4 mar 2021

Inserty drewniane - HDF czy Sklejka?

Ostatnio omawialiśmy dla Was insert do gry Aquatica (który mieści też Mroźne Wody) od reDrewno. Obiecaliśmy tam również porównanie sklejki z HDFem. Z HDFu otrzymaliśmy insert do  Terraformacji Marsa, który również w swoim czasie dla Was zaopiniujemy. Tym czasem przejdźmy do porównania.

Zacznijmy od typowo technicznych przedstawień tych produktów. Sklejka to kilka warstw drewna sklejonych ze sobą (w przypadku reDrewno z 3) podczas gdy HDF to sprasowana mieszanka włókien drzewnych z klejem. I jest to pierwsza widoczna gołym okiem różnica. Przy samych grach planszowych może to nie mieć dla Was znaczenia, ale to wpływa na inne cechy danego materiału.

Byliście kiedyś przy świeżo ścinanych drzewach albo przy obróbce „czystego” drewna? Jeżeli tak to z pewnością znacie ten charakterystyczny zapach. Taki sam występuje przy sklejce (co jest dość intensywne gdy otrzymamy paczkę, ale z czasem mija i nie przechodzi na elementy gry), podczas gdy przy płycie HDF ewidentnie czuć wmieszany w to klej. Sklejka ma ten zapach intensywniejszy, ale tak jak wyżej wspomnieliśmy – z czasem zanika i jest ledwo odczuwalny.

Coś co może mieć wpływ na samą grę planszową, a raczej jej przechowywanie i przenoszenie, to waga takiego insertu. HDF z racji swojej budowy jest cięższy. Na płycie o wielkości 30x21,5cm różnica w wadze wynosi około 35 gramów (około 20%). Różnica jest może mało wyczuwalna ale może to mieć wpływ na pudełko od środka.

Kolejny aspekt to odporność na uszkodzenia. I tutaj też porównujemy sztywność materiału. Sklejka jest sztywna, HDF jest bardziej podatny na wygięcia. Wbrew pozorom HDF jest twardszy niż sklejka. I tutaj zachodzi taka sytuacja, że HDF jest bardziej odporny na uszkodzenia, za wyjątkiem uszkodzeń spowodowanych uderzeniem punktowym – tutaj góruje sklejka.

A teraz różnica dla pasjonatów ulepszeń – malowanie. Sklejkę jest zdecydowanie łatwiej pomalować i uzyskać zadowalający efekt (sam sklep oferuje inserty z  pomalowaną sklejką), podczas gdy malowanie HDFu może spowodować jego puchnięcie (przy złym doborze bejcy/farby) i ciężej uzyskać na nim pożądany efekt. Sklejka jest po prostu jasna (ma kolor brzozowy), a HDF jest ciemny, przez co na sklejce łatwiej uzyskać planowany kolor.

Przed ostatnią różnicą którą chcemy Wam przedstawić to grubość materiału. HDF z racji swojej budowy ma zawsze ten sam wymiar – 3mm. Sklejka ma natomiast tolerancje, która wynosi od 2,8 do 3,1mm, ale tak naprawdę wiele to nie przeszkadza, gdyż gołym okiem ciężko zauważyć różnicę.

Ostatnią, ale za to istotną różnicą jest klejenie. HDF się łatwiej składa i dopasowuje elementy do siebie natomiast przy sklejce trzeba zwrócić więcej uwagi przy dokładnym składaniu, a klej łapie o wiele szybciej. Oczywiście obie formy mają swoje plusy i minusy.

Czy któryś z tych materiałów jest lepszy czy gorszy? Naszym zdaniem nie. Jeżeli nie chcecie malować insertu, nie przeszkadza Wam jego waga oraz macie czas by Wam dłużej klej zasychał, to wybierzcie HDF (jest też nieznacznie tańszy). Jeżeli natomiast macie w planach malowanie, nie chcecie znacząco podnosić wagi gry i lubicie zapach drewna – bierzcie sklejkę. To są oczywiście nasze subiektywne odczucia, ale nam bardziej pasuje sklejka – po prostu wygląda dla nas estetyczniej nawet gdy nie jest pomalowana.


 Serdecznie dziękujemy reDrewno za wysłane materiały!


Share:

27 lut 2021

Traf w skalę! - recenzja gry Spektrum

Kiedyś w naszym gronie w trakcie wszelakich imprez okolicznościowych, skupialiśmy się na różnych rozmowach i przemyśleniach. Teraz takowe spotkania urozmaicamy grami planszowymi. Z nowych gier imprezowych, które trafiły w nasze ręce, jest Spektrum, nowość od Rebela. Warto?

Spektrum to gra planszowa przeznaczona dla 2-12 osób powyżej 14 roku życia. Jedna partia to około 30-45 minut. W grze będziemy starali się myśleć podobnie jak nasi współgracze, by móc odgadnąć miejsce na skali, gdzie, według podpowiadacza, powinno znajdować się hasło. W pudełku znajdziemy: 126 dwustronnych kart spektrum, 3 znaczniki, plastikowy mechanizm ze skalą oraz instrukcję. Wykonanie bardzo dobre, wszystko w pudełku ma swoje miejsce, a samo opakowanie wykorzystujemy podczas rozgrywki.

Zasady tej gry, jak to przyszło na gry imprezowe, są bardzo proste. Gracze dzielą się na 2 drużyny. Jeden z graczy bierze mechanizm oraz dobiera kartę spektrum, na której są przeciwstawne określenia (na przykład brzydki – ładny albo szorstki – gładki), kręci specjalnym kołem na mechanizmie, a następnie, w ukryciu przed wszystkimi graczami, odsłania skalę od 2 do 4 punktów. 


Zadaniem gracza jest wymyślenie takiego hasła, by jego drużyna umieściła wskaźnik na skali w miejscu najwyżej punktowanym. Na przykład gdy skala zatrzymała się mniej więcej na skraju po prawej (weźmy przykład gorący – zimny) , to gracz może powiedzieć „sałatka”, by nakierować graczy. Ustawiają oni wskaźnik, a drużyna przeciwna określa, czy ich zdaniem wartość maksymalna (4) jest po prawej czy po lewej od wskaźnika. Następnie odkrywa się skalę i sprawdza ustawiony znacznik – drużyna zgadująca otrzymuje tyle punktów ile wskazuje wskaźnik, a druga drużyna może dostać punkty, jeżeli zgadli poprawnie, po której stronie będzie maksymalna wartość. Gra się do 10 punktów, można grać z ciągle tym samym podpowiadającym albo zmieniać się co rundę.

Jest to typowa gra imprezowa, choć idzie się nagłówkować. Choć powyższy przykład jest bardzo prosty, to pomyślcie sami, co by można dać, gdyby skala zatrzymała się na środku :). Jest kilka ograniczeń dotyczących haseł, na przykład nie mogą być ukierunkowane tylko na jedną z kategorii (na przykład nie możemy powiedzieć „nieposprzątany pokój” przy hasłach „czysty – brudny”).

Spektrum może przyciągnąć graczy szczególnie ciekawą formą wykonania. Mechanizm ze skalą i wskaźnikiem jest fajnym gadżetem w grze planszowej, a dodatkowo jego potencjał jest w 100% wykorzystany. Sama gra jest ciekawa, wciągająca i międzypokoleniowa, łatwo stworzyć mieszane wiekowo grupy i każdy się będzie dobrze bawić.

Spektrum to gra która uzyskała Golden Geeka w 2019 roku za najlepszą grę imprezową. Jest to wyróżnienie o którym warto wspomnieć, a sama gra na pewno zostanie w naszej kolekcji, choć chyba niżej niż popularne Decrypto czy Tajniacy. Nie mniej polecamy Wam sprawdzić ten tytuł, bo ma w sobie ciekawe założenia, które są całkiem nieźle spełnione!

Nazwa: Spektrum
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2021
Grę najtaniej kupisz: TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie gry do recenzji



Share:

25 lut 2021

Obroń Wyspę przed najeźdźcami zza mórz – recenzja gry Spirit Island

Pandemia wirusa COVID-19 trwa w najlepsze. Zewsząd jesteśmy atakowani różnymi informacjami i obostrzeniami. Często, gęsto od tego natłoku chciałoby się zwyczajnie uciec. W góry, nad morze czy na bezludną wyspę. A może, zamiast tego lepiej zostać w domu i zagrać w grę planszową? Długą i wciągającą. O wyspie na odległych wodach. Może nie do końca bezludnej, o czym się przekonacie w dalszej części tekstu, ale na pewno w taką, w której doświadczycie wielu przygód i zwrotów akcji. Jak na przykład w grze Spirit Island.

Spirit Island wydawnictwa Lacerta to kooperacyjna gra planszowa dla 1-4 graczy w wieku 14+. Podczas rozgrywki wcielacie się w rolę jednego z potężnych Duchów świata natury, zamieszkujących odosobnioną i tajemniczą Wyspę. Waszym zadaniem jest ochrona waszego terytorium przed najeźdźcami zza mórz, którzy niedawno rozpoczęli kolonizację. Używając swoich mocy, musicie odeprzeć najeźdźców nim zaraza, jaką za sobą niosą, będzie nieodwracalna. 

Grę Spirit Island otrzymujecie w dużym pudełku, w którym znajdziecie wiele drewnianych i kartonowych elementów. Na szczęście, dołączona jest plastikowa wypraska, dzięki której zachowacie porządek. Oprócz wszelkiej maści znaczników znajdziemy również małe figurki odkrywców, osad czy miast. Moglibyśmy wymienić wszystkie elementy, ale prędko byśmy was zanudzili. Musicie tylko wiedzieć, że pudełko jest bardzo ciężkie przez ilość komponentów. To, co się rzuca w oczy po pierwszym spojrzeniu na okładkę i karty, to bardzo ładne, wręcz bajkowe, ilustracje. Jednak nam najbardziej spodobały się różne opisy fabularne występujące na kartach, czy planszetkach duchów. Czytając je i wyobrażając sobie, jak bronimy wyspy przed najeźdźcami, można bardzo łatwo poczuć klimat gry. Karty potworów oddają to, co faktycznie robimy na planszy. Jeśli prowadzimy wodnego ducha, to większość naszych akcji rozgrywać się będzie na wodnych terytoriach itd.

Nie będziemy owijać w bawełnę - Spirit Island to gra prosta i skomplikowana jednocześnie. Ogólny zarys przebiegu rozgrywki może się wydawać prosty, ale pomiędzy kolejnymi wierszami instrukcji znajduje się tyle reguł i zasad, że nie da się ich wszystkich streścić. Pozwólcie więc, że przybliżymy wam tylko ogólnikowo rozgrywkę w Spirit Island, bez wdawania się w drobnostki. Oczywiście pierwszą sprawą jest wybranie ducha, którym będziecie kierować oraz odpowiadających mu karty startowych wraz z żetonami. Następnie musimy „poskładać” sobie planszę – ilu graczy zasiada do stołu, tyle elementów będzie się składało na naszą Wyspę. Następnie musicie rozłożyć znaczniki ducha, tubylców oraz najeźdźców, zgodnie z wytycznymi nadrukowanymi na mapie. Jesteście już gotowi do gry. Na początku każdej tury wybieracie jedną z opcji rozwoju – możecie przenosić znaczniki wpływu, aby zaznaczać swoją (ducha) obecność na mapie, możecie dobierać karty mocy, podnosić wcześniej zagrane karty lub dobierać dodatkową moc, która jest waszą walutą do zagrywania kart. Gdy to nastąpi, przychodzi czas na ruch najeźdźców. Po to zbroicie się w dodatkowe karty i moc, aby odepchnąć najazd nieproszonych gości. Ci z kolei co rundę będą eksplorować wyspę, budować osady i truć wasze ziemie przez jej nadmierną eksploatację. Ale nie bójcie się zbytnio – będziecie doskonale wiedzieć, gdzie najeźdźcy przeprowadzą każdą swoją akcję, więc przygotujcie się odpowiednio!

Warto tutaj dodać, że niektóre karty zagrane przez duchy mają efekty szybsze i wolniejsze, a to znaczy, że niektóre właściwości będą rozpatrywane przed fazą najeźdźców, a niektóre po. I tutaj zaczyna się cała zabawa, bo to wy będziecie musieli zdecydować, w jakiej kolejności i jakie karty zagrywać. Jeśli będziecie chcieli oczyścić z wrogów góry w jednej turze, to w kolejnej już nikt tam nic nie wybuduje (przynajmniej chwilowo). Dylemat polega na tym, że obszarów z górami jest kilka i to do was należy decyzja, który teren wyczyścić najpierw. Który teren jest ważniejszy? Który należy zabezpieczyć, a który poświęcić. Nie musimy chyba dodawać, że jeśli źli odkrywcy zaczną swoją ekspansję, to będą wznosić budowle? Co za tym idzie, to punkty obrażeń zadawane wam duchom, danemu terenowi oraz osadom tubylców. Warto się przed tymi obrażeniami bronić, bo jeśli jakiś teren otrzyma dwa takie obrażenia, to zaczyna go toczyć zaraza. A im więcej zarazy na Wyspie, tym bliżej jesteście przegranej. Przegrać możecie również w momencie, gdy znikną z planszy wszystkie znaczniki wpływów jednego ducha bądź, gdy talia eksploracji dobiegnie końca. Natomiast wygrywacie, generując strach i niszcząc budowle i osady najeźdźców. Pozbywając się ich czym prędzej, tym lepiej dla was. 

To tyle, jeśli chodzi o ogólny zarys gry Spirit Island. Całość rozgrywki można zdefiniować bardzo szybko: rozwój duchów, zagrywanie kart, akcje najeźdźców i sprzątanie po rundzie. Jak już wspominaliśmy – diabeł tkwi w szczegółach, a że jest to tytuł kooperacyjny, to zalecamy, aby dosłownie każdy swój ruch przedyskutować z towarzyszami gry. Bardzo ważne, aby się bardzo dobrze komunikować, dyskutować i szczegółowo planować kolejne ruchy.

Naszym zdaniem gra Spirit Island to nowy poziom kooperacji i gry nad stołem. Pozwolimy sobie nawet na stwierdzenie, że element kooperacji to główny trzon mechaniczny tego tytułu. Owszem, mamy zmienne karty najeźdźców, które stają się silniejsze. Mamy poziomy terroru, mamy moce duchów, ale na przykład te ostatnie trzeba dobrze dobrać i zgrać, aby zaowocowały jak najlepiej. Dlatego tak ważna jest komunikacja między graczami. Przed rozgrywką warto wspólnie wybrać odpowiednie duchy, którymi będziecie grać, aby uzupełniały się wzajemnie swoimi mocami.

Jest to najtrudniejsza gra kooperacyjna, w jaką mieliśmy przyjemność zagrać. Gra nieraz złoi wam tyłki, ale jak już wygracie – poczujecie dużo satysfakcji. Dodatkowo, gdy będzie wam mało, co nieprędko nastąpi, to do gry dołączone są różne scenariusze, które wprowadzają rozgrywkę na jeszcze wyższy poziom i dodają masę regrywalności.

Polecamy jednak uzbroić się w cierpliwość, bo ilość detali mechanicznych, o których trzeba pamiętać, jest naprawdę spora. Przez to staje się grą trudną, która wymaga od nas dużego skupienia i pamiętania o wielu szczegółach. Bo jeśli zapomnimy o czymś w trakcie rozgrywki – prędzej czy później odczujemy nasz błąd, przegrywając partię. Jednak jest to zdecydowanie gra warta uwagi i poświęcenia jej trochę więcej czasu, aby ją poznać wraz z kolejnymi rozgrywkami. Chociaż nie zalecamy, aby gracze początkujący do niej siadali sami, gdyż sama przydługawa instrukcja może ich odstraszyć. Ale od czego są bardziej doświadczeni planszówkowi gracze? Od wyjaśnienia zasad gry! Zagrajcie w Spirit Island, bo naprawdę warto!

Nazwa: Spirit Island
Wydawnictwo: Lacerta
Rok wydania: 2020
Grę kupisz TUTAJ

Dziękujemy Księgarni Internetowej Gandalf.com.pl za wysłanie egzemplarza recenzenckiego

Share:

23 lut 2021

Sprawdź swoją wiedzę o świecie! – recenzja gry Bójka na państwa i miasta

Ze względu na pandemię, zeszły rok nie był łaskawy dla osób, które lubią podróżować i zwiedzać świat. Restrykcje sanitarne zostały nałożone na wiele hoteli i linii lotniczych, nie wspominając o obowiązkowej kwarantannie po powrocie z wielu krajów. I chociaż wciąż obowiązuje wiele obostrzeń, to jest jedna czynność, która nie została objęta restrykcjami – granie w planszówki! Dziś mamy przyjemność przedstawić wam karcianą grę, dzięki której będziecie podróżować do różnych krajów, nie wychodząc z domu!

Bójka na państwa i miasta wydawnictwa Edgard Games to edukacyjna gra karciana dla 2-6 graczy w wieku 9+. W grze będziecie uczyć się poprzez zabawę, bo będziecie poznawać słynne budowle, postacie lub niezwykłe ciekawostki z ponad 50 krajów z całego świata! Główną mechanikę, znaną z gry Dobble, można opisać w jednym zdaniu. Zagrywając kolejno karty, będziecie musieli znaleźć i wskazać jeden element łączący dwie karty, a w zależności od wariantu gry waszym zadaniem będzie pozbycie się kart z rąk lub uzbieranie ich jak najwięcej, by wygrać rozgrywkę.

Elementy gry Bójka na państwa i miasta mieszczą się w małym i zgrabnym pudełku. Znajdziemy w nim talię kart podzieloną na 31 kart z poziomu podstawowego oraz na 57 kart z poziomu zaawansowanego. Dla rozróżnienia oznaczono je różnymi kolorami. Na kartach znajdziemy nazwy państw, flagi krajów oraz ilustracje postaci, dań czy budynków związanych z konkretnym krajem. Wykonanie jest bardzo poprawne, a w dobie #lesswaste bardzo nam się spodobał brak folii ochronnej na pudełku z gry.

W grze mamy do wyboru kilka wariantów, lecz każdy jest bardzo do siebie podobny i opierają się one na znalezieniu pasującej do siebie pary na dwóch kartach. Taką parę mogą tworzyć państwa, stolice, flagi, ilustracje z ciekawostkami o kraju, np. państwo i stolica, państwo i flaga, stolica i obrazek itd. Pierwszym wariantem opisanym w instrukcji jest obrazkowa podróż po świecie. Układacie stos z zakrytych kart na środku stołu, a wybrany mistrz gry wykłada jedną kartę tak, aby hasła i obrazki były widoczne dla wszystkich. Mistrz gry wypowiada nazwę kraju, do którego pasuje stolica, flaga lub ilustracje z gry, a zadaniem pozostałych jest jak najszybsze odnalezienie właściwego obrazka. Innym możliwym wariantem jest rozdanie każdej osobie tyle samo kart, a następnie każdy z was kolejno będzie wykładał po jednej karcie na stół. Gracz, który jako pierwszy znajdzie element wspólny na dwóch dowolnych kartach, zbiera je i odkłada na bok jako swoje punkty zwycięstwa. W Bójka na państwa i miasta są jeszcze dwa inne warianty gry, bardzo podobne do opisanych wyżej, ale gorąco was zachęcamy do sprawdzenia i ogrania ich na własną rękę! Praktycznie w każdym wariancie zbieracie karty, które są waszymi punktami. Poza jednym, gdzie trzeba się pozbyć wszystkich kart z ręki, by wygrać. Pamiętajcie jednak, że przy dobrej zabawie nie liczy się wygrana!

Bójka na państwa i miasta to pozycja dla każdego. Dla młodszych i starszych. Dla mniej i bardziej wymagających graczy. Przede wszystkim to gra dla ludzi, którzy lubią ciekawostki ze świata i dla tych, którzy lubią podróże. Do gry zasiądziecie całymi rodzinami czy paczką znajomych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by przy dobrej zabawie nauczyć się czegoś nowego lub utrwalić znajomość flag państw wraz z najbliższymi.

Oprócz walorów edukacyjnych gra Bójka na państwa i miasta rozwija chęć rywalizacji oraz spostrzegawczość. Musicie być bardzo skupieni, by prześcignąć rywali i szybciej wskazać poprawne pary! Nie musimy chyba wspominać, że po przegranej jest spora szansa, że będziecie chcieli się zrewanżować?

Bardzo polecamy grę Bójka na państwa i miasta, bo dzięki niej ciekawe świata dzieciaki sprawdzą, a także poszerzą swoją wiedzę geograficzną. Dorośli natomiast z nutką nostalgii wrócą myślami do czasów szkolnych, gdzie wystarczyła kartka i ołówek, by grać w państwa-miasta. Wypróbujcie zatem ten tytuł, bo sprawdzi się on również jako ćwiczenie spostrzegawczości i refleksu. A jeśli chcecie sięgnąć po inną grę edukacyjną wydawnictwa Edgard – przeczytajcie naszą recenzję gry Bójka na słówka! Polecamy oba tytuły!
 

 Nazwa: Bójka na państwa i miasta
Wydawnictwo: Edgard Games
Rok wydania: 2020
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu
Edgard za wysłanie egzemplarza recenzenckiego 



Share:

20 lut 2021

Czas na porządki w wodzie! - recenzja insertu do gry Aquatica od reDrewno

Już trochę ulepszeń dla Was testowaliśmy. Mieliśmy insert z Warboxa, inserty z wydruku 3D, znaczniki i insert od QualiGeeks i wiele innych. Dziś chcielibyśmy skupić się na firmie reDrewno i ich drewnianym, a w zasadzie ze sklejki, insercie do gry Aquatica, której swoją drogą patronujemy.

O samej Aquatice możecie poczytać TUTAJ. Insert, który otrzymaliśmy do recenzji od reDrewno, dostępny jest w kilku wariantach: z HDFu, ze sklejki „czysty” oraz ze sklejki malowany. W nasze ręce trafił czysty ze sklejki, który od razu wylądował na stole. Przed przystąpieniem do pracy, warto sobie przygotować podstawowe rzeczy, czyli klej (my używaliśmy Wikolu), nożyk, ręczniki papierowe, kawałek tektury na którym będziecie kleić, wykałaczkę (lub inny element do ściągania nadmiaru kleju) i coś do picia, by nie odchodzić od stołu :)

Insert zapakowany był w folię. Każda „płyta” z elementami była opisana, a na końcu instrukcji składania znaleźliśmy spis, jakie elementy gdzie się znajdują, co znacznie ułatwia składanie. Sama instrukcja jest łopatologiczna, dodatkowo wskazuje na najbardziej newralgiczne punkty (na przykład, w którą stronę mają być zwrócone „wąsy”), za co duży plus. Każdy element składania ma swoją numerację, zgodną z tym, co jest na końcu instrukcji, więc to też duży plus.

Samo składanie poszło nam w miarę sprawnie – elementy dość łatwo wychodziły z wyprasek, czasem musieliśmy użyć nożyka, by nie uszkodzić fragmentu układanki, ale to normalne przy tego rodzaju działaniach. Wyciągaliśmy fragmenty, które dotyczyły konkretnego składanego elementu i Wam również nie polecamy wyciskać wszystkiego na hura od razu (jak w grach :)), tylko na spokojnie po kolei. Samo klejenie też poszło bez większych problemów, elementy są dobrze dopasowane do siebie, dzięki czemu ich łączenie przebiega sprawnie.

Do insertu dołączone zostały plastikowe „przykrywki”, które dają bardzo fajne efekty – po pierwsze insert wygląda ładnie i przejrzyście, a poza tym zapobiega to dodatkowemu przemieszczaniu się elementów gry w środku. A skoro już mowa o elementach – w tym insercie mamy osobne podajniki na Manty graczy, dzikie manty oraz karty. Insert mieści się w pełni do pudełka z podstawowej wersji gry, nic nie wystaje, pudełko się domyka. Zmieścimy w nim wszystkie rzeczy zarówno z gry podstawowej, jak i z dodatku, więc pomoże nam on dodatkowo zaoszczędzić miejsce na regale.

Czy polecilibyśmy ten insert? Jak najbardziej tak. Jeśli mielibyśmy go porównać z tym od Warbox, to jego główną zaletą jest fakt, że się w pełni domyka. Porównanie z wydrukiem 3D jest trochę cięższe, gdyż to już zależy od graczy i jaki materiał sami preferują. Polecamy Wam również rozważenie pomalowanej opcji tego insertu, gdyż pasuje on wtedy do oceanicznego klimatu!

 

Zastanawiacie się nad różnicami pomiędzy sklejką a oferowanym HDF? O tym będzie nasz następny tekst w ramach współpracy z reDrewno, więc zapraszamy do śledzenia! 




Serdecznie dziękujemy reDrewno za wysłany insert!







Share:

16 lut 2021

Jak z Kamieni Nieskończoności zrobićżetony do pokera? – recenzja gry Splendor Marvel

Często słysząc, że jakiś film bądź gra będzie miała swój remake, wiele osób dostaje gęsiej skórki. Spowodowane jest to faktem, że bardzo się cieszymy na wieść o tym, że nasz ulubiony tytuł doczeka się nowego wydania, albo boimy się, że nowsza wersja nie dorówna starej. Czytaj – syndrom odgrzewanego kotleta. Po przykłady nie musimy daleko sięgać - chociażby seria gier Monopoly, której wydań doczekaliśmy się już dziesiątki, czy nawet z naszego rodzimego rynku – Monolith Arena jest nową wersją Neuroshimy Hex. Dziś zapraszamy na rozprawkę o innej grze, która jest nową wersją swojej poprzedniczki sprzed kilku lat, a mowa o Splendor Marvel.

Gra Splendor Marvel to taktyczna gra karciana dla 2-4 graczy w wieku 10+. W grze stajecie na czele drużyny super bohaterów znanych z serii komiksów z uniwersum Marvel. Będziecie zatem rekrutować takich herosów jak Thor, Hulk czy Hawkeye. Waszym zadaniem jest zdobycie konkretnej ilości punktów oraz zebranie co najmniej  po jednej karcie z Kamieniami Nieskończoności każdego rodzaju. Dla osób, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z Marvelem - Kamieni jest sześć. I tutaj ciekawostka - jeden z Kamieni dostępny jest tylko na najdroższych kartach, więc jego zdobycie jest bardzo trudne. Dokonacie tego dzięki waszym umiejętnościom planowania ruchów i strategicznego myślenia oraz mocy bohaterów. Spróbujcie zatem przejąć kontrolę nad kluczowymi miejscami, zwołać drużynę Avengersów i powstrzymać Thanosa przed użyciem Rękawicy Nieskończoności!

Zanim przejdziemy do właściwej recenzji, kilka słów o wykonaniu gry Splendor Marvel. W średniej wielkości pudełku znajdziecie 39 Kamieni Nieskończoności oraz 5 znaczników T.A.R.C.Z.Y., które reprezentowane są w formie kasynowych żetonów do pokera. Dodatkowo w pudełku schowała się talia 90 kart – kolejno po 40, 30 i 20 kart na poziomie pierwszym, drugim i trzecim. Ostatnią rzeczą, zaraz przed instrukcją, są płytki miejsc oraz płytka Rękawicy Nieskończoności, która jest jednocześnie przypominaczką o warunkach potrzebnych do wygrania partii gry, oraz trofeum, które otrzymuje zwycięzca rozgrywki. Wszystkie elementy mają swoje miejsce w bardzo dobrze zaprojektowanej wyprasce, dzięki której zachowany jest porządek w pudełku. Wersja Marvel okraszona jest ilustracjami postaci z serii komiksów o super bohaterach. Z okładki łypie na nas złowrogim wzrokiem sam Thanos, a na kartach nie znajdziemy dwóch tych samych bohaterów! To tylko potwierdza fakt, jak dużym jest marvelowskie uniwersum. Co do wykonania nie mamy żadnych uwag, ale jeśli już robić remake, to może warto jednak coś więcej zmienić? Oprócz paru ciekawostek mechanicznych, o których powiemy dalej, zamiast żetonów z pokera, które już widzieliśmy w poprzedniej odsłonie, chętnie pogralibyśmy faktycznymi, kolorowymi kamieniami. Byłoby to zdecydowanie znaczne urozmaicenie, a i pasowałoby tematycznie!

Zasady gry są bardzo proste i można je wytłumaczyć w kilka chwil. Zatem do dzieła! Gdy przygotujecie już odpowiednio rozgrywkę, a warto tutaj zaznaczyć, że rozłożenie elementów może się zmieniać w zależności od liczby graczy, grę rozpoczyna najmłodszy gracz. W swojej turze wykonujecie 1 z 4 dostępnych akcji. Pierwsza z nich, to dobranie trzech znaczników Kamieni Nieskończoności różnych kolorów. Druga to dobranie dwóch znaczników jednego koloru, ale pod warunkiem, że w puli dostępne są co najmniej 4 znaczniki pożądanego koloru. Trzecią akcją jest werbunek bohatera do waszej prywatnej ekipy Avengersów! Aby tego dokonać, musicie opłacić koszt w żetonach wypisany na kartach, a następnie wybrać odpowiednią kartę ze stołu bądź z ręki, którą wcześniej sobie zarezerwowaliście. Ponieważ ostatnią, czwartą akcją, jest rezerwacja upatrzonej przez nas karty ze stołu. Dodamy tylko, że rezerwując wybraną kartę jednocześnie pobieramy znacznik T.A.R.C.Z.Y., który jest jokerem i można go wykorzystywać do rekrutacji kart bohaterów. Gdy wykonacie jedną z powyższych akcji, tura przechodzi do kolejnego gracza zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a cała rozgrywka toczy się do momentu, gdy ktoś zdobędzie 16 punktów oraz wszystkie Kamienie Nieskończoności (narysowane na kartach). Wtedy dogrywacie kolejkę, aby wszyscy uczestnicy mieli równą ilość tur. Zwycięża osoba, która spełnia warunki potrzebne, by zdobyć płytkę Rękawicy Nieskończoności. Gratulacje! A po zwycięskiej partii pstryknijcie palcami – wydarzyło się coś? Nie? To czas na rewanż! 
 
Porównując powyższy skrót zasad z naszą recenzją podstawowej wersji Splendoru, można odnieść wrażenie, że niewiele się zmieniło. I racja. Najważniejszą zmianą w mechanice jest fakt, że mamy przymus zebrania odpowiedniego zestawu kart (z Kamieniami Nieskończoności), aby być klasyfikowanym do zwycięstwa. Oprócz tego odeszło kilka płytek miejsc, na rzecz ciekawego sposobu zbierania dodatkowych punktów. Mianowicie, na wybranych kartach postaci znajdują się symbole Avengers – kto zdobędzie trzy takie jako pierwszy – otrzymuje płytkę Avengersów wartą trzy punkty. Ale w momencie, gdy przeciwnik będzie miał więcej takich symboli – przejmuje ten kafelek na niekorzyść pierwotnego właściciela. Jest jeszcze jedna ciekawostka związana z Kamieniami Nieskończoności – jeden z nich występuje tylko na najdroższych kartach, przez co jest bardzo trudny do zdobycia.

Warto się zapoznać z grą Marvel Splendor, ale jeśli posiadacie już podstawkę, to nie trzeba inwestować w nową wersję. Wersję Marvel polecamy wszystkim, którzy nie grali jeszcze w wersję podstawową, a szukają dobrej gry dla początkujących. To, co wyróżnia serię Splendor, to proste zasady, które można wyjaśnić w parę minut i są przystępne dla wszystkich – nawet dla osób, które nigdy nie miały do czynienia z nowoczesnymi grami planszowymi. Mimo niewielkich zmian mechanicznych pomiędzy podstawką, a wersją Marvel to, co jest najfajniejsze w tej drugiej, to przechwytywanie między sobą kafelka Avengersów. Może to doprowadzić do naprawdę niespodziewanych zwrotów akcji, a walka o punkty trwa do ostatniego ruchu gracza w grze. Może dojść do sytuacji, że jeden gracz zdobywa kafelek Avengersów, który daje mu wymaganą liczbę punktów zwycięstwa, co aktywuje zakończenie gry (dogrywana jest aktualna kolejka), ale kolejny gracz zdobywa kolejne znaczniki Avengersów, które dają mu przewagę w tym aspekcie, przez co to on zyskuje kafelek i odbiera szansę na wygraną przeciwnika.

Jak widzicie, emocje mogą sięgać zenitu i trzeba bardzo pilnować, aby nie dać się prześcignąć. Warto również skrupulatnie planować swoje ruchy i szukać zależności między kartami – w końcu im więcej bohaterów zrekrutujecie, tym kolejne karty będą dla was tańsze.

Słowem podsumowania, bardzo polecamy serię gier Splendor. Tak jak powiedzieliśmy – niekoniecznie musicie posiadać obie wersje gry u siebie na półce. Nam prywatnie bardziej się podoba Thanos na okładce. Ale warto pamiętać, że ilustracje marvelowskie to tylko tak naprawdę wartość dodana do samej gry, która nawet bez tej tematyki jest bardzo dobra mechanicznie. Występuje tutaj tzw. set collection, zbieranie żetonów, budowanie silniczka z kart. Brzmi to intrygująco i dla osób początkujących może się wydawać czarną magią, ale wcale tak nie jest! Gra Splendor Marvel to jak najbardziej gra dla zaawansowanych, jak i początkujących graczy.

Zachęcamy do ogrania Splendor Marvel, bo jest to ciekawy tytuł, a każda partia gry różni się od poprzedniej, gdyż wylosowanie takiego samego układu spośród 90 kart jest wręcz niemożliwe. Oprócz tego walka o zwycięstwo trwa do samego końca, między innymi dzięki żetonowi Avengersów, który dodaje szczyptę niepewności i jeszcze więcej rywalizacji. Polecamy!

  Nazwa: Splendor Marvel
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2021
Grę najtaniej kupisz TUTAJ

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za wysłanie egzemplarza recenzenckiego


 

Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive