f Sterta Gier

16 sie 2018

Turlaj się na podium! - recenzja gry Rzutem do mety

Kości, kości, kości. Wszyscy zapaleni gracze mówiąc „kości”, myślą „losowość”. Za czasów grania na Kurniku, to właśnie kości były jedną z mych ulubionych gier, a konkretnie kościany poker. Teraz w nasze ręce trafiła kościana gra od Trefla, czyli Rzutem do Mety. Zapraszamy!

Rzutem do mety to rodzinna gra kościana dla 2-6 osób. Sama rozgrywka to około pół godziny zabawy, a do grania może zasiąść już gracz, który skończył 9 lat. W skład tego tytułu wchodzi: 30 kolorowych kości, 70 kart ruchu, 30 kart ukrytego celu, 4 karty etapu, 6 kart pomocy oraz instrukcja. Wykonanie bardzo dobre – kości wyraźnie różnią się kolorami (a to ważne w tym tytule), karty wykonane są w solidny sposób (w końcu Trefl to fabryka kart), instrukcja jest napisana w sposób zrozumiały.

Rzutem do mety ma zasady proste to wytłumaczenia i jeszcze prostsze do zrozumienia. Na początku gry rzucamy wszystkimi kostkami, rozdajemy odpowiednie ilości kart ukrytego celu i ruchu i siadamy do rozgrywki. W swojej turze mamy do wybrania jedną z trzech akcji: zagranie karty ruchu, zagranie karty ukrytego celu lub rzut wszystkimi kośćmi w danej grupie. Pierwsza dostępna akcja to zagranie karty z ręki, na której może się znaleźć wartość, kolor lub inna akcja. Gdy jest to kolor lub wartość, to gracz przesuwa wszystkie kości odpowiadające danej karcie o grupę do przodu. Po zagraniu karty dobieramy nową kartę na rękę z dostępnych kart odkrytych lub z zakrytego stosu. Druga akcja, czyli zagranie karty ukrytego celu, jest dostępna raz na etap. Każdy z graczy dostaje 4 karty ukrytego celu (bo gramy 4 etapy). Zagrywając karty ukrytego celu przesuwamy kości podobnie jak w akcji wcześniej opisanej, z tą różnicą, że nie dobieramy karty na rękę. Czym dokładnie się to różni, dowiecie się za chwilę. Trzecią możliwą akcją jest przerzut kości w danej grupie. Gracz odkłada dowolną kartę z ręki i przerzuca kości. Po wykonaniu akcji tura przechodzi do kolejnego gracza. Podczas przygotowania gry do talii kart ruchu dodaje się karty etapów, które od razu po ujawnieniu kończą dany etap. Co to oznacza? Każdy z graczy, który NIE odsłonił karty ukrytego celu, wybiera teraz takową kartę, która pomoże mu zdobyć jak najwięcej punktów. Jeżeli gracz odkrył jedną ze swoich kart jako kartę celu to musi punktować według tejże karty. A jak się liczy punkty? Otóż każda kość w grupie prowadzącej, która odpowiada kolorowi lub liczbie na karcie ukrytego celu, to jeden punkt. Jeżeli mamy kość w konkretnym kolorze z konkretną cyfrą, to zdobywamy dodatkowo 1 punkt. Gracz z największą liczbą punktów zabiera kartę etapu, która przedstawia, ile punktów dostanie na koniec gry. Gra trwa tak przez 4 etapy, a gracz, który ma najwięcej punktów na koniec gry zostaje zwycięzcą.

Gra prosta, szybka i nie tak losowa, jak mogłoby się wydawać. Owszem kości to kości, jednak rzucamy nimi na początku, a potem możemy próbować poprawić swój wynik przy przerzucaniu. Najważniejsze w tym tytule to mądre zarządzanie kartami z ręki i zagrywanie ich w odpowiednim momencie.

Gra jest całkiem przyjemne, lekka i dobra na wieczory w różnym wieku. Jest to dobry przykład gry, która łączy pokolenia. My możemy ją polecić wszystkim, którzy lubią kości w grach, ale również tym, którzy szukają ciekawej, innej, gry rodzinnej. Jest akcja, są emocje (pozytywne) i chce się do tej gry wracać!


I.
Klimat
4/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,83


Nazwa: Rzutem do mety
Wydawnictwo: Trefl Joker Line
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 49zł
Dziękujęmy wydawnictwu Trefl Joker Line za przesłanie gry do recenzji
Trefl Joker Line



Share:

15 sie 2018

Wybuduj tętniące życiem, karciane miasto - recenzja gry Projekt: Miasteczko

Czy wybudowanie prężnego i dobrze prosperującego miasta musi być trudne? Na pewno nie w grze Projekt: Miasteczko wydawnictwa Trefl. Jeśli lubicie gry komputerowe typu "Tycoon", to ta mała karcianka jest dedykowana specjalnie dla was. Zapraszamy na recenzję karcianego symulatora budowy miasta.

Projekt: Miasteczko to gra karciana dla 1-4 graczy w wieku 8+. W grze będziemy zagrywać swoje karty z ręki w celu wybudowania potężnego miasta. Jednak jako odpowiedzialni  prezydenci swojej metropolii, musicie pilnować poziomu zadowolenia swoich mieszkańców, bo niezadowoleni obywatele mogą pokrzyżować wasze plany rozwoju.

W nieco za dużym jak na faktyczną liczbę komponentów, pudełku znajdziemy talię 76 kart oraz instrukcję. Karty są dwustronne i w trakcie rozgrywki trzeba mocno pilnować, aby nie pomylić aktualnie używanej strony karty. Szerzej o tym w dalszej części tekstu. Grafiki na pudełku i kartach są stonowane - nie wyróżniają się czymś szczególnym, ale też nie odstają graficznie. Wszystkie potrzebne informacje na kartach są jasne i czytelne. Ilustracje dość mocno nawiązują do wspomnianych wcześniej gier komputerowych typu "Tycoon" - ukazują różne budynki w rzucie izometrycznym.

Jak zatem wybudować swoją karcianą metropolię? Otóż przed rozpoczęciem gry należy każdemu uczestnikowi rozgrywki rozdać określony zestaw takich samych kart. Tworzą one talię startową gracza. Następnie trzeba zebrać również określoną liczbę zestawów kart i stworzyć z nich 4 stosy zasobów ogólnych. Nieużyte karty należy odłożyć do pudełka. W swojej turze gracz najpierw zagrywa karty, a następnie przechodzi do fazy budowania miasteczka. W pierwszej fazie karty zagrywane są z wierzchu własnej talii - nie widzimy nic poza tą jedną kartą. Każda zagrana karta daje nam przychód w postaci pieniędzy, punktów zwycięstwa oraz niezadowolonych mieszkańców. Zagrywanie kart trwa tak długo, aż sami zdecydujemy się zakończyć zagrywkę albo do momentu, gdy na zagranych kartach znajdą się trzej niezadowoleni mieszkańcy. Wtedy automatycznie tracimy zagrane karty oraz możliwość rozbudowy. Jeśli jednak pozytywnie skończyliśmy zagrywać karty, mamy możliwość rozbudowania swojej talii. Za zebrane pieniążki z wcześniej wyłożonych kart możemy dokupić nowe karty, ulepszyć już posiadane, bądź kupić i od razu ulepszyć kartę z zasobów ogólnych. Po zakończeniu naszych ruchów, zbieramy ze stołu zagrane karty i odkładamy je na stos kart odrzuconych. A gdyby skończyła się nam talia, to zwyczajnie tasujemy wcześniej budynki. Gramy do momentu, gdy na wyłożonych przez nas kartach będzie widniało 8 punktów zwycięstwa, bądź gdy wyłożymy 18 kart w jednej rundzie.
 
Projekt: Miasteczko to szybki i ciekawy deckbuilder z elementami push-your-luck. Przynajmniej w początkowej fazie rozgrywki, kiedy to nie ulepszymy sobie pewnej karty, która wymusza na nas jej zagranie i jak się pewno domyślacie daje lekko negatywne skutki. Jest to gra lekka i przyjemna, w której zarządzamy swoją talią kart.
Ciekawostką w grze Projekt: Miasteczko jest to, że karty są dwustronne, a my musimy się bardzo pilnować, żeby przez przypadek nie odwrócić karty na drugą stronę. Traktowane jest to wtedy jako małe oszustwo, bo druga strona karty w większości przypadków daje nam bonusy. Gra broni się szybką rozgrywką i spełni swoją rolę, jaką będzie wprowadzenie graczy w dłuższy ekonomiczny tytuł.
 Szczególnie polecamy Projekt: Miasteczko graczom z mniejszym doświadczeniem ze względu na proste i łatwo przyswajalne zasady. Nie sposób się pogubić, gdy tak naprawdę tych zasad jest dosłownie kilka. Także dokupujcie kolejne nieruchomości, rozbudowujcie je i powiększajcie swoje własne miasteczko! 


