8 lut 2017

Wyruszmy w ciekawą podróż - Recenzja gry Zombiaki Ameryki

Pewnie nie jedna osoba lubiąca planszówki myślała kiedyś o stworzeniu własnej. Jedni się zabrali i odpuścili, inni tworzą dalej, a u niektórych plany dalej pozostają w głowie. A co jakby stworzyć grę tylko z elementów, które mamy pod ręką? Wziąć kilka różnych kart, kostek czy kapsli i stworzyć fajną grę, do której będzie się wracać. Tak właśnie powstała gra stworzona przez Martina. Zapraszam więc na Zombiaki Ameryki.

Zombiaki Ameryki to gra planszowa, w której uciekamy przed plagą zombie, stworzona przez Martina Wallace. Stylistyka gry jest bardzo ciekawa, gdyż została przygotowana tak, jakby tworzył ją kilkunastoletni chłopiec w trakcie ucieczki przed wspomnianą plagą. Znajdując pudełko z gry „Szlaki Ameryki”, młody chłopak imieniem Martin (widać, że autor utożsamia się z stworzoną postacią) postanowił dorzucić do niego kilka rzeczy, które znalazł po drodze – kapsle, karty z innych gier, plakietki z fastfoodów i co tam mu jeszcze wpadło pod rękę.

Zawartość pudełka to 76 kart przygód, 4 karty zakończenia (które pochodzą ze znanych gier, między innymi z Dixita czy Ticket to Ride), 7 czarnych kości, 3 czerwone kości, 4 pionki liderów, 4 znaczniki licytacji, 18 pionków ocalałych, 10 pionków zombie, plansza licytacji, 90 żetonów (po 30 amunicji, paliwa i adrenaliny), 0 żetonów specjalnych, 2 znaczniki skażonych obszarów (zrobionych z kluczy).

Jak się ma owa zawartość pudełka do frajdy, którą może sprawiać? Otóż z pewnością zapada ona w pamięci, gdyż jest w niej parę smaczków. Wspomniałem wyżej, że spotkamy w grze kartę z Dixita czy Wsiąść do Pociągu. Do tego wszystko żetony amunicji, adrenaliny i paliwa to kapsle. Karty są zrobione z rewersami Space Cowboys, CIA, czy IV ery z 7 cudów świata (która de facto nie występuje w grze). Mamy też klasyczne rewersy kart z lat 50. Na awersie mamy zdjęcia zrobione przez Martina z samej apokalipsy. Wszystko to wywiera bardzo duże wrażenie na grających. Wykonane jest solidnie, trwale i posłuży na bardzo wiele rozgrywek.

Ale o co właściwie chodzi? Jak to w każdej grze – o zwycięstwo! A możemy je osiągnąć przez dotarcie ze swoją grupą ocalałych do Los Angeles. Gra toczy się przez 8 rund. Każda jest podzielona na 3 fazy – planowania, licytacji i spotkań. W pierwszej fazie układamy z dwóch kart kilka tras (w zależności od ilości graczy, ilość tras będzie się zmieniać). Po odsłonięciu dróg, którymi możemy podróżować, przychodzi czas na fazę licytacji. Gracze „biją” się o to, kto pierwszy będzie wybierał swoją trasę podróży.
Na płytce licytacji gracze po kolei przesuwają swój znacznik. Można spasować, co jednocześnie nie oznacza wykluczenia z dalszego licytowania (chyba, że wszyscy spasują w tym samym czasie). Gdy już wyłoni się  zwycięzca licytacji to wszyscy muszą zapłacić zadeklarowaną kwotę w dowolnej kombinacji żetonów amunicji, adrenaliny i paliwa. Po wyłonieniu się kolejności przychodzi czas na fazę spotkań. Faza spotkań polega na pobraniu kart z trasy, którą chcemy podróżować i rozpatrzeniu ich. W pierwszej kolejności pobieramy zasoby przedstawione na karcie, następnie wykonujemy polecenie z tekstu u jej dołu (niektóre są natychmiastowe inne działają dopiero w dalszym etapie gry), następnie walczymy jeśli zostaliśmy zaatakowani, a na koniec, jeśli udało nam się przebrnąć przez wyprawę, pobieramy kartę do swojego stosu.

Najciekawiej w fazie spotkań jest w trakcie walki z zombiakami. Sprawa wygląda następująco: bierzemy liczbę zombie, przedstawioną na karcie, ustawiamy ją naprzeciw naszej grupy ocalałych i zaczynamy walkę. Najpierw możemy ostrzelać nadchodzących wrogów, wydając amunicje – 1 żeton amunicji = 2 strzały (dwie kostki). Przy ostrzale rozpatrujemy jedynie pozytywne skutki z kostek. Następnie, jeśli jeszcze nie odstrzeliliśmy nadciągających gnijących ciał, przechodzimy do walki wręcz. Bierzemy tyle kostek ilu mamy ocalałych i rozpatrujemy wszystkie efekty. A jest ich kilka: likwidacja (zabicie jednego zombie), rambo (zabicie jednego zombie i możliwość wydania żetonu adrenaliny, by zabić kolejnego), potencjalne trafienie (możliwość wydania żetonu adrenaliny, by zabić zombiaka), pusta ścianka (brak efektu) i zranienie (zostaliśmy ugryzieni przez zombie – możemy podać jedną adrenalinę by uratować członka załogi lub skazujemy go na śmierć). To są efekty czarnych kostek – jeśli nadciąga do nas horda zombie to zamiast części czarnych kości pobierzemy czerwone, które zamiast pustej ścianki mają znacznik makabrycznej śmierci (nasz członek załogi ginie), na którą nie mamy żadnego wpływu. Gramy tak 8 rund, a gracz posiadający najwięcej punktów zostaje szczęśliwym zwycięzcą rozgrywki.

Zasady są banalnie proste i bardzo łatwo je wytłumaczyć każdemu. Zombiaki Ameryki są grą bardzo ciekawą i o dziwo lekką. Humor bije z wszystkich kart, instrukcji czy hasełek, które spotkamy w grze, i sprawia to odmienne wrażenie niż w każdej innej grze o tej tematyce. W Zombiakach Ameryki nie znajdziemy ciężkiego, mrocznego, pełnego śmierci klimatu, a wręcz odwrotnie – wyczuwalne pogodzenie się ze swoim losem, wesołe podejście do ucieczki przed zombie. Możemy przeczytać wtrącenia Martina „Świat się kończy, ale przynajmniej możemy żyć pod chmurką. Nie ma szkoły, a ja załapałem się na nową fuchę” czy „Nam udawało się podjąć dobre decyzje za każdym razem… no prawie za każdym…” zdecydowanie budują klimat rozgrywki.

Sama rozgrywka jest bardzo przyjemna i szybka. Nie mamy tu interakcji pomiędzy graczami poza licytacją, jednak możemy nieźle namieszać naszym przeciwnikom poprzez wybieranie kart, które mogłyby się przydać komu innemu. Poza tym dużą dawkę spełnienia dostarczają kostki, gdy na 5 rzuconych 4 to trafienia a jedna pustka ścianka, a u przeciwnika na 3 rzucone, 2 to pusta ścianka, a 1 to ugryzienie.

Dużym zaskoczeniem dla nas jest odbiór tej gry. Otrzymaliśmy ją od księgarni Tania Książka i początkowo byliśmy niechętnie nastawieni, gdyż tematyka zombie jakoś nie specjalnie nas wciągała (tak samo jak ogólne klimaty postapo). Tutaj jednak grało się bardzo fajnie i choć nie jest to nasz klimat to czerpaliśmy dużo przyjemności z rozgrywek. Napomnę jeszcze, że graliśmy w gronie 2 i 4 osobowym, oraz przetestowaliśmy wariant solo. Wszystkie wypadają naprawdę dobrze, gra się nie nudzi i nie dłuży.

Komu polecamy Zombiaki Ameryki – otóż każdemu, kto szuka ciekawej, ładnej i regrywalnej planszówki, która zagości na jego stole nie tylko w jeden wieczór. Gra lekka, przyjemna, ciekawa, więc zdecydowanie nada się na wieczór ze znajomymi jak i do zagrania z tymi ciut starszymi pociechami. Zdecydowanie polecamy!

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
6/6
IV.
Wykonanie elementów
5,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,33

Nazwa: Zombiaki Ameryki

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 127,50zł

Ocena: 5,33/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję księgarni Tania Książka:

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

My na Facebooku

Labels