28 maj 2020

Jak zbudujesz swoje tory? - recenzja gry Traintopia

Odkąd wydawnictwo Board&Dice wycofało się z polskiego rynku, nie mieliśmy wielu okazji do bezpośredniej współpracy. Ostatnio otrzymaliśmy od nich dwie gry – Sierra West oraz Traintopia. Dziś chcielibyśmy Wam przedstawić drugą z nich.

Traintopia to kafelkowa gra planszowa dla 2-4 osób polskiego autora – Przemka Wojtkowiaka (Azyl: Zagrożone gatunki). Tytuł ten jest przeznaczony dla osób powyżej 12 roku życia, a jedna partia trwa około 30-45 minut. W dużym pudełku znajdziemy: 26 drewnianych meepli, 5 pociągów, 6 toreb pocztowych, 64 kafelki mapy, 24 żetony pieniędzy, 90 żetonów punktacji (o różnej wartości), żeton zakończenia trasy i 22 karty. Wykonanie gry jest dobre, tektura jest gruba i solidna, więc starczy na wiele partii.

Zasady gry są proste i przedstawimy je Wam w bardzo skrótowy sposób. Naszym celem jest budowanie tras kolejowych, które przyniosą nam jak najwięcej punktów. Każdy z graczy ma swój osobisty cel (który jest szansa wymienić w trakcie rozgrywki). Wszyscy zaczynają z trzema kafelkami (jeden startowy + 2 wybrane). Na początku każdej rundy odkrywana jest karta, na której widnieją informacje, co będzie w trakcie rundy dostępne dla graczy (na przykład 2 pociągi, 1 turysta, 1 losowy pasażer i odpowiednia liczba kafelków). Gracze kolejno wybierają i używają od razu po jednym elemencie. Pasażerowie dają nam punkty za elementy konkretnej trasy, które pasują do koloru pasażera. Turysta daje nam punkty za atrakcje turystyczne przy trasie. Pociągi i torby pocztowe dają nam punkty na koniec gry – torby podwajają wartość punktową trasy, a przy pociągach sprawdzamy, ile pieniędzy leży przy trasie i dostajemy punkty zgodnie z tabelką. Dodatkowo, na koniec gry liczy się długość zamkniętych tras i przyznaje za to punkty oraz sprawdza się, który z graczy ma najdłuższą trasę. Po podsumowaniu, gracz z największą liczbą punktów zostaje zwycięzcą.

Powyżej przedstawiliśmy jedynie skrót zasad, od których istnieje kilka wyjątków w różnych sytuacjach, co ustawia też rozgrywkę (na przykład może być tylko po 1 pasażerze w danym kolorze na jednej trasie). Bardzo fajną opcją jest możliwość wymiany swojego celu – w trakcie gry może się okazać, że inni gracze skutecznie podbierają nam kafelki, które by pasowały do naszego celu, więc wydając pieniądze jesteśmy w stanie wymienić cel i nadal mieć szansę na zwycięstwo.

Warto wspomnieć o grafikach, które są bardzo przyjemne i rodzinne. Ich autorem jest Jakub Fajtanowski, którego grafiki mogliśmy oglądać między innymi w Monolith Arena, Escape Tales czy Sierra West. Przede wszystkim grafiki są przejrzyste i od razu wszystko na nich widać, co jest bardzo istotne w tym tytule.

Powyżej nie wspomnieliśmy o jeszcze jednym, bardzo fajnym rozwiązaniu, które zostało zastosowane w tym tytule. Otóż jeden kafelek składa się tak jakby z 4 kwadratów i można układać trasy z takim przesunięciem, co się bardzo przydaje i jest mocno wykorzystywane przy budowaniu długiej, krętej trasy!

Traintopia to bardzo ciekawy, stosunkowo szybki tytuł kafelkowy, który może okazać się dobrym gateawayem. Proste zasady, które szybko się tłumaczy, to zaleta gier, które pełnią rolę zachęcania do planszówek. Z drugiej strony, można tu w całkiem fajny sposób pokombinować i trochę złośliwie podbierać kafelki innym graczom. Gra jest naprawdę fajna i ciekawa, więc zdecydowanie polecamy Wam jej przetestowanie, jeśli szukacie czegoś dla nowicjuszy i mało ogranych graczy.


When Board&Dice left polish market, we didn’t have many opportunities to cooperate and review their games. Until now when we got two games: Sierra West and Traintopia. Today we're writing about the second one. Welcome!

Traintopia is a tile-placement game for 2-4 players. This game is for 12+ years old players, one game lasts 30-45 minutes. In the box we can find: 26 wooden meepels, 5 bullet trains, 6 mailboxes, 64 map tiles, 25 money tokens, 90 point tokens, Railhead Tile, 22 cards. Product performance is at a high level, cardboard has a good thickness so it won’t break down for many games.

Rules of games are simply and you can check them on the video below:

Traintopia is a nice, family game. In the game you have many options to do: you can change your private goal, you can place tiles asymmetrically, so it gives many possibilities to create big train route. The author of the graphics should also be mentioned here – Jakub Fajtanowski (Monolith Arena, Escape Tales, Sierra West and more), whose graphics are very clear, you can see all of the icons on them which are very nice.

