25 maj 2015

Odkrywaj skarby i świątynie z wydawnictwem Egmont! - recenzja gry Tikal



Czy jesteś w stanie poprowadzić poszukiwaczy do odnalezienia cennych świątyń i artefaktów? Jesteś gotów budować obozy, ustawiać strażników, kopać dziury w poszukiwaniu skarbów i zwiedzać kolejne poziomy świątyń? Jeżeli tak to zapraszam do zagrania w Tikal!

W ostatnim czasie przedstawiałem Wam zawartość pudełka z grą Tikal, którą możecie zobaczyć TUTAJ. Nie będę się więc powtarzał w tym temacie, skupię się raczej na wykonaniu, rozgrywce i osobistych odczuciach.

Przejdźmy zatem do wykonania. Solidna, twarda plansza z świetnymi ilustracjami i namalowanymi konturami kafelek to pierwsza rzecz, która rzuca się nam w oczy. Plansza zdecydowanie zachęca ona swoim wyglądem do zapoznania się z grą. Elementy gry, które symbolizują naszych poszukiwaczy, dowódców i obozy, wykonano z drewna; podobnie jak plansza, są bardzo solidne. Żetony oraz karty pomocy stworzone zostały z twardego kartonu, a to zapobiega ich łatwemu uszkodzeniu. Instrukcja jest z tzw. śliskiego papieru, więc łatwo się nie potarga.
 
Instrukcja ma aż 8 stron podstawowych zasad i jest bogata w ilustracje i przykłady. Aby móc zagrać w Tikal, należy rzetelnie przeczytać reguły, które mogą się wydać dość skomplikowane, szczególnie gdy ktoś tylko o nich słucha, a nie widzi, jak to w praktyce wygląda. A wygląda dużo prościej niż brzmi!

Każdy z graczy otrzymuje na początku gry 19 pionków poszukiwaczy, 1 pionek dowódcy, 2 pionki obozów oraz kartę pomocy. Obok planszy rozkładamy: sześciokątne elementy terenu, które są ułożone alfabetycznie, kwadratowe żetony świątyni oraz okrągłe żetony skarbów. Tak przygotowana plansza pozwala na rozpoczęcie gry w wersji podstawowej.
Przebieg gry wygląda dość prosto. Gracz w swojej turze wykonuje następujące czynności: eksploruje dżunglę, czyli wykłada jeden element terenu, zgodnie z zasadami rozmieszczania terenu oraz wykorzystuje do 10 punktów akcji.

Zacznijmy od eksploracji dżungli. Kafelki z terenem dzielimy na 4 rodzaje: płytki świątyni, płytki dżungli, płytki skarbów i płytki wulkanów. Na brzegu każdej z sześciokątnych płytek mogą znajdować się kamienie, które symbolizują, ile punktów akcji jest potrzebnych do przemieszczenia się na daną płytkę. Płytki należy układać tak, aby istniało przejście pomiędzy dwoma terenami.

Po eksploracji nadszedł czas na wykorzystanie punktów akcji. Mamy ich 10, a wykorzystać je możemy na: wprowadzenie poszukiwacza do obozu (1 pkt), przemieszczenie poszukiwaczy (1 pkt za każdy kamień, przez który przechodzi poszukiwacz), odkrywanie świątyni (2 pkt), odkopywanie skarbów (2 pkt), wymianę skarbów (3 pkt), budowę obozu (5 pkt) i powołanie strażnika świątyni (5 pkt). Nie będę się rozpisywał nad każdą z tych czynności, ponieważ wszystko jest dokładnie opisane w instrukcji.

Po wykorzystaniu swoich 10 punktów akcji, tura przechodzi do kolejnego gracza. Wspomniałem już o płytkach wulkanu. W momencie, gdy zostaje ona odkryta, przebiega proces punktacji. Gracz, który odkrył tę płytkę, kładzie ją przed sobą i wykorzystuje swoje 10 punktów akcji. Po ich wykorzystaniu, zlicza swoje punkty, które może otrzymać za wykopane skarby i kontrolowane świątynie. Następnie drugi gracz wykorzystuje swoje punkty akcji (bez dokładania płytki na planszy) i również zlicza punkty. I tak do ostatniego gracza. Gdy kolejka wróci do osoby, która odkryła wulkan, kładzie ona tę kartę na planszy i wykonuje już swoje 10 punktów akcji, bez dalszego zliczania punktów. Wygrywa ta osoba, która zdobędzie jak najwięcej punktów. I tutaj wielki plus dla twórców gry, gdyż wokół planszy znajduje się tor punktacji, po którym przesuwamy tylko swój znacznik punktacji. To rozwiązanie znacznie ułatwia zliczanie punktów.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem tym tekstem. Chciałem Wam jednak przybliżyć złożoność tej produkcji, która jest jednocześnie dość prosta do opanowania. Jest masa elementów, możliwości i ruchów, a losowość gry sprowadza się tylko do wykładania kart terenu, nad którymi i tak trzeba myśleć, aby ułatwić sobie przejście, oraz do żetonów skarbów, które na plansze są kładzione losowo. Liczy się tutaj taktyka i logiczne myślenie.

Gra bardzo przypadła mi do gustu. Przypomina ona trochę grę Labyrinth, ale jest w innym klimacie i jest trochę bardziej złożona, stawia na inne cele. Solidne wykonanie, zaangażowanie graczy i zmuszenie do myślenia – tego nie zabrakło w grze Tikal. Polecam ją zarówno starym planszówkowym wyjadaczom, jak i nowym graczom!

Nazwa: Tikal

Wydawca: Egmont

Wydanie: pierwsze

Rok: 2015

Sugerowana cena: 129,90zł

Ocena: 9,5/10


Za grę dziękuje wydawnictwu EGMONT
www.sklep.egmont.pl


A co do powiedzenia mają inni na temat gry? Sprawdźcie na:

Share:

3 komentarze:

  1. Graliśmy ostatnio w wariant prosty i mnie nie porwał. Losowość lubię, ale nie w takim natężeniu - wystarczy, że ma się pecha i ani razu nie dociągnie hexa ze skarbami, by grę przegrać dość sromotnie, bo w skarby opłaca się inwestować zdaje się bardziej niż w świątynie. Następnym razem spróbujemy tego zaawansowanego z licytacją i liczę, że się do tej gry przekonam, bo graficznie jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zauważyłem, że liczy się też taktyka, gdyż samo dobranie karty ze skarbami nie daje nam jeszcze skarbu, a jak się dobrze rozmieści swoich poszukiwaczy, to jest duża szansa na zdobycie skarbu. Za 3 skarby można otrzymać max 6 pkt., a za jedną świątynie 10, a potem już mniejsze wartości, jednak jest ich sporo. należy dobrać odpowiednią taktykę :)

      Usuń
    2. A poza tym, losowość sprowadza się tylko do ciągnięcia hexów - nic więcej. Liczy się taktyka i obrana strategia działania. Ostatnio inwestowałem w skarby, miałem sporo świątyń, ale nisko punktowanych, a Luba i tak wygrała - miała większe poziomy świątyń :)

      Usuń

My na Facebooku

Labels

Blog Archive