27 gru 2015

TOP Kitchen – smakowita planszówka

TOP Kitchen to gra planszowa o zarządzaniu kuchnią i menu w restauracjach przeznaczona dla 2-4 osób. Gracze rywalizują pomiędzy sobą kupując składniki w markecie, dobierając przyprawy i gotując potrawy. Podczas rozgrywki ulepszają wyposażenie swojej kuchni i zagrywają karty akcji różnego typu. W ten sposób zdobywają wpływy od zadowolonych klientów oraz punkty prestiżu.

W grze występuje 6 typów składników reprezentowanych przez kolorowe kości, którymi rzucamy na niewielkiej patelni. Z odpowiednio dobranych kart menu można ugotować np. comber jagnięcy na płatkach chrzanowych z batatami, homara w chardonnay z roszpunką i zieloną fasolą czy żabnicę w porto na langustynkach z makaronem pappardelle. W kuchni pomagają nam sprzęty, takie jak piec indukcyjny czy komora chłodnicza oraz dodatkowe bonusy – np. zdolny praktykant czy niezawodny sous chef. Potrawy możemy również sparować z odpowiednimi przyprawami dla lepszego efektu. Poprzez wydawanie smakowitych dań nasza restauracja zaczyna się rozwijać, przynosić dochody i zdobywać prestiż.

Autorem gry jest Mariusz Milewski z Łodzi. Prototyp prezentowany i testowany był m.in. na konwencie Arkhammer w Kaliszu, podczas Łódzkich Portów Gier czy na zabrzańskim Pionku. TOP Kitchen pojawiła się również na wielu mniejszych wydarzeniach. Gra uzyskuje bardzo pozytywne opinie i choć jest prototypem, to już ma grono fanów czekających na jej wydanie.

Informacje o projekcie oraz aktualności można znaleźć na stronie na Facebooku.



20 gru 2015

Zdobądź wiedzę i prowadź wykopaliska! - recenzja gry Teby

Zdobywanie wiedzy, poszukiwania, archeologiczne wykopaliska to chyba marzenia każdego fana Indiany Jonesa. Może nie tak bogatą w różne przygody, ale za to wciągającą i klimatyczną grę, wydało Rebel.pl. Gra o której mówi się na całym świecie, teraz dostępna na naszym rynku. Przedstawiam Wam grę Teby.

Teby to gra rodzinna, w której wcielamy się w archeologów zdobywamy wiedzę z danych regionów i prowadzimy wykopaliska artefaktów, które przyniosą nam sławę i pieniądze. Gra posiada ciekawe mechanizmy, elementy losowości oraz gonitwę z czasem. Mechanikę i rozgrywkę opiszę potem teraz zajrzyjmy do pudła.

Duże, bogate w elementy pudło zawdzięcza swe rozmiary ilości elementów. Znajdziemy w nim: dużą planszę, 4 figurki archeologów, 4 znaczniki czasu, znacznik roku, 85 kart badaczy, 10 kart wystaw, 5 kart podsumowania, 4 koła czasu, 4 zestawy pozwoleń na wykopaliska (po pięć kafelków dla gracza), 155 żetonów wykopalisk, 5 płóciennych woreczków oznaczonych kolorami danego regionu, instrukcję i arkusz pomocy.

Jak widzicie jest co rozkładać. Jest kilka elementów w tej grze, których nie można pominąć. Pierwszym takim elementem jest koło czasu. Każdy gracz otrzymuje swoje koło, które będzie używać w trakcie wykopalisk. Składamy je sami, z jednej strony zaznaczamy posiadaną wiedzę (o samej rozgrywce przeczytacie poniżej). Przez zdobywanie większej ilości wiedzy, będziemy mieli możliwość zdobywania większej ilości artefaktów. Na kole zaznaczone jest również ile tygodni potrzebujemy na wydobycie konkretnej ilości żetonów. Jest to fajne rozwiązanie, szczególnie, że twórcy mogli pójść na łatwiznę i zrobić zwykłą rozpiskę na kartce.

Kolejnym fajnym elementem są woreczki płócienne. Staranie wykonane, z tematycznym nadrukiem, wprowadzają jeszcze większą frajdę w trakcie rozgrywki. Do tego figurki archeologów są tak wykonane (z drewna), że idealnie wpasowują się w klimat.

Co zdobywamy w tej grze i po co te całe wykopaliska? Otóż naszym celem jest zdobycie jak największej ilości punktów zwycięstwa. Oczywiście dostajemy je głównie za zdobywanie artefaktów, jednak można dodatkowo zdobyć za prowadzenie wystaw (również dzięki artefaktom) oraz za posiadanie najrozleglejszej wiedzy z danego regionu.

Ale o co tak naprawdę chodzi? Już tłumaczę. Na samym początku gracze ustawiają swoje pionki archeologów w wyznaczonym miejscu (Warszawa), swoje znaczniki na polu początkowym (które jest różne w zależności od ilości graczy) oraz wykładają 4 karty badaczy w wyznaczonych do tego miejscach na planszy. Wokół planszy zaznaczony jest tor czasu. Ruch do miast sąsiednich, połączonych linią, kosztuje nas 1 tydzień. Wyżej wspomniane karty, można pobierać tylko w mieście, którego nazwa widnieje na samej górze karty. Dodatkowo pobranie takiej karty kosztuje nas pewną ilość cennego czasu. Karty mogą być różne. Od zjazdów naukowych, za które zdobywamy dodatkowo punkty, przez bonusy jak np. skrócenie drogi, po zdobywanie wyżej wspomnianej wiedzy. W zależności od graczy, gra toczy się: 3 lata dla 2 graczy, 2,5 roku dla 3 graczy i 2 lata dla 3 graczy.

W końcu dochodzi do momentu, gdy wyruszamy na wykopaliska. Zdobytą wiedzę zaznaczamy na kole czasu, deklarujemy, że poświęcamy konkretną ilość tygodni na poszukiwania i losujemy wskazaną przez koło liczbę żetonów. Specjalnie nie użyłem słowa artefaktów, gdyż… nie wszystkie żetony dadzą nam korzyść. W każdym woreczku jest kilkanaście bezwartościowych żetonów, tak zwanego piachu. Piach po każdym wylosowaniu wraca do woreczka, więc kolejni poszukiwacze mają cięższe zadanie.

Teby to gra, w której trzeba planować jak i na co poświęcać czas. Czy liczymy na szczęście i z małą wiedzą wyruszamy na poszukiwania w wielu miejscach czy może więcej czasu poświęcamy na naukę i wyruszamy już uzbrojeni w taką wiedzę, że mamy pewność znalezienia czegoś wartościowego. Decyzje jakie gracze muszą podejmować w trakcie rozgrywki mają swoje odzwierciedlenie w końcowej punktacji.

Chciałbym tutaj wspomnieć o klimacie. Zdecydowanie emanuje on nie tylko z samej gry, ale również ze wszystkich elementów, a nawet wypraski. Wszystko na co spojrzymy pokazuje nam, że gra traktuje o wykopaliskach. Do tego mechanika gry, w której poświęcamy nasz cenny czas, a na końcu może się okazać, że nic nie znajdziemy idealnie odwzorowuje pracę archeologów, którzy wyjeżdżają na wiele tygodni i miesięcy, a zdarza im się wrócić z pustymi rękami.

Losowość jest nieodłącznym elementem gry Teby. Wykładamy karty (a nóż nam ktoś podbierze daną wiedzę, a jej reszta leży w pudełku, bo na początku odrzucamy 10 losowych kart) i losujemy żetony. Zdarzało się nam tak, że na losowanych 10 żetonów zdobywaliśmy 1 artefakt, a następny gracz na 5 żetonów zdobył 5 artefaktów. Jednak jak już wcześniej wspomniałem, taka mechanika gry odzwierciedla pracę archeologów.

Gra jest złożona, jednak zasady gry są bardzo proste do wytłumaczenia co jest wielkim jej atutem. Teby to gra rodzinna, przy której wszyscy będą dobrze się bawić. Gra jest okraszona bardzo fajnymi grafikami, które przyciągają oko. Do tego mechanika gry będzie ciekawa zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Polecam ją każdemu. Zarówno zaawansowani gracze lubiący pokombinować będą mieli sporo zabawy, jak i Ci mniej doświadczeni, którzy swoją przygodę z grami planszowymi rozpoczęli niedawno, odnajdą się w tej rozgrywce. Jest to bardzo dobry tytuł i zachęcam do jego zakupu.

I.
Klimat
6/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
6/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,41

Nazwa: Teby

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze
 
Rok: 2015

Sugerowana cena: 129,95 zł

Ocena: 5,41/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl

18 gru 2015

Pionek, pionka pogania! - Relacja z XXV edycji Pionka

Jak chyba wszyscy planszomaniacy wiedzą, 12 i 13 grudnia w Zabrzu odbył się Pionek. Była to jubileuszowa 25 edycja. Nowa lokalizacja, więcej miejsca, więcej ludzi! Tak właśnie było.

Osobiście uważamy, że przybycie na Pionka było wręcz naszym obowiązkiem. Ale wiecie, jednym z tych miłych obowiązków, które wykonuje się z uśmiechem na ustach. Przyjechaliśmy w sobotę z rana i pojawił się pierwszy problem – brak miejsca parkingowego! Tylu chętnych zjawiło się pod halą, że musieliśmy parkować na osiedlu. Było to dla nas zdziwieniem, wręcz obawialiśmy się, że możemy być jednymi z pierwszych. Nic z tego. Po wejściu na halę przywitały nas pomarańczowe koszulki, dostaliśmy identyfikatory i ruszyliśmy świętować. Wszystko odbywało się w świetnej, rodzinnej, zabawnej atmosferze.

Multum stołów. Swoją przygodę rozpoczęliśmy od przejścia przez halę i zobaczenia co i gdzie na nas czeka. Pierwsze, ciągle oblegane, stoisko to nic innego jak giełda gier. Prowadzona przez ludzi z przyPlanszy, działała wzorowo i widać było wielkie zainteresowanie ze strony ludzi. Następnie przechodziliśmy przez stanowiska kilku wydawców, którzy postanowili odwiedzić Pionka. Mogliśmy spotkać m.in. Barda, Galaktę, Albi, Let’s Play, Lucrum, Phalanx no i oczywiście Portal Games.

I tu dochodzimy do sedna. Ignacy Trzewiczek, właściciel Portalu, prowadził całą imprezę. A jak już możecie się spodziewać było wesoło. Mimo wielkiego zabiegania Ignacy zawsze znalazł parę minut, aby porozmawiać z każdym chętnym i zrobić sobie z nim zdjęcie. Wielki plus za takie rodzinne podejście!

Oczywiście nie ominęliśmy stoiska z wypożyczalnią gier. Mnóstwo tytułów, było w czym wybierać. Na stołach porozstawiane były również gry do konkursu „Zagraj, żeby wygrać”. Konkurs bardzo prosty – grasz w konkretną grę, dostajesz kupon, który może zostać wylosowany na koniec Pionka. I tutaj pojawiły się bardzo ciekawe tytuły, w które graliśmy. 3 najbardziej oblegane przez nas gry to Bitwa o Tortugę, Santiago oraz Pomysłówka. Poza tym przyszło nam zagrać w Zapraszamy do Podziemi i Witkacego. Nie będzie recenzji tych gier, gdyż takie jednodniowe posiedzenie to za mało, jednak w planach jest seria „Wrażenia z rozgrywki”, w których będę opisywał jak mi się podobała dana gra, przy czym nie posiadam jej w kolekcji.

W czasie Pionka odbyło się spotkanie z Adamem Kałużą, twórcą gry K2. Opowiadał on o tym jak tworzył gry, o osobistych doświadczeniach, które przekłada na wydawane tytuły, ale przede wszystkim mówił o swojej najnowszej grze o nurkowaniu. Czeka nas bardzo ciekawy tytuł. Prototyp gotowy, aktualnie trwa dopracowywanie i szlifowanie gry.

W drugim dniu odbył się Unpub czyli coś dla twórców gier. Najpierw spotkanie z Ignacym Trzewiczkiem, który opowiadał o procesie tworzenia gry, przestrzegał przed tym czego nie robić, opowiadał na jakie błędy trzeba uważać. Potem wszyscy, którzy przywieźli ze sobą prototypy rozstawiali się na stolikach i odbyło się wielkie testowanie gier. Wszystkie były bardzo ciekawe, jednak przyciągnęły nas szczególnie 3 tytuły: Legends of Labyrinth (wydawnictwo Let’s Play), gra Top Kitchen oraz Epic Navall Battles. Pierwszą grę będziecie mogli ujrzeć na Stercie jak tylko projekt będzie skończony. Pozostałym dwóm zostanie poświęcony osobny post na stronie już wkrótce.

Nie można zapomnieć o aukcji gier używanych. W roli głównej znów Ignacy, który poprowadził to w sposób wzorowy. Forma w jakiej reklamował dane produkty była bardzo ciekawa, śmieszna i innowacyjna! I nam udało się dorwać ciekawy tytuł na tej aukcji – Nightfall. Największą furorę zrobił ostatni tytuł, który został wylicytowany za 100zł! Co nim było? Nikt nie wie, gdyż gra była zafoliowana! Wylicytował ją człowiek z Geek On TV więc polecam sprawdzać ich kanał na YT.

Atmosfera była świetna. Poznaliśmy wielu ciekawych ludzi, zagraliśmy w wiele ciekawych gier i zrobiliśmy masę zdjęć i filmików. Te pierwsze możecie oglądać TUTAJ a filmik jest w fazie powstawania. Ci, którzy nie przyjechali niech żałują. Chcieliśmy serdecznie podziękować Ignacemu Trzewiczkowi za świetną dwudniową imprezę!

Zapraszam do sprawdzenia galeri: XXV edycja Pionka

16 gru 2015

Zbuduj swe Królestwo - recenzja gry Poprzez Wieki

Bardzo częstym tematem gier planszowych jest budowanie i tworzenie miast, zamków czy państw. Wydawnictwo Portal Games wydało grę, w  której przyjdzie nam tworzyć własne królestwo. Prosta, szybka karcianka dla 2 osób, w której trzeba będzie troszkę pogłówkować. O czym mowa? O grze Poprzez Wieki.

Czym tym razem zaskoczy nas wydawnictwo Portal? Szybka gra, w której będziemy wykładać swoje karty, budując swoje królestwo. Czy gra jest zaskakująca? Średnio. Mechanika? Draft, a gra przypomina 7 cudów świata. Ale nie nastawiajcie się negatywnie. Zajrzyjmy do pudełka.

W środku znajdziemy: 18 grywalnych kart, 4 żetony, gruby notatnik, ołówek i instrukcję. Zawartość niewielka, ale i pudełko niewielkie. Karty duże, ładne, twarde, notatnik na kilkadziesiąt/kilkaset gier. Do zestawu dołączony woreczek strunowy do łatwiejszego przechowywania kart.

Same zasady są banalnie proste. Każdy z graczy dostaje na początku gry na rękę 5 kart. Wybiera jedną i odkłada ją na stół zakrytą. Następnie gracze wymieniają się kartami i ponawiają powyższą czynność. Na koniec gry każdy z graczy ma swoje królestwo zbudowane z 5 kart. Każda karta jest inna i większość posiada dwie ważne cechy. Jedna to typ karty (mamy 5 typów) a druga to wartość punktów zwycięstwa, które możemy zdobyć przy opisanym warunku. Warunki na kartach mogą być różne np. Najwięcej danego typu, odpowiedni układ kart. Podliczamy zdobyte punkty zwycięstwa. Po pierwszej rundzie (rozgrywamy 3), należy zabrać 5 kart naszego królestwa i wybrać dwie karty. Jedną kładziemy przed sobą i dajemy jej znacznik reliktu, więc pozostaje ona do końca w naszym królestwie. Drugą kartę odrzucamy do pudełka. Do pozostałych 3 dobieramy 2 karty i rozgrywamy drugą rundę, która przebiega tak samo jak poprzednia. W trzeciej rundzie, po wyłożeniu wszystkich kart, sumujemy punkty z całej rozgrywki i gracz z największa ich ilością wygrywa.

Zasady są banalnie proste. Sama rozgrywka też, choć mimo planowania dochodzi element losowy. Nigdy nie wiemy co zabierze nam przeciwnik. Dużym plusem gry jest oprawa graficzna i wykonanie kart, które stoi na wysokim poziomie. Karty są duże i przejrzyste, łatwo na nich odczytać warunki zdobycia PZ.

Poprzez Wieki to krótka gra, która z pewnością nie przypadnie wszystkim do gustu. Przede wszystkim problemem jest powtarzalność kart, gdyż w każdej rozgrywce wszystkie zostaną zagrane. Zmienia się tylko kolejność kiedy pojawią się na stole. Z drugiej strony jest to gra, w której bardzo łatwo i szybko można załapać o co chodzi w drafcie i jakie decyzje trzeba podejmować. Jako rozgrzewka do innych tytułów jest bardzo dobra. Jako sama produkcja raczej średnia. Zachęcam jednak do sprawdzenia, przetestowania, a może akurat Wam się spodoba!


I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Ocena dodatkowa
2,5/6

Ocena Końcowa: 4,3

Ocena dodatkowa zamieszczona w tabeli: zastąpiła ona ocenę za grywalność na więcej osób, gdyż gra jest dwuosobowa. Wartość oceny dodatkowej w tym przypadku zawiera nasze subiektywne odczucia co do regrywalności gry, powtarzania się kart i osobistego odbioru danego tytułu.

Nazwa: Poprzez Wieki

Wydawca: Portal Games

Wydanie:pierwsze
Rok: 2015

Sugerowana cena: 45 zł

Ocena: 4,3/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Portal Games:
http://portalgames.pl/pl/

14 gru 2015

Wygrywasz albo odpadasz! - recenzja gry Red7

Poszukujecie dobrej, szybkiej gry karcianej? Chcecie zagrać w grę, która jest jednocześnie łatwa do opanowania, ale trudno w niej wygrać? Szybka nauka zasad, krótka, dynamiczna rozgrywka, mnóstwo myślenia i wiele zabawy – to wszystko zapewnia gra Red7!

Może i brzmi to jak reklama, ale ciężko wyrazić inne zdanie na temat tej gry. Gdy otrzymałem paczkę z małym, czarnym pudełkiem od wydawnictwa Asmadi, zacząłem się zastanawiać czym się ludzie tak naprawdę zachwycają. Otóż w pudełku znajdziemy 49 kart – 7 liczb w 7 kolorach. I o co to całe zamieszanie?

Otóż mogłoby się wydawać, że taka talia kart szybko nam się znudzi. Jednak Red7 to coś innego, to gra, której nie można sobie od tak pominąć. Na początek nazwisko jednego z twórców – Carl Chudyk. Choć nie przykładam aż tak dużej wagi do nazwiska twórcy (bo i ktoś nieznany może stworzyć świetną grę), to w świecie planszówek jest kilka osób, obok których nie można przejść obojętnie (Uwe Rosenberg czy Reiner Knizia). Również obok gier Carla Chudyka trzeba się zatrzymać i poważnie rozważyć kupno tytułu.

Przejdźmy jednak do samej rozgrywki. W Red7 można grać na kilka sposobów. Podstawowa rozgrywka jest najprostsza – każdy z graczy otrzymuje 7 kart na rękę oraz jedną kartę, która leży bezpośrednio przed nim, do której będziemy dokładać kolejne karty i tworzyć tak zwaną paletę. Na środku stołu wystawiać będziemy karty, które tworzą płótno i wyznaczają aktualnie panującą zasadę. W pierwszej turze będzie to zasada „najwyższa karta wygrywa”. Najważniejsza zasada gry: „wygrywasz w swojej turze albo odpadasz!”.

Choć może się Wam to wydawać dziwne (mnie też na początku odstraszały te nazwy, płótno, palety, wygrywanie w swojej turze itd.) to zasady są banalnie proste. Jak już wspomniałem zasady gry zmieniają się w zależności od wyłożonej karty na płótno, a dokładniej rzecz ujmując od jej koloru. I tak o to możemy się spodziewać jednej z siedmiu zasad:

  • fioletowy – aby wygrać należy mieć: najwięcej kart poniżej 4,

  • indygo – aby wygrać należy mieć: najwięcej kart po kolei,

  • niebieski – aby wygrać należy mieć: najwięcej kart w różnych kolorach,

  • zielony – aby wygrać należy mieć: najwięcej kart parzystych,

  • żółty – aby wygrać należy mieć: najwięcej kart w jednym kolorze,

  • pomarańczowy – aby wygrać należy mieć: najwięcej kart z tą samą wartością,

  • czerwony – aby wygrać należy mieć: najwyższą kartę.

W swoim ruchu możemy wykonać jedną z trzech akcji. Pierwsza opcja to dołożenie karty tylko do swojej palety i pozostawienie aktualnej zasady. Druga opcja – dokładamy tylko do płótna i zmieniamy zasadę, pozostawiając paletę bez zmian. Trzecia możliwość to dołożenie karty do palety, a następnie do płótna. Nie można karty nie dołożyć. Aby zwyciężyć należy w swojej turze tak zagrać karty, by panująca zasada dawała nam wygraną nad pozostałymi graczami. Jeśli nam się uda – gra idzie dalej, jeśli nie – odpadamy.

Pewnie wydaje się Wam, że jest to skomplikowane, jednak nie ma się czego obawiać. Twórcy poszli również dalej i dołożyli do gry warianty zaawansowane, które znacznie urozmaicają rozgrywkę. Pierwszym z nich jest korzystanie z dodatkowych akcji, które wchodzą do gry wraz z zagraniem nieparzystej karty do naszej palety. Gdy dorzucimy 1 to mamy możliwość usunięcia przeciwnikowi jednej karty z jego palety, gdy zagramy 3 – dobieramy dodatkową kartę, dokładając 5 – musimy dołożyć jeszcze jedną kartę do palety, a gdy wystawimy 7 to jedna z kart z naszej palety musi zostać przełożona na płótno i zmienia się zasada.

Poza dodatkowymi akcjami jest również możliwość grania na punkty. Wprowadza ona jeszcze bardziej znaczące zmiany. Mianowicie: zmieniając zasadę gry (zagrywając kartę do płótna) sprawdzamy czy liczba naszych kart (nie suma ich wartości tylko suma kart), jest mniejsza niż cyfra pokazana na zagranej karcie. Jeżeli tak – dobieramy kartę. Dodatkowo, po wygraniu swojej tury, gracz zbiera karty wygrywające (i tylko te) i układa je obok swojej palety. Każda cyfra na karcie odpowiada ilości zdobytych punktów. Na przykład, mając układ 2,3,6 i zagrywając na środek kartę zieloną (wygrywa najwięcej kart parzystych), na obok odkładamy tylko karty 2 i 6 czyli w sumie zdobywamy 8 punktów. Wygrywa gracz, który zdobędzie określoną ich ilość.

Dodatkowe zasady polecam stosować po rozgraniu kilku, a nawet kilkunastu partii, gdyż nie warto rzucać się na głęboką wodę. My tak zrobiliśmy i musieliśmy się dwa razy przekonywać do gry. Warto zaznajomić się i dobrze opanować podstawy, a potem można iść dalej.

Ciężko opisać wrażenia z rozgrywki. Gra jest tak wciągająca, że chciałoby się w nią grać co najmniej 30-40minut, a tu partia kończy się po 10 minutach. Z drugiej strony, dzięki takim rozwiązaniom Red7 staje się tytułem bardzo regrywalnym. Nas gra wciągnęła, ale jak już wspominałem – jest to fascynacja od drugiego wejrzenia.

Powróćmy jednak jeszcze do samych kart. 7 kolorów. Jest to zarówno plus jak i minus tej gry. Od strony wizualnej gra prezentuje się świetnie, kolory są odpowiednio stonowane, nie rozpraszają graczy. Jednak 3 z tych siedmiu kolorów są bardzo do siebie podobne (fiolet, indygo i niebieski) przez co czasem łatwo się pomylić w czasie dynamicznej rozgrywki.

Z jednej strony chciałoby się powiedzieć, iż Red7  to tytuł, który może być traktowany jako przerywnik między ciężkimi tytułami, bądź gra na szybko, gdy nie dysponujemy zbyt dużą ilością czasu. Z drugiej jednak strony jest to na tyle wciągający tytuł, że ciężko poprzestać na jednej czy dwóch partiach. Z reguły pojawia się podejście „zagramy jeszcze jedną, przecież muszę się odegrać” i tak z planowanej jednej rozgrywki robi się nagle dziesięć.

Gra nadaje się dla wszystkich. Jest to bardzo dobry tytuł, który czasem może wywoływać u nas bezradność, gdyż możliwości decyzyjne stają się czasem przytłaczające. Z jednej strony planujemy, jak zagrać by wygrać w danej turze, ale trzeba też planować na przyszłość i zagrywać tak, aby wygrać w następnej. Gra jest niedroga i uważam, że każdy kto lubi gry karciane powinien ją mieć. Dodatkowo wszyscy, którzy szukają gier, w których trzeba się nagłówkować muszą rozważyć kupno Red7.

Red7 is a title for everyone. It’s a very good game, in which we can feel helpless, because decisions become overwhelming. We must plan how to play in current turn, but we also need to plan for the future. Game is a cheap so I think, all, who like a card games should have it in his collection.

Pros:
- small box with big
possibilities,
- good card game for short time,
- simply rules,
- cheap.
Cons:
- sometimes
causing paralysis of decision-making.

I.
Klimat
-/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
4,5/6
IV.
Wykonanie elementów
4,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 4,9

Nazwa: Red7

Wydawca: Asmadi

Polski wydawca: Lucrum
 
Edycja: pierwsza 

Sugerowana cena: 39,95 zł 

Ocena: 4,9/6 

Thank you very much for providing game. 

http://asmadigames.com/

11 gru 2015

Zbieramy na Gangsterów! - akcja crowdfundingowa na wspieram.to !

Platforma wspieram.to jest aktualizowana przynajmniej raz w miesiącu o zbiórkę na grę planszową. W grudniu nie mogło być inaczej! 11.12.2015 wystartowała kampania gry Gangsterzy od Czacha Games!

Gangsterzy to prosta gra karciana, w której wcielisz się w Szefa świata przestępczego! Będziesz rekrutował sławnych Gangsterów do swojego gangu i wykonywał różne przestępstwa. Będziesz mógł również używać swoich przestępczych wpływów i łączyć się z gangami innych graczy, aby wykonać konkretne zadanie. A jeśli nadarzy się okazja, będziesz mógł ich bezlitośnie zdradzić i posłać za kratki, a tym samym wygrać grę!

Jest to Polskie wydanie gry Gang Up!,  który został ufundowany dzięki platformie kickstarter. Czy Polska wersja ma również racje bytu? Czas pokaże. Tymczasem zajrzyjmy do pudełka. Znajdziemy w nim: instrukcje, plansze o wymiarach 38 x 48 cm (składana na 4 części - grubość 2,5 mm), 6 żetonów do oznaczania Statusu, 2 żetony monet, 5 kart Szefa Gangu, 3 karty Lokacji, 5 kart Aktualnego Statusu, 5 kart z Symbolami, 30 kart Rozboju, 40 kart Gangsterów, 44 karty Zdarzenia.

Cena? W trakcie trwania akcji można grę zakupić za kwotę 70zł do 15.12.2015, a następnie 85zł. Oczywiście to tylko podstawowe wersje. Poza zbiórką gra ma kosztować docelowo 109zł. Do zdobycia jest również piękny artbook.

O co chodzi w samej grze?  Jak to w Gangsterskich porachunkach – o sławę i szacunek. A żeby to połączyć, twórcy gry nazwali to naszym Statusem. Każdy z graczy rozpoczyna ze Statusem równym 5. Celem gry jest uzyskanie 20 punktów Statusu. Aby je zdobyć przyjdzie nam przeprowadzać rozboje. Jednak, aby rozbój się udał to musimy posiadać już określoną ilość punktów Statusu, oraz odpowiednią siłę gangu. Tę drugą cechę zapewnią nam nasi Gangsterzy. Jeżeli uda się nam uzbierać wszystkie wymagane rzeczy to nasz Status wzrośnie o określoną liczbą punktów. Jeżeli nie to mamy dwa wyjścia: zrezygnować z rozboju lub poprosić innego gracza o pomoc. Jeżeli ten nam takowej udzieli to zdobywa te same nagrody co my. Uważaj jednak! Może Cię on w każdej chwili zdradzić. Jeśli przeprowadzamy rozbój to musimy się liczyć z pewnym ryzykiem. W grze są karty o działaniu natychmiastowym, które mogę być zagrywane przez innych graczy w dowolnym momencie. Mogą oni nam pokrzyżować plany, wezwać policje czy wykorzystać swoje kontakty.

Gra zapowiada się świetnie. Prosta karcianka z masą myślenia. Mam nadzieję, że odniesie ona taki sam sukces jak jej angielska wersja. Zapraszam wszystkich do wspierania!

9 gru 2015

Wyrusz ciężarówką przez galaktykę! - recenzja gry Galaxy Trucker

Podróż kosmiczna, oglądanie całej Ziemi z góry, podziwianie innych planet, kto by tego nie chciał… A co jakbyśmy się przenieśli trochę w czasie do przodu i wprowadzili trochę cywilizacji w kosmosie? Bez wojen, strasznych kosmitów czy drogich podróży, a w zamian galaktyczne ciężarówki, wożące towary i ludzie współpracujący z kosmitami? Mniej więcej taki obraz kosmosu przedstawia gra Galaxy Trucker w Polsce znana jako Ciężarówką przez Galaktykę.

Omawiany tytuł to ciekawa gra przygodowa z elementami zręcznościówki. Nie obejdzie się również bez dobrego planowania i przewidywania zagrożeń. Duże pudełko swoje rozmiary zawdzięcza wielu elementom. W opakowaniu Galaxy Trucker znajdziemy: 1 plansze lotu, 8 dwustronnych plansz statków, 60 kart przygód, 64 banknoty z kredytami, 144 części statków, 40 kosmonautów, 8 kosmitów w dwóch kolorach, 8 znaczników rakiet, 36 znaczników baterii, 56 sześciennych towarów, instrukcje, 4 żetony z numerami kolejności, 2 kości i klepsydrę.

Spore, ciężkie pudełko nie jest wynikiem jedynie ilości elementów, ale również ich wykonaniem. Plansze są twarde, solidne, ciężkie do zajechania. Żetony również bardzo dobrej jakości. Banknoty to nie  zwykłe kawałki papieru (jak to ma czasami miejsce w różnych grach), ale również porządne tekturowe elementy. Do tego dochodzą piękne zielone kryształki symbolizujące baterie, figurki kosmonautów, które mimo że małe to idealnie oddają wygląd człowieka ubranego w skafander. Wszystkie elementy są utrzymane w klimacie kosmicznym, każda część do siebie pasuje.

Z reguły piszę o instrukcji krótko, jednak tutaj nie mogę pominąć jej treści. Nie dość, że jest ona napisana w sposób przejrzysty i jest bogata w ilustracje to jeszcze nie stroni ona od żartów i co chwila wywołuje uśmiech na twarzy. To właśnie z niej dowiemy się, że przy pierwszych partiach jedyną perswazją (zamiast klepsydry) do przyspieszenia przeciwników jest „delikatne uderzanie wieczkiem pudełka po głowie”. W dodatku jest ona tak skonstruowana, że pierwsza rozgrywka jest robiona krok po kroku (można powiedzieć, że jedna runda dzieli się na 3 fazy, o tym poniżej) i poznajemy instrukcje w trakcie gry, co znacznie ułatwia jej zrozumienie.

Przejdźmy zatem do samych zasad. Jak już wspomniałem grę dzielimy na 3 rundy, a każdą na 3 fazy (opisywana jest rozgrywka klasyczna, bez zaawansowanych reguł). Na początku rozgrywki, każdy z graczy otrzymuje plansze statku oraz początkową kabinę pilotów, którą układamy na środku swego statku. Następnie przygotowujemy plansze lotu i układamy karty wg. schematu na niej pokazanego. Kolejnym krokiem jest rozsypanie elementów statku na środku stołu, rewersem do góry. Na hasło start, wszyscy zaczynają budowę swojego statku w czasie rzeczywistym. Do pobierania kafelków z fragmentami statków używamy tylko jednej ręki, a odkrywamy go dopiero nad swoją planszą. Nie wolno trzymać żetonów, albo dokładamy go na swoją planszę tak, aby pasował, albo odkładamy odkryty na stół. Zasady budowy statku są dobrze określone w instrukcji i najlepiej mieć wszystkiego najwięcej (no poza osłonami), jednak mamy ograniczone miejsce, przez co musimy dobrze wszystko sobie obmyśleć.

Kolejną fazą w rundzie jest kosmiczny lot. Sprzątamy niewykorzystane elementy statków (jeśli macie duży stół to wystarczy je odsunąć na bok,  tak aby nikomu nie przeszkadzały) i na środku stołu układamy plansze lotu oraz talie kart. Na planszy lotu ustawiamy znaczniki rakiet w naszym kolorze, które będą symbolizować jak daleko przed rywalami jesteśmy. Lider może się jednak szybko zmienić. Zawsze osoba zajmująca pierwsze miejsce odkrywa kartę z talii przygód i ją rozpatruje. Karty są przeróżne, od wolnych przestrzeni, w których możemy włączyć nasze dodatkowe silniki i uciec konkurentom, przez spotkania z korsarzami, z którymi przyjdzie nam walczyć, po ucieczki przed meteorami.

Trzecia i ostatnia faza to podsumowanie punktów i zebranie swoich kosmicznych kredytów. Ważne, że najpierw rozpatrujemy nasze nagrody, a dopiero potem kary. Pieniądze zdobywamy za miejsce w kolumnie ciężarówek, za najmniej odsłoniętych elementów i za przywiezione towary. Karę ponosimy za utracone fragmenty statku.

Druga i trzecia runda przebiegają tak samo. Dokładamy jednak nowe karty, odwracamy plansze statku, dzięki czemu możemy zbudować jeszcze bardziej rozbudowany pojazd. Nowe przygody to jeszcze większe wyzwania, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, jednak gdy dotrzemy do mety otrzymamy jeszcze lepsze wynagrodzenie!

Wspominałem, że instrukcja jest genialnie napisana, a te słowa dobrze potwierdza opis zakończenia gry, który pozwolę sobie przytoczyć: „Jeśli posiadasz więcej niż jeden kredyt, wygrałeś! Twoim celem było przecież zarobienie kasy, więc co z tego, że inni zarobili więcej?” oraz dopisek: „Oczywiście gracz, który zarobił najwięcej, jest zwycięzcą trochę bardziej niż pozostali, ale to drobiazg”

Gra jest po prostu świetna. I co ważne – oddaje świetnie klimat. Mimo, że ja nie jestem fanem, żadnych gier, filmów czy powieści traktujących o kosmosie (no dobrze, Star Wars się nie liczy ;) ),  to ta gra mnie po prostu urzekła. Ilość jej elementów na początku mnie przeraziła, a w dodatku wersja po angielsku (grę otrzymałem od Czech Games Edition), to coś co mnie odrzucało. Jednak po rozłożeniu jej na stole stało się coś czego nie spodziewałem się ani ja, ani partnerka – gra nami zawładnęła. Pierwsze rozgrywki toczyły się nawet w atmosferze wzajemnej pomocy, a nie rywalizacji, podpowiadaliśmy sobie co gdzie dołożyć oraz przymykaliśmy oko na drobne błędy. Dla kogo ta gra? Moim zdaniem dla wszystkich. Jest to bardzo sympatyczna, rodzinna gra, która uczy planowania oraz wymaga odpowiedniej taktyki przy budowaniu statku. Dla nowych planszowiczów będzie to fajny tytuł, do którego będą wracać, aby nabrać wprawy, a dla starych wyjadaczy będzie to gra przy której się dobrze pobawią i zrelaksują.

Chciałbym jeszcze wspomnieć iż istnieje mobilna wersja tej gry, wydana na systemy Windows Phone, iOS, Android. Gra multimedialna jest idealnym przełożeniem planszówki na telefony i tablety, a jednocześnie zawiera kilka dodatkowych elementów. Działa zarówno w trybie offline jak i online, dzięki czemu można nadal grać z przyjaciółmi. Jest ona okraszona świetnymi grafikami i animacjami i polecam każdemu, kto lubi mieć planszówki na telefonie!

Galaxy Trucker is amazing. The most important is climat! Although they, I'm not a fan of space games, films or books (ok, Star Wars are exception ;) ), then this game captivated me. At the beginning frightened me the number of elements but when we spread it on the table it was something we did not expect – game captured our hearts. First game was in friendly atmosphere, we helped each other, and we turn a blind eye to mistakes. For who is this game? For everyone! Galaxy Trucker is simple, very nice and family game, that teaches planning and requiers good tactic when we buliding a ship. For a new players it wll be a good game to which they will come back, and for the board games veterans it will be a game at which to relax!

I would like to mention about digital version about this game. You can download it for your mobiles with Windows Phone system, iOS and Android. Digital version is a great gear ratio a board game to phone game and contains extra elements. That work in offline and online, so you can play with your friends in multiplayer or solo in campaign. Galaxy Trucker in digital version is embellished with great illustrations and animations, so I recommend it to each one who likes to have board games on phone.

Uwaga! Powstał  nowy system punktowania. Od teraz zmieniamy skale w zakresie 1-6 oraz zostaną wyszczególnione konkretne elementy takie jak: wykonanie elementów, oprawa graficzna, grywalność na 2 osoby, grywalność na więcej osób, klimat, złożoność.

 Pros:
- good dynamic game
- great climat
- simple rules
- fun, fun, fun!
Cons:
- you can destroy your spaceship and some people may not like it, but… it’s only a game!

I.
Klimat
6/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
6/6
IV.
Wykonanie elementów
6/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 5,6

Nazwa: Galaxy Trucker

Wydawca: Czech Games Edition

 Edycja: pierwsza

 Sugerowana cena: 149,95 zł

 Ocena: 5,6/6

Thank you very much for providing game.
http://czechgames.com/





4 gru 2015

A Ty jak szybko stracisz wszystko co masz? - recenzja gry The Prodigals Club

Czy ktoś z nas nie marzył chociaż przez chwilę o wspaniałym życiu bogacza, w którym naszymi zmartwieniami są problemy z pozbyciem się gotówki? Czy zastanawialiście się kiedykolwiek w jaki sposób byście roztrwaniali swój majątek, zniechęcali do siebie przyjaciół i tracili poparcie ludu?
Jeżeli kiedykolwiek rozważaliście powyższe sprawy to gra The Prodigals Club zdecydowanie jest dla Was. Jeżeli nigdy jednak się nie zastanawialiście nad takimi rzeczami to ten tytuł sprawi, że będziecie mogli spróbować swoich sił i pomarzyć o bezcelowym traceniu pieniędzy.

Ale właściwie o co chodzi? Otóż gra polega na jak najskuteczniejszym pozbyciu się przyjaciół, własności oraz poparcia ludzi. Wcielamy się w bogaczy Wiktoriańskiej Anglii, którzy postanowili zorganizować sobie konkurs polegający na jak najszybszym ogołoceniu się. Ciekawa forma punktacji oraz bardzo humorystyczna tematyka to plusy tej gry, ale o tym za chwile.

Najpierw chciałem, jak już z reguły w moich recenzjach, napisać Wam co znajdziecie w pudełku z grą. Otóż jest to spore pudło z dużą ilością elementów. W sumie w środku znajdziemy 5 dwustronnych plansz, 5 plansz życia towarzyskiego, 5 plansz poparcia, 5 plansz graczy, 30 drewnianych pionków chłopców na posyłki, 5 pionków kolejności, 6 kafelków bonusowych, płytkę człowieka renesansu, 110 kart, 20 znaczników, 20 znaczników wpływów, 6 płytek babci Beatrice, 42 monety, 50 kafelków mienia, 25 kafelków politycznych, 5 pionków na skali poparcia no i instrukcję.

Jak sami możecie zauważyć, gra jest sporych rozmiarów, co może odstraszać potencjalnych graczy, jednak wszystko jest tak zaprojektowane i przejrzyście rozłożone na planszy, że wręcz ciężko się pomylić.

Zasady gry? Proste mimo wielu piktogramów, kilkunastu stron instrukcji (przez którą musieliśmy przebrnąć w języku angielskim) i jeszcze większej ilości elementów. Otóż rozkładamy grę wg. ustalonych w instrukcji reguł. Następnie każdy z graczy układa w swojej turze chłopców na posyłki. Robimy to zgodnie z ustaloną kolejnością, która może, ale nie musi, zmieniać się w grze. Stawiamy pionka – wykonujemy zadanie. Czasem jest to pobranie kart, a czasem wykonanie akcji. Po rozłożeniu przez każdego z graczy swoich chłopców na posyłki, przychodzi faza zagrywania kart. Karty dzielimy na jednorazowe (z białą obwódką) i stałe (z czarną obwódką). Pierwsze po użyciu lecą na stos kart odrzuconych. Drugie układamy na naszej planszy gracza. Na czarnych kartach mogą pojawiać się zdolności jednorazowe (które zagrywamy raz na turę) oraz stałe (biorące ciągły udział w grze).  Celem gry jest posiadanie najniższego z najwyższych wyników. Fajnie brzmi, ale o co chodzi? Otóż grając w pełną wersję tego tytułu, będziemy posiadać 3 plansze. Gra kończy się, gdy na którejś z plansz zejdziemy do 0 (pozbędziemy się pieniędzy i posiadłości, stracimy przyjaciół, stracimy wszystkie głosy). Jeżeli tak się stało to bierzemy najwyższy wynik z pozostałych plansz i porównujemy z najwyższym wynikiem przeciwników. Ten gracz, który posiada najniższy wynik z porównywanych ten wygrywa. Gra kończy się również w przypadku rozegrania 5 rund.

Gra wydaje się skomplikowana i dość długo nie mogłem przez nią przebrnąć. Przede wszystkim odrzucała mnie angielska instrukcja, która jednak okazała się bardzo przejrzysta, pomocna i co ważne – w dużej mierze ilustrowana. Wszystkie zagwozdki jakie miałem, zostały szybko rozwiane.

Chciałbym jednak wrócić jeszcze do komponentów. Wszystkie pionki są wykonane z drewna, solidne, ale na największą aprobatę zasługują pionki chłopców na posyłki. Są one w kształcie cylindrów, które noszono na głowach w tamtych czasach. Do tego wszystkie kafelki genialnie oddają klimat gry, obrazki są świetnie stonowane, jednocześnie bijąc poczuciem humoru. Wszystkie elementy są wykonane bardzo dobrze, szczegółowo i dzięki nim człowiek jest wciągany w klimat gry.

Jak każda tytuł tak i The Prodigals Club ma wiele plusów i kilka minusów. Pierwszych Wam już trochę wymieniłem, czas więc na to co do końca mi nie przypadło do gustu. Po pierwsze – czas rozgrywki. Autorzy gry twierdzą, iż mieści się on w zakresie 40-100minut. My swoją pierwszą partię graliśmy ponad 2 godziny (okej, wchodzi tłumaczenie zasad i sprawdzanie kart). Kolejne zaś trwały około półtora godziny, ale graliśmy w skróconą wersje, czyli z dwoma, a nie z trzema planszami. Drugim minusem, jak dla mnie, jest wielkość plansz. Owszem, nie dało się ich zrobić mniejszych, ale trzeba posiadać dość porządny stół, aby zmieścić się w 3 osoby, tak aby każdy miał swobodę rozgrywki.

Nie ma jednak co narzekać. The Prodigals Club to świetny tytuł, który bardzo dobrze oddaje klimat Wiktoriańskiej Anglii. Gra ta, jak dla mnie, powinna znaleźć się na półkach każdego kto lubi rozbudowane tytuły, wymagające myślenia i planowania naprzód. Każdy ruch musi być przemyślany, trzeba również przewidywać posunięcia konkurentów, nie tracąc przy tym głowy. Ważna jest umiejętność wyważania tego co tracimy, aby nie zejść z jedną pozycją za szybko, w stosunku do innych. Mnie ta gra wciągnęła, wracam do niej często, jednak ze względu na długi czas rozgrywki i ilość potrzebnego miejsca, to gościć na stole będzie raczej tylko 2-3 razy w miesiącu.

Gra w polskiej wersji językowej (na dobrą sprawę tylko instrukcja i nazwy kart, gdyż reszta przekazana jest za pomocą piktogramów) ma ukazać się pod tytułem Klub Utracjuszy i wydana zostanie przez Rebel.pl jednak nie ma jeszcze dokładnych danych w tym temacie.

Nie wszystkie zdjęcia da się zamieścić w recenzji, dlatego wszystkich, którzy chcą pooglądać jak wyglądają elementy gry zapraszam pod ten link: The Prodigals Club

All who want to see more photos: The Prodigals Club

The Prodigals Club is a great game, which reflects climate of Victorian England. I think, all players, who like extensive games that require thinking and planning must gave this game! Every move must be well thought out, we anticipate the moves of the rivals, but we must keep one’s head. Important  skill is to balancing what we lose in the game, and can’t lose one thing at the expense of another. The Prodigals Club involved me, and I come back to this game.
Pros:
- great, solid components, with super illustrations
- great climate of game
- interesting solutions of scores
Cons:
- large board forced to hold large amounts of space
- the game takes too much time (on the box 40-100mins, in the reality 100mins in shorter version)

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
4/6
III.
Oprawa graficzna
6/6
IV.
Wykonanie elementów
6/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 5,16

Nazwa: The Prodigals Club
Wydawca: Czech Games Edition

 Edycja: pierwsza

 Sugerowana cena: 119,95 zł

 Ocena: 5,16/6
Thank you very much for providing game.
http://czechgames.com/