f Sterta Gier
  • Ex Libris

    Ex Libris - Marzysz o sprawowaniu funkcji Głównego Bibliotekarza w mieście nie z tego świata?

  • Wesprzyj Rycerzy w walcę o ufundowanie gry!

23 kwi 2019

Gdzie laboranci śpią, tam ameby myszkują! - recenzja gry Panika w Laboratorium


Niedawno na naszym Instagramie ostrzegaliśmy was przed plagą ameb w jednym z katowickich parków. Mamy nadzieję, że te małe stworzonka wdarły się do waszych domów i zagrywacie się teraz w ten świetny tytuł wydawnictwa FoxGames. Jeśli jeszcze nie zaraziliście się zabawą z amebami, to może ten artykuł was do tego przekona. Zapraszamy na recenzję gry Panika w Laboratorium.

Panika w laboratorium to ciekawa gra na spostrzegawczość dla 2-10 graczy w wieku 6+. W grze próbujemy złapać wszystkie ameby, które uciekły z tytułowego laboratorium. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ te małe stworzonka zmieniają kolory, kształty oraz wzory. A już najbardziej przechlapane jest wtedy, gdy schowają się do szybu wentylacyjnego. Zatem fiolki, rękawice i okulary ochronne w dłoń i gońcie je!
 
W małym metalowym pudełku znajdziemy 25 kwadratowych obrazków, cztery kości oraz żetony zwycięstwa i instrukcję. Miłym akcentem jest naprawdę małe pudełko, które możemy wrzucić do plecaka na wycieczkę. Komponenty są trwałe, a karty ameb wykonano z grubszej tekturki, co zapobiegnie szybkiemu zniszczeniu. Całość utrzymana jest w kolorowej tematyce laboratoryjnych ameb, więc najmłodsi gracze będą mieli nie lada uciechę i radość z poszukiwań jednookiego, ośmiorniczkowatego potworka.

 Panika w Laboratorium to jedna z tych gier, których zasady da się wytłumaczyć w trakcie przygotowania rozgrywki. Po rozłożeniu wszystkich kart w okrąg pierwszy gracz rzuca kośćmi. Wskazują nam one, z jakiego typu laboratorium poszukiwana ameba uciekła, w jakim jest kolorze, czy jest paskowana, czy cętkowana oraz jaki aktualnie ma kształt. Zaczynając od wylosowanego laboratorium, wodzimy wzrokiem po pozostałych stworkach, aż nie znajdziemy uciekiniera. Gdy go poprawnie wskażemy, to otrzymujemy punkt. Ale, żeby nie było zbyt prosto, to pamiętajcie, że w trakcie ucieczki ameby mogą ewoluować oraz wchodzić w kratki wentylacyjne, gdzie chwilowo są dla was niewidoczne. I tak oto może się okazać, że rundę zaczynaliśmy od poszukiwań niebiesko-fioletowego ślimaczka w paski, który zmienił kolor i kształt. A uciekając przez kratkę wentylacyjną, ponownie zmienił kształt i finalnie szukamy pomarańczowo — czerwonego ślimaczka w kropki! Grę wygrywa gracz, który jako pierwszy poprawnie wskazał pięciu uciekinierów. 

Panika w Laboratorium to szybka i przyjemna gra na spostrzegawczość. Ze względu na proste zasady sprawdzi się równie dobrze jako gra imprezowa dla starszych graczy. Uwaga! Gwarantowane wybuchy śmiechu przy dozie rywalizacji. Jednak w tej grze trzeba również trochę pogłówkować. Jest to tytuł, który jednak wymaga większego skupienia i radzenia sobie pod presją czasu. Młodszym graczom można oczywiście ułatwić rozgrywkę i np. usunąć kratki wentylacyjne. Tak czy siak, dzieciakom spodobają się małe i kolorowe stworki, a przy dobrej zabawie będą ćwiczyć spostrzegawczość.
 
Zdecydowanie polecamy grę Panika w Laboratorium wydawnictwa FoxGames. Zarówno starszym graczom, którzy szukają przerywnika lub czegoś na rozgrzewkę swoich szarych komórek przed cięższym tytułem, jak i najmłodszym. Zawsze popieraliśmy ćwiczenie mózgu i szarych komórek przez dobrą zabawę. Zwłaszcza w grach planszowych! Polecamy zatem udać się do sklepu po swój egzemplarz i razem ze swoimi pociechami lub przyjaciółmi zacząć gonić te małe i sprytne ameby!
5/6
FoxGames
 Nazwa: Panika w laboratorium
Wydwnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 35zł
Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Share:

19 kwi 2019

Wciel się w rycerza i walcz o sławę! - recenzja prototypu gry Glory: A Game of Knights

Crowdunding w Polsce rośnie w siłę z roku na rok. Kolejni twórcy i wydawcy startują na różnych platformach, by zebrać pieniądze na swój projekt. Co do samych wydawców, którzy są już na rynku nie będziemy się wypowiadać, ale lubimy i wspieramy, gdy to sami autorzy chcą ufundować swoją grę. Takim tytułem jest Glory: A Game of Knights od Strategos Games.

Glory: A Game of Knights to gra polskich twórców, w której wcielamy się w Rycerzy szykujących się do walki w turnieju. Do rozgrywki można zasiąść solo lub przeciwko innym graczom. Maksymalnie w jedną partię możecie zagrać w czworo. Czas rozgrywki? Nie licząc pierwszej partii, to gra skaluje się na około 30min na gracza.

Nie chcemy Wam opisywać zasad, bo już bardzo wiele o nich powiedziano. Polecamy zajrzeć do Asi z ONTable czy do Wookiego, u których znajdziecie skróty zasad i gameplaye z twórcami rozgrywki. W dużym skrócie, gracze w trakcie kolejnych tur przygotowują się do turnieju rycerskiego, zbierając siłę, modląc się, gromadząc pieniądze, sojuszników oraz ulepszając swoją zbroję i swojego rumaka. Do turnieju stajemy łącznie 3 razy, gdzie walczymy o sławę (bo sława na koniec gry decyduje o zwycięstwie).

Z racji tego, iż do recenzji otrzymaliśmy prototyp, to nie będziemy opiniować wykonania. Graficznie gra jeszcze nie jest skończona, ale już widać, że wszystko będzie zrobione klimatycznie i na ikonach, co sobie cenimy w grach. A jeśli jeszcze do tego ikony są jasne i klarowne, to już w ogóle gra u nas punktuje.

Sama rozgrywka może przebiegać w dwóch wariantach (nie zakładając solo) w zależności od tego, jaki rodzaj turniejów wybierzemy. Mamy wariant bezpośredni, w którym gracze prędzej czy później będą ze sobą walczyć oraz taki, w którym gracze się ze sobą nie „spotkają”, a bardziej będą się ścigać na inne zadania czy po surowce. My, jako fani negatywnej interakcji, bardziej przypodobaliśmy sobie wariant z bezpośrednią walką.

Ale po kolei – Glory: A Game of Knights to bardzo dobrze przemyślany worker placement. W trakcie odwiedzania lokacji wykonujemy różne akcje. I od teraz już wszystko jest zrobione w bardzo klimatyczny sposób – rycerze, przygotowując się do walki, mogą pójść potrenować, mogą ulepszać swoją zbroję czy konia,a także zbierać fundusze na swoją wyprawę.

W tej grze zdobywa się punkty na różne sposoby – można wypełniać cele (ogólne jak i tajne), można realizować zadania z kart (jak np. walki czy wymianę pieniędzy), czy podczas turniejów i wydarzeń. Mnogość możliwości jest dobra, choć widać, że twórcy w dużej mierze chcą, by to właśnie turnieje były decydujące – i dobrze, bo nie ma łatwo!

Jest kilka aspektów tego tytułu, które specjalnie przypadły nam do gustu – po pierwsze jest to bardzo dobrze zrealizowany worker placement, w którym każdy ruch ma sens. Po drugie wydarzenia – mogą one wpłynąć bardzo na rozgrywkę, jednak już rundę wcześniej wiemy, jakie wydarzenie nastąpi, więc można się przygotować, co daje do myślenia. No i w końcu same turnieje. Choć walki rozgrywają się za pomocą kości, to w trakcie samej rozgrywki mamy szansę zmniejszyć losowość przez zwiększenie kości (wydanie siły, ulepszenie konia, ulepszenie zbroi). Natomiast modląc się, dajemy sobie szansę na przerzucanie kości. Dodatkowo nasi sojusznicy mogą nie raz uratować nam życie w trakcie walki (bo czym byłby rycerz bez swojego wiernego giermka!).To wszystko sprawia, że mamy poczucie, że jesteśmy w stanie w jakimś stopniu zapanować nad losowością.

Jak prezentuje się regrywalność? Choć sytuacja na planszy się bardzo nie zmieni, to jest kilka znaczących zmiennych, które powodują, że każda rozgrywka jest unikalna. Po pierwsze karty – wykładamy ich dość sporo, co powoduje, że w każdej partii będziemy mieli dostępne inne możliwości. Największe znaczenie tutaj mają cele, które będziemy realizować. Po drugie, podczas przygotowania do gry, możemy wybrać pomiędzy dwoma rycerzami – „standardowym” i „nietypowym”. Ten drugi ma unikalne wartości, które otrzymuje na początku gry, więc może być tak, że gramy bardziej sławnym rycerzem (więc startujemy z większą liczbą sławy), ale z mniej pobożnym (więc w zamian mamy mniej punktów wiary na start i w turze dobierania). Jest to bardzo ciekawie (i klimatycznie!) przemyślane. To coś, co bardzo nam przypadło do gustu.

Choć po instrukcji i komponentach może się Wam wydawać, że jest to ciężka gra, to po pierwszej partii dojdziecie do wniosku, że byliście w błędzie. Glory: A Game of Knights to bardzo dobry, ciekawy, regrywalny worker placement, do którego chce się zasiąść ponownie. Nam gra bardzo przypadła do gustu, nie możemy się doczekać wersji finalnej, by jeszcze bardziej wczuć się zarówno w przygotowania do turnieju, jak i w sam turniej!


Nazwa: Glory: A Game of Knight

Wydawca: Strategos Games

Planowany rok wydania: 2020

Sugerowana cena: 190zł

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Strategos Games


Share:

14 kwi 2019

Dasz rady zjednać duchy? - recenzja gry Leśne Duchy


W zeszłym roku na Pionku udało nam się zasiąść do kilku ciekawych tytułów. Na stoisku Urge of Creation poznaliśmy Blackout Underground, a u All in Games poznaliśmy Magię Czarnego Sportu. Zaciekawiło nas również stoisko Foxgames, na którym zagraliśmy wtedy w Manhattan oraz Leśne Duchy. Ten pierwszy tytuł został już zrecenzowany, a na drugi zapraszamy Was już teraz!

Leśne Duchy to prosta logiczna gra rodzinna dla 1-4 graczy w wieku powyżej 6 lat. Zdecydowanie wzrok przyciąga wykonanie gry. W pudełku znajdziemy: 48 grubych kafli leśnych duchów, 15 żetonów darów lasu, 12 kryształów, 12 kart pór roku, 12 kart życzeń, 8 kart złego uroku, bloczek do notowania wyników oraz instrukcję. Wykonanie? Obłędne – grafiki są świetne, przykuwają wzrok i aż chce się grać, a do tego grubość elementów jest naprawdę zadowalający.

Zasady gry są proste, a gra daje niezłe możliwości. Na środku stołu rozkładamy z kafelków prostokąt 4x12. Na kafelkach znajdzie się jeden z 9 rodzajów duchów. Dodatkowo wybieramy losowo 8 żetonów darów lasu i układamy na niektórych kafelkach. Gracze w swojej turze zbierają kafel lub kafle z brzegu prostokąta z tym samym symbolem ducha – na niektórych kafelkach znajdują się dwa symbole duchów – wtedy możemy wziąć tyko jeden kafel. Jeżeli na kaflu znajdował się dar lasu – bierzemy go do swojej kolekcji i nie pokazujemy innym graczom. Dobieramy tak kafle, aż skończą się one na stole i przechodzimy do punktacji. I tu zaczyna się zabawa. Każdy z graczy zlicza po kolei każdy rodzaj ducha i porównuje to z innymi graczami – ten który ma najwięcej danego symbolu otrzymuje tyle punktów ile symbolu zebrał. I tak porównujemy wszystkie 9 symboli, a jeśli któryś nie występuje w naszym zbiorze to odejmujemy sobie 3 punkty. Na kaflach występują też symbole żywiołów – zliczamy je tak samo jak symbole duchów. Gracz z największą liczbą punktów zostaje zwycięzcą.

Jest to wariant podstawowy, w pudełku znajdziemy jeszcze 4 mini dodatki, które znacznie potrafią zmienić rozgrywkę, daję różne bonusy i kary. Istnieją również różne rozstawienia kafli, zamiast prostokąta możemy tworzyć inne, sugerowane kształty. Te aspekty znacznie wpływają na regrywalność tego tytułu, a to duży plus.

Czy gra nam się podobała? Tak! Jest to jeden z nielicznych tytułów rodzinnych, w którym równie dobrze bawiliśmy się w wariancie podstawowym jak i  w innych dodatkowych. Jest to gra do której chce się wracać. Najlepiej wypada ona w gronie rodzinnym, chętnie powinni siadać do niej osoby nie grające na co dzień.

Polecamy Leśne Duchy wszystkim, którzy szukają ciekawej, ładnej i prostej gry logicznej, do której będą mogli zasiąść zarówno z dziećmi jak i z dziadkami. Duża regrywalność, dodatkowe warianty rozgrywki, ładne i solidne wykonanie – to główne plusy tejże gry! Polecamy Wam sprawdzić Leśne Duchy!





Nazwa: Leśne Duchy

Wydawca: Foxgames 

Rok wydania: 2019

Sugerowana cena: 64,99zł

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Foxgames

Share:

10 kwi 2019

Legendy Polskie na planszy część III — recenzja gry Smok Wawelski

No i się doczekaliśmy. Wydawnictwo Granna wydało kolejną grę z serii Legendy Polskie. Jeśli jeszcze nie wiecie czym są gry z tej serii, to zapraszamy do zapoznania się z naszymi wcześniejszymi recenzjami. Opisywaliśmy kiedyś jak się gra w Bazyliszka, czy też w Pana Twardowskiego. W niniejszym artykule opiszemy wam jak pokonać Smoka Wawelskiego.

Smok Wawelski wydawnictwa Granna to ciekawy tytuł planszowy dla dzieci w wieku 4+. Do zabawy mogą zasiąść 2-4 osoby. W grze wcielicie się w śmiałków, którzy próbują przegnać złego smoka nękającego gród króla Kraka. Dzielny rycerz, któremu jako pierwszemu uda się zrealizować chytry plan szewczyka Skuby, otrzyma pół królestwa i rękę córki króla.

W pudełku znajdziemy kilka bardzo interesujących elementów. Pierwszym z nich jest instrukcja z legendą o Smoku Wawelskim, podobnie jak w przypadku pozostałych części serii. Następnie, znajdziemy figurki rycerzy oraz zwierząt, a także sześcienną kostkę. Jednak największą furorę wśród waszych pociech zrobi duża figurka smoka, którą trzeba zmontować przed pierwszą rozgrywką. Jest ona zaprojektowana tak, by w odpowiednim momencie przechyliła się, co symbolizuje zakończenie gry. Uwaga! Każde przechylenie się smoka powoduje niekontrolowane wybuchy radości. Elementy są wykonane z twardszego kartonu, więc wytrzymają wielokrotne spotkania z dziećmi.

Gra jest przeznaczona dla młodszych graczy, którzy wiedzą już, że kostka służy do turlania, a nie do jedzenia. Co za tym idzie, zasady nie mogą być wielce skomplikowane. Po złożeniu figurki smoka i umieszczeniu figurek rycerzy na ogonie potwora jesteście gotowi do gry. W swojej turze śmiałek, który staje naprzeciw smoka, rzuca kostką i odczytuje jej wynik. Następnie decyduje czy chce pomóc rycerzowi, czy chce nakarmić smoczysko. Wybierając pierwszą opcję, musimy pamiętać o dwóch rzeczach – możemy zdjąć rycerza ze zbroją o wylosowanym kolorze lub z miejsca na ogonie oznaczonym tym samym kolorem, co wskazywanym przez kostkę. Jeśli jednak zdecydujemy się nakarmić smoka, to musimy mu włożyć do paszczy zwierzę wypchane siarką. Wygra gracz, w którego turze smok upadnie na pysk, aby „napić się wody z Wisły”.

Smok Wawelski to świetna gierka! Prosta, zabawna, z małym elementem rywalizacji przejawiającym się w wyścigu, kto pierwszy przewróci model smoka. Ta trójwymiarowa figurka naprawdę może zrobić wrażenie na najmłodszych graczach. Duża, kolorowa – pobudzi dziecięcą wyobraźnię. Co więcej — pokusimy się o stwierdzenie, że po skończonej grze nie warto chować jej do pudełka, gdyż dobrze będzie wyglądać na półce z innymi zabawkami.
 
Rodzice! Polecamy zakupić waszym pociechom Smoka Wawelskiego wydawnictwa Granna. Jest to dobra pozycja, która będzie rozwijać analityczne myślenie dzieci. Najmłodsi będą planować, decydować i zadawać pytania w stylu „Czy jeśli teraz nakarmię smoka, to się w końcu przewróci?”.

Smok Wawelski to kolejna gra z serii Legendy Polskie. Oprócz tego, że dobrze wygląda na półce z pozostałymi tytułami, to bawi i uczy jednocześnie. Polecamy, bo zabawy i radości po pokonaniu smoka jest co niemiara!
4,9/6
Granna
Nazwa: Smok Wawelski
Wydawnictwo: Granna
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 30zł
Dziękujemy wydawnictwu Granna za przesłanie egzemplarza recenzenckiego


Share:

7 kwi 2019

Wyrzuć te emocje! - recenzja gry E-motionz

Dziś na naszą stronę wjeżdża kolejny rodzinny tytuł od wydawnictwa Alexander. Choć w dużej części gry Alexandra są skierowane do dzieci, to część ich tytułów może bawić również dorosłych. Czy taką grą jest Emotionz? Sprawdźmy!

Emotionz to familijna gra rodzinna o rzucaniu kostkami. Do gry może zasiąść od 2 do 5 graczy, czas rozgrywki to około 30-60 minut, a minimalny sugerowany wiek to 7 lat. Zajrzyjmy więc do pudełka, by odkryć, co oferuje nam wydawca. Pod wieczkiem mamy: planszę do gry, 40 kostek z emocjami (po 8 dla każdego gracza), 5 żetonów określających ruch, 55 kart, 5 tekturowych pionów, 5 podstawek do pionów, 30 pchełek, woreczek oraz instrukcję. Jeżeli chodzi o wykonanie, to karty są miękkie, ale nie ma potrzeby ich „zagrywania”, więc to nie problem. Pozostałe elementy są dobrej jakości, więc gra posłuży nam na dłużej.

Chcielibyśmy od razu wspomnieć, że jest kilka wersji tejże gry. My otrzymaliśmy klasyczną, ale w sprzedaży znajdziecie jeszcze wersję ekskluzywną (więcej kości, możliwość grania na 6, więcej kart), wersję light (dla 4 graczy) oraz wersję mini (dla 3 graczy). Wykonanie poszczególnych edycji nie różnie się od siebie jakością, a jedynie inną ilością elementów.

Zasady gry są banalnie proste. Każdy z graczy otrzymuje swój zestaw kości, na których widnieje 6 różnych emotek. Przed graczami odkryta zostaje karta, na której widnieje „kombinacja” emotek, które należy wyrzucić na swoich kościach, na przykład: 6 uśmiechniętych i 2 smutne minki. Rzucamy wszyscy w tym samym czasie, pasujące emotki odkładamy na bok, a pozostałe kości przerzucamy, aż do skutku. Pierwszy gracz, któremu się to uda, bierze żeton o najwyższej wartości (np. w grze dla 4 graczy jest to 4) i tak aż wszystkim się uda wyrzucić dane symbole. Wartość żetonu to liczba pól, o które należy przesunąć swojego pionka na planszy. Kto pierwszy dojdzie do mety, zostaje zwycięzcą.

Gra jest szybka, ale trzeba podkreślić, że bardzo losowa, co może jednocześnie być bardzo frustrujące. Jeżeli chodzi o skalowanie w Emotionz to na 4 i 5 osób gra jest ciekawa i nutka rywalizacji wiele jej tutaj daje. W dwie i trzy osoby już aż takich emocji nie ma, szybciej się kończy rzucanie danego układu.

Emotionz to gra, w której co turę wykonujemy to samo, czyli rzucamy kośćmi licząc, że uda nam się wyrzucić zadany układ. Część graczy po 3-4 turze odczuwa już znużenie, szczególnie jak mieli trudne początki, co może odpychać od kolejnych partii. Jednak jest to kwestia gustu, gdyż dla osób, które lubią gry losowe i którym ta losowość nie przeszkadza,Emotionz świetniesię sprawdzi.
 
Emotionz jest grą, która sprawdzi się w grze z dzieciakami, zajmie je na chwilę i odciągnie od komputerów. Jest to produkt ze średniej półki, który warto wypróbować, szczególnie, że  przyciąga nas swoim wykonanie jak i grafikami, co jest zdecydowanie jego atutem. Polecamy sprawdzić przed zakupem, a może akurat przypadnie Wam do gustu!



Nazwa: E-motionz
Wydawnictwo: Alexander
Rok wydania: 2017
Sugerowana cena: 39zł
Dziękujemy wydawnictwu Alexander za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Alexander
Share:

3 kwi 2019

Turlaj i się wspinaj! - recenzja gry Roll & Wall: Wspinaczka

Wydawnictwo Granna najczęściej wydaje gry planszowe dla najmłodszych graczy. Jednak od czasu do czasu zdarzy im się wydać bardziej zaawansowany tytuł (jak na przykład Santa Maria). W ubiegłym roku na Essen zaprezentowali oni grę Wojciecha Grajkowskiego – Roll & Wall: Wspinaczka. Gra została wydana w dwóch wersjach językowych w jednym pudełku. Czy warto po nią sięgnąć?

Roll &Wall: Wspinaczka to gra dla 2 – 5 graczy, w wieku co najmniej 8 lat. Czas rozgrywki to około 45 minut. W kolorowym pudełku z grą znajdziemy: 35 kafli ekwipunku, 4 puzzle planszy, 3 dwustronne moduły ścian, 6 drewnianych znaczników flag, 20 haków w 5 kolorach, 5 pionków wspinaczy, niebieską kostkę k4, 6 białych kostek k6, 15 flag, 5 plecaków, znacznik pierwszego gracza, instrukcję i największy „bajer” – wieżę do kości! Rozwiewając wątpliwości – tak, mieści się po złożeniu do pudełka.

W Roll & Wall gra się szybko, a nauka zasad trwa krótką chwilę. Przed pierwszą rozgrywką musimy złożyć wieżę do kości. Na początku przygotowujemy planszę, składając puzzle i dokładając moduły ścian. Każdy gracz bierze pionek wspinacza, plecak, 3 kafelki ekwipunku (w wariancie podstawowym) oraz 3 haki w swoim kolorze. Grę rozpoczyna gracz, który ostatni był w górach. W swojej turze, gracze będą deklarować, którą ścieżką będą teraz szli. Na każdej ścieżce napisana jest cyfra, którą gracz musi wyrzucić, by dostać się na dane pole. Do tego celu wybiera białe kostki – ich liczba zależy od preferencji gracza. Jeśli rzut się udał, to przenosimy swojego pionka na dane pole, a wykorzystane kostki odkładamy na bok. Na niektórych polach są symbole półek skalnych. Jeżeli gracz znajduje się na polu z półką to może zdecydować się nie rzucać dalej i zakończyć swoją turę – jeśli gracz nie wyrzuci minimalnej wartości na kostce, to odpada od ściany i spada na sam dół. Zapobiec temu może hak, który możemy wbić na dowolnym polu, na którym już stoimy. Jeśli tak zrobimy, to przy odpadaniu od ściany lądujemy na polu z hakiem. Gra kończy się, gdy któryś z graczy dotrze na szczyt.

Jest to oczywiście wariant podstawowy – w wariancie zaawansowanym gracze mają zupełnie inne przedmioty – również takie, które mogą zaszkodzić innym graczom.Wprowadza się do gry także flagi, które trzeba zebrać zanim dotrze się na szczyt. W grze z najmłodszymi graczami zalecane jest przydzielenie dzieciakom dodatkowego haku, by nie odczuwały tego, gdy będą spadać.

Roll & Wall to lekka gra, która w dużej mierze opiera się na szczęściu. Oczywiście sami decydujemy iloma kostkami rzucamy, którą ścieżką pójdziemy czy kiedy użyjemy naszego ekwipunku. Losowość nadal jednak jest tu duża – w końcu to rzuty kośćmi. Jeśli więc komuś to przeszkadza, to nie ma po co sięgać po ten tytuł.

Parę słów o wykonaniu. Nie można tej grze odmówić klimatycznych elementów jak plecak górski (kolorowy, wytrzymały z grubej tektury), haki czy żetony ekwipunku. Wspomniana już wcześniej wieża na kości również bardzo ładnie się prezentuje i dodaje grze uroku. Zarówno plansza, jak i moduły są wykonane w solidny sposób, więc gra wytrzyma wiele rozgrywek.

Gra oferuje wariant zaawansowany, który zdecydowanie dodaje tej grze regrywalności oraz sprawia, że nie chce się już wracać do podstawowej rozgrywki. Zbieranie flag powoduje, że trzeba dobrze zaplanować sobie trasę, a dodatkowe żetony, użyte w odpowiednim momencie, mogą dać nam całkiem niezłą przewagę.

Roll & Wall to lekka, ciekawa gra, która przypadnie do gustu tym, którym mechanika rzucania kostkami nie przeszkadza. Wariant podstawowy dobrze sprawdzi się do wprowadzenia w podstawowe zasady gry, a wariant zaawansowany sprawi, że będziecie chętniej do tej gry wracać. My bawiliśmy się dobrze (z małymi wyjątkami przy bardzo słabych rzutach) i polecamy każdemu spróbować zagrać w tę grę!



Nazwa: Roll & Wall: Wspinaczka
Wydawnictwo: Granna
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 69,99zł
Dziękujemy wydawnictwu Granna za przysłanie gry do recenzji
Granna
Share:

1 kwi 2019

Zsynchronizujcie myśli i poczucie czasu — recenzja gry The Mind

Gra imprezowa kojarzy się z hałasem, wybuchami śmiechu i ogólnym wesołym rozgardiaszem. Co powiecie jednak na imprezową grę, w której podczas rozgrywki panuje absolutna cisza i słychać tylko irytujące skwierczenie żarówki? Zapraszamy was na recenzję magicznej gry The Mind.

The Mind wydawnictwa Foxgames to imprezowa, kooperacyjna gra karciana dla 2-4 graczy w wieku 8+. Impreza dla 4 osób? Powiecie, że to wcale nie impreza, ale spróbujemy was przekonać, że The Mind to coś więcej niż szybka imprezówka. Jest to gra z elementami zabawy towarzyskiej i eksperymentu, w której wszystkich graczy łączy jeden cel — pozbycie się posiadanych kart na ręku w kolejności od najniższej do najwyższej. Proste prawda? Spróbujcie jednak dokonać tego bez żadnego porozumiewania się ze sobą!

W małym pudełku gry znajdziemy tylko to co najpotrzebniejsze — instrukcję, talię kart ponumerowanych od 1 do 100, karty reprezentujące dany poziom rozgrywki oraz karty Shurikenów i żyć. Nie ma się co rozpisywać na temat wykonania gry, bo jest bardzo proste, co dodaje jej tylko magicznej otoczki. Grafiki się powtarzają i jedyne na czym możemy zawiesić oko, to karty poziomów, na których zaprezentowane jest jak królik przechodzi różne etapy treningu umysłu ninja ;) Same karty są wykonane z wytrzymałego materiału i nieprędko się zniszczą.

Zasady tłumaczy się w kilka chwil, a samą rozgrywkę przygotowuje się jeszcze szybciej. Musimy ułożyć talię poziomów rosnąco od najniższej wartości, dobrać ilość żyć zależną od liczby grających oraz 1 gwiazdkę shurikena. Następnie tasujemy talię kart z liczbami i rozdajemy graczom karty w liczbie odpowiadającej danemu poziomowi (na czwartym poziomie mamy na ręce cztery karty). Na ustalony sygnał, którym jest położenie ręki na stole, gracze próbują zgrać swoje myśli i w momencie, gdy jednocześnie zabiorą rękę ze stołu, rozpoczyna się właściwa zabawa. Waszym celem jest wyłożenie wszystkich kart z ręki na środek stołu w rosnącej kolejności, bez porozumiewania się w żaden sposób z innymi graczami. Karty wykładamy pojedynczo, ale bez żadnych reguł dotyczących kolejności ruchu. Jeśli czujesz, że masz na ręku aktualnie najniższą kartę w waszym gronie — zagrywasz ją! Zaliczycie poziom, gdy uda wam się wyłożyć wszystkie karty i będziecie dalej posiadać przynajmniej jedną kartę życia. W przypadku pomyłki, czyli gdy ktoś wychyli się przed szereg z wyższą kartą, zespół traci jedno życie, a następnie odkładane są wszystkie karty niższe od ostatnio zagranej. Jeśli w pewnym momencie dojdziecie do porozumienia, że zadanie was przerasta, to jedno z was może użyć shurikena, co pozwoli każdemu z was odrzucić jedną najniższą kartę z ręki. Gdy przejdziecie wymaganą liczbę poziomów w odpowiednim składzie osobowym — wygrywacie!

Nasze pierwsze rozgrywki w The Mind to była totalna samowolka, chaos i niezgranie. Dopiero po kilkunastu porażkach, zmianach ilości graczy i próbach oszukania systemu udało nam się w miarę dobrze wyczuć i zaczęliśmy się dostrajać i zgrywać. Co więcej, w pierwszych partiach towarzyszyły nam myśli "Co ja będę się wychylał? Może ona ma niższą kartę?" lub "Halo! Ale o co tu chodzi? Skąd mam wiedzieć, czy mogę się już wyłożyć moją 23, skoro nikt nic nie mówi?" Śpieszymy was uspokoić — po wielu próbach i błędach, nawet najoporniejszy trybik zaskoczy i wasza paczka będzie grać w The Mind niczym dobrze naoliwiona maszyna. Musicie tylko poczuć swój wzajemny flow.

Jednak aby dojść do perfekcji, czeka was długa droga. Dawno nie spotkaliśmy się z grą, gdzie wymagane jest takie skupienie, opanowanie i wyczucie zachowania drugiej osoby. Musicie zwracać uwagę na każdy ruch, ba! Na każde mrugnięcie przeciwnika. Tutaj każdy ruch ręką po kubek z herbatą może oznaczać chęć wyrzucenia karty. Nietrudno jest przegapić swoją okazję na wyrzucenie 66, gdy ktoś wyrzucił 65, ale jednocześnie mając z tyłu głowy, że osoba z naprzeciwka może mieć 67.

Pisaliśmy wyżej, że The Mind jest przeznaczony dla 2-4 graczy. Śmiało możecie zagrać w większym gronie — wyzwanie jest wtedy jeszcze większe. Ponadto, jeśli już opanujecie wersję podstawową — możecie spróbować trybu zaawansowanego. Wykładacie karty zakryte i dopiero gdy wszyscy już wyłożą swoje karty, to sprawdzacie czy zachowana została poprawna kolejność.

Po ciężkich utarczkach z grą polecamy The Mind wydawnictwa Foxgames. Jest to gra dla tych, którzy szukają czegoś innego w grach imprezowych. Chociaż gra odbywa się w milczeniu, to czuć w powietrzu to napięcie i emocje. Dodatkowo, ze względu na swoje gabaryty możecie zabrać grę ze sobą na różne wyjazdy i tam "docierać" się z nowo poznanymi osobami. Serdecznie polecamy!
5/6

 Nazwa: The Mind
Wydawnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 35zł
Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego

Share:

28 mar 2019

Umieszczaj odpowiednie elementy Totema na szczycie! - recenzja gry Totem

W ostatnim czasie w nasze ręce trafiały gry, które premierę miały wiele lat temu, a teraz wracają w nowej odsłonie na rynek. Podobnie jest z grą Totem, która pierwotnie była wydawana w Polsce przez Egmont, a w zeszłym roku mogliśmy ujrzeć jej wydanie w wersji od Naszej Księgarni.

Totem to rodzinna gra planszowa, dla 2-4 osób, której partia trwa około 20-30 minut. W kolorowym pudełku znajdziemy: planszę, 4 piony, 32 karty ruchu (po 8 dla każdego z graczy), 27 kart celów, 9 elementów totemu oraz instrukcje. Wykonanie jest bardzo dobre, karty i plansza bardzo czytelne.

Sama rozgrywka w Totem jest banalnie prosta i tłumaczy się ją już przy wyciąganiu z pudełka, a zanim rozdacie karty, już wszyscy będą wiedzieć, o co chodzi. Każdy z graczy otrzymuje swój zestaw – 8 kart, 1 piona oraz dobiera jedną kartę celu. Takowa karta podzielona jest na 3 części. W górnej dowiadujemy się, jaki kolor totemu będziemy starali się umieścić na szczycie, a jeśli się nam to uda, to otrzymamy 9 punktów. Środkowa część mówi nam o tym, który kolor będzie dla nas punktował, gdy znajdzie się na 1. lub 2. miejscu – dostaniemy za niego 5 punktów. Dolna część wskazuje kolor, który zapunktuje, jeżeli znajdzie się na 1., 2. lub 3. miejscu, a jeśli tak się stanie, to do naszego wyniku doliczymy sobie 2 punkty. 
Jak przemieszczać totemy? Otóż każdy z graczy ma na ręce takie same karty, na których znajdują się wartości oraz kierunek, w którym będziemy przesuwać jeden element totemu. Ważne jest, że trzeba się przemieścić o dokładną liczbą pól. Runda kończy się, gdy zostaną jedynie 3 totemy na planszy lub gdy wszyscy gracze zagrają już wszystkie swoje karty. W zależności od liczby graczy, będziemy grać 3 lub 4 rundy, a gracz mający najwięcej punktów na koniec gry, zostaje zwycięzcą.

Pierwotnie wydawało nam się, że jest to gra dla dzieci i raczej dorośli nie mają w niej czego szukać. Oj, szybko zmieniliśmy to podejście. Gra jest świetna, zachęca do siebie swoją prostotą i tym, że zmienia się podejście graczy w zależności od ich liczby. Przy partiach dwuosobowych jest dużo planowania i przemyślanych ruchów. W rozgrywce z większą liczbą przeciwników zaczyna panować lekki chaos, choć bardzo pozytywny i wesoły. Naszym zdaniem gra bardzo dobrze się skaluje, a to jest zdecydowany plus.

Chcieliśmy wszystkim polecić grę Totem, nie będziecie zawiedzeni. Sprawdzi się zarówno w rozgrywkach z dziećmi, jak i przy luźnych spotkaniach przy planszy lub jako przerywnik pomiędzy cięższymi tytułami. Totem jest lekki, szybki i przyjemny, więc czego chcieć więcej!



Nazwa: Totem

Wydawca: Nasza Księgarnia

Rok: 2018

Sugerowana cena: 79,90 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

 http://gry.nk.com.pl/
Share:

24 mar 2019

Wyrusz podbijać i grabić nowe tereny, by zdobyć uznanie Wielkiego Chana! - recenzja gry Hunowie

Na naszej liście wszystkich recenzji możecie znaleźć kilka tytułów, w których główną rolę odgrywają ludy znane z książek do historii. Wojownicy Midgardu nawiązują do Wikingów, Stworze opowiada o dawnych dziejach Słowian. Bohaterami tego artykułu będą natomiast Hunowie - lud który przyczynił się do upadku Cesarstwa zachodniorzymskiego. Zachęcamy do zapoznania się z ich dziejami, a tymczasem przeczytajcie, co sądzimy o grze Hunowie.
  
 Hunowie wydawnictwa Funiverse to karciana gra planszowa dla 2-4 graczy w wieku 14+. Jak na prawdziwych Hunów przystało, w grze będziemy rekrutować najemników i zbierać sprzęt, aby plądrować, grabić i podbijać nowe tereny. Wszystko ku chwale Wielkiego Chana, który niecierpliwie wyczekuje swojego następcy. Bądź najlepszy, zdobądź najbardziej wartościowe dobra, a może to właśnie twoje imię znajdzie się w podręcznikach do historii! 

Zanim zaczniemy plądrować, przyjrzyjmy się pudełku oraz jego zawartości. Oszczędna okładka przedstawia szarżującego wojownika. Niewiele można z tego wynieść — na szczęście z pomocą przychodzi tylna strona, na której zamieszczono tło historyczne i fabularne gry. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się instrukcja, 2 talie kart, 5 kości, 120 drewnianych znaczników Dóbr oraz Znacznik Pierwszego Gracza, wraz z małym notesikiem do zapisywania punktów. Wszystko jest idealnie ułożone w dopasowanej wyprasce, więc żadne elementy nie „latają” luzem. Nie mamy się czego przyczepić jeśli chodzi o wykończenie — wszystko jest solidne i wytrzymałe, a karty przetrwają niejedną rozgrywkę.

Podczas gry wcielacie się w role generałów Wielkiego Chana, którzy pragną udowodnić, że są godni przejąć po nim schedę. Aby tego dokonać, musicie posiadać najwięcej Punktów Zwycięstwa pod koniec gry. Zatem do dzieła! Rozgrywka podzielona jest na rundy, z których każda składa się z 5 tur (po 1 turze na każdą z kości). Pierwszy gracz rzuca wszystkimi dostępnymi kośćmi i umieszcza każdą z nich przed znacznikami Dóbr tego samego koloru. I tu musimy zrobić krótki przerywnik, by wyjaśnić wam, że karty w grze dzielą się na sześć rodzajów. Pierwsze pięć to karty Wyposażenia, Najazdów, Najemników, Klątw oraz Skarbów. Te zdobywamy w turze gracza podczas doboru kości. Ostatnia talia to karty Wozów — te dociągamy po zapełnieniu zrabowanymi dobrami wcześniej wybranego wozu. Wracając do rozgrywki — w turze aktywnego gracza wybiera on dowolną kość z wcześniej wylosowanej puli i ma do wykonania jedną z dwóch dostępnych akcji. Albo rabuje tyle dóbr z zasobów ogólnych ile wskazuje kość, albo dobiera tyleż samo kart z wybranej talii, ale zachowuje w swoim obszarze gry tylko jedną (z nich?). Kolejne tury są rozgrywane do momentu, aż ostatnia kość zostanie zabrana. Po zabraniu wszystkich kości przekazywany jest Znacznik Pierwszego Gracza i rozpoczyna się nowa runda. Jeśli na koniec rundy dowolna pula Dóbr albo talia kart jest wyczerpana, to gra się kończy i podliczane są zdobyte Punkty Zwycięstwa.

 Zapytacie pewno, o co tyle szumu i hałasu, jeśli jest to zwykłe dobieranie kart lub kosteczek? Otóż nie do końca. Zaczniemy od tego, że już od pierwszych chwil rozgrywki musimy określić swoje plany na dalszy rozwój w grze. Czyli musicie się ukierunkować — albo na rabunek dóbr i zapełnianie wozów, albo na zbieranie kart do swojego obozu. A tu też jest spore pole do manewru, ponieważ możemy dobierać karty ekwipunku, które dodają nam specjalne cechy i umiejętności. Możemy werbować Najemników, rzucać Klątwy, wybierać się na Najazdy lub zdobywać Skarby, które mają ukryty cel punktujący na koniec rozgrywki. Ciekawą mechaniką w grze jest to, że aby aktywować właściwości kart (lub dezaktywować w przypadku Klątw) musimy dokładać dowolne zrabowane Dobra, ale tylko na jedną konkretną kartę. Natomiast w przypadku dokładania Dóbr na karty Wozów — tutaj możemy dodać do kilku kart naraz, jednak zważając na wytyczne z danej karty.

Hunowie to ciekawa gra karciano — strategiczna. Nas urzekła swoją prostotą oraz koniecznością szybkiego kalkulowania i rozważania swoich przyszłych ruchów. Gra dobrze się skaluje do każdej liczby grających. Jednak w grze czteroosobowej zasoby znikają w okamgnieniu. I to jest jedyny minus, który dostrzegliśmy — nasze rozgrywki kończyły się, zanim tak naprawdę porządnie się "rozegraliśmy". Pozostaje niedowierzanie i niedosyt.

 Jednak pomimo tego przytyku polecamy grę Hunowie wydawnictwa Funiverse. Z rozgrywką poradzą sobie spokojnie już 10-latki, a szybkie wyczerpanie surowców potęguje chęć na ponowną rozgrywkę. Zatem idźcie do sklepu po swój egzemplarz i wcielcie się w potężnych Hunów!

4,5/6

 Nazwa: Hunowie
Wydawnictwo: Funiverse
Rok wydania: 2019
Sugerowana cena: 149,95zł
Dziękujemy wydawnictwu Funiverse za wysłanie egzemplarza recenzenckiego
 Funiverse
Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive