• PRZEDSPRZEDAŻ

30 kwi 2019

Poprowadź swoją nację przez erę brązu - recenzja gry Bronze

Zanim powstały wspaniałe zamki czy klasztory i zanim człowiek nauczył się wykuwać przedmioty z żelaza, by ostatecznie rozwinąć technologię do dzisiejszego poziomu, pradawni ludzie musieli okiełznać dziką przyrodę i odkryć podstawowe narzędzia w Epoce Brązu. Dzisiejszy artykuł traktuje o grze z takim samym tytułem jak wspomniana epoka. Zapraszamy na Bronze wydawnictwa Hobby World. 
 
Bronze to strategiczna gra rodzinna dla 2-4 graczy w wieku 10+. W grze będziemy prowadzić prehistoryczny naród do zwycięstwa przez dominację terytorialną. Wynalezienie narzędzi takich jak: koło, młotki, noże, a nawet ozdoby, doprowadziło do rozwoju handlu. Stąd też wasz lud będzie walczył między innymi plemionami i osiedlał coraz to nowsze tereny. Wyścig o zwycięstwo wygra gracz z największą ilością punktów.

Ale o punktach za moment. Zajmiemy się najpierw wykonaniem gry Bronze. W dużym pudełku znajdziemy planszę, którą układamy sami podczas przygotowania gry. Składa się ona z 14 Kafli Terenu oraz Kafla Startowego. Dalej szperając w pudełku, naszym oczom ukaże się: 120 Znaczników Osady (po 30 na gracza), 70 Kart Technologii, 50 Kart Miast, 21 Znaczników Drogi Handlowej, 12 Znaczników Prowincji oraz Żeton Pierwszego Gracza. Prosimy o nieprzywiązywanie wagi do polskich nazw wyżej wymienionych komponentów, gdyż grę otrzymaliśmy dzięki uprzejmości rosyjskiego wydawnictwa Hobby World i pracowaliśmy na anglojęzycznej instrukcji. Cała gra prezentuje się całkiem przyzwoicie. Komponenty są mocne i wytrzymałe. Grafiki przyjazne dla oka, a młodszych graczy ucieszy znacznik pierwszego gracza reprezentowany przez mamuta. Jedyna nasza uwaga jest taka, że samo pudełko mogłoby być wykonane z twardszego kartonu.

Rozgrywka w Bronze nie jest skomplikowana. Stąd też wspomnieliśmy, że jest to strategiczna gra rodzinna, gdyż do rozgrywki zasiąść mogą zarówno dzieci, jak i dorośli. Ale od początku. Przygotowanie gry polega na podzieleniu Kart Technologii na równe stosy i wystawieniu (odpowiednio dla ilości graczy) Kafli Terenu. Należy pamiętać również  o rozdaniu znaczników osad, potasowaniu Kart Miast oraz Znaczników Prowincji. Na tym etapie następuje także wybór Pierwszego Gracza. W swojej turze musicie przejść następujące cztery fazy. Pierwszą fazą jest dobranie jednej Karty Technologii z czterech dostępnych stosów (gdy jeden z czterech się skończy, do gry wchodzi piąty - zapasowy). Druga akcja to aktywowanie właśnie dobranej karty, czyli wyłożenie jej w swoim obszarze gry. Trzecią fazą jest rozmieszczenie Znaczników Osad zgodnie z aktywowaną właśnie kartą/kartami. Czwarta faza to sprawdzenie warunków, czy mamy przewagę na danym terenie, bądź czy mamy wybudowaną odpowiednią liczbę Osad w ciągłej lini, i pobranie ewentualnych punktów.

A teraz przedstawimy wam haczyk gry Bronze, żebyście nie myśleli, że to zwykłe dokładanie kosteczek. Każdy Kafel Terenu dzieli się na 7 rodzajów terenów (góry, pustynia, morze, itp.), a na każdym terenie widnieje inna osada do wybudowania (chata pasterzy, tipi myśliwych oraz zagroda farmerów). Karty Technologii pozwalają nam zagrać Znacznik Osady tylko na określonych terenach, gdzie pojawią się tylko określone osady. Jak widzicie, osiedlanie się na nowych terenach nie jest zupełnie takie łatwe. Dodatkowo, każda Karta Technologii, odpowiednio dołożona do naszego "drzewka technologicznego", pozwala wybudować kilka Osad na raz. Rozgrywka w Bronze kończy się, gdy spełnimy jeden z trzech warunków końca gry: jednemu z graczy skończą się Znaczniki Osad, skończą się 2 stosy Kart Technologii lub ostatni Kafel Terenu zostanie w pełni osiedlony. Po dokończeniu rundy, tak, by gracze mieli równą ilość tur, podliczamy punkty i osoba z ich największą ilością wygrywa.
 
Bronze to przyjemna i prosta gra planszowa. Na początku możecie mieć lekkie problemy z czytelnością symboli na kartach i na kaflach, ale to minie po kilku rozgrywkach. Tak samo minie wrażenie, że jest to trudna gra. Owszem - my też mieliśmy kilka wątpliwości po pierwszym przeczytaniu instrukcji. Jednak wystarczy przeczytać jeszcze raz i zacząć grać. Zrozumienie zasad i satysfakcja z gry przyjdą z kolejnymi rozgrywkami. Sposobów na zwycięstwo jest kilka. Zwyciężyć możemy przez inwestowanie w nowe Osady, czy to w ich ilość na danym terenie. Inną drogą do wygranej jest spełnianie warunków na kartach Miast, które zdobywamy w trakcie rozgrywki. Warto dać szansę grze i odkryć swój sprawdzony sposób na wygraną!

Zakończymy tę recenzję jak zwykle małym podsumowaniem. Gra Bronze to dobry, regrywalny tytuł dla młodszych, jak i starszych graczy. Może być grą, która wprowadzi nowe osoby w świat gier planszowych, ale na pewno nie zawiedzie tych bardziej doświadczonych. W Bronze wymagana jest stała obserwacja sytuacji na planszy, odpowiednie budowanie nowych osad oraz mądre dobieranie Kart Technologii i Miast. Jeśli spełnicie te warunki, to zwycięstwo macie prawie w kieszeni. Polecamy zagrać w Bronze wydawnictwa Hobby World!
4,9/6

Hobby World
 Nazwa: Bronze
Wydawnictwo: Hobby World
Rok wydania: 2017
Sugerowana cena: 70zł
Dziękujemy wydawnictwu Hobby Games za przesłanie egzemplarza recenzenckiego

Bronze is a strategic family game for 2-4 players aged 10+. In the game you will lead a prehistoric nation to victory through territorial domination. The invention of tools such as wheel, hammers, knives and even ornaments led to the development of trade. Therefore, your people will fight among other tribes and settle new areas.

Let's focus on the workmanship of the Bronze game. In a large box you will find a board, which we arrange ourselves while preparing the game. It consists of 14 Terrain Tiles and the Starter Tile. Then in the box we can see 120 Markers of the Settlement (30 per player), 70 Technology Cards, 50 City Cards, 21 Markers of the Trade Route, 12 Provincial Markers and the First Player Token. The whole game looks quite decent. The components are strong and durable. Graphics are eye-friendly. Younger players will be pleased with The First Player Token represented by the mammoth. Our only remark is that the box itself could be made of a harder cardboard.

Bronze is a nice and simple board game. At the beginning, you can have some issues with the readability of symbols on the cards and on the tiles, but it will pass after a few games. The same occurs with the impression that Bronze is a difficult game. Yes - we also had some doubts after instruction was read for the first time. However, just after reading it again that concerns went away. Understanding the rules and satisfaction of the game will come with more rounds played. There are several ways to win. First of all, you can win by investing in new settlements - either in their quantity in a given area or in discovering new areas. A good way to win is also meeting the conditions on the City cards that we receive during the game. It is worth giving a chance to the game and discover your own way to win!

The Bronze game is a good, re-playable title for younger and older players. It can be the game that will introduce new people into the world of board games, but it certainly will not disappoint those more experienced. The Bronze requires constant observation of the situation on the board, proper building of new settlements and smart matching of Technology and Cities Cards. If you meet these conditions, very likely, you will have the victory sewn up. We recommend playing the Bronze published by the Hobby World!
Share:

27 kwi 2019

A czy Tobie uda się Ojojać problem? - Recenzja prototypu Liski: Ojojanie

Ostatnio opisywaliśmy Wam, że lubimy akcje crowdfundingowe związane z wydaniem gier planszowych, tworzonych przez naszych polskich autorów. Dziś ponownie chcieliśmy Wam zaprezentować takową grę, która próbuje swoich sił na platformie wspieram.to. Takim tytułem jest gra Liski: Ojojanie, którą wydawać będzie Gindi – dzięki „wspieraczce” wydali już między innymi grę Zaklinacze.

Liski: Ojojanie to kooperacyjna gra planszowa dla 1-5 graczy, w której każda rozgrywka trwa około 30 minut. Do rozgrywki można zasiąść z dzieciakami od 12. roku życia. W grze wcielacie się w rolę Puchaterów Lisiego Królestwa i będziecie starać się uratować liski przed koszmarami i problemami.

W pudełku z grą znajdziecie wiele dobroci: dużą, pięknie zilustrowaną planszę (60x40cm), 6 dwustronnych planszetek bohaterów, 12 kartonowych figurek lisów, 6 podstawek na figurki, 110 kart utrzymanych w klimatach Lisich Spraw, 18 znaczników sera, 29 żetonów (koszmaru i nagród), płócienny woreczek na żetony oraz instrukcję. W wersji prototypowej już mogliśmy się napawać żartami i ilustracjami znanymi z profilu Lisie Sprawy, więc wersja finalna będzie z pewnością świetna.

Celem gry jest pokonanie koszmaru, do którego przygotowujemy się przez 5 rund. Przygotowania polegają na walce z codziennymi problemami i komplikacjami, za które w nagrodę będziemy otrzymywać żetony nagród czy wsparcie innych lisków. Sama rozgrywka dzieli się na rundy, a te na 4 fazy. Pierwsza z nich to faza Ojojania, w której będziemy przypisywać wspólnie karty Ojojania do problemów leżących na planszy. Karty muszą „spasować” symbolami do problemów, by móc go pokonać. Karty dokładamy wspólnie. Na każdej karcie Ojojania jest symbol(e), który pomoże nam zwalczyć problem, oraz symbole, które ograniczają ilość kart, jakie możemy dołożyć pod spodem tego problemu, więc jest się co nagłówkować. A do tego ucieka Wam czas! Macie tylko minutę (w wersji standardowej), aby się dogadać i dobrze podokładać karty. Drugą fazą jest faza problemów, w której sprawdzacie, ile problemów i komplikacji udało się Wam pokonać oraz ile nagród zgarniacie. 
Jeśli jakiś problem nie został pokonany, to przechodzi on do kolejnej rundy. Dodatkowo dokładamy na niego nowo odkryty problem, więc teraz trzeba z tego pola usunąć dwa problemy za jednym razem! 3 faza to faza rekrutacji, w której rekrutujemy liski, by te pomogły nam w kolejnych rundach. Ostatnią fazą jest faza odpoczynku, w której sprzątamy i przygotowujemy planszę na kolejną rundę (dokładamy liski, problemy, komplikacje itd.). I tak rozgrywamy sobie rundy, aż dojdziemy do Koszmaru, który musimy pokonać. Grę wygrywamy, gdy pokonamy koszmar. Przegrywamy, jeśli zabraknie serka (usuwamy serki, gdy wchodzi do gry Koszmar lub gdy nie pokonaliśmy problemu leżącego na planszy) lub gdy Koszmar stanie się zbyt potężny (dokładamy żetony Koszmaru, gdy zbytnio nawarstwiają się nam problemy lub kończą karty).

Rozgrywka jest szybka, dynamiczna (co w zasadzie jest wymuszone przez ograniczający nas czas w pierwszej fazie), ale rówież bardzo ciekawa i emocjonująca. Z pewnością by zasiąść do gry, zachęcą nas grafiki i podpisy na kartach, które przedstawiają przyjemny acz specyficzny humor. Jeśli ktoś z Was ma polubiony fanpage Lisich Spraw i podobają się mu tamtejsze obrazki, to z pewnością i tutaj będzie się dobrze bawił.

Sama gra jest dość prosta do zrozumienia. Nauka zasad trwa chwile, prototypowa instrukcja jest okraszona dużą liczbą przykładów, co ułatwia zrozumienie zasad. Gra dobrze skaluje się na 2 i 3 graczy, przy 4 i 5 wkrada się większy chaos przy ustalaniu, jakie karty dołożyć, a co dopiero gdy trzeba ustalić, gdzie je dać! Dla nas ta presja czasu jest emocjonująca i powoduje, że naprawdę polubiliśmy tę grę.

Dla nas Liski: Ojojanie to ciekawa, prosta gra kooperacyjna, w której możemy się świetnie bawić. Jest banalna do wytłumaczenia dzieciakom, posiada różne stopnie trudności. Do tego dostępność różnych bohaterów/koszmarów sprawia, że gra jest regrywalna. W drodze jest również dodatek, który też możecie nabyć na stronie wspieram.to. Serdecznie polecamy wszystkim sprawdzenie tego tytułu i wsparcie polskich twórców!

Polecam wesprzeć projekt pod tym liniem: https://wspieram.to/liski


Za przekazanie prototypu do recenzji dziękujemy wydawnictwu Gindi





Share:

23 kwi 2019

Gdzie laboranci śpią, tam ameby myszkują! - recenzja gry Panika w Laboratorium


Niedawno na naszym Instagramie ostrzegaliśmy was przed plagą ameb w jednym z katowickich parków. Mamy nadzieję, że te małe stworzonka wdarły się do waszych domów i zagrywacie się teraz w ten świetny tytuł wydawnictwa FoxGames. Jeśli jeszcze nie zaraziliście się zabawą z amebami, to może ten artykuł was do tego przekona. Zapraszamy na recenzję gry Panika w Laboratorium.

Panika w laboratorium to ciekawa gra na spostrzegawczość dla 2-10 graczy w wieku 6+. W grze próbujemy złapać wszystkie ameby, które uciekły z tytułowego laboratorium. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ te małe stworzonka zmieniają kolory, kształty oraz wzory. A już najbardziej przechlapane jest wtedy, gdy schowają się do szybu wentylacyjnego. Zatem fiolki, rękawice i okulary ochronne w dłoń i gońcie je!
 
W małym metalowym pudełku znajdziemy 25 kwadratowych obrazków, cztery kości oraz żetony zwycięstwa i instrukcję. Miłym akcentem jest naprawdę małe pudełko, które możemy wrzucić do plecaka na wycieczkę. Komponenty są trwałe, a karty ameb wykonano z grubszej tekturki, co zapobiegnie szybkiemu zniszczeniu. Całość utrzymana jest w kolorowej tematyce laboratoryjnych ameb, więc najmłodsi gracze będą mieli nie lada uciechę i radość z poszukiwań jednookiego, ośmiorniczkowatego potworka.

 Panika w Laboratorium to jedna z tych gier, których zasady da się wytłumaczyć w trakcie przygotowania rozgrywki. Po rozłożeniu wszystkich kart w okrąg pierwszy gracz rzuca kośćmi. Wskazują nam one, z jakiego typu laboratorium poszukiwana ameba uciekła, w jakim jest kolorze, czy jest paskowana, czy cętkowana oraz jaki aktualnie ma kształt. Zaczynając od wylosowanego laboratorium, wodzimy wzrokiem po pozostałych stworkach, aż nie znajdziemy uciekiniera. Gdy go poprawnie wskażemy, to otrzymujemy punkt. Ale, żeby nie było zbyt prosto, to pamiętajcie, że w trakcie ucieczki ameby mogą ewoluować oraz wchodzić w kratki wentylacyjne, gdzie chwilowo są dla was niewidoczne. I tak oto może się okazać, że rundę zaczynaliśmy od poszukiwań niebiesko-fioletowego ślimaczka w paski, który zmienił kolor i kształt. A uciekając przez kratkę wentylacyjną, ponownie zmienił kształt i finalnie szukamy pomarańczowo — czerwonego ślimaczka w kropki! Grę wygrywa gracz, który jako pierwszy poprawnie wskazał pięciu uciekinierów. 

Panika w Laboratorium to szybka i przyjemna gra na spostrzegawczość. Ze względu na proste zasady sprawdzi się równie dobrze jako gra imprezowa dla starszych graczy. Uwaga! Gwarantowane wybuchy śmiechu przy dozie rywalizacji. Jednak w tej grze trzeba również trochę pogłówkować. Jest to tytuł, który jednak wymaga większego skupienia i radzenia sobie pod presją czasu. Młodszym graczom można oczywiście ułatwić rozgrywkę i np. usunąć kratki wentylacyjne. Tak czy siak, dzieciakom spodobają się małe i kolorowe stworki, a przy dobrej zabawie będą ćwiczyć spostrzegawczość.
 
Zdecydowanie polecamy grę Panika w Laboratorium wydawnictwa FoxGames. Zarówno starszym graczom, którzy szukają przerywnika lub czegoś na rozgrzewkę swoich szarych komórek przed cięższym tytułem, jak i najmłodszym. Zawsze popieraliśmy ćwiczenie mózgu i szarych komórek przez dobrą zabawę. Zwłaszcza w grach planszowych! Polecamy zatem udać się do sklepu po swój egzemplarz i razem ze swoimi pociechami lub przyjaciółmi zacząć gonić te małe i sprytne ameby!
5/6
FoxGames
 Nazwa: Panika w laboratorium
Wydwnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 35zł
Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Share:

19 kwi 2019

Wciel się w rycerza i walcz o sławę! - recenzja prototypu gry Glory: A Game of Knights

Crowdunding w Polsce rośnie w siłę z roku na rok. Kolejni twórcy i wydawcy startują na różnych platformach, by zebrać pieniądze na swój projekt. Co do samych wydawców, którzy są już na rynku nie będziemy się wypowiadać, ale lubimy i wspieramy, gdy to sami autorzy chcą ufundować swoją grę. Takim tytułem jest Glory: A Game of Knights od Strategos Games.

Glory: A Game of Knights to gra polskich twórców, w której wcielamy się w Rycerzy szykujących się do walki w turnieju. Do rozgrywki można zasiąść solo lub przeciwko innym graczom. Maksymalnie w jedną partię możecie zagrać w czworo. Czas rozgrywki? Nie licząc pierwszej partii, to gra skaluje się na około 30min na gracza.

Nie chcemy Wam opisywać zasad, bo już bardzo wiele o nich powiedziano. Polecamy zajrzeć do Asi z ONTable czy do Wookiego, u których znajdziecie skróty zasad i gameplaye z twórcami rozgrywki. W dużym skrócie, gracze w trakcie kolejnych tur przygotowują się do turnieju rycerskiego, zbierając siłę, modląc się, gromadząc pieniądze, sojuszników oraz ulepszając swoją zbroję i swojego rumaka. Do turnieju stajemy łącznie 3 razy, gdzie walczymy o sławę (bo sława na koniec gry decyduje o zwycięstwie).

Z racji tego, iż do recenzji otrzymaliśmy prototyp, to nie będziemy opiniować wykonania. Graficznie gra jeszcze nie jest skończona, ale już widać, że wszystko będzie zrobione klimatycznie i na ikonach, co sobie cenimy w grach. A jeśli jeszcze do tego ikony są jasne i klarowne, to już w ogóle gra u nas punktuje.

Sama rozgrywka może przebiegać w dwóch wariantach (nie zakładając solo) w zależności od tego, jaki rodzaj turniejów wybierzemy. Mamy wariant bezpośredni, w którym gracze prędzej czy później będą ze sobą walczyć oraz taki, w którym gracze się ze sobą nie „spotkają”, a bardziej będą się ścigać na inne zadania czy po surowce. My, jako fani negatywnej interakcji, bardziej przypodobaliśmy sobie wariant z bezpośrednią walką.

Ale po kolei – Glory: A Game of Knights to bardzo dobrze przemyślany worker placement. W trakcie odwiedzania lokacji wykonujemy różne akcje. I od teraz już wszystko jest zrobione w bardzo klimatyczny sposób – rycerze, przygotowując się do walki, mogą pójść potrenować, mogą ulepszać swoją zbroję czy konia,a także zbierać fundusze na swoją wyprawę.

W tej grze zdobywa się punkty na różne sposoby – można wypełniać cele (ogólne jak i tajne), można realizować zadania z kart (jak np. walki czy wymianę pieniędzy), czy podczas turniejów i wydarzeń. Mnogość możliwości jest dobra, choć widać, że twórcy w dużej mierze chcą, by to właśnie turnieje były decydujące – i dobrze, bo nie ma łatwo!

Jest kilka aspektów tego tytułu, które specjalnie przypadły nam do gustu – po pierwsze jest to bardzo dobrze zrealizowany worker placement, w którym każdy ruch ma sens. Po drugie wydarzenia – mogą one wpłynąć bardzo na rozgrywkę, jednak już rundę wcześniej wiemy, jakie wydarzenie nastąpi, więc można się przygotować, co daje do myślenia. No i w końcu same turnieje. Choć walki rozgrywają się za pomocą kości, to w trakcie samej rozgrywki mamy szansę zmniejszyć losowość przez zwiększenie kości (wydanie siły, ulepszenie konia, ulepszenie zbroi). Natomiast modląc się, dajemy sobie szansę na przerzucanie kości. Dodatkowo nasi sojusznicy mogą nie raz uratować nam życie w trakcie walki (bo czym byłby rycerz bez swojego wiernego giermka!).To wszystko sprawia, że mamy poczucie, że jesteśmy w stanie w jakimś stopniu zapanować nad losowością.

Jak prezentuje się regrywalność? Choć sytuacja na planszy się bardzo nie zmieni, to jest kilka znaczących zmiennych, które powodują, że każda rozgrywka jest unikalna. Po pierwsze karty – wykładamy ich dość sporo, co powoduje, że w każdej partii będziemy mieli dostępne inne możliwości. Największe znaczenie tutaj mają cele, które będziemy realizować. Po drugie, podczas przygotowania do gry, możemy wybrać pomiędzy dwoma rycerzami – „standardowym” i „nietypowym”. Ten drugi ma unikalne wartości, które otrzymuje na początku gry, więc może być tak, że gramy bardziej sławnym rycerzem (więc startujemy z większą liczbą sławy), ale z mniej pobożnym (więc w zamian mamy mniej punktów wiary na start i w turze dobierania). Jest to bardzo ciekawie (i klimatycznie!) przemyślane. To coś, co bardzo nam przypadło do gustu.

Choć po instrukcji i komponentach może się Wam wydawać, że jest to ciężka gra, to po pierwszej partii dojdziecie do wniosku, że byliście w błędzie. Glory: A Game of Knights to bardzo dobry, ciekawy, regrywalny worker placement, do którego chce się zasiąść ponownie. Nam gra bardzo przypadła do gustu, nie możemy się doczekać wersji finalnej, by jeszcze bardziej wczuć się zarówno w przygotowania do turnieju, jak i w sam turniej!


Nazwa: Glory: A Game of Knight

Wydawca: Strategos Games

Planowany rok wydania: 2020

Sugerowana cena: 190zł

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Strategos Games


Share:

14 kwi 2019

Dasz rady zjednać duchy? - recenzja gry Leśne Duchy


W zeszłym roku na Pionku udało nam się zasiąść do kilku ciekawych tytułów. Na stoisku Urge of Creation poznaliśmy Blackout Underground, a u All in Games poznaliśmy Magię Czarnego Sportu. Zaciekawiło nas również stoisko Foxgames, na którym zagraliśmy wtedy w Manhattan oraz Leśne Duchy. Ten pierwszy tytuł został już zrecenzowany, a na drugi zapraszamy Was już teraz!

Leśne Duchy to prosta logiczna gra rodzinna dla 1-4 graczy w wieku powyżej 6 lat. Zdecydowanie wzrok przyciąga wykonanie gry. W pudełku znajdziemy: 48 grubych kafli leśnych duchów, 15 żetonów darów lasu, 12 kryształów, 12 kart pór roku, 12 kart życzeń, 8 kart złego uroku, bloczek do notowania wyników oraz instrukcję. Wykonanie? Obłędne – grafiki są świetne, przykuwają wzrok i aż chce się grać, a do tego grubość elementów jest naprawdę zadowalający.

Zasady gry są proste, a gra daje niezłe możliwości. Na środku stołu rozkładamy z kafelków prostokąt 4x12. Na kafelkach znajdzie się jeden z 9 rodzajów duchów. Dodatkowo wybieramy losowo 8 żetonów darów lasu i układamy na niektórych kafelkach. Gracze w swojej turze zbierają kafel lub kafle z brzegu prostokąta z tym samym symbolem ducha – na niektórych kafelkach znajdują się dwa symbole duchów – wtedy możemy wziąć tyko jeden kafel. Jeżeli na kaflu znajdował się dar lasu – bierzemy go do swojej kolekcji i nie pokazujemy innym graczom. Dobieramy tak kafle, aż skończą się one na stole i przechodzimy do punktacji. I tu zaczyna się zabawa. Każdy z graczy zlicza po kolei każdy rodzaj ducha i porównuje to z innymi graczami – ten który ma najwięcej danego symbolu otrzymuje tyle punktów ile symbolu zebrał. I tak porównujemy wszystkie 9 symboli, a jeśli któryś nie występuje w naszym zbiorze to odejmujemy sobie 3 punkty. Na kaflach występują też symbole żywiołów – zliczamy je tak samo jak symbole duchów. Gracz z największą liczbą punktów zostaje zwycięzcą.

Jest to wariant podstawowy, w pudełku znajdziemy jeszcze 4 mini dodatki, które znacznie potrafią zmienić rozgrywkę, daję różne bonusy i kary. Istnieją również różne rozstawienia kafli, zamiast prostokąta możemy tworzyć inne, sugerowane kształty. Te aspekty znacznie wpływają na regrywalność tego tytułu, a to duży plus.

Czy gra nam się podobała? Tak! Jest to jeden z nielicznych tytułów rodzinnych, w którym równie dobrze bawiliśmy się w wariancie podstawowym jak i  w innych dodatkowych. Jest to gra do której chce się wracać. Najlepiej wypada ona w gronie rodzinnym, chętnie powinni siadać do niej osoby nie grające na co dzień.

Polecamy Leśne Duchy wszystkim, którzy szukają ciekawej, ładnej i prostej gry logicznej, do której będą mogli zasiąść zarówno z dziećmi jak i z dziadkami. Duża regrywalność, dodatkowe warianty rozgrywki, ładne i solidne wykonanie – to główne plusy tejże gry! Polecamy Wam sprawdzić Leśne Duchy!





Nazwa: Leśne Duchy

Wydawca: Foxgames 

Rok wydania: 2019

Sugerowana cena: 64,99zł

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames

Share:

10 kwi 2019

Legendy Polskie na planszy część III — recenzja gry Smok Wawelski

No i się doczekaliśmy. Wydawnictwo Granna wydało kolejną grę z serii Legendy Polskie. Jeśli jeszcze nie wiecie czym są gry z tej serii, to zapraszamy do zapoznania się z naszymi wcześniejszymi recenzjami. Opisywaliśmy kiedyś jak się gra w Bazyliszka, czy też w Pana Twardowskiego. W niniejszym artykule opiszemy wam jak pokonać Smoka Wawelskiego.

Smok Wawelski wydawnictwa Granna to ciekawy tytuł planszowy dla dzieci w wieku 4+. Do zabawy mogą zasiąść 2-4 osoby. W grze wcielicie się w śmiałków, którzy próbują przegnać złego smoka nękającego gród króla Kraka. Dzielny rycerz, któremu jako pierwszemu uda się zrealizować chytry plan szewczyka Skuby, otrzyma pół królestwa i rękę córki króla.

W pudełku znajdziemy kilka bardzo interesujących elementów. Pierwszym z nich jest instrukcja z legendą o Smoku Wawelskim, podobnie jak w przypadku pozostałych części serii. Następnie, znajdziemy figurki rycerzy oraz zwierząt, a także sześcienną kostkę. Jednak największą furorę wśród waszych pociech zrobi duża figurka smoka, którą trzeba zmontować przed pierwszą rozgrywką. Jest ona zaprojektowana tak, by w odpowiednim momencie przechyliła się, co symbolizuje zakończenie gry. Uwaga! Każde przechylenie się smoka powoduje niekontrolowane wybuchy radości. Elementy są wykonane z twardszego kartonu, więc wytrzymają wielokrotne spotkania z dziećmi.

Gra jest przeznaczona dla młodszych graczy, którzy wiedzą już, że kostka służy do turlania, a nie do jedzenia. Co za tym idzie, zasady nie mogą być wielce skomplikowane. Po złożeniu figurki smoka i umieszczeniu figurek rycerzy na ogonie potwora jesteście gotowi do gry. W swojej turze śmiałek, który staje naprzeciw smoka, rzuca kostką i odczytuje jej wynik. Następnie decyduje czy chce pomóc rycerzowi, czy chce nakarmić smoczysko. Wybierając pierwszą opcję, musimy pamiętać o dwóch rzeczach – możemy zdjąć rycerza ze zbroją o wylosowanym kolorze lub z miejsca na ogonie oznaczonym tym samym kolorem, co wskazywanym przez kostkę. Jeśli jednak zdecydujemy się nakarmić smoka, to musimy mu włożyć do paszczy zwierzę wypchane siarką. Wygra gracz, w którego turze smok upadnie na pysk, aby „napić się wody z Wisły”.

Smok Wawelski to świetna gierka! Prosta, zabawna, z małym elementem rywalizacji przejawiającym się w wyścigu, kto pierwszy przewróci model smoka. Ta trójwymiarowa figurka naprawdę może zrobić wrażenie na najmłodszych graczach. Duża, kolorowa – pobudzi dziecięcą wyobraźnię. Co więcej — pokusimy się o stwierdzenie, że po skończonej grze nie warto chować jej do pudełka, gdyż dobrze będzie wyglądać na półce z innymi zabawkami.
 
Rodzice! Polecamy zakupić waszym pociechom Smoka Wawelskiego wydawnictwa Granna. Jest to dobra pozycja, która będzie rozwijać analityczne myślenie dzieci. Najmłodsi będą planować, decydować i zadawać pytania w stylu „Czy jeśli teraz nakarmię smoka, to się w końcu przewróci?”.

Smok Wawelski to kolejna gra z serii Legendy Polskie. Oprócz tego, że dobrze wygląda na półce z pozostałymi tytułami, to bawi i uczy jednocześnie. Polecamy, bo zabawy i radości po pokonaniu smoka jest co niemiara!
4,9/6
Granna
Nazwa: Smok Wawelski
Wydawnictwo: Granna
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 30zł
Dziękujemy wydawnictwu Granna za przesłanie egzemplarza recenzenckiego


Share:

7 kwi 2019

Wyrzuć te emocje! - recenzja gry E-motionz

Dziś na naszą stronę wjeżdża kolejny rodzinny tytuł od wydawnictwa Alexander. Choć w dużej części gry Alexandra są skierowane do dzieci, to część ich tytułów może bawić również dorosłych. Czy taką grą jest Emotionz? Sprawdźmy!

Emotionz to familijna gra rodzinna o rzucaniu kostkami. Do gry może zasiąść od 2 do 5 graczy, czas rozgrywki to około 30-60 minut, a minimalny sugerowany wiek to 7 lat. Zajrzyjmy więc do pudełka, by odkryć, co oferuje nam wydawca. Pod wieczkiem mamy: planszę do gry, 40 kostek z emocjami (po 8 dla każdego gracza), 5 żetonów określających ruch, 55 kart, 5 tekturowych pionów, 5 podstawek do pionów, 30 pchełek, woreczek oraz instrukcję. Jeżeli chodzi o wykonanie, to karty są miękkie, ale nie ma potrzeby ich „zagrywania”, więc to nie problem. Pozostałe elementy są dobrej jakości, więc gra posłuży nam na dłużej.

Chcielibyśmy od razu wspomnieć, że jest kilka wersji tejże gry. My otrzymaliśmy klasyczną, ale w sprzedaży znajdziecie jeszcze wersję ekskluzywną (więcej kości, możliwość grania na 6, więcej kart), wersję light (dla 4 graczy) oraz wersję mini (dla 3 graczy). Wykonanie poszczególnych edycji nie różnie się od siebie jakością, a jedynie inną ilością elementów.

Zasady gry są banalnie proste. Każdy z graczy otrzymuje swój zestaw kości, na których widnieje 6 różnych emotek. Przed graczami odkryta zostaje karta, na której widnieje „kombinacja” emotek, które należy wyrzucić na swoich kościach, na przykład: 6 uśmiechniętych i 2 smutne minki. Rzucamy wszyscy w tym samym czasie, pasujące emotki odkładamy na bok, a pozostałe kości przerzucamy, aż do skutku. Pierwszy gracz, któremu się to uda, bierze żeton o najwyższej wartości (np. w grze dla 4 graczy jest to 4) i tak aż wszystkim się uda wyrzucić dane symbole. Wartość żetonu to liczba pól, o które należy przesunąć swojego pionka na planszy. Kto pierwszy dojdzie do mety, zostaje zwycięzcą.

Gra jest szybka, ale trzeba podkreślić, że bardzo losowa, co może jednocześnie być bardzo frustrujące. Jeżeli chodzi o skalowanie w Emotionz to na 4 i 5 osób gra jest ciekawa i nutka rywalizacji wiele jej tutaj daje. W dwie i trzy osoby już aż takich emocji nie ma, szybciej się kończy rzucanie danego układu.

Emotionz to gra, w której co turę wykonujemy to samo, czyli rzucamy kośćmi licząc, że uda nam się wyrzucić zadany układ. Część graczy po 3-4 turze odczuwa już znużenie, szczególnie jak mieli trudne początki, co może odpychać od kolejnych partii. Jednak jest to kwestia gustu, gdyż dla osób, które lubią gry losowe i którym ta losowość nie przeszkadza,Emotionz świetniesię sprawdzi.
 
Emotionz jest grą, która sprawdzi się w grze z dzieciakami, zajmie je na chwilę i odciągnie od komputerów. Jest to produkt ze średniej półki, który warto wypróbować, szczególnie, że  przyciąga nas swoim wykonanie jak i grafikami, co jest zdecydowanie jego atutem. Polecamy sprawdzić przed zakupem, a może akurat przypadnie Wam do gustu!



Nazwa: E-motionz
Wydawnictwo: Alexander
Rok wydania: 2017
Sugerowana cena: 39zł
Dziękujemy wydawnictwu Alexander za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Alexander
Share:

3 kwi 2019

Turlaj i się wspinaj! - recenzja gry Roll & Wall: Wspinaczka

Wydawnictwo Granna najczęściej wydaje gry planszowe dla najmłodszych graczy. Jednak od czasu do czasu zdarzy im się wydać bardziej zaawansowany tytuł (jak na przykład Santa Maria). W ubiegłym roku na Essen zaprezentowali oni grę Wojciecha Grajkowskiego – Roll & Wall: Wspinaczka. Gra została wydana w dwóch wersjach językowych w jednym pudełku. Czy warto po nią sięgnąć?

Roll &Wall: Wspinaczka to gra dla 2 – 5 graczy, w wieku co najmniej 8 lat. Czas rozgrywki to około 45 minut. W kolorowym pudełku z grą znajdziemy: 35 kafli ekwipunku, 4 puzzle planszy, 3 dwustronne moduły ścian, 6 drewnianych znaczników flag, 20 haków w 5 kolorach, 5 pionków wspinaczy, niebieską kostkę k4, 6 białych kostek k6, 15 flag, 5 plecaków, znacznik pierwszego gracza, instrukcję i największy „bajer” – wieżę do kości! Rozwiewając wątpliwości – tak, mieści się po złożeniu do pudełka.

W Roll & Wall gra się szybko, a nauka zasad trwa krótką chwilę. Przed pierwszą rozgrywką musimy złożyć wieżę do kości. Na początku przygotowujemy planszę, składając puzzle i dokładając moduły ścian. Każdy gracz bierze pionek wspinacza, plecak, 3 kafelki ekwipunku (w wariancie podstawowym) oraz 3 haki w swoim kolorze. Grę rozpoczyna gracz, który ostatni był w górach. W swojej turze, gracze będą deklarować, którą ścieżką będą teraz szli. Na każdej ścieżce napisana jest cyfra, którą gracz musi wyrzucić, by dostać się na dane pole. Do tego celu wybiera białe kostki – ich liczba zależy od preferencji gracza. Jeśli rzut się udał, to przenosimy swojego pionka na dane pole, a wykorzystane kostki odkładamy na bok. Na niektórych polach są symbole półek skalnych. Jeżeli gracz znajduje się na polu z półką to może zdecydować się nie rzucać dalej i zakończyć swoją turę – jeśli gracz nie wyrzuci minimalnej wartości na kostce, to odpada od ściany i spada na sam dół. Zapobiec temu może hak, który możemy wbić na dowolnym polu, na którym już stoimy. Jeśli tak zrobimy, to przy odpadaniu od ściany lądujemy na polu z hakiem. Gra kończy się, gdy któryś z graczy dotrze na szczyt.

Jest to oczywiście wariant podstawowy – w wariancie zaawansowanym gracze mają zupełnie inne przedmioty – również takie, które mogą zaszkodzić innym graczom.Wprowadza się do gry także flagi, które trzeba zebrać zanim dotrze się na szczyt. W grze z najmłodszymi graczami zalecane jest przydzielenie dzieciakom dodatkowego haku, by nie odczuwały tego, gdy będą spadać.

Roll & Wall to lekka gra, która w dużej mierze opiera się na szczęściu. Oczywiście sami decydujemy iloma kostkami rzucamy, którą ścieżką pójdziemy czy kiedy użyjemy naszego ekwipunku. Losowość nadal jednak jest tu duża – w końcu to rzuty kośćmi. Jeśli więc komuś to przeszkadza, to nie ma po co sięgać po ten tytuł.

Parę słów o wykonaniu. Nie można tej grze odmówić klimatycznych elementów jak plecak górski (kolorowy, wytrzymały z grubej tektury), haki czy żetony ekwipunku. Wspomniana już wcześniej wieża na kości również bardzo ładnie się prezentuje i dodaje grze uroku. Zarówno plansza, jak i moduły są wykonane w solidny sposób, więc gra wytrzyma wiele rozgrywek.

Gra oferuje wariant zaawansowany, który zdecydowanie dodaje tej grze regrywalności oraz sprawia, że nie chce się już wracać do podstawowej rozgrywki. Zbieranie flag powoduje, że trzeba dobrze zaplanować sobie trasę, a dodatkowe żetony, użyte w odpowiednim momencie, mogą dać nam całkiem niezłą przewagę.

Roll & Wall to lekka, ciekawa gra, która przypadnie do gustu tym, którym mechanika rzucania kostkami nie przeszkadza. Wariant podstawowy dobrze sprawdzi się do wprowadzenia w podstawowe zasady gry, a wariant zaawansowany sprawi, że będziecie chętniej do tej gry wracać. My bawiliśmy się dobrze (z małymi wyjątkami przy bardzo słabych rzutach) i polecamy każdemu spróbować zagrać w tę grę!



Nazwa: Roll & Wall: Wspinaczka
Wydawnictwo: Granna
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 69,99zł
Dziękujemy wydawnictwu Granna za przysłanie gry do recenzji
Granna
Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive