26 lis 2016

A Ty ile utargujesz? - recenzja gry Pan tu nie stał: Cinkciarz

Choć czasów PRLu nie mam prawa pamiętać ze wspomnień to bardzo wiele o nim słyszałem. Grałem też w gry o nim traktujące (np. Kolejka, Pan tu nie stał), recenzowałem również jeden z takowych tytułów (Demoludy). Dziś przyszedł moment na trzecią część z serii Pan tu nie stał czyli na grę Cinkciarz.

Ku woli ścisłości – Cinkciarz to osoba, która w czasach PRLu zajmowała się nielegalną wymianą walut. Było to wręcz na skale masową – ludzie sprzedawali dolary, bony i inne waluty, by dorobić się na tym jak najwięcej. I w tej grze zostało to bardzo fajnie odwzorowane.

Pan tu nie stał: Cinkciarz jest zdecydowanie mniejszy od swoich poprzedników. W środku znajdziemy  karty w ilości 80, które dzielimy na: 5 kart z pociętą gazetą, 63 karty walut, 6 kart srebrnych monet i 6 kart złotych monet. Dodatkowo dostajemy jedną planszetkę banku. Mało, ale zdecydowanie wystarczająco do ciekawej rozgrywki.

A o co w tej rozgrywce chodzi? O jak najefektywniejsze wymienianie pieniędzy. Każdy z nas ma ze przy sobie pewną ilość kart z gotówką oraz jedną kartę z podartą gazetą. Na środku stołu leży plansza banku, a po jej dwóch stronach pieniądze. Jest to gotówka Cinkciarza, z którym będziemy się wymieniać. Nie jesteśmy jednak jedyni. Zasady są banalne. Każdy wykłada przed siebie zakryte karty gotówki (dowolną ilość, można również wyłożyć kartę z podartą gazetą). Następnie wszyscy odkrywają i ten kto wyłożył największą sumę wymienia karty jako pierwszy – przesuwa wszystkie swoje karty i pobiera wszystkie karty z danej strony planszy. Następnie kolejni gracze – w kolejności od najwyższej kwoty – dokonują wymiany, ale mogą również z niej zrezygnować. I tak gra toczy się do momentu, aż u Cinkciarza  skończą się pieniądze. Kto wygrywa?

Otóż tu zaczyna się zabawa i na tym skupie się strategia. Mianowicie – wygrywa osoba, która ma najwięcej pieniędzy, ale to nie jest takie proste jak Wam się wydaje. Otóż – jeśli w danej gotówce mamy mniej niż 200 to musimy zapłacić podatek w wysokości 100 (może się okazać, że w danej walucie będziemy mieć 0, nie możemy mieć wartości ujemnych). Jeśli posiadamy więcej niż 200 – brawo udało nam się uniknąć opłat.

Jak gra wypada w rzeczywistości? Reiner Knizia znów stanął na wysokości zadania. Otóż Cinkciarz to bardzo prosty, przyjemny i szybki filerek, który sprawdzi się na początku spotkania, albo na przerwę między tytułami.

Wykonanie gry jest bardzo dobre. Karty pieniędzy są bardzo przejrzyste, solidne. Bardzo cieszy niewielki rozmiar pudełka, więc grę można zabrać w wiele miejsc.  Nam przypadła do gustu forma zarządzania pieniędzmi – elementy blefu, taktyki i szczęścia.

Tych, którzy sami mieli styczność z taką wymianą walut zachęcam do spróbowania tej gry. Wszystkich zachęcam do zapoznania się z tym tytułem i jeśli szukacie jakiś szybkich tytułów w przerwie – Cinkciarz się świetnie sprawdza! Zdecydowanie polecamy.


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
-/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 5

Nazwa: Pan tu nie stał: Cinkciarz

Wydawca: Egmont

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 39,90zł

Ocena: 5/6


Za grę dziękuje wydawnictwu EGMONT
http://sklep.egmont.pl/gry-planszowe/
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

My na Facebooku

Labels