Traintopia is a good, interesting game, for people who look for simply gateway. Simply rules, which you can explain in few minutes. Of course, if you are good player, you can also have fun with this game – you can plan a lot action and try to thwart plans of other players. We recommend this title for all players who look for a nice, fast filler and for all new players!

Nazwa: Traintopia
Wydwnictwo: Board&Dice
Rok wydania: 2020

Dziękujemy wydawnictwu Board&Dice za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
https://boardanddice.com/

Share:

23 maj 2020

Przerwiesz rytuał? - recenzja gry Ostatnia Godzina

Horror w Arkham to gra mająca już swoje lata, która weszła w kanon gier planszowych i stała się światowym hitem. W zeszłym roku na jej podstawie wyszła gra Horror w Arkham: Ostatnia godzina – gra osadzona w świecie znanym z pierwowzoru. Czy warto się nią zainteresować?

Horror w Arkham: Ostatnia Godzina to kooperacyjna gra dla 1-4 graczy, w której stawicie czoła potworom i będziecie próbować nie dopuścić do przebudzenia Przedwiecznego. Gra jest dla osób powyżej 14. roku życia, choć naszym zdaniem ograne 11-12 latki też sobie poradzą. Jedna partia to około 30-60 minut.

W stosunkowo małym pudełku znajdziemy: 6 znaczników Badaczy, 3 arkusze Przedwiecznych, planszę, 103 karty (akcji, pomocy, pierwszeństwa, przedmiotów), 120 znaczników i żetonów (wskazówek, potworów podstawowych, potworów unikatowych, bram, uszkodzeń, miejsca rytuału, życia, barier, badacza głównego) oraz instrukcję. Wykonanie elementów jest bardzo dobre, ale chyba zarówno FFG (oryginalny wydawca), jak i Rebel nas do tego przyzwyczaili.

Rozgrywka w Horror w Akrham: Ostatnia Godzina przebiega w następujących po sobie rundach. W każdej rundzie są dwie fazy: akcji i rozpatrywania efektów. W fazie akcji gracze wybierają kartę akcji oraz dokładają do niej kartę pierwszeństwa. Karta akcji jest podzielona na dwie części – górna część to pozytywny efekt, dolny to neutralny lub negatywny. Karty rozpatrywane są według zagranych kart kolejności – dwie pierwsze rozpatrują górny efekt, dwie ostatnie rozpatrują dolny efekt. Po tym następuje faza Przedwiecznego – jego akcja zależy od liczby omenów na kartach pierwszeństwa i opisane są na arkuszu przedwiecznego. Naszym zadaniem jest powstrzymanie rytuału, a w tym celu musimy odkrywać wskazówki – podczas przygotowania rozgrywki odkładamy dwie na bok, które musimy w trakcie rozgrywki odgadnąć.

Powyżej jest duży skrót zasad. Warto na plus gry zapisać skrócenie czasu rozgrywki – naprawdę da się zamknąć partię w 30-40 minut. I dużym plusem jest brak paraliżu decyzyjnego, który odgrywa dużą rolę w grach kooperacyjnych. W grze występuje jednak frustracja, gdyż często trafiają się nam  na ręce karty, które choć są dobre, to nieprzydatne w danej chwili.

Chcielibyśmy Wam przedstawić Ostatnią Godzinę jako świetny tytuł z serii Horror w Arkham, ale niestety byłoby to kłamstwo. Jest to skrócona i okrojona wersja tejże serii, którą zabija losowość. Niestety w grze jest jej bardzo dużo, co w tym przypadku wpływa na tytuł negatywnie. Brak możliwości komunikacji w momencie zagrywania kart również jest frustrujący, a po rozgrywce, przegranej czy wygranej, ma się poczucie, że to nie do końca nasza wina, bo to nie nasze wybory spowodowały taki wynik rozgrywki.

Horror w Arkham: Ostatnia Godzina to tytuł przeciętny i losowy. Nie jest to gra, która wraca na nasze stoły, choć kilka domów (wypożyczenia) już zwiedziła – to za sprawą znanego brandu. Jeśli jesteście fanami gier z Przedwiecznymi, to jak najbardziej możecie spróbować swoich sił w tymże tytule, jednak przed zakupem rozegrajcie sobie jedną partię.


Nazwa: Horror w Akrham: Ostatnia Godzina
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2019
Najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 
Rebel i wszystko gra


Share:

11 maj 2020

Czy krowy skolonizowały Marsa? – recenzja gry Magic Maze on Mars

Temat kolonizacji Marsa, podobnie jak wikingowie, przewija się w wielu grach planszowych. Na rynku mamy takie tytuły, jak Terraformacja Marsa, Pierwsi Marsjanie czy kieszonkowy Pocket Mars. Ale czy odczuwacie przesyt tematem? My nie i dlatego chętnie wzięliśmy na warsztat najnowszy tytuł wydawnictwa Sit Down! – Magic Maze on Mars.

Magic Maze on Mars to kooperacyjna gra planszowa dla 1-6 graczy w wieku 8+. W grze będziecie sterować robotami, które zostały wysłane na tytułowego Marsa, aby przygotować planetę na przylot pierwszych kolonizatorów. Waszym zadaniem będzie budowa dróg, zbieranie surowców i wznoszenie kopuł mieszkalnych. Jeśli uda wam się to uczynić w wyznaczonym limicie czasowym – zwyciężycie.

W średniej wielkości pudełku znajdziemy dużo komponentów. Mamy tutaj sporo drewnianych znaczników reprezentujących surowce, kosmiczne śmieci czy ślimaki. Oprócz tych właśnie wymienionych elementów, do gry dołączone są kartonowe żetony, planszetki, klepsydra i kwadratowe kafle reprezentujące teren Marsa, po którym będziecie się poruszać. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży i czerwony znacznik (oczywiste), sympatycznie nazwany „Zrób coś!”. Całość prezentuje się bardzo dobrze, a tytuł zyskuje plusa za dobrze zaprojektowaną wypraskę, aby pomieścić wszystkie elementy.

Czas skolonizować Marsa! Jak wspomnieliśmy, jest to gra kooperacyjna, więc wspólnymi siłami i działaniami będziecie się starać doprowadzić powierzchnię planety do dobrego stanu, aby mogli zamieszkać na niej pierwsi koloniści. A czy powiedzieliśmy, że wszystkie swoje ruchy musicie wykonywać, nie porozumiewając się werbalnie? Tak – musicie działać w absolutnej ciszy, ale spokojnie – jest parę sposobów, aby móc się naradzić w trakcie gry. Zacznijmy jednak od początku, czyli instrukcji. Ta jest napisana bardzo przystępnie i w bardzo łatwy sposób wprowadza nowe zasady. Co więcej, autorzy gry wyraźnie zaznaczają, że nie warto czytać całej instrukcji na raz, tylko zapoznać się z pierwszym modułem i zagrać. Następnie nauczyć się kolejnego modułu i znów zagrać. I tak aż opanujecie całą grę.

Pierwszy moduł wprowadza podstawowe zasady poruszania się po Marsie i odkrywania nowych terenów. Kolejne wprowadzają użycie planszetki do komunikacji, budowanie mostów, gospodarowanie kosmicznymi śmieciami i parę innych zasad, których nie wymienimy teraz, tylko polecimy wam spróbować zagrać samemu. Warto zaznaczyć, że wykonujecie swoje akcje jednocześnie. Główna mechanika opiera się na produkcji surowców i ich transporcie, aby odblokowywać nowe tereny i budować mieszkalne kopuły. Gra jest kooperacyjna, ale że pracujecie w kosmosie, gdzie dźwięk się nie przenosi, nie możecie się komunikować słownie. Służy do tego znacznik "Zrób coś". Jeśli uważacie, że któryś z graczy się ociąga z wykonaniem jakiejś akcji, stawiacie przed nim wspomniany znacznik i stukacie w stół, aż dany gracz pojmie, że musi zareagować i wspomóc drużynę. Dodamy tutaj, że każdy z graczy jest odpowiedzialny za konkretny kolor, zdefiniowany na żetonie akcji. Może produkować surowce danego typu lub poruszać się tylko po danej drodze. Zwyciężycie, jeśli w określonym czasie wyprodukujecie surowce potrzebne, aby zbudować marsjańską kopułę mieszkalną i doprowadzicie do niej kolonizatorów.

Magic Maze on Mars to bardzo dobry kooperacyjny tytuł. Wymaga on zdecydowanie zgranego zespołu, aby szybko reagować i wykonywać odpowiednie akcje. Do gry potrzebna jest także dobra spostrzegawczość, bo często bywa tak, że koledzy wykonali jakąś akcję, na której się nie skupiliśmy i musimy szybko spojrzeć na cały obszar Marsa, by ogarnąć, co jest konieczne jeszcze do zrobienia, by wygrać.

Praca pod presją czasu wcale nie ułatwi wam rozgrywki. Uciekające ziarenka piasku, nieubłaganie przypominać wam będą, że pomimo odkrytych wszystkich kafli terenów, musicie jeszcze wyprodukować surowce i dostarczyć na miejsce budowy. Na szczęście z pomocą przychodzą tutaj Żetony Klepsydr, które po opłaceniu kosztu, pozwalają zrobić pauzę w grze, byście mogli się naradzić.

Ciekawostką jest to, że zasady gry rozwijają się wraz z kolejnymi modułami. Co więcej, do gry dołączone są dodatkowe plansze Marsa, które, po przejściu wszystkich misji, można dołączać do gry, aby było trudniej i jeszcze bardziej rozmaicie. Dzięki temu rozgrywki w Magic Maze on Mars nie znudzą się zbyt szybko.

Bardzo polecamy grę Magic Maze on Mars, bo jest to bardzo chaotyczny i szalony, ale i zdecydowanie pozytywny tytuł kooperacyjny. Jednocześnie jest to bardzo zabawna gra, bo dochodzi do wielu śmiesznych sytuacji podczas używania znacznika "Zrób coś!". Gra bardzo rozwija spostrzegawczość, refleks i pracę w grupie. Zagrajcie i przekonajcie się sami!

Nazwa: Magic Maze on Mars
Wydawnictwo: Sit Down!
Rok wydania: 2019

Dziękujemy wydawnictwu Sit Down! za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


 
Magic Maze on Mars is a cooperative board game for 1-6 players aged 8+. In the game, you will control robots, that were sent to the Mars to prepare the planet for the arrival of the first colonizers. Your task will be to build roads, collect materials and create residential domes. If you can do it within the time limit - you will win.

In the medium-sized box you will find a lot of components. We have here a lot of wooden markers representing raw materials, space trash or snails. In addition to these just mentioned elements, the game comes with cardboard tokens, boards, hourglass and square tiles representing the area of ​​Mars, on which you will be moving. The most noticeable element is the large and red marker (obviously), pleasantly named "Do something!" The whole game looks very good, and we liked a well-designed, plastic mold to accommodate all elements.

Magic Maze on Mars is a very good cooperative title. It requires a well-coordinated team to react quickly and take appropriate actions. Good perceptiveness is also needed to play, because it often happens, that our colleague performed an action, while we were not focused on game, and we need to quickly look at the entire area of ​​Mars, to comprehend what is still needed to be done to win.
Working under time pressure will not make the game easier for you. Escaping grains of sand in hourglass will inevitably remind you, that despite all the Mars tiles discovered, you still have to produce materials and deliver them to the construction site to build a dome. Fortunately, Sand Timer Tokens come in handy, which, after paying the cost, allow you to pause the game so that you can consult with the rest of the team on your upcoming moves.

The great fact is that the rules of the game develop with subsequent modules. What is more, the game comes with additional Mars boards, which, after completing all missions, can be added to the game to make it more difficult and trickier. Thanks to this, the games in Magic Maze on Mars will not get boring too quickly.

We highly recommend Magic Maze on Mars, because it is very chaotic and crazy, but definitely a positive cooperative title. At the same time, it is a very funny game, because there are many funny situations while using the "Do something!" marker. The game develops perceptiveness, reflexes and teamwork. Play and see for yourself!
Share:

8 maj 2020

A Ty jak go wykreujesz? - recenzja gry Nowy Wspaniały Świat

Gdy wydawnictwo Foxgames zapowiedziało swoje nowości na rok 2020, zainteresowała nas większość produkcji, ale najbardziej dwa tytuły  Londyn oraz Nowy Wspaniały Świat. Pierwszy z nich niedawno pojawił się na naszej stronie, natomiast dziś chcielibyśmy przedstawić Nowy Wspaniały Świat. Czy ta gra jest warta uwagi? Sprawdźmy!

Nowy Wspaniały Świat to gra planszowa dla 1 – 5 graczy w wieku powyżej 12. roku życia. Rozgrywka trwa około 45-60 minut, w zależności od liczby graczy. W trakcie grania będziemy budować swoje imperium za pomocą kart, które możemy rozpatrzyć na dwa sposoby. W pudełku znajdziemy: pięcioczęściową planszę, 5 dwustronnych kart imperium, 80 żetonów postaci, 150 kart rozwoju, 170 kostek zasobów, 1 notes punktacji oraz instrukcję. Wykonanie? Karty są zrobione dobrze, choć brakuje płótnowania, natomiast do pozostałych elementów nie mamy żadnych zastrzeżeń.

Zasady rozgrywki są naprawdę proste i szczerze mówiąc, gdy czytaliśmy instrukcję pierwszy raz, myśleliśmy, że gra będzie po prostu nudna i nie będzie się dało nic pokombinować. Otóż gra toczy się w 3 fazach przez 4 rundy. Pierwsza faza to draft – w grze, w której bierze udział więcej niż 2 osoby, rozdaje się po 7 kart i draftuje. W grze dwuosobowej otrzymuje się po 10 kart, ale również draftuje się łącznie 7 (pozostałe 6 kart – po 3 z każdej talii – się odrzuca). Gdy gracze mają już wybrane 7 kart, to decydują, które z nich będą chcieli wybudować (poprzez przesunięcie do „w konstrukcji”), a które zutylizować (odrzucić kartę, by otrzymać konkretny surowiec). Ostatnia faza to produkcja – produkujemy różne surowce, które od razu musimy wykorzystać na dane karty.  Surowce jednak produkuje się nie od razu wszystkie, a po kolei – co daje możliwość, że budynki będą dawać nam bonusy jeszcze w tej samej fazie produkcji! I tak sobie gramy przez 4 rundy, gracz z największą liczbą punktów zwycięstwa zostaje zwycięzcą. Tak w dużym skrócie wyglądają zasady.

