28 mar 2017

A Ty jaką jesteś przekupką? - recenzja gry Bankrut

Lubicie gry w których jedną ze składowych jest targ? Ale nie taki spokojny, wymarzony, tylko taki z przekupkami, krzykaczami i klientami łasymi na daną rzecz? Jak np. w grze Łowcy Smoków? A co jakby taką mechanikę wyciągnąć z gry i zbudować tytuł na jej podstawie? Tego podjął się nie kto inny jak Reiner Knizia i stworzył grę Bankrut!

Bankrut to głośna imprezowa gra, w której umiejętności targowania, trochę sprytu i szybki przegląd „pola” dają nam zwycięstwo. Zdecydowanie nie jest to gra dla ludzi z natury spokojnych. Pudełko małe, poręczne, zawiera jedynie karty i notes. Dokładnie 61 kart no i instrukcje, która napisana jest w bardzo przyzwoity sposób.

Skoro już mowa o zasadach to trzeba powiedzieć, że ich tłumaczenie zajmuje około minuty. Każdy z nas dostanie karty (różną ilość w zależności od ilości graczy), na których może widnieć jeden z dziewięciu towarów: drewno (5), zboże (5), cegły (5), owce (7), ryby (7), prosiaki (7), kawa (7), zioło (9), złoto (9). Cyfry w nawiasach określają ile danego towaru występuje w talii. Naszym zadaniem jest uzbierać jak najwięcej towarów danego rodzaju. Dokładniej rzecz ujmując – jeśli mamy więcej niż połowę danego towaru (np. 3 drewna, albo 5 złota) to za każdą kartę dostajemy 1 punkt. Jeśli mamy wszystkie towary danego rodzaju (np. 5 zboże) to za każdą kartę dostaniemy 2 punkty. Runda toczy się do momentu, aż ktoś krzyknie stop (jeśli zrobi to poprawnie to dostaje dodatkowe 5 punktów). A jak zdobywać towary? Otóż trzeba wymieniać się kartę za kartę. Sęk w tym, że robimy to wszyscy jednocześnie, więc przy stole panuje całkiem spory chaos. Jednak ten chaos ma swoją urodę. Dodatkowo jedna karta zawsze leży na środku stołu i określa ona za jaki towar dostaniemy punkty ujemne! Gra toczy się przez tyle rund ilu jest graczy, a grać możemy od 3 do 6 graczy.

Jak wrażenia? Bardzo pozytywne! Choć panuje ciągły krzyk i chaos to gra jest bardzo przyjemna. Ciągła chęć wymienienia danej rzeczy wymaga od nas zmiany taktyki, spoglądania co leży na środku oraz słuchania wszystkich wokół. Podzielność uwagi to zdecydowanie cecha, która pomoże wygrać w tej grze.

Choć wydaje się Wam, że jest to prosta gra, to powiem Wam, że można się nieźle przy niej wyżyć i wykrzyczeć. Mają miejsce tutaj też negatywne emocje. Najczęściej wychodzą one na jaw w momencie gdy krzyczymy stop, a sekundę wcześniej ktoś na środek rzuca kartę, która spowoduje, że zamiast +8 dostaniemy -8 punktów.

Bankrut to chyba pierwsza nasza gra imprezowa, w której były takie emocje w ostatniej rundzie, że jedna osoba po krzyknięciu przez kogoś STOP, wręcz weszła na stół! Bywało już tak, że karty leciały przez cały stół, albo ktoś wstawał i wychodził.  Były posądzenia o oszustwa, o zbyt późne wymiany kart na środku, ale wszystko kończyło się tym, że każdy dobrze się bawił.


Bankrut zdecydowanie spełnia swoje zadanie jako gra imprezowa. Można się przy niej nieźle wyszaleć i wykrzyczeć, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. Serdecznie polecamy każdemu kto lubi się targować, lubi pokrzyczeć i szuka ciekawej imprezówki. U nas ta gra wraca na stół przy każdym spotkaniu w większym gronie.

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
6/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
6/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 5,5

Nazwa: Bankrut

Wydawca: Nasza Księgarnia

Wydanie: pierwsze

Rok: 2017

Sugerowana cena: 39,90 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

23 mar 2017

A Ty ile obstawisz? - recenzja gry Założysz się?

Ile razy spotkaliście się z sytuacją, gdy podczas wspólnego spotkania, ktoś z paczki nagle oznajmia „Ja nie zrobię 20 pompek?” albo „Ja nie wymienię 15 stanów Ameryki? Przedstawiamy grę Założysz się? Podczas rozgrywki będziecie mogli sprawdzić siebie i swoich znajomych z elementarnej wiedzy oraz sprawności fizycznej, a nawet zarobić na tym!

Założysz się? to bardzo przyjemna gra towarzyska, dla młodszych i starszych. Spędzicie przy niej niejedną imprezę. Gra wymaga pewnej dozy interakcji między graczami, oraz wiedzy o samych graczach, bo to od nich zależy czy uda im się wykonać zadanie i tym samym zdobyć punkty. Ale do rzeczy!

W dużym pudełku znajdziemy ładnie wykonaną planszę, po której się będą poruszały pionki graczy, kostkę do gry, drukowane banknoty, talię kart zadań umysłowych, talię kart zadań zręcznościowych, trzy klepsydry odmierzające czas na wykonanie zadania, karty "TAK/NIE" oraz notatnik na luźne zapiski przy rozwiązywaniu zadań. Wydaje się tego mało, ale wszystko zostało solidnie wykonane. Mieliśmy niemałą radochę, gdy doszliśmy do poziomu, gdzie każdy z nas trzymał na ręce całkiem sporą sumę "żywej" gotówki.

Po przygotowaniu gry, czyli rozdzieleniu pionków, startowej liczby pieniędzy, kart do głosowania, możemy przystąpić go gry. Mechanika gry polega na poruszaniu się pionkiem po planszy. Każdy gracz kolejno zgodnie z ruchem wskazówek zegara, rzuca kością i porusza się o odpowiednią liczbę wylosowanych oczek. Prowadzi to do akcji, w wyniku której można stanąć na polu, gdzie trzeba: wylosować zadanie umysłowe lub zręcznościowe, rzucić ponownie kością, założyć się z innym graczem, że wyrzuci większą liczbę oczek na kości lub będzie musiał wybrać zakład w ciemno. I tutaj zaczyna się zabawa.

Każdy z pozostałych graczy, kolejno obstawia odpowiednią sumę i przybija ją kartą "TAK/NIE" w zależności czy stwierdzi, że rzucający kością wykonana zadanie, bądź nie. Nie można obstawić więcej niż połowę posiadanych pieniędzy, co de facto nie pozwoli na zbankrutowanie. Następnie gracze czytają głównemu zainteresowanemu zadanie. Zadania bywają różne - od wymienienia 8 województw Polski, przez robienie przysiadów przez minutę bez przerwy, do naprawdę trudnych typu: utrzymaj równowagę stojąc na palcach jednej nogi. Miłym gestem twórców gry jest fakt podzielenia zadań na wersję normalną oraz junior. Jeśli gracz wykona zadanie  zgarnia nagrodę w wysokości sumy obstawionych zakładów pozostałych graczy. Ci zaś dostają podwojoną stawkę swojego zakładu.

Grając w Założysz się? ubawiliśmy się co nie miara, a od emocji i stresu o swoje obstawione pieniądze, w pokoju aż parowało. Wymyślaliśmy nawet różne strategie gry - od stonowanego, ale systematycznego, obstawiania małych sum do potężnych zakładów w ciemno. Czasem ślepo wierzyliśmy, że ktoś wykona zadanie co kończyło się na pytaniu "Ale jak tego możesz nie wiedzieć?!". Czasem przeciwnik robił na złość - widząc ile pieniędzy na niego postawiono, specjalnie przegrywał zadanie - wtedy on sam nic nie zyskał, ale i jego przeciwnicy tracą ciężko zarobione punkty. W końcu w ostatecznym wyniku liczy się kto ma najwięcej gotówki na ręce.

Małymi wadami, zauważonymi przez nas, są zadania o zbyt małym limicie czasu. Czasem niezdążyliśmy dobrze się przygotować, a tu piasek w klepsydrze się skończył. Uważajcie natomiast przy zadaniach zręcznościowych. Warto zabezpieczyć szklanki i kubki. U nas zabawa prawie się skończyła na rozbitym telewizorze. Nas gra zaskoczyła jeszcze tym, iż parę osób z naszej grupy chciało się dokształcić i uzupełnić swoje braki w wiedzy. A więc nauka przez zabawę!

Jeśli macie ochotę na sporą dawkę rywalizacji, chcecie sprawdzić swoją wiedzę i rozruszać kości. Jeśli płynie w was żyłka hazardzisty - polecamy grę Założysz się? Gwarantujemy dobrą zabawę oraz miło spędzone godziny - to wy sami ustalacie limit czasowy rozgrywki. Nasze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Gra nadaje się i na imprezę kilkuosobową i na spokojny wieczór z najbliższymi. Zapewniamy, że emocji i dobrej zabawy nie braknie i chętnie powrócicie do tego tytułu.


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
6/6

Ocena Końcowa: 5,16

Nazwa: Założysz się?

Wydawca: Tactic

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 87,99 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Tactic

Autor: DJ

19 mar 2017

Niesamowite historie i ciekawostki związane z grami liczbowymi


Gry liczbowe zazwyczaj kojarzą nam się głównie z prostym zakreślaniem liczb na kuponach lub ewentualnie oczekiwaniem na wysoką kumulację. „Cóż w tym ekscytującego?” – zapyta niejeden fan gier komputerowych czy planszówek. Zapewniamy Was jednak, że gdy poznacie ciekawostki związane z najpopularniejszymi lotto, wówczas sami przyznacie, że to doskonały materiał na pytania do „Milionerów”, albo innego teleturnieju sprawdzającego wiedzę ogólną. A może sami dla zabawy spróbujecie odpowiedzieć na poniższe pytania?


Gra Keno liczy sobie ponad 2 tysiące lat – prawda czy fałsz?

To chyba jedna z bardziej niewiarygodnych historii na temat gier liczbowych. Otóż, okazuje się, że początki Keno sięgają czasów, kiedy w starożytnych Chinach budowano Wielki Mur. Natomiast pierwszą osobą, która była w stanie odpowiedzieć na pytanie „Jakgrać w Keno” był chiński generał Leung 200 lat przed naszą erą.

Jak głosi legenda, Chińczycy zaplanowali zbudować mur m.in. po to, by odeprzeć ataki wroga. Ponieważ brakowało im jednak pieniędzy na rozległą inwestycję, a nie było mowy o kolejnym podniesieniu podatków, władze musiały wymyślić inny sposób zdobycia funduszy. Wspomniany generał wpadł na pomysł stworzenia loterii opartej o 200 różnych znaków i polegającej na wyborze kilku z nich. Wygrywał ten szczęśliwiec, który trafił dokładnie taką samą kombinację znaków, która wypadała w losowaniu organizowanym przez samego generała. Mówi się, że tamta loteria była „prababką” dzisiejszych gier liczbowych, a chińscy podróżnicy z biegiem lat „zawieźli ją” do Ameryki i Europy, gdzie dostała nową nazwę „Keno” (znane w Polsce od stosunkowo niedawna, bo od 2008 roku).

Kiedy powstała pierwsza oficjalna loteria liczbowa w Polsce?

Gdybyście mieli do wyboru trzy daty (powiedzmy: a) 1768, b) 1868, c) 1968), to na którą byście postawili? Wiele osób z pewnością jest przekonanych, że lotto powstało dopiero w dwudziestym wieku, po II wojnie światowej. Natomiast źródła historyczne dowodzą, że pierwsza polska loteria liczbowa została stworzona już w 1768 roku! Co ciekawe, nazywano ją „Lotto di Genova”, co raczej nie jest polsko-brzmiącą nazwą. Aby wyjaśnić jak do tego doszło, trzeba by zdradzić jedną z ówczesnych „afer politycznych”.

Otóż, pierwotnie, gdy powołano pierwszą polską loterię, miała ona na celu zasilać skarb państwa (nie było to więc żadne prywatne przedsięwzięcie). Taki cel przyświecał loterii zaledwie przez rok. Później ówczesny król Stanisław August przekazał i loterię i wpływy z niej Włochom z Kompanii Genueńskiej, którym pozostawał dłużny ogromne sumy pieniędzy. Stąd też nazwa „Lotto di Genova”.


Czy jeden człowiek może wygrać w lotto kilka razy z rzędu?

Znane są przypadki polskich graczy, którym udało się dwukrotnie wygrać bardzo wysokie sumy pieniędzy. Ponieważ jednak nazwiska zwycięzców pozostają anonimowe, zatem nie znamy wielu szczegółów dotyczących wygranych. Nieco inaczej jest w Stanach Zjednoczonych i niektórych krajach Europy Zachodniej, gdzie upublicznianie wizerunku oraz nazwiska zwycięzców na pierwszych stronach gazet czy w portalach internetowych jest czymś całkowicie naturalnym.

O Amerykance Joan Ginther mówi się od pewnego czasu, że jest najszczęśliwszą kobietą na świecie. Dlaczego? Ponieważ wygrała aż 4 razy w lottow latach 1993 - 2010. W dodatku chodzi o niebagatelne sumy pieniędzy (najwyższa z nich równa jest 10 milionów dolarów). Wielu dopatruje się w historii Pani Ginther oszustwa, sądząc, że kobieta, która całe życie pracowała jako wykładowca matematyki (a dokładniej statystyki) na Uniwersytecie Stanford, musiała rozszyfrować jakiś sposób na typowanie liczb. Według obliczeń ekspertów tylko raz na biliard lat może się tak zdarzyć, że jedna osoba wygra cztery razy w lotto w ciągu swojego życia!

Ile wynosi najwyższa wypłacona wygrana w historii gier liczbowych?

Oczywiście pytanie dotyczy wygranych w lotto z całego świata. Dla podpowiedzi zdradzimy, że polski rekord wynosi ponad 36 milionów złotych i udało się go ustanowić całkiem niedawno, bo dokładnie 16 marca 2017. Chyba każdy cieszyłby się z takiego zastrzyku gotówki na koncie…

Natomiast rekord ten wydaje się mikroskopijnie mały w porównaniu z najwyższą wypłaconą wygraną w historii gier lotto. Otóż, największy szczęściarz na świecie pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Rok temu, w styczniu 2016, udało mu się wygrać aż 1,6 miliarda dolarów w lotto PowerBall.


A ile Wam do tej pory udało się trafić w „Totka” lub inne gry?

18 mar 2017

I Ty zostań Sherlockiem! - recenzja gry Sherlock

Gdy recenzowałem dla Was grę Estoril: Miasto Szpiegów, wspominałem o moich zainteresowaniach literaturą, w której występują detektywi. Gdy dowiedziałem się, że nakładem wydawnictwa Granna ukaże się gra Sherlock to wiedziałem, że musi ona być moja. Czy jestem z niej zadowolony? A może się zawiodłem?

Sherlock to trzecia gra wydawnictwa Granna, która znalazła się w cyklu „Gra z pazurem” (poprzednie dwie to Skull i HMS Dolores). Tym razem naszym zadaniem będzie odgadnięcie postaci podejrzanego, poprzez odpowiednie zadawanie pytań. Tylko odnalezienie odpowiedniej ścieżki pytań i umiejętność łączenia faktów pozwoli nam uprzedzić naszych rywali i odgadnąć kto jest podejrzany.

Gra Sherlock to mała gra z dużą dawką rozrywki. W małym, poręcznym pudełku znajdziemy: 13 kart z wizerunkami podejrzanych, bloczek z kartami dochodzenia, 4 zasłonki i instrukcje. Na kartach znajdziemy piękne ilustracje postaci znanych z tytułowego Sherlocka, takich jak John Watson, Irene Adler czy sam Sherlock Holmes. I to właśnie jedna z tych prawych osób popełniła przestępstwo, a naszym zadaniem jest odnalezienie tej właściwej. Zasłonki zapewniają nam ochronę przed wykradzeniem naszych bloczków, na których zapisujemy nasze postępy w śledztwie.

Zasady gry są banalnie proste. Na dobrą sprawę to mamy do wykonania 3 akcji, z czego jedną jest odgadnięcie postaci (po nie trafieniu – odpadamy z dalszej rozgrywki, lecz nadal inni mogą nas pytać). Ale przejdźmy do początku. W wersji 3- i 4 osobowej, odkładamy jedną kartę na środek stołu (jest to nasz podejrzany), a pozostałe rozdajemy wśród graczy. I tak dostaliśmy postacie, pod którymi widnieją 2 lub 3 z 8 symboli. Na naszym bloczku dochodzeniowym mamy zarówno miejsce na spisanie kto ma ile symboli (wpisujemy zarówno nasze jak  i te, które występują u innych graczy – oczywiście o ile uda nam się do tego dojść), jak i na wykreślanie postaci, co pomaga w dalszym dochodzeniu.

Całe dochodzenie polega na umiejętnym zadawaniu pytań co do posiadanych przez innych graczy symboli. Mamy dwie możliwości: albo spytamy kto ma dany symbol (i wtedy zgłaszają się osoby, które mają dany symbol na karcie), albo pytamy konkretnego gracza ile ma danego symbolu na ręce. Zebrane w ten sposób dane zapisujemy i eliminujemy kolejnych podejrzanych. Czasem trzeba zaryzykować i szybciej zgadywać kto leży na środku (nawet nie będąc tego do końca pewnym), bo liczy się w tej grze czas i trzeba pamiętać, że w każdej chwili ktoś może nas ubiec.

Gdy zasiadamy do Sherlocka w dwie osoby to zmieniają się nieco zasady. Otóż na środku stołu leżą 3 karty (nadal 1 podejrzany), a zamiast akcji pytania kto posiada symbol możemy zamienić jedną kartę z ręki na jedną z dwóch kart ze stołu (naszą kładziemy wtedy odkrytą). Powoduje to zmianę posiadanych przez nas symboli, a to może wprowadzić mały chaos.

Sherlock to szybka gra detektywistyczna, w której zdecydowanie spotykamy się z regrywalnością. Naszym rekordem było granie w nią przez około 2h (gdzie każda rozgrywka to około 8-10 minut), bo każdy chciał się odegrać. Dla nas świadczy to o dużej dawce rozrywki, którą oferuje dany tytuł.

W samej rozgrywce najbardziej podoba się nam się możliwość kombinowania. Każdy zadaje pytania pod siebie, pod symbole które sam posiada. Trzeba być ciągle skupionym zarówno na tym jakie i komu chcemy zadać pytanie oraz musimy uważanie słuchać jakie padają odpowiedzi na pytania innych graczy.

Jakość wykonania tej gry jest dobra. Choć karty są troszkę giętkie to trzeba pod uwagę wziąć też fakt, że są one stosunkowo mało używane w trakcie gry – jedna leży na środku stołu, a pozostałe po odkreśleniu postaci i zapisaniu symboli, mogę leżeć zakryte obok nas.

Polecam grę Sherlock wszystkim, którzy lubią gry detektywistyczne. Jest to zdecydowanie dobry przedstawiciel tego gatunku, a dodatkowo jeśli lubujecie się w powieściach Arthura Conana Doyle’a to powinna to być u Was pozycja obowiązkowa. Sherlock to również dobra gra na wyjazd, gdyż małe gabaryty i szybka rozgrywka idealnie pasują do siebie na biwakach czy przy grillu. Dla nas jest to tytuł, z którym z pewnością się nie rozstaniemy.

I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,08

Nazwa: Sherlock

Wydawca: Granna

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 39,99 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Granna

10 mar 2017

Wydostań się z domku z kart! - recenzja gry Unlock!

Stosunkowo niedawno recenzowaliśmy dla Was Biuro Szyfrów, które w pewnym stopniu miało odzwierciedlać gry w stylu Escape Room. Chwile po rozgrywce otrzymaliśmy kolejną grę w tym stylu, a był to Unlock od wydawnictwa Rebel. Jak ta gra wypadła na tle innych w tym klimacie? Czy dobrze odzwierciedla zmagania znane z Escape Roomów? Sprawdźcie sami!

W nasze ręce trafiła gra Unlock, w której będziemy musieli odgadnąć różne zagadki i szyfry, by osiągnąć nasz cel. Gra wspierana jest aplikacją na telefon, która jest jednocześnie naszym czasomierzem. Dodatkowo znajdziemy tam podpowiedzi, miejsce na wpisanie szyfru i kary za złe rozwiązania.

Nie będziemy tutaj pisać o pudełku i jego jakości wykonania, gdyż dostaliśmy wersje demonstracyjną, umieszczoną w kopercie. W środku znaleźliśmy dwie talie do rozegrania – treningową oraz Elita (scenariusz, który nie znajdzie się w pudełkowej wersji gry). Możemy Wam powiedzieć, że jakość i przejrzystość kart jest bardzo dobra, kolorystyka i grafiki też są świetne, więc pod tym względem jesteśmy oczarowani.

Karty są dwustronne – z jednej strony mają obrazek na którym znajduje się element zagadki i cyfra w górnym rogu, a z drugiej mają cyfry/litery, które określają kiedy zostaną karty użyte. Mechanizm gry jest prosty – posiadamy czerwone, niebieskie, zielone i żółte karty. Jeśli jesteśmy w stanie dopasować czerwoną i niebieską kartę do siebie (np. śrubokręt do śrubki) to suma wartości tych kart (suma cyfr z górnego rogu) da nam liczbę, która znajduje się na rewersie nie użytych jeszcze kart. Karty żółte to karty, w których musimy odgadnąć dany szyfr i wpisać go do aplikacji na telefonie, a karty zielone to karty maszyn, w których coś trzeba przełączyć, wyłączyć, zamienić czy odgadnąć. I ot cała filozofia.

Gra z pozoru wydaje się banalnie prosta. Dziesięć kart treningowych jest bardzo dobrze przygotowanych. Wyjaśniają one podstawowe zasady działania kart, aplikacji i rodzaju zagadek (choć tutaj i tak gra nas nieźle może zaskoczyć). Te 10 kart, które rozgrywamy w ciągu 10 minut początkowo nie wróży nic szczególnego. Otóż wydaje się nam to wszystko proste, w zasadzie kwestia połączenia odpowiednik kart. Gdy jednak siadamy do właściwej rozgrywki to nagle wszystko zaczyna się komplikować.

Scenariusz Elita przedstawia pokój hazardzisty, na którego musimy znaleźć niezbite dowody. Przyjdzie nam przeszukiwać szafki, komputery, portfele. Wszystko by znaleźć kolejne tropy, które pozwolą nam dojść do rozwiązania. Nas gra urzekła.

Opowiedzmy więc trochę o naszych wrażeniach. Po kiepski odbiorze BiuraSzyfrów, byliśmy troszkę sceptycznie nastawieni do gier w rodzaju Escape Roomu. Na szczęście Unlock okazał się zupełnie inny. Czuliśmy, że musimy rozwiązywać zagadki, a nie wykazywać się wiedzą. Bardziej liczyła się spostrzegawczość, logiczne myślenie i współpraca. Graliśmy w gronie 4 osobowym i myślę, że jest to optymalna ilość graczy – każdy dobrze widzi karty, rzuca swoje pomysły, ale jednocześnie nie wprowadza chaosu.

To co nam się najbardziej spodobało to fakt, że wiedza tutaj nie jest praktycznie wcale wymagana. Trzeba po prostu łączyć ze sobą fakty, jeśli trzeba czegoś użyć to od razu to widać. Jest to duży plus, bo jeśli zdarzy nam się zaciąć to musimy jeszcze raz wszystko przejrzeć, a nie szukać odpowiedzi w Internecie. System podpowiedzi jest naszym zdaniem do dopracowania, gdyż podpowiedzi dają nam hasła, które nijak nam niestety nie pomagają – w naszym przypadku powiedziały nam to co już widzieliśmy wcześniej.

Podsumowując – nie możemy się doczekać na pełną wersje tejże gry, która ma wyjść w drugim kwartale tego roku. Daje ona sporą dawkę rozrywki i zdecydowanie oddaje klimat Escape Roomów. Polecam ją każdemu fanowi zagadek i logicznego myślenia. Jeśli cena by Wam nie przypasowała to pamiętajcie, że zawsze możecie się zrzucić grupą i następnie sobie przekazywać dalej! Nasza już powędrowała dalej do znajomych!


I.
Klimat
6/6
II.
Złożoność
5/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5,5/6
V.
Grywalność na 2 graczy
5,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5/6

Ocena Końcowa: 5,42

Nazwa: Unlock!

Wydawca: Rebel.pl

Wydanie: demonstracyjne 

Rok: 2017

Sugerowana cena: Brak informacji

Ocena: 5,42/6

Planowana data wydania gry:  II kwartał 2017

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebel.pl:
www.rebel.pl

4 mar 2017

Czaszka czy kwiat? - recenzja gry Skull

Czy czaszki mogą być urocze? W naszej grupie znalazły się osoby, które wręcz twierdziły, że widzą serduszko w miejscu otworu nosowego. Jak widać wszystko zależy od podejścia, mogę Was jednak zapewnić, że gra Skull nie jest straszna i warto się nią zainteresować.

Skull to ciekawa gra blefu dla 6 osób, która również została wydana w serii Gra z Pazurem (podobnie jak HMS Dolores). Podstęp i ryzyko to aspekty, które mogą nam zapewnić zwycięstwo w rozgrywce, w której dysponujemy tylko i aż 4 żetonami. Musimy się jednak pilnować, gdyż bardzo łatwo je stracić!

Zawartość pudełka choć skromna to bardzo klimatyczna i regrywalna. Pod wieczkiem znajdziemy 24 żetony, z których stworzymy 6 zestawów – w każdym zestawie 3 żetony kwiatów i jeden czaszki. Dodatkowo w pudełku dostajemy 7 znaczników zwycięstwa oraz instrukcję. Wykonanie gry stoi na bardzo wysokim poziomie, żetony są twarde i solidne, instrukcja czytelna z wieloma przykładami. Grafiki na żetonach są naprawdę bardzo dobre i gracze zawieszają na nich oko.

Jak można stworzyć grę z 24 żetonów, która będzie tak dobra? Już tłumacze Wam zasady, które jednak nie oddają emocji samej rozgrywki, które towarzyszą nam w trakcie rund. Każdy z nas ma już owe 4 żetony – 3 kwiaty i jedną czaszkę. Poczynając od pierwszego gracza wszyscy wykładają zakryty jeden żeton na stół. Następnie (gdy przed każdym już leży kwiat lub czaszka), kolejny gracz ma dwie możliwości – może dołożyć kolejny żeton z ręki lub rozpocząć licytacje. Celem licytacji jest odgadnięcie ile kwiatów jest się w stanie odkryć z wyłożonych żetonów nie trafiając na czaszkę. W pierwszej kolejności odwracamy wszystkie swoje żetony, a następnie pojedynczo wybierając żetony innych graczy. Licytację można przebijać, pytając kolejno graczy czy się licytują czy pasują. Odkrycie zdeklarowanej ilości kwiatów daje nam punkt zwycięstwa. Jeśli jednak trafimy po drodze na czaszkę to nie dość, że nie wygrywamy rundy to dodatkowo losowo stracimy jeden z naszych 4 żetonów. Gra tak toczy się do momentu, aż któryś z graczy będzie miał 2 punkty zwycięstwa lub gdy pozostali gracze odpadną z gry (stracą swoje żetony).

Blef jest tutaj elementem, którego nijak nie ominiecie. Taktyki są różne, od wkręcania innych i zaczynania licytacji mając przed sobą czaszkę (czyli samemu się likwidując jeśli nikt nie przebije) od układania zawsze tego samego układu, który nagle zmienimy. Dużo kombinowania i myślenia, trochę losowości i duża dawka zabawy i emocji to z pewnością aspekty, które są nieodzownym elementem tejże gry.

Gry blefu są dla nas dość istotnym elementem spotkań planszówkowych. Pierwszą taką grą, w którą grałem było The Resistance (wyd. Portal), a następnie odkryliśmy wspólnie nową odsłonę tejże gry – Avalon (recenzja wkrótce!). Innymi grami blefu (choć z mniejszym odczuciem tej mechaniki) w naszej kolekcji są Kasa i Spluwy czy ŚwiatowyKonflikt. Jak sami zauważycie w pozostałych recenzjach, gry blefu są dla nas dosyć istotne.

Jeśli szukacie ciekawego, szybkiego tytułu, w którym będziecie musieli zachować pokerową twarz to Skull będzie ku temu odpowiedni. Nada się zarówno na rozpoczęcie spotkania jak i na partyjkę w przerwie. Jedna pełna gra trwa od 7 do 10 minut (w naszym przypadku), więc nie potrzeba wiele czasu. Skull nie wymaga też dużej ilości miejsca, więc fajnie prezentuje się jako gra na wyjazd ze znajomymi. Serdecznie polecamy!


I.
Klimat
5/6
II.
Złożoność
6/6
III.
Oprawa graficzna
5,5/6
IV.
Wykonanie elementów
5/6
V.
Grywalność na 3 graczy
5,5/6
VI.
Grywalność na więcej osób
5,5/6

Ocena Końcowa: 5,42


Nazwa: Skull

Wydawca: Granna

Wydanie: pierwsze

Rok: 2016

Sugerowana cena: 39,99 zł

Za grę dziękuję wydawnictwu Granna