5 sty 2016

Zagłębmy się w codzienne życie - recenzja gry Jak żyć Panie Premierze


Polityka to temat bardzo zmienny. W mijającym roku mieliśmy zmianę prezydenta i rządu. Czy na lepsze? Nie będę tutaj rozprawiał na ten temat, gdyż jest to strona o grach, a nie o rządzeniu. Jednak mimo wielkich zmian i rozpoczętych rewolucji, większość ludzi wypowiada bardzo konkretne zdanie, które jest jednocześnie tytułem recenzowanego produktu. Zatem – Jak żyć Panie Premierze?

Gra, która po tytule ma wydźwięk polityczny, ma nie wiele z nią wspólnego. Naszym celem w tym tytule jest przetrwać od pierwszego do pierwszego. Bardzo ciekawy i życiowy pomysł. Gra charakteryzuje się dużą losowością i często o wygranej decyduje przypadek, jednak o tym napiszemy poniżej, opisując zasady gry.

Zajrzyjmy jednak najpierw do pudełka. Znajdziemy w środku 8 kart postaci, 124 karty zdarzeń, 20 kart pracy, 26 kart dóbr, 12 kart Lotka, 12 kart pożyczek, 18 kart CV, kostkę, 8 kart pionków, maszynę losującą, planszę, która jest wielkim kalendarzem odmierzającym 31 dni, instrukcję oraz wiele pieniędzy o nominałach od 10 do 500.

W grze działa bardzo prosta mechanika – rzucamy kostką, poruszamy się o ilość wyrzuconych oczek i wykonujemy działanie, które opisuje pole na którym stanęliśmy. Najczęściej jest to pociągnięcie karty zdarzeń, czasami zdarza się, że dostaniemy jakąś karę/nagrodę pieniężną, w soboty losujemy Lotka, a w niedziele odpoczywamy, w końcu niedziela jest dniem wolnym. Przed wykonaniem ruchu musimy zapłacić 10 pnż, które symbolizują codzienne wydatki np. na jedzenie. Również przed rzutem kostką możemy wykonać kilka czynności. Można zaciągnąć pożyczkę, zakupić dobro, zagrać kupon Lotka czy wysłać swoje CV. Pożyczki dają nam dodatkowy zastrzyk gotówki, jednak jak to w życiu bywa, musimy potem więcej oddać. W zależności od rodzaju pożyczki ustalana jest maksymalna ilość miesięcy do spłaty oraz minimalna rata. Jeżeli chodzi o zakup dobra to do wyboru mamy zarówno samochody, które przyspieszą nam poruszanie się po planszy czy złoto lub obrazy, w które inwestujemy by potem drożej sprzedać. Trafiają się również działki i mieszkania. Zakup kuponu lotka to koszt 20 pnż. Wybieramy liczbę i gdy któryś ze szczęśliwców wyląduje na polu z sobotą rozpoczyna się losowanie. Do wygrania 2000pnż, można wysłać maksymalnie 3 kupony. No i doszliśmy do CV. Każdy z graczy może wysłać CV, jednak nie rzuca już wtedy kostką. Gdy ktoś stanie na polu z poniedziałkiem rozpoczyna się rekrutacja. Każdy z graczy otrzymuje kartę pracy i albo się na nią zgadza, albo nie. Praca daje nam miesięczne przychody, możliwości awansu oraz niektóre zawody dają udogodnienia (np. kierowca ponosi mniejsze koszty utrzymania samochodu). Celem gry jest posiadanie mieszkania, w którym sami żyjemy (nie wynajmując go) i przeżycie kolejnego pełnego miesiąca.

Jak sami widzicie, gra porusza codzienne aspekty życia. Ponosimy koszty żywności, staramy się  wygrać na loterii, odkładamy pieniądze na samochód czy mieszkanie. Kombinujemy na wszelkie sposoby i, jak to w życiu bywa, musimy wspomagać się z różnych stron. I tutaj jest zapisane, że spokojnie można działać między sobą, pożyczać sobie pieniądze itd.

Pomówmy jednak o wykonaniu gry. Choć wizualnie jest ona przyjemna i przejrzysta to jakość elementów już taka idealna nie jest. Plansza solidna, twarda, jednak składana na 4 poskutkowała tym, że z tyłu lekko odchodzi papier (a uwierzcie mi, że bardzo dbam o swoje gry). Nie ma to co prawda, żadnego wpływu na wygląd czy funkcjonalność, jednak obawiam się co będzie dalej. Druga sprawa to karty. Są one śliskie i bardzo giętkie, co może skutkować szybkim ich zniszczeniem. Póki co się trzymają, jednak trzeba być ostrożniejszym podczas tasowania czy układania. Pieniądze jak to pieniądze są zrobione z papieru i póki gracze są spokojni to nic im nie grozi. Zawiodłem się troszkę na kartach pionków. Są to kwadratowe, tekturowe znaczniki, które wkładamy do podstawek. Wszystko byłoby fajnie, gdyby te podstawki funkcjonowały, a w rzeczywistości jest tak, że wchodzi jeden pionek solidnie, 2 lekko, a reszta się praktycznie w ogóle nie trzyma. Jednak mam nadzieję, że to mi się trafiła po prostu ta jedna wadliwa partia.

Sama gra jest dość ciekawa i wymagająca kombinowania, jednak nie unikniemy to sporej losowości. Co z tego, że będziemy inwestować w złoto czy inne dobra, jak na nich nic nie zarobimy, a inny bezrobotny puści jeden kupon lotka i nagle zdobywa naszą czteromiesięczną pensję? Jednak z drugiej strony czy tak nie jest w życiu? Harujemy ciężko, a innym się po prostu poszczęści? Zatem tutaj losowość jest wręcz wskazana, ze względu na poruszany temat.

Drugim wielkim plusem Jak żyć Panie Premierze jest poczucie humoru, które zawarte zostało na kartach. Żarty, docinki i żartobliwe wytłumaczenia pojawiają się praktycznie na każdej karcie, nawet na tych negatywnych, które zawierają podatki czy inne kary finansowe.

Gra trochę, jak dla mnie, przypomina Monopoly i tak się czułem, gdy w nią grałem. Czy to dobrze czy źle? Sami oceńcie. Dla mnie jest to bardzo ciekawa, rodzinna gra, w której trzeba kombinować. Traktuje ona o życiu, więc nigdy nie wiemy co zdarzy się za chwile, czy będziemy musieli zapłacić wielki podatek, przez co staniemy się nie wypłacalni czy może nagle dostaniemy spadek, który odmieni nasze życie? Dobry, rodzinny tytuł, który może znaleźć się na waszych stołach pod dwoma warunkami: lubicie proste mechanicznie gry oraz macie dużo czasu na rozgrywanie takich tytułów (rozgrywka ponad godzinę w wariancie 2 osobowym, i około półtora do dwóch w większym gronie)


I.
Klimat
4/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
3,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
4/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 4,4/6

Nazwa:Jak żyć Panie Premierze

Wydawca: JAWA

Wydanie: pierwsze
 
Rok: 2015

Sugerowana cena: 40,49 zł

Ocena: 4,4/6

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu JAWA:
http://jawa.waw.pl/

0 komentarze :

Prześlij komentarz