Choć na początku wydaje się, że gra jest prosta i nie ma w niej wiele decyzyjności, to z każdą kolejną rundą czy partią te myśli odchodzą w niepamięć. Przy pierwszej partii owszem, pierwsza i druga runda to trochę błądzenie po omacku, brak możliwości wypracowania sobie strategii, ale im więcej kart widzimy, im więcej musimy wybierać, tym bardziej dostrzegamy różne powiązania. Karta dobra, ale może jednak warto ją zutylizować, bo da nam ten jeden brakujący surowiec do budowy innej… ale z drugiej strony, na tyle dobra karta, że może nam zwiększyć znacząco produkcję, ale co jak nie zdążę wybudować? I teraz takie planowanie dla 28 kart, które przyjdzie nam rozpatrywać w czasie gry (a w dwuosobowej wersji, każdy gracz będzie miał do rozplanowania 40 kart).

Choć wydaje się że nie ma w grze interakcji i bazujemy na budowaniu swojego pasjansa, to jest kilka rozwiązań, które to zmieniają. Po pierwsze, każdy z graczy ma swój początkowy bonus, za który będzie dostawał punkty na koniec gry – na przykład konkretne żetony czy rodzaje budynków. To już nam nasuwa myśl, że jeśli mamy i tak utylizować kartę, to może taką, żeby przeciwnik jej nie wziął? Drugim miejscem, w którym występuje interakcja, to produkcja – w jej czasie rozpatruje się też przewagi w produkowaniu danego surowca, co daje zwycięzcy żetony (są dwa rodzaje), które same z siebie dają 1 punkt na koniec gry, ale mogą też występować w koszcie budowy różnych budynków.

Grając w Nowy Wspaniały Świat, bawiliśmy naprawdę dobrze. Trochę kombinowania, trochę podkradania kart i spoglądania „co muszę wybudować, by zdobyć przewagę w produkcji”, to coś, co sprawiało, że mocno odczuwaliśmy interakcję w trakcie rozgrywki. Dodatkowo bardzo fajnie widać zależności różnych budynków i ich wymagań budowy. Pierwsza partia trochę po omacku przebiegała dłużej, gdyż robiliśmy różne rzeczy na zmianę – wybieranie czy utylizowanie kart, albo dokładanie surowców na konstrukcje, ale każda kolejna partia sprawiała, że robiliśmy to symultanicznie, dzięki temu jedyny „zator” pojawiał się przy określaniu przewagi w danej produkcji.

Nowy Wspaniały Świat to dobra gra, która nada się dla średnio i dobrze ogranych graczy. Świeżaki mogą się pogubić i nie do końca załapać różnych strategii czy zależności, co będzie powodować, że  gracze z większym doświadczeniem ich po prostu pokonają bez wysiłku. Jednak każdemu polecamy spróbować rozgrywki w ten tytuł, gdyż jest to naprawdę dobra gra.

Nazwa: Londyn
Wydawnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2020
Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego:


FoxGames



Share:

5 maj 2020

Jak poznać owoce, kształty i kolory? - recenzja gry Mniam (seria Moja pierwsza gra)

W zeszłym miesiącu pisaliśmy Wam o grze Zwierzaki z serii „Pierwsza gra” wydawnictwa Egmont – kraina planszówek. Dziś chcielibyśmy Wam zaprezentować kolejny tytuł należący do tej serii. Jest to gra Mniam. Czy po nią tak samo warto sięgnąć, jak po Zwierzątka? Sprawdźmy!
„Pierwsza gra” to seria gier dla najmłodszych, dzięki której dzieci nie tylko się bawią, ale poznają kształty, kolory czy owoce. Gra Mniam to gra dla 2-4 graczy powyżej 2 roku życia, a jedna rozgrywka trwa około 15 minut. W pudełku z grą znajdziemy 16 żetonów owoców i warzyw, 5 tekturowych koszyków w różnych kolorach, dużą drewnianą kostkę i instrukcję.
Ci, którzy nie lubią czytać reguł przed zabawą z pociechą, będą szczęśliwi. Instrukcja ma 2 strony, choć tekstu jest bardzo mało. Przed rozgrywką warto usiąść z dzieckiem i opowiedzieć mu o warzywach, owocach i kolorach im odpowiadających. Zasady gry polegają na tym, by zebrać jak najwięcej żetonów. Przy jej rozkładaniu, wysypujemy wszystkie żetony na stół i segregujemy według koloru. Rozstawiamy tekturowe koszyki, a na nich układamy po jednym owocu/warzywie w odpowiadającym im kolorze. Gracze w swojej turze rzucają kostką, biorą (jeżeli jest) żeton o wskazanej barwie i nazywają dane warzywo czy też owoc. Jeśli skończą się żetony we wszystkich koszykach, to rozkładamy nowe. Jeżeli na kostce wypadnie robaczek, to gracz może sobie wybrać dowolny żeton. Gra kończy się, gdy wszystkie żetony będą u graczy, a osoba z ich największą liczbą zostaje zwycięzcą.
Mniam to prosta, bez większej głębi, gra planszowa dla najmłodszych, bo już dwulatków. Choć na pierwszy rzut oka to zwykłe rzucanie kostką, ma ono swoją głębię. Otóż podczas rozgrywki dzieci uczą się kolorów, nazw warzyw i owoców oraz podstawowego liczenia (sprawdzania kto ma więcej). A walory edukacyjne w takich grach są bardzo ważne!
A wiecie, że grę Mniam i Zwierzątka można ze sobą łączyć? I to w grę „kooperacyjną”, bo gracze wygrywają lub przegrywają jako drużyna. Na stole układa się 8 owoców, a elementy ze Zwierzątek rozkłada się według koloru. Gracz w swojej turze rzuca kostką i jeśli wypadł kolor, to bierze fragment o danej barwie (mówi co to jest) i układa w odpowiednim zwierzaku (nazywają go). Jeśli wypadnie robaczek, to zjada on jeden owoc (dzieci mówią, co to za owoc). Jeśli gracze zapełnią wszystkie zwierzaki, to wygrywają. Jeżeli jednak robaczek zje wszystkie owoce zanim gracze uzupełnią zwierzątka, to przegrywają.
Jak widzicie, możecie zacząć od obu gier oddzielnie, a gdy dzieci już się będą przy nich czuć dobrze, to możecie je połączyć, by zapewnić im jeszcze więcej rozrywki. Gry z serii „pierwsza gra” należą też do cyklu Akademia Mądrego Dziecka. To kolekcja przeznaczona dla najmłodszych, dzięki której nasz maluch może się nauczyć bardzo wiele o otaczającym go świecie. Polecamy!

Nazwa: Mniam
Wydawca: Kraina Planszówek
Rok: 2020
Grę najtaniej kupisz: TUTAJ
Za grę dziękujemy wydawnictwu:

Share:

2 maj 2020

Jeszcze więcej tetrisa! – recenzja gry Ubongo Extreme

Ach jak ten czas leci. Jeszcze nie tak całkiem dawno, mieliśmy przyjemność recenzować dla was karcianą wersję Ubongo, a w dzisiejszym artykule będziecie mieli okazję poznać naszą opinię o kolejnej grze z tej serii. Mamy przyjemność przybliżenia wam gry o dostojnie brzmiącym tytule Ubongo Extreme.

Ubongo Extreme wydawnictwa Egmont, to rodzinna i logiczna gra dla 2-4 osób w wieku 8+. Jak w poprzednich tytułach (UbongoUbongo 3D, Ubongo Gra Karciana), waszym zadaniem będzie ułożenie kafelków na pustych polach na kartach do tego przeznaczonych. Kto najszybciej rozwiąże swoje zadania, ten będzie miał możliwość przechwycenia punktów przeciwnika!


Jak w przypadku swojej karcianej poprzedniczki, zawartość Ubongo Extreme mieści się w małym pudełku. W środku znajdziemy 32 dwustronne karty i 32 kafelki do układania (4 zestawy po 8 sztuk). Elementy są wytrzymałe, a ich mała liczba pozwala na rozłożenie gry dosłownie wszędzie – w pociągu, na łące czy lesie. W końcu idzie lato i niebawem zaczną się wyjazdy wakacyjne. Szkoda tylko, że do gry nie został dołączony woreczek strunowy, bo kafelki są małe i łatwo je zgubić.   

Zanim zaczniecie rozwiązywać wasze układanki, warto zapoznać się z zasadami. A te są banalne i tłumaczy się je w mniej niż 2 minuty. Przed rozpoczęciem rozgrywki ustalcie, czy gracie we wariant łatwiejszy, czy trudniejszy i odpowiednio przygotujcie talie kart – podzielcie według kolorów i potasujcie. Następnie posortujcie kafelki kolorami i upewnijcie się, że żaden kafelek nie jest przykryty innym. Następnie, w ustalonym porządku, każdy z graczy pobiera jedną kartę, z wybranego przez siebie stosu i na dany sygnał jednocześnie je odwracają. Wszyscy staracie się jak najszybciej pobrać wskazane na niej kafelki i zaczynacie zapełniać nimi wszystkie jasne pola na swojej karcie. Możecie swobodnie obracać i przekręcać kafelki, ale żadne pole nie może zostać puste. Kto pierwszy ułoży swoją łamigłówkę woła „Ubongo!” i odlicza do 20. Po tym czasie osoby, które nie zdążyły rozwiązać swojego tetrisa, muszą oddać swoją kartę najszybszej osobie. Karty służą jako punkty. Gra w ten sposób toczy się, aż któryś ze stosów kart się wyczerpie. Osoba, która ma najwięcej kart łamigłówek – wygrywa.

Tak jak w poprzednich grach z serii Ubongo, gracze starają się jak najszybciej dopasować elementy do swojej planszy. Jednak gra Ubongo Extreme wprowadza nowe i trudne łamigłówki. Tytuł wyróżnia się tym, że kafelki są heksagonalne i mają przeróżne kształty, każdy z nich bardziej złożony i nieregularny. Nie bez powodu podtytuł tej wersji to Extreme. Wasze szare komórki będą aż płonąć z przegrzania.

Ciekawym akcentem jest to, że karty łamigłówek są dwustronne – łatwiejsza i trudniejsza wersja. Poziomy trudności łamigłówek umożliwiają dopasowanie gry do umiejętności i wieku graczy. My dodatkowo zauważyliśmy, że niektóre zadania da się rozwiązać w mgnieniu oka, natomiast nad paroma zdarzyło nam się męczyć dobrych kilkanaście minut, zanim znaleźliśmy pasujący układ. Spoiler alert! Mimo że można odnieść wrażenie, że elementy do siebie nie pasują i zagadka jest niemożliwa do rozwiązania, to wszystkie zagadki da się ułożyć.

Jeśli graliście we wcześniejsze wersje gier z serii Ubongo i przypadły wam do gustu, to z całą pewnością Ubongo Extreme również wam się spodoba. Jest to tytuł, który raczej wymaga od nas intensywniejszego wysiłku umysłowego, szczególnie, że rywalizujemy z innymi graczami. Nie zapominajmy również, że w grze goni nas czas, bo to najszybszy gracz zdobywa bonusowe punkty. Polecamy grę Ubongo Extreme osobom, które lubią gry logiczne i układanki, ale również gry z nutką rywalizacji i presji czasu. Spróbujcie sami!

Nazwa: Ubongo Extreme
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2020
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za wysłanie egzemplarza recenzenckiego
Egmont Kraina Planszówek
Share:

26 kwi 2020

Nie daj się biedocie - recenzja gry Londyn

Martin Wallace – autor, którego już na naszym blogu gościliśmy w recenzjach takich gier jak Brass Lancashire czy Zombiaki Ameryki. Obie te gry nam się podobały, a gdy dowiedzieliśmy się, że Foxgames wydają drugą edycję gry Londyn, nie mogliśmy jej przepuścić!

Londyn to gra planszowa dla 2 – 4 graczy w wieku powyżej 14 roku życia, choć ograne dzieciaki też sobie poradzą. W zależności od liczby graczy, jedna rozgrywka trwa około 60-90 minut. W pudełku z grą znajdziemy:  plansze rozwoju, 101 kart miasta, 20 kart dzielnic, 4 karty pomocy, 4 znaczniku punktów, 48 żetonów monet, 12 żetonów pożyczek, 44 znaczniki ubóstwa. Wykonanie jest całkiem przyzwoite, choć wielka szkoda, że zrezygnowano z płótnowania kart, tak jak miało to miejsce w oryginalnym wydaniu. 

Zasady nie są trudne, ale przy grze idzie trochę pogłówkować. Opiera się ona na zbieraniu kart i zagrywaniu ich w odpowiedni sposób. Żeby wybudować kartę, należy odrzucić inną w tym samym kolorze oraz, jeśli występuje, zapłacić dodatkowy koszt. Karty zagrywamy przed siebie, zakrywając istniejący już stos lub tworząc nowy – decyzja należy do nas. W swojej turze możemy aktywować nasze miasto – aktywujemy wtedy wierzchnie karty ze stosów przez nas wybranych w dowolnej kolejności. Karty przynoszą nam korzyści, ale mogą też sprowadzać na nas „ubóstwo” – przede wszystkim dostajemy tyle ubóstwa, ile mamy stosów w mieście oraz ile mamy kart na ręce. Na koniec gry ubóstwo będzie skutkowało ujemnymi punktami. W grze występują też karty dzielnic, które dają nam różne bonusy – czasem stałe, czasem przy aktywacji, a czasem jednorazowe przy kupnie. Niektóre karty miast mogą odnosić się do posiadanych przez nas dzielnic dając nam bonusy. Karty odrzucane są na plansze i są dostępne do dociągnięcia w kolejnych turach, chyba że zapełni się oba rzędy na planszy – wtedy dolny spada, a górne przechodzą na dół. Gra toczy się, aż przemielimy  całą talię kart. Rozgrywkę wygrywa gracz z największą liczbą punktów na koniec gry.

Powyżej przedstawiliśmy Wam bardzo skrótowe zasady. Instrukcja jest napisana w sposób dobry, karty są ładnie w niej opisane, a reguły wytłumaczone na wielu przykładach. Nie ma się tutaj do czego specjalnie przyczepić.

Londyn jest całkiem ciekawą grą, którą można zaliczyć do tych lżejszych pozycji od Martina Wallacea. Nie znajdziemy tutaj specjalnie klimatu, otóż wszędzie można budować budynki, zdobywać dzielnice czy mieć ubóstwo – jest to raczej gra z tych „suchych”. Niemniej jednak chcieliśmy pochwalić grafiki na kartach miast i dzielnic – nam bardzo przypadły do gustu.

Nie będziemy tutaj budować wielkich kombosów z kart, więc miłośnicy tej mechaniki nie będą zadowoleni. Londyn jest szybki, ale zdecydowanie nie można go nazwać grą trywialną. Dla nas ciekawą mechaniką jest budowanie tutaj stosów, gdyż z jednej strony nie chcemy przykrywać dobrej karty, ale z drugiej wiemy, że może to poskutkować dodatkowym punktem ubóstwa.

W Londyn grało nam się bardzo przyjemnie i chętnie do niego wracamy. Ciekawe budowanie swojej przestrzeni gracza, trudne decyzje do podjęcia i ciekawe grafiki – to nas najbardziej urzekło w tej grze. Serdecznie polecamy wszystkim grę Londyn, która, tak jak poprzedniego tytuły tego autora, przypadła nam bardzo do gustu!

Nazwa: Londyn
Wydawnictwo: FoxGames
Rok wydania: 2020
Grę najtaniej kupisz TUTAJ
Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza recenzenckiego:


FoxGames


Share:

24 kwi 2020

Wydrukuj to! - opinia na temat Pan Drukarz druk 3D


Dość niedawno opisywaliśmy Wam gadżety wykonywane przez Qualigeeks, które usprawniają rozgrywkę czy też porządkowanie gier w oryginalnych pudłach. Dziś chcielibyśmy Wam zaprezentować inne podejście do tego tematu, czyli druk 3D. W nasze ręce trafiły przedmioty drukowane przez firmę Pan Drukarz z województwa opolskiego.
Pan Drukarz to firma oferująca wydruk 3D różnych elementów do gier planszowych. Właściciel jasno podkreśla, że przy współpracy używa projektów udostępnionych przez ludzi na przeróżnych mediach, których nie jest autorem – oferuje on jedynie usługę wydruku.
Zacznijmy od kontaktu. Nie możemy na ten temat nic złego powiedzieć. Można wręcz powiedzieć, że kontakt mieliśmy 24h na dobę. Wybranie projektu nie było łatwe, ale to nasza wina, gdyż byliśmy bardzo wybredni i Pan Drukarz miał z nami nie małe przejścia ;). Tak jak napisaliśmy na początku – nie możemy nic zarzucić, byliśmy informowani na bieżąco o czasie i statusie naszego zamówienia i były nam proponowane różne zmiany, na które albo się zgadzaliśmy albo nie.
Zamówiliśmy kilka rzeczy, które testowaliśmy zarówno pod kątem wytrzymałości druku, jak i przydatności w trakcie korzystania z gier. Największym dla nas projektem był insert do gry Architekci Zachodniego Królestwa (Portal Games). Możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Po pierwsze rozłożenie gry zmniejszyło się do minimum – mamy wyciągane tacki z surowcami i kartami, a dodatkowo elementy graczy są w odpowiednich koszykach, dzięki czemu wyciągamy tylko to, co potrzebne. W podajnikach na karty jest na tyle miejsca, że spokojnie mieszczą się tam promoski. Przy testowaniu, czy wszystko się trzyma, byliśmy pod wrażeniem – nic się nie wysypało, karty na swoim miejscu, pojemniczki z elementami graczy (i ich pokrywki) wytrzymały nasz test.
Innymi drobniejszymi już wydrukami były: wieża do Carcassonne, podajnik na żetony do Star Wars Rebelia oraz podajnik na żetony do Star Wars: Zewnętrzne Rubieże. Zacznijmy od wieży – ta sprawdza się całkiem nieźle, żetony do niej wchodzą dobrze i nie ma problemu z wyciąganiem. Nie potrzeba już wieczka czy miejsca na stole, by trzymać kafelki, a do tego wygląda gadżeciarsko. Tutaj jedynie wydruk był ciutek za cienki, przez co powstało drobne pęknięcie, które na szczęście udało się spokojnie skleić kropelką i wieża dalej spełnia swoje zadanie.
Jeżeli chodzi o oba podajniki do gier Star Wars, to są to dla nas bardzo ważne elementy. Tutaj lepiej sprawdza się ten do Rebelii, gdyż ma on pokrywkę, która zapobiega wysypywaniu się żetonów. Ale nie ma tego złego – podajnik do Zewnętrznych Rubieży wpasował się bardzo dobrze do otrzymanego insertu od Qualigeeks, więc tutaj również nic się nie wysypuje. Podajnik do Rebelii mieści w sobie żetony obrażeń, sabotażu, żetony poparcia (zarówno Imperium, jak i Rebelii) – czyli to, co dociągamy i odrzucamy w trakcie rozgrywki, więc dzięki wyznaczonym miejscom, panuje większy porządek na stole.
Podajnik do Zewnętrznych Rubieży jest większy i mieści praktycznie wszystkie żetony, kości, postaci, pieniądze. Jest dobrze wyważony, dzieli się na dwie części, przez co łatwiej sobie zorganizować stół do rozgrywki. Podajniki do obu gier są „grube”, przez co nie mamy strachu że się im cokolwiek stanie w pudełku podczas transportu.
Z tego miejsca chcielibyśmy bardzo podziękować Panu Drukarzowi za otrzymane wydruki. A Wam drodzy gracze chcielibyśmy bardzo polecić tę firmę, gdyż wydruki są wysokiej jakości, w wybranych przez Was kolorach, kontakt jest bardzo dobry, przesyłka dobrze zabezpieczona i ogólnie wystawiamy im mocne 5/5. Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Panu Drukarzowi za wysłane wydruki!





Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive