7 lis 2017

W cudzej głowie – recenzja gry Indygo.

Jedno pomieszczenie. Jedna osoba. Jeden kolor. I jedna choroba.

To jest gra inna niż wszystkie. Gra, która porusza temat dla większości z nas niezrozumiały a przez to trudny. Gra, która jest potrzebna a jednocześnie tak bardzo niedostrzegalna w gamingowym świecie.

Indygo to produkcja polskiego studia Pigmentum Game Studio wydana przez Fat Dog Games. Wcielamy się w postać Tomasza Płonki -malarza, artysty, wykładowcy i uznanego pracownika uczelni. Tomasz mieszka ze swoją partnerką Anną, ale ją poznajemy tylko i wyłącznie poprzez listy, które wymieniamy z nią w trakcie gry. Tomasz bowiem jest ciężko chory. Na prośbę Anny podejmuje próbę walki ze swoją chorobą, a od naszych poczynań zależy czy Tomasz tę walkę wygra.

Depresja to ciężka choroba. Komuś kto nigdy nie miał z nią styczności ciężko pojąć rozmiar beznadziei i pustki jaki ogarnia chorego. Ta gra ma za zadanie przybliżyć nam ten trudny temat. Tomasz siedzi zamknięty w jednym pokoju. Odcięty od świata i Anny, na którą nie chce patrzeć, pogrąża się w swoim smutku. Naszym zadaniem w grze tak naprawdę jest czytanie listów, pamiętnika oraz odpowiednie prowadzenie korespondencji z Anną a później z naszym doktorem Jakubem Brollem. Od tego jakie odpowiedzi na listy wybierzemy będzie zależała cała fabuła. To jest gra o życie lub śmierć naszego bohatera.

Pigmentum Game Studio przemyca tu elementy gry przygodowej. Pojawiają się proste i krótkie zagadki logiczne, ale przy każdej mamy wybór. Poskładanie lustra lub poniechanie tej czynności wpływa na fabułę. Nasze wybory zmieniają również wygląd pokoju Tomasza. Możemy zapalić papierosa pomimo tego, że dawno z nałogiem się rozstaliśmy lub też wypić ukrytą wódkę. Zadzwonić do znajomego z dawnych lat? A może posłuchać kasety magnetofonowej z muzyką, którą przygotowała Anna na nasze ciężkie chwile. Każdy nawet najdrobniejszy i z pozoru nic nieznaczący ruch ma swoje konsekwencje.

Gra ma kilka zakończeń. Ja obejrzałam trzy i byłam już tak przybita klimatem, że odpuściłam dalsze poszukiwania. A klimat w grze jest bardzo ciężki. Pomijam już bardzo smutne listy i wpisy w naszym pamiętniku. Wszystko jest szare, a światem gry jest tylko nasz pokój z dostępem do łazienki. Ciszę i nasze rozmyślania przerywa czasem muzyka, która jest równie przytłaczająca co nasze otoczenie. Mnóstwo detali, świetna dbałość o szczegóły i sprytnie poprowadzone zadania to jest coś co sprawia, że prawie od razu po zakończeniu historii chcemy sprawdzić inny wariant.

W przypadku każdej innej gry napisałabym, że taka długość rozgrywki jak w Indygo jest karygodna i wręcz niedopuszczalna, ale nie w tym przypadku. Całą historię poznamy w ok. 45 minut. I to według mnie jest zaletą Indygo. Musimy pamiętać, że w grze wchodzimy do głowy człowieka chorego na depresję, a to nie jest proste. W pewnym momencie zrobi wam się źle, smutno i tak nieswojo. Gdyby rozgrywka była dłuższa nie wiem czy chciałabym wracać i na nowo całość przechodzić by zobaczyć inne zakończenie. Każde kolejne przejście jest też krótsze, ponieważ szybko zapamiętujemy co, gdzie leży i nie tracimy czasu na poszukiwania oraz czytanie wpisów w pamiętniku, bo te zmieniają się nieznacznie.

Twórcy zrobili też jeszcze jedną świetną rzecz. W menu gry mamy zakładkę, w której nie tylko przeczytamy o depresji i jej objawach, ale też znajdziemy odnośniki do stron, na których możemy znaleźć pomoc.

Mam problem z oceną tej gry. Bo czy Indygo tak właściwie jest grą? To raczej niezależna interaktywna historia z elementami gry przygodowej. Mam w stosunku do niej mieszane uczucia. Jest to dzieło kompletne, dopracowane i wciągające, ale ze względu na fabułę i poruszany temat nie wzbudzające pozytywnych emocji.

Zdecydowanie nie polecam osobom, które przechodzą w życiu trudniejszy okres, mają doła lub gorszy dzień. Ta gra na pewno nie polepszy waszego samopoczucia.

Polecam natomiast wszystkim tym, którzy chcieliby poznać czym jest depresja, jak przebiega i jakie może mieć konsekwencje.

Pigmentum Game Studio stworzyło perełkę, którą na Steam możecie nabyć za 5,99€. Ja po poznaniu Indygo wiem jedno – warto kupić ten tytuł. Warto też czekać na kolejne produkcje tego studia.

Dziękuję Fat Dog Games za możliwość zrecenzowania gry.

Beti
Share:

1 komentarz:

  1. Ostatnio też mieliśmy okazję zagrać w Indygo. Solidna produkcja, lecz do ideału jej daleko. Jeśli mogę, to tu zostawię link do naszej opinii: http://grymasni.pl/indygo-czyli-o-depresji-slow/

    OdpowiedzUsuń

My na Facebooku

Labels