29 lis 2015

Wywiad z jednym z twórców Loży Szyderców!


Ostatnio udało mi się spotkać z jednym z twórców gry Loża Szyderców – Wiktorem Łabą. Pogadaliśmy o grze, zbiórce i dalszych planach. Zapraszam!

Sterta Gier: Akcja na wspieram.to ruszyła z przytupem, od razu znalazło się wiele chętnych do pomocy. Czy jednak czujecie jakiś niedosyt i liczyliście na coś więcej?

Wiktor Łaba: Szczerze mówiąc to liczyliśmy na dużo więcej. Jednak pierwszy raz robiliśmy taką zbiórkę i popełniliśmy wiele błędów. Najbardziej zależało nam, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o naszej grze, marce i produkcie tak więc akcje wspieram.to traktujemy jako udaną.


SG: Ok, ale czy nie baliście się, że to wszystko może zostać odebrane jako odgrzewanie starego produktu? Wiesz, na zasadzie „skończył się nam hajs, to wydajmy kilka kart i znów ludzie będą kupować”.

: Powiem Ci szczerze, że jakby mi ktoś tak powiedział to bym się bardzo zdziwił, gdyż dużą część dodatków zamówiliśmy wcześniej podejmując duże ryzyko. Także nie, nie obawialiśmy się, a czy ktoś tak pomyślał?


SG: Nie usłyszałem tego, ale często jest tak, że różni twórcy wydają jakieś mikrododatki po to, aby odświeżyć podstawową wersje i znów zbierać za nią pieniądze.

: Można powiedzieć, że „odgrzaliśmy kotleta”, ale tylko na podobnej zasadzie jaka miała miejsce z grą Card Against Humanity - gdyż twórcy tego tytułu również wydali dodatki. Jednak to my wymyśliliśmy nowe karty akcji, które diametralnie zmieniają rozgrywkę.


SG: Chciałem poruszyć ten temat, ale mnie wyprzedziłeś. Bardzo często w wielu recenzjach, testach czy na forach pojawia się temat gry Card Against Humanity i nazywanie Loży Szyderców jej plagiatem. Co Wy o tym sądzicie?

: Nie mogę się z tym zgodzić, bo to jest tak jakby porównywać Monopoly z Eurobiznesem albo takie produkty jak telefony. Ludzie muszą zrozumieć, że wszystko z czegoś ewoluuje czasem na lepsze i mam nadzieję, że w naszym przypadku tak jest.


SG: Ok, zatem mam nadzieję, że sprawa już zostanie wyjaśniona i zrozumiana przez ludzi. A co dalej? Planujecie jakieś nowe, kolejne akcje czy na razie żyjecie tylko tymi dodatkami i ich promocją?

: Bardzo dobre pytanie. Aktualnie zamówiliśmy kolejne egzemplarze pierwszej serii, ze względu na co raz większą sprzedaż. Skupiamy się teraz przede wszystkim na promocji dodatków. Po za tym Loża Szyderców to nie jest tylko gra karciana. Współorganizujemy imprezy w lokalach, rozgrywki Loży w barach, pubach. Ostatnio w klubie Kwadrat w Krakowie organizowaliśmy zbiórkę charytatywną, współorganizowaliśmy imprezę Andrzejkową w klubie Chicago. Jeżeli zaś chodzi o sam temat gry to będą pojawiać się nowe karty akcji i nie tylko, które  podkręcą dynamikę gry i będą jeszcze bardziej niecenzuralne. Zauważyliśmy że to się ludziom podoba najbardziej - chamstwo w czystej postaci, bez konsekwencji:)

Teraz już wiece czego możecie się spodziewać od Loży. Chciałbym jeszcze wspomnieć, iż powstała specjalna aplikacja na telefon, dzięki której urozmaicicie rozgrywkę. Polega ona na wylosowaniu zadania dla połowy przegranych w Loże Szyderców. Zadania od łatwych przez średnie po trudne, dzięki którym zabawa będzie jeszcze lepsza!
Zapraszam na stronę Loży Szyderców: http://www.lozaszydercow.com/


Share:

Wywiad z jednym z twórców Loży Szyderców!


Ostatnio udało mi się spotkać z jednym z twórców gry Loża Szyderców – Wiktorem Łabą. Pogadaliśmy o grze, zbiórce i dalszych planach. Zapraszam!

Sterta Gier: Akcja na wspieram.to ruszyła z przytupem, od razu znalazło się wiele chętnych do pomocy. Czy jednak czujecie jakiś niedosyt i liczyliście na coś więcej?

Wiktor Łaba: Szczerze mówiąc to liczyliśmy na dużo więcej. Jednak pierwszy raz robiliśmy taką zbiórkę i popełniliśmy wiele błędów. Najbardziej zależało nam, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o naszej grze, marce i produkcie tak więc akcje wspieram.to traktujemy jako udaną.


SG: Ok, ale czy nie baliście się, że to wszystko może zostać odebrane jako odgrzewanie starego produktu? Wiesz, na zasadzie „skończył się nam hajs, to wydajmy kilka kart i znów ludzie będą kupować”.

: Powiem Ci szczerze, że jakby mi ktoś tak powiedział to bym się bardzo zdziwił, gdyż dużą część dodatków zamówiliśmy wcześniej podejmując duże ryzyko. Także nie, nie obawialiśmy się, a czy ktoś tak pomyślał?


SG: Nie usłyszałem tego, ale często jest tak, że różni twórcy wydają jakieś mikrododatki po to, aby odświeżyć podstawową wersje i znów zbierać za nią pieniądze.

: Można powiedzieć, że „odgrzaliśmy kotleta”, ale tylko na podobnej zasadzie jaka miała miejsce z grą Card Against Humanity - gdyż twórcy tego tytułu również wydali dodatki. Jednak to my wymyśliliśmy nowe karty akcji, które diametralnie zmieniają rozgrywkę.


SG: Chciałem poruszyć ten temat, ale mnie wyprzedziłeś. Bardzo często w wielu recenzjach, testach czy na forach pojawia się temat gry Card Against Humanity i nazywanie Loży Szyderców jej plagiatem. Co Wy o tym sądzicie?

: Nie mogę się z tym zgodzić, bo to jest tak jakby porównywać Monopoly z Eurobiznesem albo takie produkty jak telefony. Ludzie muszą zrozumieć, że wszystko z czegoś ewoluuje czasem na lepsze i mam nadzieję, że w naszym przypadku tak jest.


SG: Ok, zatem mam nadzieję, że sprawa już zostanie wyjaśniona i zrozumiana przez ludzi. A co dalej? Planujecie jakieś nowe, kolejne akcje czy na razie żyjecie tylko tymi dodatkami i ich promocją?

: Bardzo dobre pytanie. Aktualnie zamówiliśmy kolejne egzemplarze pierwszej serii, ze względu na co raz większą sprzedaż. Skupiamy się teraz przede wszystkim na promocji dodatków. Po za tym Loża Szyderców to nie jest tylko gra karciana. Współorganizujemy imprezy w lokalach, rozgrywki Loży w barach, pubach. Ostatnio w klubie Kwadrat w Krakowie organizowaliśmy zbiórkę charytatywną, współorganizowaliśmy imprezę Andrzejkową w klubie Chicago. Jeżeli zaś chodzi o sam temat gry to będą pojawiać się nowe karty akcji i nie tylko, które  podkręcą dynamikę gry i będą jeszcze bardziej niecenzuralne. Zauważyliśmy że to się ludziom podoba najbardziej - chamstwo w czystej postaci, bez konsekwencji:)

Teraz już wiece czego możecie się spodziewać od Loży. Chciałbym jeszcze wspomnieć, iż powstała specjalna aplikacja na telefon, dzięki której urozmaicicie rozgrywkę. Polega ona na wylosowaniu zadania dla połowy przegranych w Loże Szyderców. Zadania od łatwych przez średnie po trudne, dzięki którym zabawa będzie jeszcze lepsza!
Zapraszam na stronę Loży Szyderców: http://www.lozaszydercow.com/


Share:

25 lis 2015

Celtycka walka o przetrwanie - recenzja gry Tain

Słowo Tain odnosi się do celtyckiego zwyczaju podkradania bydła. Była to wręcz tradycja, która jednocześnie okazywała się walką o przetrwanie. Gra produkcji Wolf Fang traktuje właśnie o tym zwyczaju!

Tain jest grą, w której wcielamy się w rolę przywódcy jednego z celtyckich klanów.  Naszym zadaniem będzie podkradanie bydła innym klanom, jednocześnie broniąc swojego domostwa. Do dyspozycji będziemy mieć kafelki blefu, Pana Domu, Wojowników, Chłopców i Córkę Pana Domu.

Pudełko z grą jest rozsądnych rozmiarów, nie za duże nie za małe. Mamy w nim sporą ilość elementów. Po odpakowaniu ujrzymy: 4 plansze przedstawiające siedziby klanów, 1 plansza innego królestwa, 4 komplety po 18 żetonów w kolorach klanów, 4 ekrany w kolorach graczy, 25 żółtych znaczników bydła, 12 czerwonych znaczników kosztowności, 1 żeton rozgrywającego, jeden znacznik tur oraz instrukcje. Wszystkie elementy są wykonane estetycznie, posiadają miłe dla oka ilustracje oraz, co bardzo ważne, są przejrzyste.

Jak już wspomniałem wcześniej gra polega na podkradaniu bydła. Każdy z graczy posiada swoją plansze, na której przedstawione są pastwisko i domostwo. W swojej turze każdy z graczy kładzie jeden żeton na polu przeciwnika, bądź swoim. Gracze dokładają tak żetony, aż do momenty gdy się one skończą lub gdy wszyscy powiedzą pas. Po zakończeniu rozkładania, należy przejść do fazy rozstrzygnięcia. Odsłania się kafelki na planszy gracza rozpoczynającego. Usuwa się karty blefu i rozstrzyga ewentualnie spory. Wygrana na cudzym terytorium – bierzemy bydło bądź skarby, wygrana na swoim – bierzemy do niewoli. Remis powoduje iż kafelki są usuwane bez żadnych konsekwencji.

Dokładny rozpis zdarzeń przy spotkaniu konkretnych żetonów jest rozpisany na ekranie gracza, którym zakrywa on swoje żetony. Jest to bardzo dobra ściągą, szczególnie na początku, jednak po pierwszych kilku turach już wszystko wiadomo.

Zasady są banalnie proste i bardzo łatwo przyswajalne. Nie bez powodu Tain nazwany jest grą blefu, gdyż ma on bardzo duże znaczenie. W grze liczy się przede wszystkim dobra strategia. Kiedy blefować, kiedy dokładać silne postacie, a kiedy bronić domostwa. Gra jest bardzo schematyczna, jednak nie powoduje to znużenia rozgrywką, wręcz mobilizuje do obierania nowych taktyk.

Nam gra się spodobała, jednak graliśmy w tytuły, które będą częściej wracać na nasz stół. Tain jest dobra grą dla ceniących sobie blef w grze oraz dla ludzi, którzy nie lubią losowości. Jest to tytuł lekki, do wyciągnięcia od czasu do czasu, gdy wpadną znajomi. Tytuł ten raczej nie podejdzie zaawansowanym graczom, polecam więc dla tych, którzy szukają prostych gier. Może Tain sprawdziłby się jako wstęp dla mało zaawansowanych?



Nazwa: Tain

Wydawca: Wolf Fang

Wydanie: pierwsze
 
Ocena: 8/10
Za grę dziękuje wydawnictwu Wolf Fang
wolffang.pl

Share:

Celtycka walka o przetrwanie - recenzja gry Tain

Słowo Tain odnosi się do celtyckiego zwyczaju podkradania bydła. Była to wręcz tradycja, która jednocześnie okazywała się walką o przetrwanie. Gra produkcji Wolf Fang traktuje właśnie o tym zwyczaju!

Tain jest grą, w której wcielamy się w rolę przywódcy jednego z celtyckich klanów.  Naszym zadaniem będzie podkradanie bydła innym klanom, jednocześnie broniąc swojego domostwa. Do dyspozycji będziemy mieć kafelki blefu, Pana Domu, Wojowników, Chłopców i Córkę Pana Domu.

Pudełko z grą jest rozsądnych rozmiarów, nie za duże nie za małe. Mamy w nim sporą ilość elementów. Po odpakowaniu ujrzymy: 4 plansze przedstawiające siedziby klanów, 1 plansza innego królestwa, 4 komplety po 18 żetonów w kolorach klanów, 4 ekrany w kolorach graczy, 25 żółtych znaczników bydła, 12 czerwonych znaczników kosztowności, 1 żeton rozgrywającego, jeden znacznik tur oraz instrukcje. Wszystkie elementy są wykonane estetycznie, posiadają miłe dla oka ilustracje oraz, co bardzo ważne, są przejrzyste.

Jak już wspomniałem wcześniej gra polega na podkradaniu bydła. Każdy z graczy posiada swoją plansze, na której przedstawione są pastwisko i domostwo. W swojej turze każdy z graczy kładzie jeden żeton na polu przeciwnika, bądź swoim. Gracze dokładają tak żetony, aż do momenty gdy się one skończą lub gdy wszyscy powiedzą pas. Po zakończeniu rozkładania, należy przejść do fazy rozstrzygnięcia. Odsłania się kafelki na planszy gracza rozpoczynającego. Usuwa się karty blefu i rozstrzyga ewentualnie spory. Wygrana na cudzym terytorium – bierzemy bydło bądź skarby, wygrana na swoim – bierzemy do niewoli. Remis powoduje iż kafelki są usuwane bez żadnych konsekwencji.

Dokładny rozpis zdarzeń przy spotkaniu konkretnych żetonów jest rozpisany na ekranie gracza, którym zakrywa on swoje żetony. Jest to bardzo dobra ściągą, szczególnie na początku, jednak po pierwszych kilku turach już wszystko wiadomo.

Zasady są banalnie proste i bardzo łatwo przyswajalne. Nie bez powodu Tain nazwany jest grą blefu, gdyż ma on bardzo duże znaczenie. W grze liczy się przede wszystkim dobra strategia. Kiedy blefować, kiedy dokładać silne postacie, a kiedy bronić domostwa. Gra jest bardzo schematyczna, jednak nie powoduje to znużenia rozgrywką, wręcz mobilizuje do obierania nowych taktyk.

Nam gra się spodobała, jednak graliśmy w tytuły, które będą częściej wracać na nasz stół. Tain jest dobra grą dla ceniących sobie blef w grze oraz dla ludzi, którzy nie lubią losowości. Jest to tytuł lekki, do wyciągnięcia od czasu do czasu, gdy wpadną znajomi. Tytuł ten raczej nie podejdzie zaawansowanym graczom, polecam więc dla tych, którzy szukają prostych gier. Może Tain sprawdziłby się jako wstęp dla mało zaawansowanych?



Nazwa: Tain

Wydawca: Wolf Fang

Wydanie: pierwsze
 
Ocena: 8/10
Za grę dziękuje wydawnictwu Wolf Fang
wolffang.pl

Share:

22 lis 2015

Odczytaj myśli znajomych! - recenzja gry TelePatia

Umiesz czytać w myślach? Wydaje Ci się, że wiesz co inni myślą i odgadniesz co zapiszą na kartce? Jeżeli tak to możesz to wszystko sprawdzić w grze Telepatiaod wydawnictwa Albi!

TelePatia – to kolejny imprezowy tytuł od wydawnictwa Albi, który może podbić wiele domowych imprez. Wcześniej wydawnictwo to zasłynęło z gry Party Time (Party Alias), która zagościła na niejednym stole i została już na stałe.Czy TelePatia też ma predyspozycje do zostania chętnie wybieraną grą imprezową?

Moim zdaniem tak. Gra jest prosta, może brać udział wiele osób, jest kupa śmiechu, gra jest w miarę dynamiczna (maksymalnie czekamy na swoją turę około 3 minut). W wariancie podstawowym wymagane są minimum 4 osoby (2 drużyny), jednak zawiera również opcje dwu- i trzyosobową, które są świetnym rozwiązaniem dla osób lubiących pograć również z partnerem czy rodzeństwem.

Zasady są banalnie proste. Dzielimy się na równe drużyny i wybieramy swój kolor pionka. Na środku stołu ustawiamy planszę, na której są zaznaczone konkretne cyfry. W zasięgu ręki układamy pojemniczek z dwustronnymi kartami oraz klepsydrę. Gracze rozpoczynający biorą do ręki kostkę i zaczynamy zabawę. Na kostce są symbole pędzla i litery. Jeśli wypadnie pędzel to bierzemy kartę i obracamy ją na stronę z obrazkiem. Jeżeli wypadnie litera to na stronę z napisem. Naszym zadaniem w drużynie jest zapisane na kartce tych samych słów (nie wolno podglądać), które będą skojarzeniami z danym słowem/obrazem.
Maksimum słów jest określane przez wspomniane wcześniej cyfry na planszy. Tyle słów ile wskazuje cyfra na której stoi nasz pionek. Czas na napisanie odmierza klepsydra i jest to 30 sekund. Tyle ile udało nam się napisać tych samych słów tyle zdobywamy punktów i poruszamy się pionkiem o tyle samo pól. Kto pierwszy na mecie (dokładnie! Nie można napisać tak, aby przejść „za metę”, trzeba się na niej zatrzymać) ten wygrywa. Po drodze czekają nas jeszcze 3 niespodzianki. Jedna z nich to podwójne punkty. Druga to cofanie się do miejsca, z którego zaczynaliśmy aktualną rundę. Trzecia to globus, który na te turę zmienia zasady gry. Hasła piszą wszyscy na raz, a nie tylko dana drużyna i nie mamy 30 sekund – kończymy pisać, gdy ktoś z osób napisze maksimum słów i krzyknie stop.

Tak prezentują się zasady gry TelePatia. Mam nadzieję, że również i Wam wydają się banalnie proste. Gra wnosi wiele radości, a niektóre skojarzenia powodują niekontrolowany wybuch śmiechu. Możemy się przekonać jak różne pomysły mają nasi znajomi na dość banalne tematy. 

Wykonanie jest bardzo dobre. Twarda, sztywna plansza, porządna kostka i ładnie wykonane karty. Do tego dołączony jest notes z bardzo wieloma kartkami, które zdecydowanie przydają się przy rozgrywce. Wydawcy zadbali również o ołówki w opakowaniu. 

Nam gra się bardzo spodobała. Jest to świetny tytuł imprezowy, który z pewnością dorówna wcześniejszym tytułom tego wydawnictwa. Rozgrywka trwa około 45 minut i jest to, jak dla mnie, idealny czas na rozgrywkę. Ludzie ani się nie znudzą, ani nie będą czuć niedosytu. Czy w trakcie imprezy zagra się więcej niż raz? Wątpie, ale z pewnością powróci się do tego tematu. Polecam ją wszystkim fanom poprzednich tytułów od Albi oraz każdemu kto szuka dobrych gier imprezowych.


Nazwa: TelePatia
Wydawca: Albi Polska

 Edycja: pierwsza

 Sugerowana cena: 99,95 zł

 Ocena: 8,5/10
Dziękuję serdecznie wydawnictwu Albi Polska za udostępnienie gry 
http://www.albipolska.pl/

Share:

Odczytaj myśli znajomych! - recenzja gry TelePatia

Umiesz czytać w myślach? Wydaje Ci się, że wiesz co inni myślą i odgadniesz co zapiszą na kartce? Jeżeli tak to możesz to wszystko sprawdzić w grze Telepatia od wydawnictwa Albi!

TelePatia – to kolejny imprezowy tytuł od wydawnictwa Albi, który może podbić wiele domowych imprez. Wcześniej wydawnictwo to zasłynęło z gry Party Time (Party Alias), która zagościła na niejednym stole i została już na stałe. Czy TelePatia też ma predyspozycje do zostania chętnie wybieraną grą imprezową?

Moim zdaniem tak. Gra jest prosta, może brać udział wiele osób, jest kupa śmiechu, gra jest w miarę dynamiczna (maksymalnie czekamy na swoją turę około 3 minut). W wariancie podstawowym wymagane są minimum 4 osoby (2 drużyny), jednak zawiera również opcje dwu- i trzyosobową, które są świetnym rozwiązaniem dla osób lubiących pograć również z partnerem czy rodzeństwem.

Zasady są banalnie proste. Dzielimy się na równe drużyny i wybieramy swój kolor pionka. Na środku stołu ustawiamy planszę, na której są zaznaczone konkretne cyfry. W zasięgu ręki układamy pojemniczek z dwustronnymi kartami oraz klepsydrę. Gracze rozpoczynający biorą do ręki kostkę i zaczynamy zabawę. Na kostce są symbole pędzla i litery. Jeśli wypadnie pędzel to bierzemy kartę i obracamy ją na stronę z obrazkiem. Jeżeli wypadnie litera to na stronę z napisem. Naszym zadaniem w drużynie jest zapisane na kartce tych samych słów (nie wolno podglądać), które będą skojarzeniami z danym słowem/obrazem.
Maksimum słów jest określane przez wspomniane wcześniej cyfry na planszy. Tyle słów ile wskazuje cyfra na której stoi nasz pionek. Czas na napisanie odmierza klepsydra i jest to 30 sekund. Tyle ile udało nam się napisać tych samych słów tyle zdobywamy punktów i poruszamy się pionkiem o tyle samo pól. Kto pierwszy na mecie (dokładnie! Nie można napisać tak, aby przejść „za metę”, trzeba się na niej zatrzymać) ten wygrywa. Po drodze czekają nas jeszcze 3 niespodzianki. Jedna z nich to podwójne punkty. Druga to cofanie się do miejsca, z którego zaczynaliśmy aktualną rundę. Trzecia to globus, który na te turę zmienia zasady gry. Hasła piszą wszyscy na raz, a nie tylko dana drużyna i nie mamy 30 sekund – kończymy pisać, gdy ktoś z osób napisze maksimum słów i krzyknie stop.

Tak prezentują się zasady gry TelePatia. Mam nadzieję, że również i Wam wydają się banalnie proste. Gra wnosi wiele radości, a niektóre skojarzenia powodują niekontrolowany wybuch śmiechu. Możemy się przekonać jak różne pomysły mają nasi znajomi na dość banalne tematy. 

Wykonanie jest bardzo dobre. Twarda, sztywna plansza, porządna kostka i ładnie wykonane karty. Do tego dołączony jest notes z bardzo wieloma kartkami, które zdecydowanie przydają się przy rozgrywce. Wydawcy zadbali również o ołówki w opakowaniu. 

Nam gra się bardzo spodobała. Jest to świetny tytuł imprezowy, który z pewnością dorówna wcześniejszym tytułom tego wydawnictwa. Rozgrywka trwa około 45 minut i jest to, jak dla mnie, idealny czas na rozgrywkę. Ludzie ani się nie znudzą, ani nie będą czuć niedosytu. Czy w trakcie imprezy zagra się więcej niż raz? Wątpie, ale z pewnością powróci się do tego tematu. Polecam ją wszystkim fanom poprzednich tytułów od Albi oraz każdemu kto szuka dobrych gier imprezowych.


Nazwa: TelePatia
Wydawca: Albi Polska

 Edycja: pierwsza

 Sugerowana cena: 99,95 zł

 Ocena: 8,5/10
Dziękuję serdecznie wydawnictwu Albi Polska za udostępnienie gry 
http://www.albipolska.pl/

Share:

20 lis 2015

W drodze po Fejm! - recenzja prototypu gry FEJM

Fejm – potoczne określenie sławy w języku młodzieży, które jest coraz bardziej używane w tonie żartobliwym, a czasami wręcz wyśmiewającym. Czy można stworzyć grę o takim tytule, która będzie odnosiła się do właściwego znaczenia tego słowa? Sprawdźcie sami.

Żyjemy w świecie, w którym młodzi ludzie spędzają więcej czasu w wirtualnym świecie niż w realnym. Facebook, Twitter, Instagram itd. to najpopularniejsze w Polsce portale społecznościowe, w których udziela się młodzież. Grupa Thistroy Games postanowiło stworzyć grę, która powiedzieć, że jest na czasie to za mało.

Fejm, bo taki tytuł nosi ta gra, to prosta karcianka, w której będziemy walczyć o lajki płacąc poświęconym czasem. Będziemy też utrudniać życie innym, podkradać im posty, a w tym wszystkim pomogą nam znani Jutuberzy.

Zasady gry są banalnie proste. Talia dzieli się na karty akcji, tematy i jutuberów. Mamy na ręce maksymalnie 5 kart. Przed nami leżą wyłożone trzy tematy, które będziemy mogli zakupić. Czas to pieniądz – to powiedzenie sprawdza się tutaj znakomicie, gdyż płacimy znacznikami czasu. Zdobywamy je dzięki zagrywaniu  kart akcji. W swojej turze możemy wykonać jedną z czterech dostępnych akcji: zagrać kartę, dobrać kartę, zakupić temat, wrzucić posty (dowolna ilość). Gra toczy się do momentu pobrania przez jednego z graczy ostatniej karty tematu. Następnie następuje zliczanie pun… lajków. Zliczamy tylko te, które wyłożyliśmy na stół. Karty na ręce się nie liczą. Dodatkowo każda osoba, która posiada najwięcej kart w danym kolorze otrzymuje dodatkowo 2 punkty. W wariancie zaawansowanym dochodzą również karty natychmiastowe i karty jutuberów, którzy mają specjalne umiejętności i pomagają nam w zdobywaniu lajków, kart czy znaczników czasu.

Jak sami widzicie, Fejm to prosta gra, której temat jest jak najbardziej na czasie. Do tego dochodzą karty, które są świetnie zilustrowane, a każda ma swój unikalny, komiczny podpis. Najczęściej są to hasła, które wielu z nas słyszało wielokrotnie. 

Jak wiadomo, każda gra poza zaletami ma też wady. Nie będę tu pisać o jakiś literówkach czy nieścisłościach w instrukcji, gdyż  grałem w prototyp, więc wszystkie te kwestie są aktualnie poprawiane. Jedyną wadą, jak dla mnie jest to, że gra jest krótka. Autorzy zakładają 15-30minut, ja bym się jednak ograniczył do tych 15.

Spodobała mi się bardzo dynamika gry. Owszem trzeba myśleć, zastanawiać się co zrobić, planować, jednak ograniczenie do jednego ruchu sprawia, że nie musimy długo czekać na swój ruch, a karty lecą na stół jedna za drugą. 

Pragnę przypomnieć, że gra FEJM to tytuł, którego autorzy szukają wsparcia graczy na portalu wspieram.to. Czy warto? Moim zdaniem tak. Jest to dobra gra, która może być przerywnikiem pomiędzy ciężkimi tytułami. Sprawdzi się również jako dobry tytuł imprezowy, gdyż okraszona jest humorystycznymi obrazkami i hasłami. Ja osobiście ją polecam i zachęcam do wsparcia projetku. Choćby autorzy chcieli siłą mi ją zabrać to prototypu nie oddam. Taka cena Fejmu!

Grę możecie wesprzeć na: https://wspieram.to/FEJM
Share:

W drodze po Fejm! - recenzja prototypu gry FEJM

Fejm – potoczne określenie sławy w języku młodzieży, które jest coraz bardziej używane w tonie żartobliwym, a czasami wręcz wyśmiewającym. Czy można stworzyć grę o takim tytule, która będzie odnosiła się do właściwego znaczenia tego słowa? Sprawdźcie sami.

Żyjemy w świecie, w którym młodzi ludzie spędzają więcej czasu w wirtualnym świecie niż w realnym. Facebook, Twitter, Instagram itd. to najpopularniejsze w Polsce portale społecznościowe, w których udziela się młodzież. Grupa Thistroy Games postanowiło stworzyć grę, która powiedzieć, że jest na czasie to za mało.

Fejm, bo taki tytuł nosi ta gra, to prosta karcianka, w której będziemy walczyć o lajki płacąc poświęconym czasem. Będziemy też utrudniać życie innym, podkradać im posty, a w tym wszystkim pomogą nam znani Jutuberzy.

Zasady gry są banalnie proste. Talia dzieli się na karty akcji, tematy i jutuberów. Mamy na ręce maksymalnie 5 kart. Przed nami leżą wyłożone trzy tematy, które będziemy mogli zakupić. Czas to pieniądz – to powiedzenie sprawdza się tutaj znakomicie, gdyż płacimy znacznikami czasu. Zdobywamy je dzięki zagrywaniu  kart akcji. W swojej turze możemy wykonać jedną z czterech dostępnych akcji: zagrać kartę, dobrać kartę, zakupić temat, wrzucić posty (dowolna ilość). Gra toczy się do momentu pobrania przez jednego z graczy ostatniej karty tematu. Następnie następuje zliczanie pun… lajków. Zliczamy tylko te, które wyłożyliśmy na stół. Karty na ręce się nie liczą. Dodatkowo każda osoba, która posiada najwięcej kart w danym kolorze otrzymuje dodatkowo 2 punkty. W wariancie zaawansowanym dochodzą również karty natychmiastowe i karty jutuberów, którzy mają specjalne umiejętności i pomagają nam w zdobywaniu lajków, kart czy znaczników czasu.

Jak sami widzicie, Fejm to prosta gra, której temat jest jak najbardziej na czasie. Do tego dochodzą karty, które są świetnie zilustrowane, a każda ma swój unikalny, komiczny podpis. Najczęściej są to hasła, które wielu z nas słyszało wielokrotnie. 

Jak wiadomo, każda gra poza zaletami ma też wady. Nie będę tu pisać o jakiś literówkach czy nieścisłościach w instrukcji, gdyż  grałem w prototyp, więc wszystkie te kwestie są aktualnie poprawiane. Jedyną wadą, jak dla mnie jest to, że gra jest krótka. Autorzy zakładają 15-30minut, ja bym się jednak ograniczył do tych 15.

Spodobała mi się bardzo dynamika gry. Owszem trzeba myśleć, zastanawiać się co zrobić, planować, jednak ograniczenie do jednego ruchu sprawia, że nie musimy długo czekać na swój ruch, a karty lecą na stół jedna za drugą. 

Pragnę przypomnieć, że gra FEJM to tytuł, którego autorzy szukają wsparcia graczy na portalu wspieram.to. Czy warto? Moim zdaniem tak. Jest to dobra gra, która może być przerywnikiem pomiędzy ciężkimi tytułami. Sprawdzi się również jako dobry tytuł imprezowy, gdyż okraszona jest humorystycznymi obrazkami i hasłami. Ja osobiście ją polecam i zachęcam do wsparcia projetku. Choćby autorzy chcieli siłą mi ją zabrać to prototypu nie oddam. Taka cena Fejmu!

Grę możecie wesprzeć na: https://wspieram.to/FEJM
Share:

17 lis 2015

Ulecz świat z choroby! - recenzja gry Pandemic: Legacy

 Szukasz dobrych gier kooperacyjnych? Wolisz współpracować niż rywalizować? Do tego lubisz klimaty medyczne, leczenie chorób, budowanie stacji badawczych itd.? Jeżeli tak to zapewne zapoznałeś się z grą Pandemic. A co jeśli dodać do tego nieodwracalne skutki naszych decyzji?  Z taką zagadką zmierzyli się twórcy gry Pandemic: Legacy.

Jest to recenzja, za którą zabierałem się bardzo długo. Nie przez niechęć, niemoc czy brak czasu (chociaż to też). Wydłużony czas spowodowany był problemem „jak ugryźć tę grę w recenzji”. Nie jest to zwyczajna gra, sam nie znam do końca wszystkich zasad, gdyż dochodzą one w trakcie rozgrywki. To samo jest z zadaniami i z wieloma innymi elementami.

Przejdźmy jednak do właściwego tekstu. Zawartość pudełka jest bardzo imponująca. Duża plansza świata z zaznaczonymi miastami i ich statusami, z miejscami na karty gry i infekcji, na choroby i zadania. Do tego dochodzi 5 kart postaci, w które będziemy mogli się wcielić, 4 pionki, 6 stacji badawczych, 7 znaczników, 96 znaczników chorób, 48 kart infekcji, 61 kart gry, 62 karty Legacy, 4 karty mieszkańców, 5 teczek, karty pomocy oraz najważniejsze – instrukcja.

Dodatkowo znajdziemy również nalepki, których będziemy używać do zaznaczania statusów miast, blizn postaci, mutacji chorób i tym podobnych. Wracając jednak do tematu instrukcji – muszę przyznać, że taka forma jest dla mnie nowością. W kolejnych etapach gry będziemy odkrywać kolejne nalepki, które będą zmieniały formę w jakiej gramy. Same nalepki będziemy naklejać w instrukcji, przez co zostają one już na stałe. Muszę również powiedzieć, że jest ona bardzo dobrze i rozbudowanie zapisana, do tego stopnia, że przeraziła mnie złożoność gry po przeczytaniu instrukcji, a przed pierwszą rozgrywką. Jednak, gdy zasiedliśmy do pierwszych gier treningowych wszystko okazało się już jasne.

Gra oferuje możliwość rozegrania wcześniej wspominanych gier treningowych. Jest to stworzone dla tych, którzy nie mieli wcześniej styczności z grą Pandemic. Był to bardzo dobrych ruch ze strony autorów gry, gdyż przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki możemy poznać postacie, mechanikę gry oraz dobrać swoje postacie  tak, aby się wzajemnie uzupełniały co się bardzo przydaje w dalszym etapie.

Obiecałem sobie, że recenzja nie będzie zawierała spoilerów i tak też będzie, zatem musicie mi wybaczyć, ale zarysuję Wam zasady rozgrywek treningowych oraz powiem czego możecie się spodziewać w Legacy.

Gry treningowe to nic innego jak zagranie w Pandemic’a. Każdy z graczy wybiera swoją postać oraz dostaje konkretną liczbę kart (w zależności od ilości graczy). Przy przygotowaniu gry wtasowujemy 5 kart epidemii do naszej talii oraz losujemy pierwsze zarażone miasta (3 po 3 znaczniki, 3 po 2 znaczniki orz 3 po jednym znaczniku) i zaczynamy zabawę.

W swojej turze gracz może wykonać 4 akcje. Może to być podróż do innego miasta (mamy wiele możliwości podróżowania), uleczenie miasta ze znacznika choroby, wynalezienie lekarstwa, wybudowanie stacji badawczej lub wymiana kartą miasta z innym graczem. Po wykonaniu 4 akcji, następuje dobranie dwóch kart (maksymalnie 7 na ręce) oraz odkrycie tylu kart infekcji, ile pokazuje skala zachorowań (pierwotnie 2).
Jeżeli w mieście są już 3 znaczniki tej samej choroby i ma dojść czwarty to rozpoczyna się rozprzestrzenianie choroby. Dodajemy jeden znacznik do każdego miasta, z którym połączone jest miasto inicjujące rozprzestrzenianie się chorób oraz przesuwamy znacznik na skali rozprzestrzeniania się. Jeżeli jedną z dwóch kart, które dobieraliśmy na rękę będzie karta epidemii to dopiero zaczyna się zabawa. Bierzemy kartę ze spodu stosu kart infekcji i w danym mieście kładziemy 3 znaczniki choroby. Następnie bierzemy wszystkie odrzucone karty infekcji, tasujemy je i układamy na górze stosu. Przesuwamy znacznik na skali zachorowań i losujemy odpowiednią ilość kart infekcji. 

Ale jak tu wygrać? O co chodzi? – pewnie nasuwają się Wam te pytania. Wspomniałem, że jedną z akcji jest wynalezienie lekarstwa. W tym celu potrzebujemy posiadać 5 kart w tym samym kolorze co choroba oraz znajdować się w mieście ze stacją badawczą. Co nam daje wynalezienie lekarstwa? Otóż to, że teraz za jedną akcję usuwamy wszystkie znaczniki danej choroby w danym mieście (a nie jeden, jednak nadal jest konieczność znajdowania się w danym mieście). Dodatkowo, jeżeli usunęliśmy wszystkie znaczniki choroby uleczalnej to odwracamy znacznik danej choroby i od tego momentu choroba się nie rozprzestrzenia, więc przy kolejnym losowaniu kart infekcji, nie dokładamy konkretnych znaczników. Celem gry treningowej jest wyeliminowanie 4 chorób. Gra toczy się do zwycięstwa bądź do momentu gdy na skali rozprzestrzeniania się osiągniemy 8 poziom lub gdy skończą nam się karty gry.

W wersji Legacy czekają nas dodatkowe karty zadań, finansowanie, miesiące, dodatkowe teczki, blizny i różne usprawnienia gry. Miasta będą się buntować i niszczyć nasze stacje, trudniejsze będzie podróżowanie, jednak do zwycięstwa „wystarczy” wykonać konkretną ilość zadań, zależną od miesiąca.

Ważnym aspektem jest to, że raz podjęte decyzje pozostają już na zawsze. Jest to bowiem gra, w której niezależnie czy wygrywamy czy przegrywamy, idziemy dalej i skutki dobrych i złych decyzji pozostają do końca gry. Jeżeli przegramy dany miesiąc to gramy go jeszcze raz, ale z tym co już zrobiliśmy w przegranej partii. Jeżeli wygrywamy to idziemy dalej, do nowych zadań. Maksymalnie rozegramy 24 partie, choć nikomu tego nie życzę, gdyż żeby to zrobić to trzeba by wszystkie przegrywać.

Jest również zaznaczone, że będziemy niszczyć karty postaci w momencie ich śmierci. I tutaj mała podpowiedź dla Was – jeśli nie posiadacie zwykłego Pandemica to tego nie róbcie. Dlaczego? Gdyż po zakończonej kampanii można przecież dalej grać sobie w gry treningowe, które naprawdę dają bardzo wiele frajdy. 

Co ja sądzę o samej grze? Jest wyśmienita. Jest to idealna gra kooperacyjna połączona ze strategią. Czas gry to około godziny, jednak zdarza się, że same dyskusje nad następnymi ruchami trwają co najmniej 15 minut. Zdecydowanie jest to wciągający tytuł, któryzmusza nas do kolejnych rozgrywek, gdyż chyba nikt nie lubi przegrywać, a jednocześnie nikt nie będzie znużony ciągłymi zwycięstwami nad rywalem, gdyż rywali tutaj nie ma. Jesteśmy zespołem badawczym i przyjdzie nam ciągle się wspierać i szukać złotego środka. Poziom trudności gry jest dość wysoki i trzeba mocno nakombinować, aby wygrać. Przy pierwszych partiach treningowych bilans zwycięstw to jakieś 7:1… dla Pandemica. Z każdą rozgrywką jesteśmy jednak bogatsi o doświadczenie i coraz bliżej zwycięstwa.

Grę polecam wszystkim, którzy lubią gry kooperacyjne. Mimo iż pierwotnie miał być to tytuł tylko na kampanie to, tak jak pisałem – da się grać w gry treningowe nawet po rozegraniu głównej partii. Ważne jest, aby mieć pewną ekipę, która będzie miała czas i chęci zasiadać kilkanaście raz do rozgrywki pomimo możliwości wielu przegranych. My zasiadamy często z różnym skutkiem i w różnym gronie do rozgrywek treningowych, ale kampanie przechodzimy we dwoje. Nie jest to tytuł rodzinny oraz może nie spodobać się osobom, które nie czują danego klimatu. Wspominam o tym, gdyż klimat udziela się każdemu i bije on z tej gry w każdej partii. Serdecznie polecam Wam Pandemic: Legacy!

 Nazwa: Pandemic: Legacy

Wydawca: Lacerta

 Rok wydania: 2015

 Edycja: Czerwona

 Sugerowana cena: 199zł

 Ocena: 9,7/10
  
 Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Lacerta
http://www.lacerta.pl/

Share:

My na Facebooku

Labels

Blog Archive