I.
Klimat
4/6
II.
Złożoność
5,5/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
4/6

Ocena Końcowa:4,66
Nazwa: Projekt: Miasteczko
Wydawnictwo: Trefl Joker Line
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 35zł
Dziękujęmy wydawnictwu Trefl Joker Line za przesłanie gry do recenzji
Trefl Joker Line

Share:

8 sie 2018

Rozwijamy nasz kram z przyprawami - recenzja gry Century: Cuda wschodu

Dodatki do gier powstają, aby rozbudować mechaniki z podstawowej wersji danego tytułu. Często wnoszą świeży powiew do gry - dodawane są rozwiązania, aby rozgrywka stała się jeszcze ciekawsza. Trochę inaczej ma się sprawa z tytułem Century: Cuda wschodu. Jest to druga część z serii zapoczątkowanej rok temu przez grę Century: Korzenny szlak. Czy jest to zatem dodatek, czy osobny tytuł? Wszystkiego się dowiecie, czytając dalej niniejszą recenzję.

Century: Cuda wschodu to gra strategiczno-ekonomiczna dla 2-4 graczy w wieku 8+. W grze wcielicie się w kupców pływających po szerokich wodach Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Zakładając coraz więcej nowych faktorii handlowych, staniecie się potentatami rynku przypraw. Tak więc wypłyńcie z nami w pełne morze, łapiąc szansę zdobycia sławy i bogactwa!

Zawartość tego średniej wielkości pudełka jest całkiem pokaźna. Po otwarciu wieczka, naszym oczom ukazują się plansze graczy, kafle rynku, mórz, portów i punktów zwycięstwa. A także całkiem sporo drewnianych elementów - faktorie, statki oraz kostki reprezentujące przyprawy. Nie mogło również zabraknąć instrukcji, a w tym przypadku nawet dwóch! Cuda wschodu są niezależną grą, ale jeśli ktoś posiada w swoim zbiorze również Korzenny szlak może obie gry połączyć i doświadczyć jeszcze większej frajdy. Wszystkie elementy są solidnie i starannie wykonane. Ilustracje urzekły nas niestety trochę mniej niż w pierwszej części, ale i tak stoją na wysokim poziomie. Jak w przypadku C:KS chcemy pochwalić twórców gry za świetnie zaprojektowaną wypraskę, gdzie wszystko ma swoje konkretne miejsce i nie ma zbędnych "luzów" w pudełku.

Cuda wschodu mogą tak naprawdę być dwiema grami, ale jako że aby rozegrać drugi scenariusz z pudełka wymagana jest pierwsza część Century, my opiszemy tylko podstawowy scenariusz. Rozgrywka w Cudach wschodu jest bardzo zbliżona do Korzennego szlaku. Rozgrywa się na przestrzeni rund, a w każdej z nich gracze wykonują jedną turę zgodnie z ruchem wskazówek zegara. W swojej turze gracz może poruszyć swój statek, a następnie wykonać jedną z trzech dostępnych akcji. Swoim okrętem poruszamy się po mapie o jeden kafel za darmo. Jeśli jednak chcemy popłynąć dalej lub wpłynąć na kafel ze statkiem przeciwnika, musimy zapłacić odpowiedni koszt w przyprawach. Gdy dopłynęliśmy już do naszej destynacji, możemy wybudować na tym kaflu swoją faktorię, która jest nam potrzebna, aby wymieniać przyprawy. Po sprzedaniu lub zakupieniu odpowiednich proporcji herbaty czy też imbiru możemy udać się do portu w celu zdobycia kafelka punktów zwycięstwa za odpowiednią ceną. Jeśli jednak nie mamy możliwości wykonania innej akcji, możemy po prostu dobrać do naszej ładowni dwie kosteczki przypraw. Tak gramy do momentu, aż któryś z graczy, jako pierwszy zdobędzie 4 kafle punktów zwycięstwa. Wygrywa osoba z największą ilością punktów.

Bardzo prosty i przyjemny tytuł, który da nam wiele godzin zabawy. A jeśli ktoś posiada obie części gry, to warto wypróbować połączenie obu tytułów. Rozgrywka się nieco zmieni i dodanych zostanie parę znanych, ale ciekawych rozwiązań mechanicznych. Nam jednak z wszystkich dostępnych wariantów gier, spodobały się Cuda wschodu solo. Nie ujmujemy oczywiście Korzennemu szlakowi, ale nas bardzo ujęło podróżowanie małym stateczkiem i zamorski handel.

W Cudach wschodu zdecydowanie rozwiniecie swoje umiejętności przewidywania i planowania ruchów. Jest to bowiem gra, w której główkowanie i obserwacja przeciwnika stanowi sporą część rozgrywki. Nie musimy chyba wspominać, że jest to jeden wielki wyścig po surowce.

Bardzo dobrze gra się w każdym wariancie osobowym. Nie ma tutaj wielkich przestojów na pomyślunek. A gdyby takie wystąpiły, to trzeba gonić swoich towarzyszy! Żartujemy oczywiście - każdy niech gra w swoim tempie. Chociaż musimy przyznać, że podczas naszych rozgrywek raz nam się zdarzyła sytuacja, kiedy to jedna osoba ewidentnie zdominowała grę, co trochę zdemotywowało pozostałych do zakończenia partii. Napiszcie w komentarzu, czy mieliście podobne odczucia, bądź czy odczuliście, że przedłuża się wam rozgrywka.

