26 wrz 2014

Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone - recenzja Assassin's Creed


 Co łączy trzecią wyprawę krzyżową z eksperymentami genetycznymi we wrześniu 2012 roku? Jaki jest związek pomiędzy zwykłym barmanem a Mistrzem Asasynów? Czy jest coś co może pomóc w odczytaniu zdarzeń sprzed kilkuset lat? Odpowiedź jest prosta: geny.
 
Assassin’s Creed to gra akcji, która toczy się w dwóch rzeczywistościach. Z jednej strony poznajemy Desmonda Milesa, młodego barmana, który zostaje porwany przez organizację Abstergo, która zamierza przeprowadzać na nim eksperymenty genetyczne. Z drugiej zaś strony przenosimy się do roku 1191, gdzie Wielki Asasyn – Altaïr ibn La-Ahad – daje się ponieść pysze, za co zostaje surowo ukarany.

Twórcy gry, odpowiedzialni między innymi za „Prince of Persia: Piaski Czasu”, kładą duży nacisk na skradanie się głównej postaci. Można znaleźć wiele podobieństw do wyżej wymienionego tytułu, jednak wielu z graczy porównuję tę grę do popularnego Hitmana, tylko w czasach średniowiecznych. Wykonywanie zadań rzeczywiście wygląda dość podobnie, bo naszym celem jest rozpoznanie postaci, zbliżenie się do niej po cichu, nie zwracając na siebie uwagi, i zabicie jej. Mimo iż zadania są bardzo schematyczne, nie wieje nudą, gdyż z każdym kolejnym celem odkrywamy kolejne ważne wątki fabularne.

Przejdźmy zatem do fabuły. Jak już wspomniałem, grę odkrywamy w dwóch różnych czasach. W roku 2012 jesteśmy więźniami organizacji Abstergo, gdzie Warren Vidic – naukowiec odpowiedzialny za projekt Animus – żąda od nas odkrywania kolejnych losów Altaira. W jakim celu? Jak się okazuje, organizacja Abstergo to współczesny zakon Templariuszy, odwiecznych wrogów asasynów, którzy chcą zdobyć fragment Edenu. Został on jednak ukryty przez Altaira w tylko jemu znanym miejscu. Warren chcąc dostać się do miejsca owego ukrycia musi przejść przez kolejne wspomnienia Desmonda, gdyż nagły, niestabilny, przeskok do najważniejszych informacji mógłby spowodować desynchronizację, a to mogłoby skończyć się śmiercią mężczyzny.

W tym momencie poznajemy Altaira. Jest on wielkim wojownikiem, jednym z ulubieńców Mistrza Al Mualima. Altair zostaje wysłany wraz z braćmi: Malikiem i Kadarem, aby odzyskać artefakt ze świątyni Salomona w Jerozolimie. Podczas wykonywania misji Altair łamie zasady obowiązujące w zakonie asasynów – zabija niewinnego, naraża bractwo na niebezpieczeństwo i nie działa z ukrycia. Altair zaatakował bowiem Wielkiego Mistrza Templariuszy (i pierwszą postać historyczną, którą było nam poznać w owej grze) – Roberta de Sable. Skutkiem nieudanego ataku jest śmierć jednego z braci, wstępne utracenie artefaktu pierwszej cywilizacji oraz kara, która spotyka Altaira – odebranie mu wszystkich zasług i tytułów oraz wbicie noża w brzuch.

Widziałeś to, co chciałem, żebyś zobaczył. A potem spałeś snem umarłych. Wszystko po to, byś mógł zbudzić się do nowego życia – te słowa wypowiada Al Mulim do Altaira, gdy ten budzi się w jego gabinecie. Asasyn został zdegradowany do rangi nowicjusza i musi przejść wszystkie testy od nowa, jeśli chce odzyskać swoją rangę. Jego głównym celem będą Templariusze, a konkretnie – najważniejszych dziewięciu Templariuszy.

Ważnym aspektem owej gry jest idealne odwzorowanie miejsc historycznych. Poznajemy tu między innymi Jerozolimę, Damaszek czy Akkę. Ubisoft postawił zdecydowanie na zgodne z prawdą odwzorowanie miast i tak możemy zobaczyć takie charakterystyczne budynki jak Bazylika Grobu Świętego czy Kopułę na Skalę w Jerozolimie, Wielki Meczet Umajjadów, targowisko Suk al– Hamidijja w Damaszku czy piękne porty i wiele różnorodnych styli (m.in. bizantyjski, perski i gotycki) w Akkce.
Poznajemy również wiele postaci historycznych jak Ryszarda Lwie Serce, wymienionego już Roberta de Sable, Garnier de Naplouse, Wilhelma z Montferratu i wielu innych.

System walki i poruszania się po mieście ma ogromny wpływ na postrzeganie naszej postaci przez mieszkańców. Możemy albo biec, przewracając wszystkich i zwracając na siebie uwagę (a przecież nie o to chodzi w „skradankach”), albo spokojnie przemierzać miasto po dachach bądź wtapiając się w tłum. Jeżeli chodzi o walkę to dysponujemy kilkoma rodzajami broni. Na początku to tylko długi miecz, ale wraz ze zdobywaniem doświadczenia, otrzymujemy kolejne uzbrojenie, takie jak ukryte ostrze (którego użycie zapewnia nam ciche zabójstwa, bez zwracania większej uwagi na siebie), krótkie sztylety czy noże do rzucania. Początkowo nasz bohater miał być również wyposażony w kuszę, jednak twórcy zrezygnowali z tego pomysłu.

Mimo iż misje wyglądają dość schematycznie, każda różni się od siebie – i to nie tylko celem. Ale zacznijmy od początku. Otrzymując kolejne zlecenia od naszego mistrza, udajemy się do konkretnego miasta, a tam spotykamy się z rezydentem kryjówki asasynów. To on udziela nam szczątkowych informacji, których uzupełnienie leży w naszej gestii. Do zdobycia wskazówek ułatwiających wykonanie zadania mamy kilka możliwości. Możemy zakraść się do współpracowników naszego celu i ukraść im ważne dokumenty, możemy podsłuchać rozmowy, dostać informacje od informatora w zamian za drobną przysługę (zebranie flag, morderstwo). Wraz z każdą zdobytą informacją uzyskujemy wytyczne, jak będzie nam najlepiej zgładzić naszego przeciwnika. Mimo iż wszystko wydaje się łatwe, proste i przyjemne – to tak nie jest. Wokół naszego celu zawsze jest bardzo czujna straż przyboczna, interaktywni mieszkańcy, którzy alarmują przy każdej sytuacji odbiegającej od normy – a pamiętajmy, że każdy alarm powoduje ucieczkę Templariusza. Dodatkowo, po udanej egzekucji, zaczyna się wielki pościg za naszym bohaterem i dopiero skuteczna ucieczka (która jest dość trudna, jeśli ktoś wcześniej nie przejdzie się kilka razy wokół miejsca wykonywania misji) daje nam możliwość zakończenia zadania w pełni i przenosi nas znów do Desmonda.

Technicznie gra wygląda świetnie, jak na tak wielką produkcję błędów jest zdecydowanie niewiele. Czasem zdarzy się jakieś zagięcie przy horyzoncie czy nagłe pojawienie się mieszkańca, ale poza tym nie zauważyłem zbyt wiele błędów. Muzyka jest klimatyczna i wciągnęła mnie bardzo w klimat asasynów. Bardzo naturalnie zostały pokazane ruchy zarówno postaci głównej, jak i mieszkańców czy koni. Gra światłem i cieniem to dodatkowy plus, który uzupełnia świetną już grafikę. Jedyne, co mnie drażniło w grze to często powtarzające się hasła rzucane przez mieszkańców w kierunku naszej postaci. Było tych stwierdzeń może z sześć i powtarzały się przez całą rozgrywkę.

Polecam tę pozycję wszystkim graczom komputerowym (i konsolowym również!). Moim zdaniem jest to obowiązkowa gra na półce każdego. Sam preferuję rozgrywkę na konsoli, gdyż akrobacje na dachach wykonuje się lepiej przy użyciu analogów; mimo to uważam że rozgrywka na PC została oddana równie naturalnie (wiem z doświadczenia, gdyż grę przeszedłem zarówno na Xbox 360, jak i na PC). Ta gra rozpoczęła moją fascynację tematyką Assassin’s Creed i teraz jest to element, który gości w moim życiu na co dzień.

Ciekawostki:
- gra doczekała się wielu kontynuacji, a w kolejnych 4 częściach nadal spotykamy Desmonda,
- powstały książki i komiksy na kanwie gry,
- gra otrzymała wiele nagród, między innymi za najlepszą grę konsolową 2007 roku,
- jedynie pierwsza część gry posiada polski dubbing, a w główne role wcielili się między innymi Jacek Kopczyński, Daniel Olbrychski, Borys Szyc czy Jarosław Boberek.

Plusy:
- klimat rozgrywki,
- wspaniała fabuła z połączeniem dwóch różnych epok,
- interaktywne postacie,
- inteligentni wrogowie,
- wciągająca fabuła.

Minusy (w polskim wydaniu):
- zdarzające się wpadki językowe,
- brak całkowitego opisu klawiszologii w dołączonej instrukcji,
- system zapisu gry zaczerpnięty z wydania konsolowego.

Ocena: 9/10

Share:

4 komentarze:

  1. Jak dla mnie trochę za długa część prezentacyjna :) Znaczy byłaby ok, gdyby recenzja była dłuższa. Ale merytorycznie jest ok. Jak dla mnie AC1 zabija schematyczność. Szczególnie gdy chcesz ją zaliczyć na 100 procent synchronizacji :P Miasta są wielkie, ale pozbawione treści. Jedyną rozrywką poboczną są punkty widokowe i ratowanie mieszkańców. Ogólnie to AC2 pokazuje dobitnie ile w jedynce brakowało. Czekam na recenzje dwójki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jednak oceniać gry nie przez pryzmat ich kolejnych części, a przez to co pokazały. Nie zaprzeczam - dwójka była o wiele bardziej ciekawa, jednak gdyby nie wyszła, czy zwrócilibyśmy na to uwagę? Co do recenzji kolejnych części? Nie obiecuję, że będą szybko, gdyż mam jeszcze trochę rzeczy do zrecenzowania po drodze (gonią terminy), jednak mogę obiecać, że na pewno się pojawi :)

      Usuń
  2. Bardzo fajna recenzja :D Zaczęłam grać w Assasina, ale tak jakoś mnie to nie porwało i przestałam. Choć czasami nie mogłam ogarnąć klawiszy, co gdzie jest xd. Ale może kiedyś do tego wrócę, bo była jeszcze w miarę :D
    Pozdrawiam!
    Ruciak.

    PS. U mnie post o Gothic 1, może Cię zaciekawi? :D
    http://ruciak.blogspot.com/2014/09/stare-ale-jare-1-witamy-w-gorniczej.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Gra wbrew pozorom nie jest taka trudna pod względem klawiszologii i da się przyzwyczaić, polecam wrócić, bo warto przeżyć ową przygodę :)
    Pozdrawiam
    Sterta Gier

    OdpowiedzUsuń

My na Facebooku

Labels