19 kwi 2017

Więcej niż jedno zwierzę to? - recenzja gry Unanimo

Czy Wy także w niedzielne popołudnia, po rodzinnym obiedzie, zasiadacie w salonie z filiżanką kawy i talerzykiem ciasta? Czy zdarza się Wam podczas konsumpcji domowego wypieku, że  włączacie telewizję i oglądacie Familiadę? Lubicie sobie wyobrażać, że jesteście trzecim graczem i odpowiadacie na pytania pana Strasburgera? Jeśli na wszystkie pytania odpowiedzieliście pozytywnie - mamy dla Was recenzję karcianej gry Unamino od wydawnictwa Rebel.

Unamino to szybka gra słowna dla 3 do 12 graczy. Zapakowana jest w ładne, metalowe pudełko. W środku znajdziemy 54 dwustronne karty z motywami przewodnimi, 4 ołówki, notatnik na której będziemy zapisywać wyrazy oraz punktację, no i oczywiście instrukcja gry. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na obrazki na kartach, którymi będziemy grać. Ilustracje są wykonane w jednolitym, bajkowym klimacie z dbałością o detale. Nie sądzę, aby szybko się zniszczyły - są twarde i jeśli naumyślnie ich nie zniszczymy to posłużą na wiele rozgrywek.

Ale do konkretów. Na pewno zastanawiacie się skąd nawiązanie do "Familiady"? Już spieszę z wyjaśnieniem. Celem gry jest zdobycie jak największej ilości punktów przez myślenie w podobny sposób co reszta graczy. Po przetasowaniu kart, wybrany pierwszy gracz odkrywa pierwszą kartę z wierzchu talii i kładzie ją na stole, aby była widoczna dla pozostałych. Gdy tylko karta zostanie odsłonięta, wszyscy zapisują na kartce z notesu osiem słów, które skojarzyły im się z daną ilustracją.

Pierwszy gracz, który skończy wypisywać swoje słowa zatrzymuje czas od razu, lub daje ostatnią szansę na dopisanie pomysłów. W tym momencie zawodnik głośno odczytuje pierwsze zapisane przez siebie słowo. Wszyscy, który również je zapisali (łącznie z graczem, który je odczytał) podnoszą ręce i otrzymują tyle punktów, ile jest rąk w górze. Następnie gracz postępuje tak samo z kolejnymi słowami. Jeśli gracz zapisał słowo, którego nikt inny nie skojarzył z obrazkiem - otrzymuje zero punktów. Jednak, żeby nie było za prosto, słowa graczy muszą być w dokładnie tej samej formie. Dla przykładu "but" to nie to samo co "buty", podobnie jak "rower" i "motorower".

Po sprawdzeniu wszystkich ośmiu słów z listy pierwszego gracza kolejna osoba  z jego lewej strony rozpoczyna odczytywanie swoich zapisek. Postępuje tak samo, nie uwzględniając jednak słów, za które już dostał punkty. Gra postępuje zgodnie z ruchem wskazówek zegara aż do momentu, gdy listy wszystkich graczy zostaną sprawdzone. Ostatni gracz jednak nie musi odczytywać słów, które jeszcze nie zostały wymienione, ponieważ wie, że nikt oprócz niego ich nie wymyślił. Gdy wszyscy gracze przeczytają swoje słowa, każdy podlicza swoje punkty i wpisuje wynik w podsumowaniu rundy. Kolejny gracz odrzuca użytą kartę, a następnie odkrywa nową z wierzchu pozostałej talii. Gra tak toczy się pełne trzy rundy. Po ich rozegraniu, zawodnicy sumują i zapisują wyniki z każdej tury. Gracz z najwyższym wynikiem wygrywa.

Unamino jak już wspomniałem to szybka i prosta gra. Możemy się poczuć trochę jak słynni ankietowani w Familiadzie. Aby wygrać, trzeba myśleć jak inni. Gra idealnie nadaje się na początek imprezy z planszówkami. Da się ekspresowo przedstawić i przyswoić zasady. Rozgrywka nie trwa zbyt długo, przez co nie mamy odczucia, że czas się dłuży. Warto grać w nią w większej liczbie osób. W końcu im więcej głów do myślenia, tym więcej dziwnych skojarzeń z kartami. My, odczytując nasze wyrazy, ubawiliśmy się nieźle. Często padały pytania "Jakim sposobem Ci się to skojarzyło z...?"

Jeśli znudzi Wam się podstawowa wersja, autorzy gry w instrukcji dodali parę pomysłów na urozmaicenie rozgrywki. Na przykład możecie zakazać słów na daną literę. Albo może spróbujecie sił w innym języku?

Jako, iż krótka gra, to podsumowanie też krótkie. Unamino to gra na rozgrzewkę przed większym tytułem. Jest ona o tyle prosta, że daje dużo zabawy, ale niestety nie wciąga na dłużej. Bardziej wymagający gracze mogą stwierdzić, że jest zwyczajnie nudna i niewarta powrotu do niej. My uważamy przeciwnie - piękno leży w prostocie. Jeśli nie macie tyle szczęścia by dostać się do Familiady - zagrajcie w Unamino.

I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
4/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
-/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4,5/6

Ocena Końcowa: 4,5


Nazwa: Unanimo

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 59,95zł

Ocena: 4,5/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl

Autor: DJ

14 kwi 2017

Jak wpłynąć na życie miliony ludzi? - recenzja książki George Lucas - Gwiezdne Wojny i reszta życia

Ci, którzy są na bieżąco z naszą stroną zapewne wiedzą, iż należę do fanów Gwiezdnych Wojen. Moja radość po informacji, że wydanie zostanie wydana 7 część filmu była ogromna, gdyż oczekiwałem na nią kilkanaście lat (oczywiście chodzi mi o przygody Luke’a, a nie jego ojca). Co do jakości i  realizacji filmu ludzie są podzieleni – część uważa to za marną kopię części IV, a inni się nim zachwycają. Skąd taki podział u fanów? W dużej mierze zapewne chodzi o osobę Georga Lucasa, który w pierwszych sześciu częściach był ojcem całego projektu, a następnie pozbył się praw autorskich na rzecz Disney’a. Dziś trochę o postaci samego Lucasa.

W moje ręce trafiła biografia George Lucas – Gwiezdne Wojny i reszta życia napisaną przez Briana Jaya Jonesa. Na okładce możemy zobaczyć samego Lucasa, który rozmawia z C-3PO na Tatooine. I tyle wystarczy, aby okładka była urzekająca i przedstawiała trud pracy nad filmami z serii Star Wars.

Jednak nie oceniamy książki po okładce prawda? Książka napisana jest w sposób bardzo przyjemny i przystępny dla czytelnika. Biografia ta jest na tyle wciągająca, że powracałem do niej w każdej swojej wolnej chwili. Przedstawia ona kulisy powstawania najsłynniejszej na świeci sagi, ale pokazuje również prywatne życie reżysera.

Z książki dowiemy się nie tylko tych aktualniejszych rzeczy – swoją przygodę rozpoczniemy od 1944 roku, a skończymy w 2016. Szmat czasu, ale i szmat tekstu. W historii poznajemy rodzinę Lucasów, a nie samego słynnego reżysera. Dowiemy się kim był jego ojciec i jakie plany miał wobec swojego syna. Z każdą kartką będziemy zgłębiać w jaki sposób kształtował się charakter młodego Lucasa.

Któż z Was wiedział, że George Lucas miał bardzo groźny wypadek w swoim podrasowanym małym fiacie? Gdyby nie niedoskonałość pasów bezpieczeństwa (stworzonych w tym samochodzie przez samego Lucasa) to z pewnością nigdy byśmy nie poznali życia Skywalkerów.

Ojciec reżysera uważał, że z bycia artystą nie da się wyżyć. Dlatego też, gdy młody Lucas szedł na studia to nie do końca powiedział ojcu gdzie będzie studiował. I tutaj też poznajemy wiele smaczków. Przedstawione zostaną nam postaci Stevena Spielberga czy Francisco Forda Coppoli.

Autor biografii nie przytacza nam samych suchych faktów – dużą część książki zapełniają wypowiedzi osób bliskich Lucasowi. Rodzina, przyjaciele, ale i reżyserowie (między innymi Ci wymieni wyżej). Każda narracja jest praktycznie poparta wypowiedzią kogoś z otoczenia Lucasa.

Dowiadujemy się też co Lucas sądzi o nowych filmach i dlaczego nie odczuwa przy nich wielkiej radości – wszystko przez, że przestał nad nimi „panować”. Jego notatki zostały odrzucone, a J. J. Abrams poszedł w swoją stronę. George Lucas jest osobą, która jest bardzo uparta i dąży do tego, aby wszystko było po jego myśli. W sprawie VII części porównał swoje odczucia do udziału w ślubie dorosłego dziecka, po własnym rozwodzie „Moja była tam będzie, podobnie jak nowa żona, ale ja będę musiał wziąć głęboki wdech, być grzecznym człowiekiem, wytrzymać tam i cieszyć się chwilą, bo jest jak jest”.

W biografii nie pominięto również faktów z prac nad Indianą Jonesem czy założeniem Lucasfilm. Ja osobiście nie wiedział, że wytwórnia Georga miała być pewnym sposobem przeciwstawienia się całemu Hollywood, które wywierało straszny wpływ na artystach, jednocześnie strasznie ograniczając im środki i czas.

Polecam książkę każdemu fanowi Gwiezdnych Wojen. Dowiecie się z pewnością wielu ciekawych rzeczy (np. że Lucas nazwał drugą część gwiezdnych wojen na przekór krytycznemu podejściu co do pewnej postaci jako „Wielkie przygody Jar Jara”), ale przede wszystkim poznacie jaki wpływ miała rodzina i bliscy na powstanie sagi. Każdy kto lubi filmy Lucasa również powinien sięgnąć po tę książkę!


Nazwa: George Lucas - Gwiezdne Wojny i reszta życia

Wydawca:  Wielka Litera

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 35,99

Za przekazanie książki do recenzji dziękuję księgarni Tania Książka:

10 kwi 2017

Wieści z naszej księgarni!

Dwie nowości już w sprzedaży!
„Wielka ucieczka” to nowa wersja rodzinnego hitu znanego na świecie pod nazwą „Cartagena”. 
Natomiast gra „Twardy orzech do zgryzienia” to idealna propozycja dla graczy lubiących logiczne wyzwania. Gra została bardzo wysoko oceniona przez Toma Vasela, jednego z najlepszych na świecie recenzentów gier. Jego zdaniem jest ona lepsza od innego klasyka wśród rodzinnych gier logicznych, „Hey, that’s my fish!”.



W maju przybiegną mrówki!

Jedną z naszych majowych nowości będzie gra „Mrówki”, nawiązująca do bestsellerowej książki „Naszej Księgarni”. Gra – podobnie jak książka – zilustrowana została przez Katarzynę Bajerowicz.
„Mrówki” to polska wersja gry„35 Rainbow”,prezentowanej na zeszłorocznych targach w Essen przez koreańską firmę G-Game.To niezwykle emocjonująca gra na spostrzegawczość i refleks. Zadaniem graczy jest odnajdywanie małych mrówek w wielkim mrowisku. Nie będzie to łatwe, ponieważ mają one różne kolory i numery – należy wykazać się spostrzegawczością oraz umiejętnością szybkiego liczenia, by jak najszybciej odnaleźć właściwą mrówkę!


Więcej mocy!

W każdej grze Wydawnictwa Nasza Księgarnia znajduje się jedna, losowo wybrana KartaMegamocy. Są to wyjątkowe karty, ponieważ pasują do każdej gry! Zostały bardzo dobrze przyjęte, postanowiliśmy więc zaprosić graczy do zabawy:
WYMYŚL KARTĘ MEGAMOCY PRZYDATNĄ PODCZAS GRY!
NAJLEPSZE POMYSŁYZNAJDĄ SIĘ NA NOWYCH KARTACH ILUSTROWANYCH PRZEZ TOMASZA LEŚNIAKA!


Propozycje nowych megamocy należy przesyłać na adres: gryplanszowe@nk.com.pl.
Zabawa trwa do 23 kwietnia 2017 r. Autorzy najlepszych propozycji otrzymają niespodzianki.




9 kwi 2017

Sprawdź swoją wiedzę! - recenzja gry Polska gra quizowa

Szukacie ciekawej gry quizowej? Lubicie sprawdzać swoją wiedzę? Mamy dla Was ciekawą pozycje wydaną przez Tactic Games – Polska gra quizowa w której znajdziecie całkiem sporo ciekawych pytań dotyczących naszego Państwa. Recenzowaliśmy już dla Was quizową grę od Albi (Polska – pytania i odpowiedzi). Jak wypadają te gry w małym porównaniu?

Polska – gra quizowa to rodzinny tytuł, w którym przyjdzie nam wykazać się wiedzą z różnych dziedzin życia. Duże pudło, w środku duża plansza, pionki i 400 kart z pytaniami i odpowiedziami. Dodatkowo są też żetony odpowiedzi – komplet dla 6 graczy. Kategorie w jakich nam przyjdzie się zmierzyć to: historia, kultura, przyroda, geografia, sport, różności.

Zasady gry są banalnie proste. Poruszamy się po okrągłej planszy na której zaznaczone są kategorie. Znacznik kategorii (w kolorach polskiej flagi) wyznacza na jakie pytania będziemy odpowiadać w danej rundzie. Gdy znacznik stanie na pustym polu to mamy dwie możliwości – albo ostatni gracz ma szanse i odpowiada na pytanie i ma możliwość poruszenia się o dwa pola zamiast o jedno, albo ściągami aplikację z dodatkowymi 200 pytaniami. 
Grę cechuje fakt, że wszyscy odpowiadają jednocześnie na to samo pytanie. Naszym wyznacznikiem odpowiedzi (na kartach są 4 możliwości) są żetony, które ma każdy gracz. Gdy chcemy dać odpowiedź wykładamy zakryty żeton przed siebie i gdy zrobią to wszyscy gracze to odsłaniamy wszystkie. Za każdą dobrą odpowiedź przesuwamy swój pionek o jedno pole do przodu. Gra kończy się gdy znacznik kategorii zrobi całe koło – grę wygrywa gracz, którego pionek znajduje się najdalej na planszy.

Pytania są różnorodne i z pewnością nie na wszystkie będziecie znać odpowiedzi. Ważnym aspektem jest to, że wszyscy odpowiadamy jednocześnie i na te same pytania, więc nie ma zarzutów, że „Ty masz łatwiejsze pytania”. Wiadomo, że zdarzają się pytania w kategoriach w których inni są lepsi, ale wszystko jest weryfikowane w kolejnych ruchach.

Grę polecamy każdemu kto jest fanem różnych teleturniejów i quizów. Pytania są ciekawe, gra jest wydana bardzo ładnie  i przyjaźnie. Pytania są różnorodne, więc każdy może się w niej sprawdzić. Fakt, że jest aplikacja jeszcze dodatkowo urozmaica grę i wprowadza dodatkowe pytania. Zdecydowanie polecamy wszystkim, którzy szukają ciekawej gry imprezowej, w którą można grać w każdym wieku.

I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 4,9


Nazwa: Polska gra quizowa

Wydawca: Tactic

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 67,99 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Tactic

4 kwi 2017

A Ty którego Tytana poprowadzisz? - recenzja gry Wyścig Tytanów

Gry wyścigowe w naszym domu są raczej rzadkością. Na dobrą sprawę to mamy jedynie coś wyścigowego dla dzieci (Car Cards), coś z fantastyki (Smoczy Wyścig) oraz coś imprezowego (Szalone Wózki). Po części wynika to z małego zainteresowania taką tematyką. Tym razem jednak skusiliśmy się na wyścigowy tytuł od Rebela. Jak zatem podał nam się Wyścig Tytanów? Sprawdźcie sami!

Wyścig Tytanów to rodzinna gra wyścigowa dla 2 do 6 graczy. Tytuł ten cechuje się bardzo ładnym wydaniem. W pudełku znajdziemy 3 dwustronne, kolorowe i klimatyczne plansze, 6 kości akcji, 13 kart specjalnych, 15 żetonów pułapek, 6 znaczników życia, 6 znaczników okrążeń, 6 plansz tytanów, 6 kart zdolności no i wisienka na torcie – 6 figurek tytanów.

Jak już wspomniałem – gra jest wydana bardzo ładnie. Poczynając od pudełka, które jest kolorowe i przedstawia tytułowych tytanów, idąc przez figurki, które są całkiem szczegółowe, a kończąc na planszach, które są bardzo kolorowe, każda przedstawia inny świat (dla każdego tytana po jednym). Jedynym minusem tak kolorowego i wręcz komiksowego przedstawienia plansz jest fakt, że stają się one mniej czytelne.

Zasady gry są banalnie proste. Każdy z nas wybiera jednego tytana (w wariancie dwuosobowym każdy z graczy prowadzi dwóch tytanów) oraz dobiera tyle kości ile występuję tytanów w grze. Pierwszy gracz rzuca wszystkimi kośćmi, wybiera z nich jedną i wykonuje akcję na niej opisaną. Kolejny graczy wybiera z pozostałych kości kolejną itd. aż do momentu gdy zostaną dwie kości. 
W tym momencie gracz bierze wszystkie kości, rzuca nimi i wybiera jedną akcję, a gra toczy się dalej. Na kościach mamy 6 możliwości: ruch dwa razy przed siebie, ruch raz przed siebie i zostawienie pułapki, ruch przed siebie i po skosie, ruch dwa razy po skosie, ruch trzy razy po skosie, wybranie dowolnej akcji kosztem jednego punktu życia. Wygrywa gracz, który przemierzy planszę wzdłuż trzykrotnie.

W grze występują również zdolności specjalne każdego tytana, które mogą znacznie wpłynąć na rozgrywkę. Dzięki nim możemy przyciągać oddalających się przeciwników, zostawiać dodatkowe pułapki, zamieniać się polami, wykonywać dodatkowe ataki. Zdolności tytanów są raczej zbalansowane, żaden z nich nie ma zdolności, która byłaby „najlepsza”.

Dodatkowo w nasze ręce zostały oddane karty akcji specjalnych. Pomagają nam one w walce, ale i obronie. Możemy mieć tarcze, która chroni nas przed obrażeniami czy możliwość dodatkowych ataków. Karty są różne, zdobywamy je stając na specjalnych polach na planszy i możemy mieć maksymalnie 2 na ręce co powoduje, że jesteśmy wręcz zachęcani do ich zużywania.

Na planszach poza punktami po których się będziemy poruszać znajdziemy jeszcze dwie rzeczy: po pierwsze wspomniane już pola za które otrzymamy karty specjalne, a po drugie pułapki. Każda plansza charakteryzuje się różnie działającymi pułapkami. Na jednej dostają obrażenia wszyscy na polach wokół pola z pułapką, na innej będziemy się ślizgać na kolejne pola, a bywają też takie, które dają nam dodatkowe możliwości ruchu. Do każdego toru dobieramy różną taktykę co również sprawia, że jest to tytuł do którego chce się wracać.

Wyścig Tytanów to gra, która cechuje się dużą ilością interakcji. W grze 3 osobowej tytuł ten wypada najsłabiej – raczej stara się naprawdę prześcignąć pozostałych i mamy na to sporo miejsca. W wariancie dwu, cztero i więcej osobowym gra robi się ciekawsza, gdyż mała ilość pól wymusza na graczach zagrywanie ataków i pułapek. Jest szansa, że się posprzeczacie podczas rozgrywki, gdyż bywa również tak, że jeden gracz dostaje większość obrażeń.


Choć Wyścig Tytanów ma mało wspólnego z wyścigiem (choć zakończenie gry jest ściśle związane z trzecim ukończeniem toru) to gra jest lekka i przyjemna. Jej dużym plusem jest fakt, że rozgrywka jest szybka. Jeśli ktoś lubi interakcje to w tej grze się zdecydowanie odnajdzie. Jedyne co nam przeszkadza to plansza, która jest mało czytelna, ale mechanicznie (choć nie jest to jakaś innowacyjna mechanika) gra wypada całkiem fajnie. Polecamy bardziej początkującym graczom, dla większych wyjadaczy gra będzie po prostu słaba. 

I.
Klimat
4/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 4,75

Nazwa: Wyścig Tytanów

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 89,95zł

Ocena: 4,75/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl

28 mar 2017

A Ty jaką jesteś przekupką? - recenzja gry Bankrut

Lubicie gry w których jedną ze składowych jest targ? Ale nie taki spokojny, wymarzony, tylko taki z przekupkami, krzykaczami i klientami łasymi na daną rzecz? Jak np. w grze Łowcy Smoków? A co jakby taką mechanikę wyciągnąć z gry i zbudować tytuł na jej podstawie? Tego podjął się nie kto inny jak Reiner Knizia i stworzył grę Bankrut!

Bankrut to głośna imprezowa gra, w której umiejętności targowania, trochę sprytu i szybki przegląd „pola” dają nam zwycięstwo. Zdecydowanie nie jest to gra dla ludzi z natury spokojnych. Pudełko małe, poręczne, zawiera jedynie karty i notes. Dokładnie 61 kart no i instrukcje, która napisana jest w bardzo przyzwoity sposób.

Skoro już mowa o zasadach to trzeba powiedzieć, że ich tłumaczenie zajmuje około minuty. Każdy z nas dostanie karty (różną ilość w zależności od ilości graczy), na których może widnieć jeden z dziewięciu towarów: drewno (5), zboże (5), cegły (5), owce (7), ryby (7), prosiaki (7), kawa (7), zioło (9), złoto (9). Cyfry w nawiasach określają ile danego towaru występuje w talii. Naszym zadaniem jest uzbierać jak najwięcej towarów danego rodzaju. Dokładniej rzecz ujmując – jeśli mamy więcej niż połowę danego towaru (np. 3 drewna, albo 5 złota) to za każdą kartę dostajemy 1 punkt. Jeśli mamy wszystkie towary danego rodzaju (np. 5 zboże) to za każdą kartę dostaniemy 2 punkty. Runda toczy się do momentu, aż ktoś krzyknie stop (jeśli zrobi to poprawnie to dostaje dodatkowe 5 punktów). A jak zdobywać towary? Otóż trzeba wymieniać się kartę za kartę. Sęk w tym, że robimy to wszyscy jednocześnie, więc przy stole panuje całkiem spory chaos. Jednak ten chaos ma swoją urodę. Dodatkowo jedna karta zawsze leży na środku stołu i określa ona za jaki towar dostaniemy punkty ujemne! Gra toczy się przez tyle rund ilu jest graczy, a grać możemy od 3 do 6 graczy.

Jak wrażenia? Bardzo pozytywne! Choć panuje ciągły krzyk i chaos to gra jest bardzo przyjemna. Ciągła chęć wymienienia danej rzeczy wymaga od nas zmiany taktyki, spoglądania co leży na środku oraz słuchania wszystkich wokół. Podzielność uwagi to zdecydowanie cecha, która pomoże wygrać w tej grze.

Choć wydaje się Wam, że jest to prosta gra, to powiem Wam, że można się nieźle przy niej wyżyć i wykrzyczeć. Mają miejsce tutaj też negatywne emocje. Najczęściej wychodzą one na jaw w momencie gdy krzyczymy stop, a sekundę wcześniej ktoś na środek rzuca kartę, która spowoduje, że zamiast +8 dostaniemy -8 punktów.

Bankrut to chyba pierwsza nasza gra imprezowa, w której były takie emocje w ostatniej rundzie, że jedna osoba po krzyknięciu przez kogoś STOP, wręcz weszła na stół! Bywało już tak, że karty leciały przez cały stół, albo ktoś wstawał i wychodził.  Były posądzenia o oszustwa, o zbyt późne wymiany kart na środku, ale wszystko kończyło się tym, że każdy dobrze się bawił.


Bankrut zdecydowanie spełnia swoje zadanie jako gra imprezowa. Można się przy niej nieźle wyszaleć i wykrzyczeć, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. Serdecznie polecamy każdemu kto lubi się targować, lubi pokrzyczeć i szuka ciekawej imprezówki. U nas ta gra wraca na stół przy każdym spotkaniu w większym gronie.

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
6/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
6/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 5,5

Nazwa: Bankrut

Wydawca: Nasza Księgarnia

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 39,90 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

23 mar 2017

A Ty ile obstawisz? - recenzja gry Założysz się?

Ile razy spotkaliście się z sytuacją, gdy podczas wspólnego spotkania, ktoś z paczki nagle oznajmia „Ja nie zrobię 20 pompek?” albo „Ja nie wymienię 15 stanów Ameryki? Przedstawiamy grę Założysz się? Podczas rozgrywki będziecie mogli sprawdzić siebie i swoich znajomych z elementarnej wiedzy oraz sprawności fizycznej, a nawet zarobić na tym!

Założysz się? to bardzo przyjemna gra towarzyska, dla młodszych i starszych. Spędzicie przy niej niejedną imprezę. Gra wymaga pewnej dozy interakcji między graczami, oraz wiedzy o samych graczach, bo to od nich zależy czy uda im się wykonać zadanie i tym samym zdobyć punkty. Ale do rzeczy!

W dużym pudełku znajdziemy ładnie wykonaną planszę, po której się będą poruszały pionki graczy, kostkę do gry, drukowane banknoty, talię kart zadań umysłowych, talię kart zadań zręcznościowych, trzy klepsydry odmierzające czas na wykonanie zadania, karty "TAK/NIE" oraz notatnik na luźne zapiski przy rozwiązywaniu zadań. Wydaje się tego mało, ale wszystko zostało solidnie wykonane. Mieliśmy niemałą radochę, gdy doszliśmy do poziomu, gdzie każdy z nas trzymał na ręce całkiem sporą sumę "żywej" gotówki.

Po przygotowaniu gry, czyli rozdzieleniu pionków, startowej liczby pieniędzy, kart do głosowania, możemy przystąpić go gry. Mechanika gry polega na poruszaniu się pionkiem po planszy. Każdy gracz kolejno zgodnie z ruchem wskazówek zegara, rzuca kością i porusza się o odpowiednią liczbę wylosowanych oczek. Prowadzi to do akcji, w wyniku której można stanąć na polu, gdzie trzeba: wylosować zadanie umysłowe lub zręcznościowe, rzucić ponownie kością, założyć się z innym graczem, że wyrzuci większą liczbę oczek na kości lub będzie musiał wybrać zakład w ciemno. I tutaj zaczyna się zabawa.

Każdy z pozostałych graczy, kolejno obstawia odpowiednią sumę i przybija ją kartą "TAK/NIE" w zależności czy stwierdzi, że rzucający kością wykonana zadanie, bądź nie. Nie można obstawić więcej niż połowę posiadanych pieniędzy, co de facto nie pozwoli na zbankrutowanie. Następnie gracze czytają głównemu zainteresowanemu zadanie. Zadania bywają różne - od wymienienia 8 województw Polski, przez robienie przysiadów przez minutę bez przerwy, do naprawdę trudnych typu: utrzymaj równowagę stojąc na palcach jednej nogi. Miłym gestem twórców gry jest fakt podzielenia zadań na wersję normalną oraz junior. Jeśli gracz wykona zadanie  zgarnia nagrodę w wysokości sumy obstawionych zakładów pozostałych graczy. Ci zaś dostają podwojoną stawkę swojego zakładu.

Grając w Założysz się? ubawiliśmy się co nie miara, a od emocji i stresu o swoje obstawione pieniądze, w pokoju aż parowało. Wymyślaliśmy nawet różne strategie gry - od stonowanego, ale systematycznego, obstawiania małych sum do potężnych zakładów w ciemno. Czasem ślepo wierzyliśmy, że ktoś wykona zadanie co kończyło się na pytaniu "Ale jak tego możesz nie wiedzieć?!". Czasem przeciwnik robił na złość - widząc ile pieniędzy na niego postawiono, specjalnie przegrywał zadanie - wtedy on sam nic nie zyskał, ale i jego przeciwnicy tracą ciężko zarobione punkty. W końcu w ostatecznym wyniku liczy się kto ma najwięcej gotówki na ręce.

Małymi wadami, zauważonymi przez nas, są zadania o zbyt małym limicie czasu. Czasem niezdążyliśmy dobrze się przygotować, a tu piasek w klepsydrze się skończył. Uważajcie natomiast przy zadaniach zręcznościowych. Warto zabezpieczyć szklanki i kubki. U nas zabawa prawie się skończyła na rozbitym telewizorze. Nas gra zaskoczyła jeszcze tym, iż parę osób z naszej grupy chciało się dokształcić i uzupełnić swoje braki w wiedzy. A więc nauka przez zabawę!

Jeśli macie ochotę na sporą dawkę rywalizacji, chcecie sprawdzić swoją wiedzę i rozruszać kości. Jeśli płynie w was żyłka hazardzisty - polecamy grę Założysz się? Gwarantujemy dobrą zabawę oraz miło spędzone godziny - to wy sami ustalacie limit czasowy rozgrywki. Nasze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Gra nadaje się i na imprezę kilkuosobową i na spokojny wieczór z najbliższymi. Zapewniamy, że emocji i dobrej zabawy nie braknie i chętnie powrócicie do tego tytułu.


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 5,16

Nazwa: Założysz się?

Wydawca: Tactic

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 87,99 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Tactic

Autor: DJ