Cuda wschodu są trochę trudniejsze od "jedynki", a to dlatego, że dużo rzeczy jest uzależnionych od rozłożenia planszy. Może się zdarzyć, że potrzebne nam surowce wymienimy dopiero za kilka ruchów, bo znajdują się dość daleko od naszego statku. Niewykluczone także, że będziemy musieli zapłacić dodatkową opłatę, bo ktoś nas uprzedzi z wybudowaniem faktorii.

Century: Cuda wschodu to druga część Korzennego szlaku. Kontynuacja. Dodatek. Samodzielna gra. Wszystko jednocześnie. Stojąc przed wyborem kupna pierwszej bądź drugiej części, my polecamy wybrać Cuda wschodu. Nie tylko ze względu na klimat podróżowania, kupowania i magazynowania przypraw, ale również za możliwość układania własnej planszy, a także kolejny raz za świetne miseczki na kosteczki przypraw oraz wypraskę. Dzięki prostym zasadom to właśnie ty zostaniesz świetnym strategiem, kupcem i kapitanem jednocześnie.


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:5

Nazwa: Century: Cuda Wschodu
Wydawca: Cube Factory of Ideas
Rok: 2018
Sugerowana cena: 160zł
Za udostępnienie gry dziękujemy wydawnictwu:
Cube

Share:

5 sie 2018

Bądź szybszy... na plaży! - recenzja gry Jungle Speed Plaża

Jungle Speed to gra, którą mało komu trzeba przedstawiać. Wiele osób, które nie grają w planszówki, kojarzą tę grę, bo „zawsze ktoś przyniesie tę grę z drewnianym totemem”. Nieważne, że nie kojarzą nazwy, ważne, że się dobrze bawią. Tymczasem Rebel wydał nową odmianę tej klasycznej imprezówki, czyli Jungle Speed Plaża.

Jungle Speed Plaża to imprezowa gra dla grup od 2 do 10 osób, a sama rozgrywka zajmie nam około 15-20minut. W ładnym pudełku znajdziemy: 64 plastikowe karty, gumowy totem, woreczek i instrukcję. Wydawca zapewnia nas, że zarówno karty, jak i totem są odporne na wodę i piasek, dlatego rekomendują ten tytuł do grania na plaży. Czy aby faktycznie tak jest?

I tak i nie. Okej, karty są grubsze, plastikowe, przed wodą się bronią. Piasek jednak je rysuje i na niektórych kartach bywa to widoczne. Dodatkowo żółty kolor obrazka z żółtym piaskiem różnie się sprawdza. Podobnie z totemem – fajny, gumowy. Nie straszne mu ani woda ani piach, jednak ciężko go na plaży utrzymać w pozycji stojącej. Ale może to po prostu nasze czepialstwo.

Przejdźmy jednak do zasad. Te się zbytnio nie różnią od tych z podstawowej wersji gry, poza drobną zmianą. Ale od początku. Każdy z graczy otrzymuje karty przedstawiające różne wzory (o tematyce plażowej) w różnych kolorach. Stawiamy totem pośrodku - tak, by każdy miał w miarę równy dostęp do niego. Gracze po kolei wykładają jedną kartę przed siebie, zasłaniając poprzednio wyłożone przez siebie karty. W momencie, gdy na stole pojawią się dwa identyczne symbole (kolor się nie liczy), to gracze, przed którymi one leżą, rozpoczynają pojedynek. Wygrywa go ten, kto pierwszy złapie totem. Przegrany zgarnia karty swoje i przeciwnika na swój stosik. Jeżeli ktoś się pomyli, to zgarnia wszystkie karty ze stołu. Są też karty specjalne, które wywołują różne efekty, jednak w tej wersji zwłaszcza jedna jest warta szerszego omówienia. Gdy w grze pojawią się białe strzałki, to wszyscy muszą złapać totem, a zwycięzca następnie rzuca nim na odległość około 10 metrów (w międzyczasie odkłada na środek stołu swoje karty tak jakby były pod totemem). Przy następnym łapaniu totemu gracze toczący pojedynek muszą pobiec/popłynąć po totem. Gra kończy się w momencie, gdy jednemu z graczy skończą się wszystkie karty. Kto pozbędzie się ich jako pierwszy, zostaje zwycięzcą.

To tyle jeśli chodzi o zasady. Na początku trochę pomarudziliśmy na wykonanie, ale nie chcielibyśmy zostać źle zrozumiani – samo w sobie wykonanie jest dobre i ciekawe. Fajny woreczek, który w wyjazdach bez problemu zastępuje nam pudełko, też sprawdza się świetnie.

