miasta. Czym zatem wyróżnia się Manhattan? A może to „hype” z przeszłości promuje dalej grę?

Manhattan to familijna gra planszowa, w której budujemy swoje wieżowce. Do gry możemy zasiąść w 2-4 osób, a grać możemy już z pociechami powyżej 10 roku życia. Czas rozgrywki zależy od liczby grających, ale z reguły to około 45-60 minut. A co znajdziemy w pudle?

Pod wieczkiem znajdziemy dużą, kolorową i solidną planszę. Jest ona przejrzysta, nie sprawia poczucia zagubienia. W środku znajdziemy też 45 kart budynków, 96 plastikowych budynków, 4 plastikowe znaczniki graczy, 4 plansze gracza, znacznik rundy, instrukcję. Wszystkie elementy są kolorowe, ładne i estetyczne.

Zasady gry są bardzo proste. Na początku rundy każdy z graczy wybiera konkretną liczbę budynków (mamy różne budynki, z różną liczbą pięter zależną od liczby graczy), a następnie dobiera 4 karty budynków. Każdy z graczy powinien siedzieć przy innej krawędzi planszy. Gracz w swojej turze zagrywa kartę i umieszcza budynek w miejscu zaznaczonym na karcie. Jeżeli jakiś budynek przeciwnika stoi już w danym miejscu, to możemy tam dołożyć swój klocek, pod warunkiem że suma pięter naszego budynku będzie co najmniej taka sama jak suma pięter przeciwnika. W zależności od liczby graczy gramy różną liczbę rund. Na koniec każdej rundy punktujemy za:

- kontrolowanie najwyższego budynku (budynek jest kontrolowany przez gracza, którego kolor jest na szczycie) - +3 punkty

- przewagę w mieście – sprawdzamy każdy obszar i za każdy, w którym mamy przewagę, otrzymujemy +2 punkty

- każdy kontrolowany budynek - +1 punkt.

Gracz z największą liczbą punktów na koniec gry zostaje zwycięzcą.

Jak sami widzicie, zasady są bardzo proste, instrukcja bardzo dobrze je nam przedstawia i podaje różne przykłady. Ale to nie znaczy, że gra jest banalna, wręcz przeciwnie – trzeba się w niej nieźle nagłówkować. Gra jest trochę losowa, ale możemy zapanować nad losowością poprzez odpowiednie zarządzanie ręką.

Dla nas ważnym aspektem gry jest interakcja i tutaj jej doświadczamy. Przejmowanie budynków innych graczy pozwala nam na drobną kontrolę różnicy punktowej, a przy większej liczbie graczy dochodzi nawet czasem do „gry nad planszą”, w której gracze starają się dogadać dla wspólnego dobra.

Manhattan wydany przez Foxgames jest grą świetnie wykonaną, kolorową, rodzinną i ciekawą. Nie da się wręcz odczuć tego, że jest to odświeżona wersja gry sprzed ponad 20 lat! Posiada trochę losowości, trochę interakcji, ale masę zabawy. Najlepiej skaluje się na 3-4 osoby, w partiach dwuosobowych zauważyliśmy mniejszą interakcję i lekko zagmatwane zasady (gra się dwoma kolorami).

Manhattan zdecydowanie sprawdzi się jako gra wprowadzająca niedoświadczonych graczy do planszówkowego świata, wręcz postawiłbym ją na jednej półce z klasycznym już Wsiąść do Pociągu. Gra nie ma bariery wiekowej, a doświadczenie nie wiele tutaj pomoże. Serdecznie polecamy do sprawdzenia tego tytułu! 




Nazwa: Rurka Wodna

Wydawca: Foxgames 

Rok wydania: 2018

Sugerowana cena: 81zł

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames

Share:

3 lis 2018

Wybierz się na Wyspę Kolorów - recenzja gry Burano

Ciężkie gry lądują na naszym stole często, choć rzadziej niż imprezowe czy szybkie fillerki. Jednak lubimy czasem zasiąść i zagrać w coś trudniejszego, coś, nad czym trzeba się mocno pozastanawiać. Często na stole ląduje SW: Rebelia czy TerraformacjaMarsa, ale i gry typowo euro jak Montana, Istanbul czy Agricola. Czy Burano (Lucrum Games) dołączy do tego grona?

Burano to eurogra wydana przez Lucrum Games, a którą otrzymaliśmy dzięki uprzejmości TaniaKsiążka.pl. Jest to też kolorowa miejscowość położona na Lagunie Weneckiej. Historia tejże miejscowości ma swoje odzwierciedlenie w samej grze – słynęła ona z wytwarzania koronek oraz z bardzo kolorowych budynków, do których aktualnie trzeba dobrze dopasować inne kolory i uzyskać na to odpowiednią zgodę. Ale wróćmy do gry.

Burano to gra, w której znajdziemy masę elementów. Pod wiekiem pudła znajdziemy: planszę, planszę głównej wyspy, 4 statki kupieckie, plansze akcji, 120 kostek (naprawdę dużych) domów, 33 monety, 18 chatek rybackich, 12 warsztatów koronkarskich, 48 kart owoców morza, 16 kart budynków, 48 kafli dachów, 4 znaczniki pór roku, 6 znaczników kolorów akcji, znacznik rundy, 16 elementów pierścieni planowania, 52 żetony pracowników, znacznik pierwszego gracza, 4 koła czasu, 4 drewniane pionki łodzi rybackich, instrukcję. Sami widzicie, że elementów jest naprawdę sporo. A w dodatku ich jakość stoi na bardzo wysokim poziomie, elementy są solidne, przetrwają nie jedną partię.

Zasad jest cała masa. Gdy wzięliśmy się za instrukcję, nastąpił pewien zawód. Generalnie instrukcja jest kiepska. Kilkukrotne przeczytanie dopiero pozwoliło nam cieszyć się z gry. Często mamy tak, że czytamy instrukcję i po rozłożeniu gry mniej więcej łapiemy, o co chodzi i sprawdzamy tylko kwestie sporne, trudne, zapomniane. Tutaj niestety musieliśmy patrzeć co chwile, a bądź co bądź mamy już kilka instrukcji (dobrych i złych) za sobą. No ale koniec narzekania.

O co chodzi w grze? Otóż o posiadanie najwięcej punktów na koniec gry (zdziwieni?). A tak poważnie to te punkty możemy zdobywać na kilka sposobów. Nie będziemy Wam przytłaczać całej rozgrywki, zaznaczymy tylko najciekawsze naszym zdaniem elementy. Otóż w grze występują 3 dostępne akcje – żegluga, wytwarzanie koronek, zbieranie pieniędzy. Tutaj kilka fajnych rozwiązań – przede wszystkim każda akcja jest określona przez dwa kolory, które zmieniają się co rundę (tasuje się je i rozkłada od nowa). Drugi fajny aspekt to koło czasu i pierścienie planowania – wyznaczają nam one konkretne kolory, które będą decydowały o tym, jak dużo zyskamy na danej akcji. Ale to nie wszystko! W przygotowaniu każdej rundy gracze układają z kostek piramidę o 3 piętrach – na samym dole 9 kostek, na drugim 4 kostki i na szczycie jedna kostka. Jedynie dostępne kostki można przygotować i potem wykonać akcje. Kostki oczywiście są w różnych kolorach i to one określają jaką akcję wykonamy. Kostki dodatkowo na planszy układamy tylko po skosie od już leżących. Po co tak kombinować? Otóż w grze dokładamy też dachy, a te muszą leżeć na kostkach sąsiadujących w pionie lub poziomie. Dachy to kolejny aspekt, który nam się w grze spodobał – jak dobrze dopasujemy potem kostki na dachach, to dostajemy dodatkowe punkty przywilejów, które mogą nam nieźle pomóc. I tak gracze sobie grają przez 4 pory roku, łącznie 14 rund i wyłaniają zwycięzcę.

Dobrze, ale jak wrażenia pewnie spytacie. Otóż… mieszane. Gra jest duża, ciężka. Ale nie jest to jej minus. Partia dwuosobowa w półtora godziny? Na spokojnie. W pełnym składzie (4 osobowym) to około 2,5 godziny. Są to dla nas normalne, że tyle siedzimy nad planszą i w zasadzie to lubimy, pod warunkiem, że większości tego czasu nie stanowi downtime. A tutaj niestety tak jest. Ludzie strasznie długo myślą nad tą grą. I z jednej strony to dobrze, ale jest tutaj tyle różnorodnych możliwości, tyle rzeczy do policzenia, każdy ruch ma znaczenie i ludzie się wręcz boją wykonać jakiś ruch, by przypadkiem nie zagrać źle.

Gra ma w sobie kilka elementów losowych – dociąg kart owoców morza czy budynków (które dają bonusy), jednak jest to jedna z wielu opcji zdobycia punktów, więc ryzykować nie trzeba, choć czasem warto. W Burano jest naprawdę wiele różnorakich rozwiązań mechanicznych i chyba są one po prostu „przesadzone”. Gra wymusza na graczach bardzo dużo planowania i liczenia, co powoduje, że rozgrywka się wydłuża a część graczy i tak może się nudzić, bo dużo zależy od ruchu przeciwnika.

Nie można jednak powiedzieć, że gra jest zła. Posiada ona dużą regrywalność – dociąg dachów, kart, początkowe rozłożenie naszego koła, kolory akcji – wszystko to się zmienia z każdą partią. Gra również w miarę dobrze się skaluje, choć najbardziej polecamy partie 3osobowe.

Burano to gra dla ludzi lubiących bardzo dużo planować, ale jednocześnie robiących to szybko i sprawnie. W innym przypadku współgracze Was zabiją. Mechanicznie gra wygląda dobrze, jednak jest strasznie męcząca, przez co nie chce się do niej specjalnie wracać. Jeśli będziecie mieli dużo czasu na jakimś konwencie, to spróbujcie, jednak my nie będziemy trzymać tej gry planszowej na naszej liście euro, do których siadamy często.

Ocena: 3,8/6

Nazwa: Burano: Wyspa Kolorów

Wydawca: Lucrum Games

Rok: 2018

Sugerowana cena: 189 zł

Za grę dziękujemy:
Share:

31 paź 2018

W czyich filmach występuje więcej przekleństw - Scorsese czy Tarantino? - recenzja gry Filmomaniak

Z połączenia dwóch i więcej czynników zawsze wychodzi coś dobrego. Niezależnie, jakie czynniki się łączy - czy to w kuchni, czy w laboratorium, czy to w biznesie. Sterta też niejednokrotnie się łączyła w biznesie i dzięki temu mamy okazję współpracować z najlepszymi wydawnictwami w Polsce. Jeśli o współpracy mowa - niedawno wydawnictwo Sharp Games wspólnymi siłami z producentem Cartamundi stworzyło grę Filmomaniak. Zapraszamy do lektury naszych wrażeń po ograniu tego tytułu.

Filmomaniak to karciany quiz przeznaczony dla 3-10 graczy w wieku 12+. Wydaje wam się, że obejrzeliście dużo filmów? Myślicie, że orientujecie się w nowościach kinowych? Ta gra udowodni wam, że albo musicie zaktualizować swoją filmotekę, albo zainwestować w witaminy, które podrasują waszą pamięć. Bo będziecie bardzo mocno główkować, aby przypomnieć sobie ten jeden, konkretny, siedzący z tyłu głowy tytuł filmu, który da wam zwycięski punkt.

Zacznijmy jednak od początku. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się kartonowa wypraska, dwie talie kart, klepsydra oraz instrukcja. Często piszemy w naszych recenzjach o tym, że nie lubimy powietrza w grach planszowych. Ot taki nasz kaprys. Jednak w przypadku Filmomaniaka, wielkość pudełka mogłaby się zmniejszyć nawet o połowę. Instrukcja jest napisana bardzo prosto, a co więcej - autorzy nawet proponują, aby wymyślać swoje zasady rozgrywek. Pod warunkiem, że będą one ustalone przed rozgrywką, żeby nie powstawały kłótnie już podczas konkretnej rozgrywki.

Filmomaniak to gra - quiz, więc nie ma w niej wielu zasad. Jednak najważniejszą wartością dla autorów jest dobra zabawa, co sami podkreślają w instrukcji. Jak już wspominaliśmy, możecie sobie sami wymyślać zasady rozgrywki, jednak my wam przedstawimy kilka propozycji, jakie nam proponuje ekipa z Sharp Games. Najbardziej podstawowa rozgrywka polega na zwykłym opowiadaniu przez aktywnego gracza o danym filmie w czasie mierzonym przez klepsydrę. W tym czasie pozostali uczestnicy zapisują swoje odpowiedzi, po czym przechodzimy do sprawdzenia ich poprawności. Modyfikując i utrudniając grę, możecie podawać tylko ciekawostkę o filmie, bądź tylko aktorów w nim występujących. Każde poprawne odpowiedzi są nagradzane punktami, a osoba, która nazbiera ich 15 jak najszybciej, wygrywa.

Poznaliście pokrótce zasady, jakie występują w Filmomaniaku. Czas na nasz finalny werdykt. Zamysł gry bardzo nam się spodobał i wierzymy, że po kilku usprawnieniach tytuł ten może się przeobrazić w świetny produkt. Wspominaliśmy już o powietrzu w pudełku - wierzymy, że zachowano więcej miejsca na więcej kart, które w przyszłości zostaną wydane. Kibicujemy i trzymamy kciuki, aby tak się stało. Dlaczego? Bo tak naprawdę "przerobiliśmy" wszystkie karty podczas jednej posiadówki.

Grafiki na pudełku, chociaż w tematyce filmowej, to są bardzo oszczędne i trochę odstające od współczesnych gier planszowych. Może tutaj za bardzo się już czepiamy. Może jesteśmy już za bardzo przyzwyczajeni do naprawdę ładnych pudełek, ale Filmomaniakowi przydałby się mały "lift" graficzny.

Czas jednak na pozytywne aspekty tego tytułu. Musicie się przygotować, że podczas rozgrywek w Filmomaniaka często będziecie naprawdę mocno kombinować, o jaki tytuł filmu chodzi czytającemu podpowiedź. Spodziewajcie się również długich dyskusji na temat każdego filmu, bo przypuszczamy, że znajdą się osoby w wśród waszych znajomych, które się będą oburzały, gdy się dowiedzą, że nie podobał Ci się np. Forrest Gump. A ile westchnień niedowierzania wznieci proste stwierdzenie “Nie, nie widziałem jeszcze Pulp Fiction”!

Dużym plusem są ciekawostki o filmach, bardzo ściśle związane z filmem i często można się wiele czegoś nowego o tytule dowiedzieć. Miłym gestem twórców jest to, że dają graczom wolną rękę w wyborze i modyfikacji zasad. 

Podsumowując już naszą recenzję - uważamy grę Filmomaniak za dobrze prosperujący tytuł. Dodając więcej kart z filmami (a może w przyszłości nawet i serialami?) zwiększy się frajda z rozgrywki, bo będzie dłuższa. Grę polecamy przede wszystkim geekom filmowym. Jeśli uważacie się za prawdziwych filmożerców to spróbujcie się zmierzyć z Filmomaniakiem. Jest to dobry tytuł na parapetówki, które skończą się całonocnym seansem filmowym.

Nazwa: Filmomaniak
Wydawnictwo: Sharp Games
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 35zł
Dziękujemy wydawnictu Sharp Games za przesłanie gry do recenzji
Sharp Games


Share:

28 paź 2018

Potrząśnij pudełkiem i wygraj! - recenzja gry Dworzyszcze na trzęsawisku

Sposób prezentacji gier na półkach sklepowych jest bardzo ważny. A czy zdarzyło Wam się zagrać w grę bez jej rozpakowywania? Otóż nam się udało! A potem rozpakowaliśmy i postanowiliśmy zagrać w większej liczbie graczy. Mówimy tutaj o grze wydawnictwa Rebel o nazwie Dworzyszcze na trzęsawisku.

Dworzyszcze na Trzęsawisku to zręcznościowa gra, w której liczy się nie tyle szybkość, co precyzja naszych ruchów. W grę możemy zagrać od 2 do 4 osób, pojedyncza gra to około 15 minut zabawy. Grać można już z dzieciakami od 6. roku życia. W pudełku znajdziecie 4 pudełka posiadłości, 48 figurek stworzeń i przedmiotów: 4 brązowych poszukiwaczy przygód, 8 białych duchów, 8 białych gałek ocznych, 8 czarnych pająków, 8 fioletowych węży, 12 złotych skrzyń ze skarbami, 48 dwustronnych kart wyzwań.

Pudełko jest wykonane w bardzo pomysłowy sposób – odwracając je zobaczymy prostokąt z przeźroczystą folią i z przygotowanym jednym pomieszczeniem do próbnego zagrania. Poza tym wszystkie elementy są bardzo dobre jakościowo. I choć grafika na pudełku nie jest zachęcająca, to jego wnętrze już zdecydowanie tak.

Gra ma zasady, które nie trudno pojąć. Każdy z graczy otrzymuje zestaw postaci i przedmiotów i wrzuca je do swojej posiadłości. Ta posiadłość to nic innego jak prostokąt podzielony na 8 kwadratów w różnych kolorach, pomiędzy którymi znajdziemy ściany. Jest kilka wariantów gry: w najprostszym otrzymujemy 5 elementów – 3 skarby, 1 poszukiwacza i jednego ducha. Odwraca się kartę, a gracze mają doprowadzić poszukiwacza i skarby do pokazanego pokoju. W drugim wariancie wrzucam cały nasz komplet, czyli 2 duchy, 2 gałki oczne, 2 pająki, 2 węże, 3 skrzynie i poszukiwacza. Z jednej strony kart są pokoje, z drugiej obrazki przedstawiające postacie i żetony. Po odkryciu karty dążymy do umieszczenia przedstawionych rzeczy w konkretnym pokoju. Wariant trzeci to wariacja wariantu drugiego – naszym zadaniem jest umieszczenie wszystkiego, co nie zostało umieszczone na obrazku. W każdym wariancie gramy do 5 punktów. Oczywiście wszystko robimy poprzez potrząsanie naszą posiadłością, bez dotykania elementów w środku!

Co nam się w tej grze podobało? Przede wszystkim fakt, że drewniane elementy są bardzo różnych kształtów. Nie łatwo jest przesunąć jednocześnie zygzakowatego węża i okrągłą gałkę oczną (która notabene żyje wręcz własnym życiem!). A ile razy nam się postacie zablokują w drzwiach albo wzajemnie między sobą! Zabawy i śmiechu naprawdę sporo!

Świetną sprawą jest również pudełko, które jednocześnie ma w sobie wersje demo. Od razu można sprawdzić, czy gra nam przypadnie do gustu. Jest to dobra opcja dla tych niezdecydowanych. Nas dodatkowo urzekły warianty – prostsze, by grać z dziećmi i trudniejsze, by grać z młodzieżą i dorosłymi.

Generalnie polecamy tę grę jako tytuł zręcznościowy, w który zagracie z dzieciakami i każdy będzie miał równe szanse, a jeśli dzieci nie są całkiem cierpliwe, albo radzą sobie gorzej, to dorośli zawsze mogą sobie dorzucić kolejnego ducha czy węża, by wyrównać szanse. Serdecznie polecamy!


Nazwa: Dworzyszcze na trzęsawisku
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2018
Cena: 70zł
Dziękujemy wydawnictu Rebel za przesłanie gry do recenzji
Rebel i wszystko gra
Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels