f Usiądź za sterami myśliwca i walcz! - recenzja gry X-Wing druga edycja ~ Sterta Gier

26 lis 2018

Usiądź za sterami myśliwca i walcz! - recenzja gry X-Wing druga edycja

Powtarzaliśmy to już wiele razy, bo to po prostu fakty. Jesteśmy fanami uniwersum Gwiezdnych Wojen, czytamy książki i komiksy, oglądamy filmy, gramy w gry zarówno planszowe, jak i komputerowe. Wydawnictwo Rebel.pl wydało drugą edycję gry X-Wing (pierwszą w Polsce wydawała Galakta), a my ją dostaliśmy do recenzji, więc zapraszamy!

X-Wing druga edycja to dwuosobowa, klimatyczna gra bitewna. Jedna partia to około 45-60 minut. Wykonanie tej gry jest po prostu bardzo dobre. Figurki zawierają masę detali, są wykonane bardzo solidnie i wiernie odwzorowują statki znane z filmowej sagi. Karty, wzorniki, elementy tekturowe – wszystko wykonane naprawdę solidnie i klimatycznie, dzięki czemu już po otwarciu pudełka możemy przenieść się w wir Gwiezdnych Wojen.

Skoro już o pudełku mowa to, co znajdziemy w środku? Nawet nie otwierając pudełka, rzucają nam się w oczy 3 statki: 2x TIE/ln oraz 1x X-Wing T-65. Poza owymi statkami, w pudełku znajdziemy: 3 plastikowe podstawki, 6 plastikowych kołków, 8 żetonów statków, 3 tarcze manewrów, 3 żetony identyfikacyjne do tarcz manewrów, 18 żetonów identyfikacyjnych, 6 żetonów namierzania, 6 ładunków standardowych, 3 znaczniki uszkodzeń krytycznych, 3 żetony uników, 1 żeton rozbrojenia, 3 żetony jonizacji, 1 znacznik pierwszego gracza, 4 żetony skupienia, 2 ładunki Mocy, 4 osłony, 5 żetonów stresu, 6 przeszkód, 2 żetony hiperprzestrzeni, 33 karty uszkodzeń, 13 kart statków, 20 kart rozwinięć, 4 karty szybkiego tworzenia, 2 znaczniki pozycji, 11 wzorników manewrów, 1 linijka zasięgu, 3 czerwone kości ataku, 3 zielone kości obrony, instrukcja, streszczenie. Jak widzicie, w tym małym pudle znajduje się naprawdę wiele elementów, które są później wymagane do rozgrywki.

Nie chcemy Wam tutaj rozpisywać się w zasadach, bo mimo iż są proste, to jest ich trochę do przytoczenia. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, że w X-Winga uczymy się grać powoli i po kolei. Twórcy dołączyli do gry czterostronicowy skrót zawierający przygotowanie do pierwszych rozgrywek wraz z wariantem podstawowym, jak i lekko zaawansowanym. Na tych 4 stronach są świetnie opisane podstawowe mechaniki, więc już po przeczytaniu pierwszych dwóch jesteśmy w stanie usiąść do pierwszych rozgrywek.

To teraz w dużym skrócie: rozgrywka składa się z 3 faz: planowania, aktywacji i walki.

1.       Faza planowania – w tej fazie będzie planować ruch naszego statku. Dzięki specjalnym tarczom, na których zaznaczone są możliwe manewry danego statku, ustalamy, jak poruszy się każdy z naszych statków. Kładziemy tarcze przy danym statku i przechodzimy do kolejnej fazy.

2.       Faza aktywacji – tutaj odwracamy tarcze i poruszamy nasze statku zgodnie z inicjatywą – od najniższej do najwyższej. Przy planowaniu ruchu musimy wziąć pod uwagę czyhające niebezpieczeństwa jak przeszkody czy inne statki. Manewry wykonujemy poprzez przyłożenie odpowiedniego wzornika do wypustek w naszym statku i poprzez przesunięcie go na koniec owego wzornika.

3.       Faza walki – jest to etap, w którym rozgrywają się najważniejsze rzeczy. Sprawdzamy tutaj zasięg naszego statku, który zdecyduje o skuteczności naszego ataku. Atak zaczynamy od statku o najwyższej inicjatywie. Tutaj sprawdzamy, jak potoczą się losy bitwy poprzez rzucanie kośćmi.

W X-Wingu jest dużo zmiennych. Nasze manewry mogę być trudne do wykonania, co z kolei spowoduje, że otrzymamy żeton stresu. W fazie aktywacji może się okazać, że źle wymierzyliśmy i wlecimy w pole asteroid albo że zahaczymy o inny statek, co również może mieć przykre konsekwencje. Faza walki w dużej mierze opiera się na kościach. A na nich mamy 4 symbole: unik, trafienie, trafienie krytyczne, skupienie. W zależności od wartości naszego ataku/obrony tyloma kostkami będziemy rzucać. Nie chcemy zbytnio Wam zanudzać wszystkimi zasadami i kwestiami co, za co się dostaje, a wydaje nam się, że powyższy opis przedstawia zastosowane mechaniki.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Przyznamy się szczerze, że nasza pierwsza rozgrywka (ostatni raz w jakikolwiek bitewniak – LOTR – grałem jakieś 15 lat temu) była dość… śmieszna. Musieliśmy się nauczyć wzorników i „sterowania” naszym statkiem, wiele razy kończyliśmy na przeszkodach bądź innych statkach. Przy kolejnych partiach było już oczywiście lepiej.

Sama gra nam się spodobała. I nie ma to znaczenia, że to Gwiezdne Wojny, bo ta gra jest po prostu bardzo dobra. Przede wszystkim podoba nam się ilość interakcji, która w niej występuję. Musimy przewidywać ruch wroga, odpowiednio dostosować ruch swoich statków, by potem móc zaatakować. Dodatkowo gra ma naprawdę proste zasady podstawowe i nawet jeśli ktoś nie postanowi inwestować w dalszy rozwój swej kolekcji statków, to będzie się świetnie bawił z samych podstawowym zestawem, niezależnie czy będzie grać na zasadach podstawowych czy zaawansowanych (niektórzy dzielą te zasady na „pierwsza partia” i podstawowe – zwał jak zwał). Jedynym naszym zarzutem jest fakt, że nie została dołączona żadna, choćby papierowa, plansza, na której by można grać. Tutaj z pomocą oczywiście przychodzą takie firmy jak playmaty.pl i MB Print, które posiadają w swej ofercie dedykowane maty właśnie do tejże gry, jednak trzeba się liczyć, że to koszt od kilkudziesięciu do nawet dwustu złotych.

X-Wing to gra, którą powinien w swej kolekcji mieć każdy z fanów Star Wars, ale nie tylko. Jest to świetna gra, która jednocześnie spodoba się tym, co lubią „zwykłe” gry planszowe, jak i tym, którzy wolą bitewniaki. Gra ma w sobie wiele klimatu, planowania i interakcji, ale jednocześnie można grać z dzieciakami, co jest jej dodatkowym atutem. Bardzo polecamy Wam sprawdzić swoje siły w X-Wingu, a jeśli nie jesteście przekonani to Rebel na większych konwentach prezentuje tę grę na swoim stoisku!

Ocena: 5,8/6


Nazwa: X-Wing 2 edycja - zestaw podstawowy
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2018
Sugerowana cena: 139,95zł
Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przesłanie egzemplarza recenzenckiego
Rebel i wszystko gra
Share:

Ścisła współpraca

My na Facebooku

Labels

Blog Archive