Zabawa jest tak samo dobra jak w podstawowej wersji Jungle Speed. Emocje udzielają się wszystkim grającym, a to dobra oznaka gry imprezowej. Najlepiej nam się grało w 5-6 osób, nie ma wtedy chaosu, a i każdy stoczy nie jeden pojedynek. Jeśli ktoś szuka dobrej imprezówki, to Jungle Speed Plaża sprawdzi się zarówno na wyjazdach jak i w domu. Polecamy wszystkim, którzy szukają gier szybkich, imprezowych i dających mnóstwo zabawy.


I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,9

Nazwa: Jungle Speed Plaża
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 65,80zł
Dziękujemy wydawnictu Rebel za przesłanie gry do recenzji
Rebel i wszystko gra

Share:

31 lip 2018

Dasz radę dorównać legendarnemu Sherlockowi? - recenzja gry Sherlook

Praca detektywów i techników kryminalistycznych nie należy do najłatwiejszych. Trzeba być maksymalnie skupionym, by dostrzec najdrobniejsze szczegóły, które mogą się przyczynić do rozwiązania śledztwa. Równie ważne jest odpowiednie udokumentowanie dowodów, a następnie zabezpieczenie ich. W dzisiejszej recenzji chcemy wam przedstawić grę, w której będziecie musieli wcielić się w detektywów, którzy porządkują akta z dowodami. Proszę państwa zostańcie mistrzami spostrzegawczości w grze Sherlook wydawnictwa Trefl Joker Line.

Sherlook to gra logiczna na spostrzegawczość dla 2-6 graczy w wieku 8+. W grze Sherlook gracze badają dwa niemal identyczne obrazy - dowody zbrodni, które różnią się tylko nieznacznie. Każdy używa swojej mocy percepcji, aby określić, ile różnic widnieje na obrazach, zanim zrobią to inni gracze. Im szybciej się zorientują, tym więcej punktów zarabiają - zakładając, że mają rację!

Nazwa bardzo trafnie łączy mechanikę gry z najsłynniejszym detektywem w literaturze. Tak więc przyjrzyjmy się, co oferuje nam pudełko, które pozwoli nam się wcielić w postać Sherlocka Holmesa. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazują się dwustronne, wielkoformatowe karty, znaczniki punktów zwycięstwa oraz coś, co nadaje smaczku całej grze - żółte tabliczki z numerami. Tak dokładnie takie, jakich używają śledczy podczas badania miejsca zbrodni w celu oznaczenia dowodu. Całość wykonana jest bardzo dokładnie i trwale. Ilustracja na okładce już na pierwszy rzut oka intryguje i aż kusi, by wciągnąć nas w intrygę instrukcji. Ta napisana jest prosto i zwięźle, a w razie niezrozumienia jej za pierwszym razem podane są nawet przykłady. Jako iż mamy bzika na punkcie powietrza w pudełkach, musimy o tym wtrącić i tutaj swoje trzy grosze - pudełko do Sherlooka mogłoby spokojnie być mniejsze.

Ale przejdźmy do śledztwa. Aby dobrze się przygotować do badania zdjęć z dowodami, należy wszystkie karty dokładnie przetasować. Następnie ustawiamy wszystkie żetony punktacji oraz 10 tabliczek z numerami na stole w taki sposób, aby każdy miał do nich swobodny dostęp. Na początku każdej z rund należy odwrócić pierwszy zielony żeton z głównego stosu. Pokazuje nam on, w jaki sposób mamy ułożyć karty śledztwa na stole. W tym momencie wszyscy gracze jednocześnie zaczynają obserwować dwa zdjęcia. Ich zadaniem jest znalezienie dokładnej liczby różnic pomiędzy tymi dwoma obrazami miejsca zbrodni. W każdej chwili uczestnik rozgrywki może złapać tabliczkę z numerem odpowiadającym liczbie różnic, które odszukał. Runda toczy się do momentu, gdy wszyscy gracze będą trzymali tabliczkę z numerem w ręku. Wtedy przechodzimy do przyznania żetonów punktów. Punkty w pierwszej kolejności przyznawane są za trafienie dokładnej ilości różnic na zdjęciach. Dopiero jeśli ten punkt zostanie spełniony, nagradzane są pozostałe osoby, które były najbliżej poprawnej odpowiedzi. Gra toczy się pełne 10 rund, a wygrywa gracz, który zdobył punktów najwięcej.

Tak pokrótce wygląda rozgrywka w Sherlooka. Nam bardzo przypadła do gustu przez to, że swoją mechaniką bardzo przypomina grę Dobble czy też Luxtorpeda. Coś bardzo intrygującego jest w grach, w których wymagana jest duża spostrzegawczość oraz refleks. Jednak Sherlook jest jednak troszeczkę trudniejszy niż wspomniane Dobble. A to dlatego, że szczegółów na zdjęciach jest naprawdę bardzo dużo i zajmuje trochę czasu, zanim wyłapie się wszystkie różnice.

Tytuł jednak może pochwalić się sporą regrywalnością. Mimo tego, że w grach na spostrzegawczość często występuje syndrom uczenia się kart na pamięć, tak w Sherlooku wydaje się to praktycznie niemożliwe ze względu na ogrom elementów na kartach. Chociaż mechanicznie gra jest bardzo prosta i szybka, to broni się tym, że w większym gronie emocje często sięgają zenitu.

Co tak rozbudza emocje? Ano chęć zwycięstwa! Każdy chce być pierwszym, który policzy wszystkie różnice i poprawnie chwyci tabliczkę z numerem. Przez co często o wygranej decydują ułamki sekundy. A jaka radocha występuje, gdy okazuje się, że z przymusu chwyciliśmy tabliczkę z większym numerem, niż obliczona przez nas liczba dowodów, a ta okazuje się poprawną odpowiedzią. Gorzej, gdy ktoś specjalnie nam zabija rozgrywkę poprzez zabieranie tabliczek na oślep. Raz, czy dwa jest to dobra metoda - a nuż będziemy mieć odrobinę szczęścia. Na dłuższą metę jednak, taka metoda odbiera sporą część zabawy.

Sherlook to interesująca gra, w której liczy się spostrzegawczość oraz refleks. Może być lekko nudnawa dla osób, które wolą szybszą rozgrywkę jak np. w Dobble. Nam się spodobała ze względu na swój balans między szybkim dociąganiem następnych kart, a koniecznością porządnego skupienia się na obrazkach. A przez nałożony z góry układ, według którego wykładamy karty, trzeba użyć całego swojego skupienia, aby się nie pomylić.

Polecamy grę Sherlook dla fanów gier typu Dobble oraz gier na spostrzegawczość. Warto grać w ten tytuł w większej liczbie osób ze względu na zwiększoną dozę rywalizacji oraz na emocje, które wytwarzane są podczas rozgrywki. W tej grze poczujecie się jak prawdziwi detektywi, egzaminujący miejsce zbrodni!

I.
Klimat
4,5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,75
Nazwa:Sherlook
Wydawnictwo: Trefl joker Line
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 55zł
Dziękujemy wydawnictwu Trefl joker Line za przesłanie gry do recenzji
Trefl Joker Line

Share:

25 lip 2018

Spostrzegawczy policjanci i złodzieje - recenzja gry Szybcy i ścigani

Macie ochotę wejść w skórę uciekinierów, którzy właśnie zwiali z więzienia? A może chcecie wczuć się w role praworządnych policjantów i ów zbiegów złapać? Dobrze trafiliście, ponieważ dziś chcemy wam przedstawić nową grę wydawnictwa Board & Dice, w której będziecie się wspólnie gonić. Sprawdźcie stan obuwia - zapraszamy na recenzję Szybkich i ściganych.

Szybcy i ścigani to symetryczna gra kafelkowa, w której wcielamy się w policjantów i złodziei. Zagra w nią od dwóch do czterech graczy w wieku 8+. Główną zaletą tej gry jest to, że gracze będą wykonywać swoje akcje jednocześnie - uciekający będą dokładać kafelki, a goniący zgodnie z wytycznymi będą dokładać żetony pościgu, aby dopaść  uciekinierów.

My jednak przed nikim nie uciekamy, tak więc na początek parę słów o zawartości i  wykonaniu. W małym pudełku znajdziemy w sumie 36 kafelków (trasy, więzienia, kryjówek i pomocy), 30 znaczników pościgu, 14 znaczników zwycięstwa oraz instrukcję. Wszystkie kafle i znaczniki są wykonane z grubszej tektury, które z założenia miały być wytrzymałe. Jednak po kilkunastu partiach, na naszym egzemplarzu widać pierwsze ślady zużycia. Wiadomo - wszystko zależy od stopnia użytkowania gry. A sądzimy, że Szybcy i ścigani będą często wracać na wasze stoły.

Zasady są proste i bardzo intuicyjne. Tłumaczenie ich nie powinno wam zajmować więcej niż 5 minut. Grę rozgrywamy w serii rund. W każdej z nich gracze dzielą się na dwie drużyny - Uciekinierów i Ścigających, a każda z nich musi wypełnić inny cel. Uciekający mają za zadanie odnaleźć trzy specjalne przedmioty, a następnie dostać się do swojej kryjówki zanim dopadną ich Ścigający. Obie drużyny muszą się skoncentrować i jak najszybciej wypełnić swoje zadanie pamiętając, że obie drużyny grają jednocześnie. Zacznijmy od zasad dla Uciekinierów. Grający w tej drużynie będą dokładali kolejne kafelki trasy do już uprzednio umieszczonego. Ważnym jest, aby drogi na kaflach się zgadzały, oraz były spełnione zasady łączenia ulic. Jednak zanim zbiegowie dostaną się do swojej kryjówki, muszą zebrać (czyli poprawnie dołożyć odpowiednie kafle) trzy przedmioty - mapę, worek z kasą oraz klucze. Przejdźmy teraz do zasad Ścigających oraz ich celu. Ci będą dokładać pojedynczo Znaczniki Pościgu na kafelkach Trasy, wcześniej umieszczonych przez zbiegów. Na wszystkich kaflach wyróżnione są cztery dzielnice, oddzielone od siebie ulicami. Na każdej z dzielnic możemy zauważyć twarze świadków skierowane w różnych kierunkach oraz symbol dzielnicy. To właśnie te twarze będą nas kierowały na Uciekinierów. Po szybkim rozeznaniu, w której dzielnicy jest największa ilość świadków skierowanych w stronę pościgu, taki też znacznik kładziemy na kafelek. I tak gonimy się aż do momentu, gdy któraś ze stron spełni warunek zakończenia rundy. Wtedy zaczyna się druga część zabawy, bo dopiero teraz jest czas, by sprawdzić, czy wszyscy gracze poprawnie dokładali Kafle Trasy i znaczniki Pościgu. Jeśli ktoś popełnił błąd wcześniej niż przeciwnik, to punkt dostaje drużyna przeciwna. Cała rozgrywka się kończy, gdy jedna lub druga strona uzbiera wystarczającą ilość Znaczników Zwycięstwa.

Dobrze. Przyznajemy, że może brzmi to zawile i trochę się rozpisaliśmy na temat zasad, ale zaufajcie nam, że wszystko staje się jasne już po pierwszym przeczytaniu instrukcji oraz po pierwszej rozgrywce. Zatem za co polubicie Szybkich i Ściganych?

Między innymi za niepowtarzalny rodzaj rozgrywki, w której wszyscy uczestnicy grają jednocześnie. Dzięki takiemu zabiegowi gra jest bardzo dynamiczna i szybka. A emocji jest co niemiara! Uciekający czują dreszcz adrenaliny, gdy Ścigający są tuż tuż za nimi i lada moment mogą zostać złapani. A ile śmiechu jest, gdy okazuje się jednak, że Goniący popełnili błąd pomimo złapania uciekinierów.

Partie w Szybkich i Ściganych nie trwają długo - często kończą się po niecałej minucie, gdy któraś ze stron złapie "zawias" i nie będzie w stanie dołożyć odpowiedniego żetonu lub kafla. W grze liczy się nie tylko szybkość, ale i spostrzegawczość. Wynik zależy od szybkości naszej reakcji. Moglibyśmy się doczepić, że twarze świadków w dzielnicach są niezbyt czytelne, bądź też za małe. Ale nie chodzi o to, żeby było super łatwo. Gra w końcu opiera się na naszej spostrzegawczości. Po za tym, po paru partiach można się przyzwyczaić do takiej ikonografii.

Szybkich i ściganych polecamy ze względu na symetryczną rozgrywkę, w której obie drużyny wykonują swoje akcje jednocześnie.  Jest to świetny tytuł, w którym będziecie zarówno ćwiczyć swoją spostrzegawczość, refleks, jak i poczujecie zastrzyk adrenaliny, wczuwając się w rolę policjantów i złodziei.

I.
Klimat
4,5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:4,92
Nazwa: InBetween
Wydawnictwo: Board & Dice
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 65zł
Dziękujemy wydawnictwu Board & Dice za przesłanie gry do recenzji
Board&Dice

Share:

13 lip 2018

Zbuduj swoją kolekcję karcianych zwierząt - recenzja gry Origami

Gier karcianych na rynku jest cały ogrom. Od tradycyjnych, przez strategiczne, do tych dla dzieci. Jednak nie powstała jeszcze żadna karcianka w której składamy swoje własne origami. Na szczęście z takim unowocześnieniem wkracza wydawnictwo Rebel ze swoją najnowszą grą karcianą Origami. Czy zostaniecie mistrzami składania kart?

Origami to szybka gra karciana dla... każdego! Pomimo napisu widniejącego na pudełku, mówiącemu nam, że gra jest przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku 8-99, to zapewniamy, że są to bardzo ruchome widełki wiekowe. Chociaż tytuł jest bardzo sugestywny to nie będziemy zaginać kart. Posłużymy się nimi, aby zagrywać je na stół w celu zebrania sporej kolekcji zwierząt, narysowanych na ów kartach.

W małym pudełku znajdziemy aż 90 kart, które dzielą się na 5 kategorii - zwierzęta gospodarskie, latające, wodne, żyjące na sawannie i w trawie. Do gry dołączona jest również instrukcja, która jak przystało na grę z origami w tle jest - poskładana. Napisana jest bardzo prosto i zawiera wiele przykładów, więc nie będzie problemów ze zrozumieniem i tak już prostych zasad. Czas wspomnieć o najciekawszym elemencie pudełka. Mianowicie o małej karteczce, z której złożycie swój własny znacznik pierwszego gracza. Niby zwykły kawałek papieru, a radości ze złożenia własnego origami co nie miara.

Warto wspomnieć również o grafice na pudełku i kartach. Sprawia ona wrażenie bardzo oszczędnej, ale w tym tkwi piękno tej gry. Na każdej karcie znajdziemy jej nazwę, koszt zagrania, ilość zagięć, symbol kategorii (oraz kolor), punkty, liczbę kart występujących w grze, efekt po jej zagraniu oraz ilustrację różnych zwierząt. Małym mankamentem, zwłaszcza podczas początkowych rozgrywek, jest duża cyfra reprezentująca koszt zagrania karty do swojej kolekcji. Myli się ona z drugą wartością - liczbą zagięć, czyli walutą występującą w grze. Trzeba się do tego przyzwyczaić, a po kilku rozgrywkach, zagrywanie kart przychodzi już automatycznie.

Pomówmy trochę szerzej o zasadach. Jak już wspominaliśmy w grze występuje 5 kategorii kart. Aby przygotować rozgrywkę potrzebne jest tyle kategorii ilu graczy bierze w niej udział. Po rozdaniu kart i ustaleniu pierwszego gracza, każdy z uczestników będzie wykonywał jedną z trzech dostępnych akcji. Pierwszą z nich jest dobranie kart z dostępnej puli ogólnej, pamiętając o tym, że suma liczby zagięć na wszystkich kartach nie może być większa niż 4. Druga akcja to zagranie jednej karty origami do swojej kolekcji. Czyli po uiszczeniu odpowiedniej opłaty, wykładamy wybraną kartę przed siebie na stół do już istniejącej lub nowej kolekcji. Posiadając już jakieś karty w kolekcji, możemy użyć jej specjalnej cechy. I to była ostatnia możliwa akcja.

Natomiast efektów występujących na kartach mamy trzy rodzaje: natychmiastowy, akcja specjalna oraz punktacja. Każda karta, niezależnie od tego kiedy się użyje jej cechy daje nam wiele bonusów. Dzięki nim możemy zagrywać kolejne karty za zmniejszoną opłatą, dobierać więcej kart oraz dodatkowo punktować na koniec gry. Gramy do momentu, gdy drugi raz skończy się nam talia kart dobierania. Wtedy kończymy kolejkę i przechodzimy do podliczania punktów z kart które zagraliśmy przed siebie. Wygrywa gracz z największą ich ilością.

Jak się nam grało w Origami? Bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Po opanowaniu zasad, nie mogliśmy się oderwać od tego świetnego tytułu. Możliwość wyboru kategorii kart, którymi chcemy grać daje naprawdę multum możliwości. Ponadto, jeśli dobrze zaplanujemy nasze zasoby to uda nam się zrobić całkiem ciekawe comba.

Origami jest przeznaczona bardziej do sprytnego zarządzania własnymi zasobami w postaci ilości kart na ręce oraz ich wartości niż do jakiejkolwiek interakcji między graczami. Ta oczywiście występuje, ale w bardzo minimalnej ilości. Objawia się przez podbieranie sobie kart z dostępnej puli. Dzięki takiemu zabiegowi, musimy prowadzić inteligentną rozgrywkę polegającą bardziej na przemyślanych ruchach niż na przeszkadzaniu innym.

Origami wydawnictwa Rebel to naprawdę świetna i inteligentna gra karciana, którą polecamy nie tylko na filer, ale jako pełnoprawną grę, której nie będzie wam wstyd wyciągnąć podczas wieczorków planszówkowych. Warto się przyjrzeć tej karciance ze względu na szybki czas rozgrywki, regrywalność oraz uczucie świetnej zabawy przez całą rozgrywkę. Polecamy ją również zabierać na wakacyjne wojaże!

I.
Klimat
4,5/6
II.
Złożoność
5,5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa:5,08
Nazwa: Origami
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 40zł
Dziękujemy wydawnictu Rebel za przesłanie gry do recenzji
Rebel i wszystko gra

Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels