23 maj 2016

Plansza okiem Muffina - #14 Recenzja gry Vudu

Klątwy, czary, magia… Idealny pomysł na imprezę!

Przedstawiam Wam grę Vudu, wydaną w 2015 roku przez wydawnictwo Black Monk. Dzięki uprzejmości sklepu Gamekeeper, mogłam ją Wam przedstawić i pokrótce wytłumaczyć!

Vudu jest to gra karciana w której naszym celem jest rzucenie jak największej liczby klątw na swoich przeciwników. Klątwy są przeróżne – poczynając od gdakania przed rzutem kośćmi, rechotania, klaskania czy bawienia się kostkami jak kot kapslem od piwa. Ot co. A zabawy przy tym co niemiara!

W samym pudełku znajdujemy trzy talie: talię klątw (36 kart), talię wiecznych klątw (10), artefaktów (13 itemów), 5 kości składników, 6 pionków punktacji, laleczkę VUDU oraz instrukcję. Graficznie gra jest bardzo przyjemna, karty przetrwają odpowiednią dozę rozgrywek, a pudełko zmieści się w torebce, nazwijmy tę cechę „przyjazna do transportowania”. Nie każda impreza musi się odbywać w Twoim mieszkaniu, czyż nie?
Kiedy już wszystkie trzy talie zostały przetasowane, laleczka vudu zabrana przez najbardziej pechowego gracza, każdy dostaje po jednej klątwie składającej się z dwóch składników na rękę. Im trudniejsza klątwa, tym więcej punktów za nią dostaniemy. Jest pięć kości składników. Rzucamy nimi … i tu zaczyna się kombinowanie. Możemy odrzucić jedną, aby przerzucić resztę lub tyle ile będzie nam odpowiadać – jedną, dwie czy trzy. Oprócz czarowania, powinniśmy się również skupić na zakupie klątw (koszt 2 kości) i artefaktów (również koszt 2 kości). Klątwy są prześmieszne, artefakty pomocne (odebranie komuś kości, odrzucenie komuś klątwy). Na torze punktacji są trzy miejsca z wiecznymi klątwami. Kiedy stajemy na to miejsce naszym zadaniem jest dobrać klątwę wieczną, której działanie będzie uprzykrzało nam życie do końca gry. Gracz, który pierwszy zdobędzie jedenasty punkt – wygrywa! Co więcej każda osoba, która złapie kogoś na złamaniu klątwy, odejmuje owemu nieszczęśnikowi punkty za daną kartę. Zabawy przy tym jest od groma, sąsiedzi będą średnio zadowoleni z wojennych okrzyków, ale wszystko to jest naprawdę siebie warte!

Losowość tej gry jest spora, ale nie wadzi BARDZO mocno. Możemy zawsze próbować przerzucić wynik. Trudność? Czy właściwie jej brak – zasady ostatnim razem udało mi się wytłumaczyć w 2 minuty – nic ciężkiego, a ile radości to ho ho! Jest bardzo dużo negatywnej interakcji – cały czas próbujemy kogoś zniszczyć, aby dodać samemu sobie punkty zwycięstwa. Oto cała historyja!

Zaletą tej produkcji jest na pewno klimat i jej banalność. Graficznie przyciąga, i na pewno znajdzie swoich popleczników – fani Munchkina czy Kragmorthy na pewno będą czerpać przyjemność z grania w Vudu. Jest spora doza negatywnych czarów i kłótni „dlaczego Ty a nie ja”, więc osoby, które nie lubią się powygłupiać i pośmiać w trakcie rozgrywki, raczej nie znajdą w tym tytule nic przyciągającego.


Finalnie Vudu podbiło nasze serca i nasze planszówkowe piątkowe schadzki. Polecam, zwłaszcza dla osób, które nie mają nic przeciwko wygłupom i grom z przymrużeniem oka ;) Moja ocena to 4/5. W kategorii gra imprezowa, jest bardzo wysoko w Muffinowym rankingu!


Wolisz posłuchać o grze? Zapraszamy tutaj:


Autor: Karolina Krukierek


Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

My na Facebooku

Labels